|
Badania filozoficzne dotyczące rzeczywistości mają, wbrew Piotr Kieraciński
W 1945 r. profesorowi Tadeuszowi Czeżowskiemu przypadło w udziale wygłoszenie pierwszego wykładu w Uniwersytecie Mikołaja Kopernika. Był listopad, w nieogrzewanej sali słuchacze siedzieli w płaszczach. Z toruńskim uniwersytetem związany był do końca życia. Nawet po przejściu na emeryturę w 1960 r. prowadził seminaria doktoranckie. Zaczynał wykłady o 700 rano. Wielu studentów nie mogło mu wybaczyć tak wczesnej pory. Zarazem jednak nie był dla studentów bardzo surowy. Podobno nikogo nie oblewał na egzaminach. Miał bardzo duże zaufanie do swoich uczniów. Podczas kolokwium potrafił wyjść z sali, pozostawiając piszących na kilkanaście minut bez nadzoru. Studenci musieli pisać protokoły z prowadzonych przez niego zajęć – za każdym razem kto inny. Uczył w ten sposób prowadzenia notatek. W swojej karierze akademickiej pełnił funkcję kuratora Koła Filozoficznego studentów Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie oraz Koła Filozoficznego studentów UMK. W Toruniu był też kuratorem Bratniej Pomocy. O spotkaniach seminaryjnych, prowadzonych przez Czeżowskiego w latach 70., tak pisał Czesław Wicher: W spotkaniach-seminariach Profesor Czeżowski nie tylko kształtował kulturę logiczną i filozoficzną oraz samowiedzę metodologiczną słuchaczy, ale w sposób praktyczny uczył sztuki dyskutowania i prowadzenia sporów filozoficznych. Uważał, że dyskusja nie polega na przekonaniu kogoś do swoich racji. Dyskusja traci wówczas swój charakter, gdyż przestaje być wspólnym dochodzeniem do prawdy (Odczyty filozoficzne). Czeżowski był zapalonym turystą. Przed wojną w Wilnie miał zwyczaj organizować wycieczki dla studentów i wykładowców Uniwersytetu. Lato było okresem wspólnych wycieczek w malownicze okolice Wilna, do Trok, do Ponar, do Wener i Zielonych Jezior – wspominał po latach. Uwielbiał góry. Jego miłość do nich zaczęła się w dzieciństwie. Spędzał wówczas wakacje w Bieszczadach – w Korczynie nad Stryjem: Tam poznałem góry, które od tego czasu oczarowały mnie swym urokiem – pisał we Wspomnieniach. Od 16 roku życia jeździł na nartach. Był członkiem Karpackiego Towarzystwa Narciarzy. Towarzyszami jego młodzieńczych wędrówek byli m.in. Tadeusz i Marian Smoluchowscy oraz Zygmunt Klemensiewicz. Wybuch I wojny światowej zastał go w Czarnohorze, gdzie akurat prowadził – jako nauczyciel gimnazjalny – obóz młodzieżowy. Po II wojnie światowej także jeździł z rodziną w góry. W latach 50. najczęściej dwa wakacyjne miesiące spędzał w Limanowej. Potem przez wiele lat jeździł do Bukowiny Tatrzańskiej. W latach 70. – do Rabki. Podczas wakacji Profesor nie rezygnował ze zwyczaju wczesnego wstawania. O szóstej rano był na nogach. Wychodził na samotny spacer. Wracał na dziewiątą na śniadanie. Po posiłku pracował naukowo – dlatego zawsze wynajmowali dwa pokoje – lub wybierał się z rodziną na wycieczkę. Miał zwyczaj maszerować bardzo powoli, ale za to bez przerwy. Uważał, że jedynie w trudnym terenie można zatrzymać się – ale nie siadać – na małą chwilkę, by wyrównać oddech. Starał się tak dobierać towarzystwo na wakacje, by zawsze mieć „czwórkę do brydża”. Czeżowski uprawiał także wspinaczkę oraz jeździł na łyżwach. Był bardzo wysportowany. Świetnie tańczył. W czasach kawalerskich nie opuszczał żadnego balu: Lubiłem tańce, piękną salę balową, światła, stroje i muzykę – wspominał. Na balach do północy obtańcowywał wszystkie panie stojące pod ścianami. Potem poświęcał czas swoim wybrankom. Także po przejściu na emeryturę dużo pracował. Prowadził cały czas bardzo regularny tryb życia. Pierwsze śniadanie jadł o 830, potem układał pasjansa i pracował naukowo. O 1200 jadał drugie śniadanie, obiad ok. 1500, a o 1730 – podwieczorek. Kolacja musiała być przygotowana na 2000 – wspomina pani Elżbieta Czeżowska, córka Profesora. Po kolacji słuchał Radia Wolna Europa. Dzień kończył układaniem pasjansa. Uwielbiał muzykę klasyczną. Zamiłowanie do niej wyniósł z domu rodzinnego, gdzie po południu odbywało się wspólne muzykowanie. Jego matka pięknie grała na pianinie, a ojciec śpiewał. Czeżowski regularnie chodził na koncerty, zabierał na nie córkę. Natomiast nie lubił chodzić do kina. Był jednak wyjątek od tej reguły: wraz z panią Elżbietą chodził na komedie. W jego życiu był okres heroiczny – II wojna światowa. Uczestniczył w tajnym nauczaniu. Był dwukrotnie aresztowany. Ukrywał swoich żydowskich przyjaciół. Byli wśród nich uczeni, m.in. prof. Maria Renata Mayenowa i prof. Abraham Fessel. W kwietniu 1963 r. w Instytucie Yad Vashem odebrał tytuł Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata. |
|
|