Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 1999

Spis treści numeru 7-8/1999

Fotografia w geologii
Poprzedni Następny

Geologia jest bardzo szeroką dziedziną, nie sposób więc krótko wymienić wszystkich możliwości wykorzystania aparatu fotograficznego w badaniach. Chodziło mi o przedstawienie możliwości, jakie stwarza ogólnie dostępny sprzęt fotograficzny.

Wojciech Zgłobicki

Aparat fotograficzny, pozwalający na szybkie uzyskanie dokładnego obrazu otaczającej nas rzeczywistości, stanowi ważne narzędzie badawcze w wielu dziedzinach nauki. Trudno przy tym przecenić jego rolę w naukach o ziemi, w tym w geologii. Przedmiotem badań grupy nauk o ziemi jest otaczające nas środowisko i bardzo często jego poznanie bez użycia różnego rodzaju aparatów fotograficznych i filmów byłoby wręcz niemożliwe.
Najwięcej informacji o litosferze dostarczają nam oczywiście zdjęcia lotnicze czy satelitarne. Są one wykonywane przy użyciu specjalistycznego wyposażenia i w dalszym ciągu dosyć trudne do uzyskania dla przeciętnego badacza, aczkolwiek sytuacja w tym względzie poprawia się coraz szybciej i bariera finansowa, która utrudniała korzystanie ze zdjęć lotniczych, zaczyna powoli znikać.
STARA DOBRA
LUSTRZANKA
W niniejszym artykule chciałbym się skupić na możliwościach wykorzystania ogólnie dostępnego sprzętu fotograficznego w pracy badawczej i dydaktycznej, jaką prowadzę w Zakładzie Geologii UMCS. Na początek kilka słów o sprzęcie i materiałach niezbędnych, według mnie, przy wykonywaniu zdjęć dla celów naukowych i dydaktycznych. W związku z tym, że jakość zdjęć, których potrzebujemy, musi być stosunkowo wysoka, praktycznie na początku musimy wykluczyć użycie aparatów kompaktowych. Z naszego punktu widzenia jedyną pozytywną cechą tych aparatów są ich małe rozmiary. Słaba, w większości przypadków, jakość obiektywów, brak możliwości ingerencji w parametry oświetlenia oraz, co bardzo ważne, niewymienne obiektywy uniemożliwiają, moim zdaniem, użycie aparatów kompaktowych jako uniwersalnego narzędzia do celów dokumentacyjnych. A zatem, jeśli nie kompakt, to lustrzanka małoobrazkowa z wymiennymi obiektywami, najlepiej którejś z renomowanych firm – Canon, Nikon czy Minolta. Pojawia się jednak kolejny problem – czy wybrać aparat z ręcznym (manual focus) czy też automatycznym nastawianiem ostrości (auto focus). Lustrzanki z ręcznym nastawianiem ostrości są tańsze, trwalsze, łatwiej do nich dokupić obiektywy dobrej jakości. Lustrzanki AF cechują się wysokim stopniem zautomatyzowania wszystkich funkcji, przez co są bardzo wygodne w użyciu (oczywiście, także w tym przypadku, możliwe jest ręczne nastawianie wszystkich parametrów przez użytkownika). Wydaje się, że z punktu widzenia prac terenowych lepszym rozwiązaniem jest używanie lustrzanek manualnych, a to ze względu na ich znacznie większą odporność na uszkodzenia mechaniczne oraz możliwość (przynajmniej częściową) pracy bez baterii. Ja, ze względu na poważną wadę wzroku, używam lustrzanki z automatycznym nastawianiem ostrości. W fotografii profesjonalnej często wykorzystuje się aparaty o szerokości filmu większej niż 35 mm, np. 60 mm. Wydaje mi się jednak, że w codziennej pracy naukowej użycie tego typu aparatów, bardzo drogich i ciężkich, nie jest konieczne.
PRZEZ OBIEKTYW
Żeby móc robić zdjęcia, oprócz aparatu potrzebne są nam obiektywy. Liczba produkowanych obecnie modeli obiektywów przekracza z pewnością 1000. Przy czym każda z firm produkujących aparaty opracowała swój własny system mocowania obiektywu. A zatem, jeśli zdecydujemy się na wybór aparatu np. firmy Canon, to później będziemy musieli kupować tylko obiektywy tej firmy bądź obiektywy jednej z tak zwanych firm niezależnych, jak Sigma czy Tamron. Produkowane obecnie obiektywy można podzielić na dwie główne grupy: stałoogniskowe i zmiennoogniskowe (tak zwane zoomy). Zaletą obiektywów stałoogniskowych jest wysoka jakość oraz duża jasność. Natomiast obiektywy zmiennoogniskowe pozwalają na kadrowanie motywów bez konieczności przemieszczania się w stosunku do nich (mówiąc potocznie: pozwalają na zbliżanie i oddalanie fotografowanych przedmiotów). Przy pracy w terenie praktyczniejsze jest użycie zoomów – zastępują one kilka obiektywów stałoogniskowych, zajmują mniej miejsca i ważą mniej. Zdarzają się oczywiście przypadki, na przykład fotografia makro, gdzie konieczne jest użycie specjalnych, stałoogniskowych obiektywów makro.


