Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 1999

Spis treści numeru 4/1999

Błędy oczywiste i zamaskowane
Poprzedni Następny

Istnieje silna, deprawująca presja prowadzenia badań i publikowania
wyników za wszelką cenę. Niektóre z tych badań i publikacji nie służą nauce,
a jedynie formalnym karierom naukowym.

Bogusław Żernicki

Fot. Stefan CiechanWiemy, że obowiązkiem naukowca prowadzącego badania na ludziach (często na pacjentach w klinice) jest troska, żeby były one dla badanych nieszkodliwe lub szkodliwe w stopniu minimalnym. Wiemy również, że obowiązkiem naukowca pracującego na zwierzętach jest troska, żeby nie doznawały one bólu w czasie doświadczeń. Jeśli naukowiec zaniedbuje te obowiązki, to popełnia łatwo dostrzegalny, oczywisty błąd etyczny. Szczęśliwie zdarza się on stosunkowo rzadko, zwłaszcza w ostatnich latach. Również oczywistym błędem etycznym jest plagiat naukowy. Polega on z reguły na przetłumaczeniu na polski pracy z kiepskiego, mało czytanego czasopisma zagranicznego i opublikowaniu go pod własnym nazwiskiem w kiepskim, mało czytanym czasopiśmie wydawanym w Polsce. Szczęśliwie ten błąd zdarza się również stosunkowo rzadko.

BŁĄD W MASCE

Natomiast rzadziej zdajemy sobie sprawę, że wielu naukowców popełnia błędy etyczne innego rodzaju, które bywają mniej oczywiste, gdyż są zamaskowane przez specyfikę ich pracy. Taki zamaskowany błąd występuje przede wszystkim wtedy, gdy naukowiec robi badania bezsensowne. Badania, oczywiście, nie mają sensu, jeśli nie zna on dobrze piśmiennictwa i rozwiązuje problem już rozwiązany lub pozorny, jeśli nie ma właściwych kwalifikacji i niezbędnego warsztatu do rozwiązania badanego problemu, i wreszcie, jeśli nie może poświęcić swoim badaniom dostatecznie dużo czasu, gdyż ma liczne zajęcia pozanaukowe.

Zamaskowany błąd etyczny występuje również wtedy, gdy naukowiec marnuje wyniki swoich badań. Dzieje się tak przede wszystkim wówczas, gdy opublikuje on je w czasopiśmie, które nie jest czytane przez specjalistów z jego dziedziny. Większość wyników dotyczy zagadnień globalnych, tzn. są one interesujące dla specjalistów na całym świecie, i wtedy naukowiec zmarnuje swoje wyniki, jeśli nie opublikuje pracy w czasopiśmie anglojęzycznym o zasięgu światowym. Jest to trudne, jeżeli nie zna on dobrze angielskiego lub nie umie jasno formułować swych myśli (o konieczności publikowania prac naukowych we właściwych czasopismach pisałem już wcześniej, w „Forum Akademickim”, nr 12/97).

MECHANIZM

Istota zamaskowanych błędów etycznych polega zatem na tym, że naukowiec marnuje swoją pracę i pieniądze (co prawda z reguły niewielkie) przeznaczone na badania. W przypadku badań na ludziach i zwierzętach zamaskowane błędy mają szczególnie przykry wymiar etyczny. Na przykład nie jest jasne co jest gorsze – przeprowadzenie przez uczonego-lekarza bezsensownych badań na bezbronnych pacjentach czy dokonanie przez niego naukowego plagiatu.

Rozważmy mechanizm błędów etycznych popełnianych przez naukowców. Krzywdzenie badanych ludzi i zwierząt jest po prostu wynikiem niedorozwoju etycznego naukowca. Natomiast mechanizm powstawania plagiatów i zamaskowanych błędów etycznych jest bardziej złożony i polega przede wszystkim na patologicznej sytuacji, w jakiej znajduje się większość polskich uczonych. W Polsce nauka jest skrajnie uboga. Brakuje pieniędzy na wyposażenie bibliotek, na wyposażenie warsztatów pracy i wreszcie na godziwe pensje. Młodzi zdolni ludzie mają do dyspozycji atrakcyjne finansowo propozycje w gospodarce. Tymczasem niefrasobliwe przepisy powodują, że na etatach naukowych jest zatrudnionych bardzo wielu ludzi i od nich wszystkich wymaga się, żeby uzyskiwali stopnie naukowe i publikowali oryginalne prace naukowe. Istnieje zatem silna, deprawująca presja prowadzenia badań i publikowania wyników za wszelką cenę. Niektóre z tych badań i publikacji nie służą zatem nauce, a jedynie formalnym karierom naukowym.

Jest zatem wielu winowajców pojawiania się plagiatów i ukrytych błędów etycznych. Należą do nich nie tylko lekkomyślni lub oportunistyczni naukowcy, ale również redaktorzy kiepskich czasopism, niefrasobliwi sternicy nauki i, wreszcie, niedbający o naukę parlamentarzyści i premierzy. Posłużę się drastycznym przykładem: ginące bez sensu zwierzę doświadczalne powinno obarczyć sumienia ich wszystkich.

Prof. dr hab. Bogusław Żernicki, neurobiolog, pracuje w Instytucie Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego PAN. Jest członkiem korespondentem PAN.

Uwagi.