Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 1999

Spis treści numeru 4/1999

Czytelnia czasopism
Poprzedni Następny

Nie wiadomo, co jest powodem tego zjawiska, pewnikiem szczególna gwiazd konstelacja, dość że niezależnie w kilku ukazujących się ostatnio czasopismach uczelnianych pojawiła się tematyka językowa.

PRZYROST POPRAWNOŚCI

W „Gazecie Uniwersyteckiej” UŚ (nr 4/99) Maria Kwaśniewicz rozmawia z prof. Edwardem Polańskim, językoznawcą, członkiem Rady Języka Polskiego przy Prezydium PAN, autorem Nowego słownika ortograficznego PWN. Profesor pracuje nad błędami językowymi uczniów i nauczycieli, błędami, których upowszechnienie wpływa na rozwój języka. To, co było dawniej niepoprawne, staje się dzisiaj poprawne – powiada uczony. Nie da się rękami językoznawców zatrzymać biegu rzeki. I dalej: Ludzie, którzy są nadmiernymi purystami, z reguły przegrywają. Prof. Polański jest autorem uproszczenia pisowni, o którym nie wszyscy może słyszeli. Otóż, dziś możemy już we wszystkich przypadkach pisać łącznie „nie” z imiesłowami przymiotnikowymi, czyli podobnie jak z przymiotnikami. Tak więc, niezdobyty zamek napiszemy łącznie bez względu na to, czy chodzi o zamek, którego nie zdobyto, czy też taki, którego nie można zdobyć. Prof. Polański przyznaje, że zmiany norm ortograficznych bywają powodem „frustracji i niezadowolenia”. Dlatego przygotowywana przez Radę Języka Polskiego reforma pisowni nastąpi dopiero za kilka lat i obejmie zmianę wielu norm.

Czy naukowcy mówią poprawną polszczyzną? – pyta autorka rozmowy. Indagowany lingwista unika jednak wyraźnej odpowiedzi w tej kwestii.

QQRYQ

Gdy o języku mowa, nie sposób byłoby nie spotkać nazwiska prof. Jana Miodka. Wrocławski językoznawca był gościem Rady Wydziału Medycyny Weterynaryjnej (dlaczego medycyny a nie po prostu weterynarii? I cóż na to prof. Miodek?) Akademii Rolniczej we Wrocławiu. Wygłosił tam na zakończenie obrad „parę myśli związanych z obecnością świata zwierząt w naszym codziennym językowym obcowaniu”. Skrót wystąpienia przytacza „Głos Uczelni” (nr 71/99). Badacz omówił głosy zwierząt (kukuryku), określenia metaforyczne (łabędzi śpiew), obraźliwe epitety i porównania (schlać się jak świnia), stałe konotacje (lew – odwaga, gęś – głupota) oraz frekwencję związanych ze zwierzętami skrzydlatych słów. Okazuje się, że w literaturze najczęściej występuje kot, potem lew i ptak, następnie pies, wilk, koń i orzeł. Wszystkie te przykłady – powiada prof. Miodek – a moglibyśmy je stokrotnie pomnożyć, pokazują ogromną językową zażyłość człowieka i zwierząt.

W jednym tylko człowiek pozostaje odosobniony: rodzi się i umiera, podczas gdy zwierzęta kocą się, szczenią, cielą i zdychają.

DOŚĆ TEJ TECHNOLOGII? DOKŁADNIE!

W ostatnim wydaniu „Biuletynu Informacyjnego Pracowników AGH” (nr 63/99) spotkałem artykuł prof. Zbigniewa Łuckiego Proszę, nie mówmy „technologia” na technikę!, poświęcony niszczeniu polskiego słownictwa naukowego i technicznego przez zastępowanie istniejącej terminologii polskiej określeniami angielskimi. Autor dostrzega i potępia rozplenione ostatnio użycie dosłownego tłumaczenia angielskiego terminu technology jako technologia. Słowo to oznacza tymczasem technikę, a to nie to samo. Technika jest pojęciem ogólniejszym niż technologia. W ramach technik mogą funkcjonować różne technologie. Technika to metody wytwarzania, urządzenia i narzędzia, użycie surowców i procesów. Technologia to parametry pracy tych narzędzi i parametry procesów. Autor omawia angielską pracę Paula Lowe’a The Management of Technology. Lowe pisze tam m.in.: Poszczególne reguły naukowe i technologie często występują w wielu technikach. A co więcej – właściwy transfer technologii z jednej techniki do drugiej przyczynia się często do istotnego postępu technicznego.

Jeśli uczeni sami nie zadbają o poprawność języka naukowego, nikt inny za nich tego nie zrobi.

UWIERZCIE MATEJCE

Ale, oto „Głos Akademicki” WAT (nr 51/99) rozpoczyna publikację rubryki porad językowych! Obiecujemy: obędzie się bez teoretyzowania i filologicznych popisów – piszą anonimowi autorzy poradnika. Każda nasza porada będzie miała przede wszystkim wartość użytkową do natychmiastowego wykorzystania. Będzie więc krótka, treściwa i... apodyktyczna w tonie. Brawo!

Pierwszy odcinek dotyczy odmiany nazwisk. Nazwiska się odmieniają – jest to ogólna zasada w języku polskim. Szczurko, Zygadło, Dacko i Lato – tak jak Kościuszko czy Matejko. Wzorców dostarczają nam nazwiska postaci historycznych, których to nazwisk odmiana dobrze jest znana i zadomowiona w świadomości użytkowników polszczyzny. Temat jest ważny, w niektórych środowiskach pojawiła się bowiem mania nieodmieniania nazwisk. Wysysane są więc z palca „zasady” nieodmienności nazwisk zakończonych a to na -o, a to na -a, to znów na -e czy -i. W numerze 53. tegoż „Głosu Akademickiego” znajdziemy trzeci odcinek poradnika językowego, nadal dotyczący odmiany, tym razem połączenia imienia z nazwiskiem. Zasada jest ta sama, choć i w tym przypadku pojawiają się pomysły domorosłych językoznawców, by odmieniając imię pozostawiać nieodmienne nazwisko. Pane Havranek!

(fig)

Jubileusz obchodzą: „Gazeta SGH” (100. nr) i „Pismo PG” (50. nr). Gratulujemy.

Uwagi.