W związku z tym, że fotografowanie stanowi moje najważniejsze hobby, posiadam obecnie kilka obiektywów, zarówno stałoogniskowych, jak i zoomów. Przy czym najczęściej w pracy naukowej korzystam z obiektywów, których ogniskowa mieści się w przedziale 28-100 mm.
PROBLEMY Z CZUŁOŚCIĄ
Kolejnym elementem niezbędnym do robienia zdjęć jest film. Jakkolwiek dostępne są już na rynku aparaty cyfrowe, to jednak stosunkowo wysoka cena oraz, w dalszym ciągu, niezadowalająca jakość uzyskiwanych zdjęć nie zachęcają do ich praktycznego wykorzystania. Dynamiczny rozwój fotografii kolorowej sprawił, że jest to obecnie dominujący nurt fotografii. Pozwala ona na wierne oddanie rzeczywistości oraz zachowanie na kliszy informacji, które traciliśmy w fotografii czarno-białej. Istnieją przy tym dwa podstawowe typy filmów: filmy negatywowe (z których wykonujemy odbitki) oraz filmy pozytywowe – przezrocza. Sam fotografuję przede wszystkim na przezroczach, gdyż zapewniają one lepsze nasycenie barw oraz ostrość, a także stosunkowo łatwo mogą być prezentowane większej grupie osób.
Wszystkie filmy różnią się między sobą czułością. Filmy bardziej czułe charakteryzują się mniejszym kontrastem i większym ziarnem, ale umożliwiają fotografowanie w trudniejszych warunkach oświetleniowych, np. wieczorem czy w pochmurny dzień. Natomiast filmy mniej czułe zapewniają lepszą jakość zdjęć. Ja najczęściej używam filmów o średniej czułości 100 ASA, będących swego rodzaju kompromisem pomiędzy wymienionymi wyżej grupami filmów. Produkcją filmów zajmuje się co najmniej kilkanaście firm na świecie. Używam przede wszystkim slajdów i negatywów FUJI, ze względu na drobne ziarno, dobre nasycenie kolorów oraz atrakcyjną cenę.
Jeszcze niedawno obróbka zdjęć kończyła się na zrobieniu odbitek lub wywołaniu przezroczy. Jednak sytuacja zmieniła się od momentu, kiedy urządzenia do cyfrowej obróbki obrazu, skanery, stały się ogólnie dostępne. Choć w dalszym ciągu występuje spadek jakości przy zamianie tradycyjnego zdjęcia na postać cyfrową, to obserwowany jest w tej dziedzinie nieustający postęp. Coraz powszechniejsze są przy tym urządzenia pozwalające na skanowanie zarówno materiałów nieprzezroczystych (odbitki), jak i transparentnych (przezrocza).
fotodydaktyka


