Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 1999

Spis treści numeru 7-8/1999

Uczucia w nauce
Poprzedni Następny

Kartki z dziejów nauki w Polsce (4)

Piotr H?bner

Przez stulecia nauka była domeną kleryków – uczonych mężów i dżentelmenów. Jak przypominała niedawno Urszula Perkowska, komisja Wydziału Praw UJ w 1900 roku w pełni powagi, stwierdziła: Kobiety ze względu na szczególne właściwości ich temperamentu i ich uzdolnienia umysłowego nie posiadają odpowiedniej kwalifikacji, aby z pożytkiem dla dobra publicznego spełniać ważne obowiązki sędziego, prokuratora, adwokata lub urzędnika administracji. O badaniach nie powinny nawet myśleć – mogły być jedynie wyjątki od tej zasady (1909 – Maria Skłodowska Curie była członkiem PAU, 1920 – Helena Gajewska jako pierwsza uzyskała habilitację w UJ).

W publikacjach naukoznawczych kobieta pojawiała się jedynie w roli cichej towarzyski życia uczonego. Jan Tur ostrzegał (1917) że, o ile są rozmiłowane w tym, co się nazywa życiem towarzyskim – niewielką ze swych mężów będą miały pod tym względem pociechę. I wyjaśniał, usuwając jakiekolwiek wątpliwości: Nauka jest szczytną kochanką, która szczodrze wynagradza miłość bezinteresowną (...), wypełnia świat temu, co poza nią świata nie widzi, ale żąda wyłączności.

Lata dwudzieste przyniosły wyjaśnienie tej postawy – dawne tradycje wiążące uczonych ze stanem duchowym znajdowały uzasadnienie psychologiczne. W popularnych ówcześnie autobiografiach – celowała w tych publikacjach „Nauka Polska”, roczniki Kasy imienia Józefa Mianowskiego – uczeni przedstawiali również sferę życia emocjonalnego. Jak pisał jeden z nich, anonimowo, zdarzało mi się być kochanym; sam nie kochałem nigdy, choć miewałem chwili, a nawet dłuższe okresy złudzeń. By nie tracić z oczu istoty powołania wyjaśniał: O ile wrażenia estetyczne bezpośrednio i pośrednio pomagały oraz pomagają mi w naukowej pracy, potęgując zdolność i głębokość myślenia, o tyle erotyczne zawsze przeszkadzały i przeszkadzają w niej. Inny uczony, też anonimowo, wyjawiał: Gwałtownych burz uczuciowych nie znałem. Moje życie uczuciowe było dość silnie przesiąknięte pierwiastkami imaginacyjnymi (...). Niezwykle surowo potępiałem niewieścią kokieterię i objawy jej raziły mnie i oddalały. Brakowało adeptom nauki predyspozycji towarzyskich i inwencji w kontaktach. Jak pisał do rodziny przyszły prezes PAU, Kazimierz Morawski, chcieli mnie wyswatać z panną B. (...) I myślę rzeczywiście, że tylko tak napomkniętego coś mi się złapać uda, bo w nagankach, tj. w karnawale, zawsze smutną mam figurę. Uczony był z natury monadą samotną – obcował z naturą, wiecznością czy choćby z nauką. Żył w świecie książek, miał własny świat, mocno zamknięty, chroniący istoty wrażliwe. Kazimierz Nitsch w czasach dorastania był „towarzysko wyjątkowo nieśmiały (...) wątły i bardzo nerwowy”. Leon Chwistek zanotował: Istotą życia naszego jest samotność i stosunek bezpośredni do rzeczy wiecznych.

Pojawienie się w uniwersytetach pierwszych studentek, następnie asystentek, nieco zmieniło sytuację. Władysław Szafer mógł już odnotować we wspomnieniach postrzeganą w pracowni Józefa Nusbauma-Hilarowicza „koncentrację mądrych i pięknych studentek”. Pojawiły się uczelniane romanse, czasami lokalne skandale...

A po latach (1983) Krystyna Iwaszczyszyn mogła skierować ankietę do 1725 pań docent i pań profesor z pytaniami, dotyczącymi uwarunkowań ich karier w nauce polskiej. Spośród nich tylko 6 proc. zaczynało wędrować po szczeblach jeszcze przed wojną. Po szczeblach kariery.

Prof. dr hab. Piotr H?bner, prawnik i historyk, pracuje w Instytucie Socjologii UMK w Toruniu.ubnerHu

 

Uwagi.