Wykonywane przeze mnie zdjęcia wykorzystuję w dwóch zasadniczych nurtach mojej działalności w uniwersytecie: dydaktyce i pracy badawczej. Jedno dobre zdjęcie potrafi zastąpić dziesiątki słów. Stąd tak powszechne wykorzystanie zdjęć podczas zajęć dydaktycznych prowadzonych przez Zakład Geologii UMCS. Bardzo często moje zdjęcia używane są jako materiał ilustracyjny podczas wykładów prowadzonych przez starszych kolegów. Szczególnie przydatne są ujęcia prezentujące typowe, ale stosunkowo rzadkie zjawiska czy elementy środowiska (np. piramidki ziemne, skutki ulewnego deszczu itp.), jak również te, które wykonane zostały w interesujących miejscach (np. Półwysep Kolski). Podczas wykładów i ćwiczeń wykorzystywane są zarówno przezrocza, jak i zdjęcia w postaci cyfrowej, np. włączane do prezentacji multimedialnych (Power Point i inne).
Formą dydaktycznego zastosowania zdjęć jest organizowanie wystaw o tematyce przyrodniczej. Wystawy tego typu odbywają się w Galerii pod Palmą na Wydziale Biologii i Nauk o Ziemi pod patronatem Związku Polskich Fotografików Przyrodniczych. Do tej pory odbyła się jedna wystawa o tematyce geograficzno-geologicznej: Obszary subpolarne północnej Europy. Prezentowane były na niej fotogramy z północnej Szwecji (autor R. Janicki) oraz Półwyspu Kolskiego (autor W. Zgłobicki). Wystawy są dostępne zarówno dla studentów i pracowników naszego Wydziału, jak i dla osób z zewnątrz (uczniowie, studenci innych wydziałów). Wydaje się, że budzą one stosunkowo duże zainteresowanie zwiedzających poprzez prezentację egzotycznych miejsc, trudno dostępnych dla szerokiego ogółu.
Inną formą dydaktycznego wykorzystania zdjęć o charakterze geologicznym jest Internet. Jakkolwiek moja prywatna strona WWW nie jest w całości poświecona geologii, to można na niej znaleźć trochę zdjęć minerałów. Z pewnością w przyszłości będę się starał umieścić w Internecie znacznie więcej zdjęć o tematyce geologicznej, gdyż to właśnie globalna pajęczyna pozwala na szybkie dotarcie do bardzo dużej rzeszy odbiorców.
FOTOBADANIA
Fotografia w pracy badawczej to przede wszystkim bardzo wygodne narzędzie dokumentacyjne. Przy czym ilość informacji, jaką możemy „zapisać” na jednym zdjęciu, nie da się uzyskać żadną inną drogą. Jednocześnie jest to bardzo szybki i bardzo dokładny sposób wykonywania notatek terenowych. Oto kilka konkretnych przykładów zastosowania zdjęć w codziennej pracy naukowej:
Zdjęcia odsłonięć. Często na ich podstawie, po zeskanowaniu, rysuje się profile geologiczne. Zdjęcie służy wtedy jako podkład, na którym rysuje się granice warstw i wydzieleń geologicznych.
Zdjęcia wykonywane podczas wypraw badawczych, zwłaszcza typu rekonesansowego, kiedy najważniejsze jest zebranie dużej liczby informacji o mniejszym stopniu szczegółowości, np. z jednego wyjazdu na Półwysep Kolski przywoziliśmy blisko 1000 zdjęć.
Fotografie wykonywane w terenie bardzo często są używane jako niezbędny materiał ilustracyjny do referatów wygłaszanych na konferencjach naukowych. Korzysta się wtedy zarówno z przezroczy, jak i odbitek (postery). Coraz częściej używa się także zdjęć w postaci cyfrowej przy tworzeniu prezentacji multimedialnych, na przykład za pomocą Power Pointa. W zasadzie trudno sobie w tym momencie wyobrazić wystąpienie, w którym nie użyto by zdjęć do poglądowego zilustrowania określonych zjawisk czy procesów.
Oprócz lotniczych, wykonywanych za pomocą specjalnych kamer, czasem robi się zdjęcia z samolotów za pomocą zwykłych aparatów fotograficznych. Loty takie wykonuje się na przykład po dużych opadach czy powodziach w celu oceny intensywności procesów rzeźbotwórczych.
Przedstawiłem tylko część zastosowań fotografii w geologii, ograniczając się wyłącznie do tych aspektów zagadnienia, które dotyczą mojej pracy zawodowej. Geologia jest bardzo szeroką dziedziną, nie sposób więc krótko wymienić wszystkich możliwości wykorzystania aparatu fotograficznego w badaniach. Pominąłem, na przykład zastosowania aparatu fotograficznego sprzężonego z mikroskopem w badaniach petrograficznych i mineralogicznych. Chodziło mi jednak o przedstawienie możliwości, jakie stwarza ogólnie dostępny sprzęt fotograficzny, a nie wyspecjalizowane urządzenia, których ceny mogą przyprawić nieraz o zawrót głowy.
NA WYCIECZKĘ
Jako geograf staram się jak najwięcej jeździć i prawie zawsze mam ze sobą aparat fotograficzny. Swoje badania geomorfologiczne prowadzę w obrębie Wyżyny Lubelskiej i właśnie stąd pochodzi największa liczba zdjęć, które wykorzystuję w pracy naukowej. Natomiast zdjęcia, które mogą być przydatne do dydaktyki, staram się wykonywać prawie wszędzie w Polsce. Najwięcej tego typu fotografii pochodzi z Tatr i Gór Świętokrzyskich (gdzie jeżdżę na ćwiczenia terenowe ze studentami), a także z Wyżyny Lubelskiej i Roztocza oraz wybrzeży Bałtyku. Moje podróże nie ograniczają się wyłącznie do obszaru naszego kraju. Przy okazji wyjazdów służbowych, uczestnictwa w konferencjach, także staram się robić jak najwięcej zdjęć. W ostatnich latach odwiedziłem Włochy, Belgię, Szwecję i USA.
Największym przeżyciem – i to zarówno pod względem geologicznym jak i fotograficznym – były wyjazdy na Półwysep Kolski, zorganizowane przez Instytut Nauk o Ziemi UMCS. Za kręgiem polarnym byłem trzy razy – w 1994, 1995 i 1996 roku. Łącznie spędziłem tam około półtora miesiąca. Rejon, w którym przebywaliśmy, był przez długi czas niedostępny dla cudzoziemców ze względu na swoje strategiczne położenie. Zważywszy na rekonesansowy charakter wypraw, aparat fotograficzny był oczywiście głównym elementem naszego wyposażenia. Za każdym razem przywoziłem z Półwyspu Kolskiego kilkaset zdjęć. Muszę się przyznać, że trochę bałem się o swoje filmy, gdyż każdy był cztery razy prześwietlany na polskich i rosyjskich lotniskach, co, jak powszechnie wiadomo, nie działa dobrze na negatywy czy slajdy (w skrajnych przypadkach może powodować ich kompletne prześwietlenie). Na szczęście nic złego się nie stało i zdjęcia wyszły dobrze. Mniej szczęścia miał jeden z moich kolegów, któremu zniszczono dwa filmy wyciągając je z kasetek, podczas naszej nieobecności na kwaterze. Do innych atrakcji podczas wypraw na Półwysep Kolski zaliczyć można loty samolotami Aerofłotu, dzień polarny, stada komarów w tajdze itp. Ale to już materiał na inny artykuł.

Mgr Wojciech Zgłobicki, asystent w Zakładzie Geologii UMCS; zainteresowania badawcze: geomorfologia dynamiczna, ochrona przyrody nieożywionej; fotografik, członek Związku Polskich Fotografików Przyrodniczych; http://biotop.umcs.lublin.pl/users/ zglobek.

Uwagi.