Forum Książki
Spis treści numeru 2(38)/2006

Boli głowa

Żyjemy w kulturze nadmiaru. Żadna tam ponowoczesność, tylko zwyczajne neorokoko. Wszystkiego jest za dużo. Zbyt wielu pisarzy, mrowie książek. Nie ma z kim porozmawiać o lekturach, bo każdy czyta co innego. Z tego przeładowania nie wyłaniają się jednak wielkości ani arcydzieła. Rozkład Gaussa przestaje obowiązywać. Krzywa się spłaszcza. Nie prowadzi to też do pluralizmu opinii. O dziwo, łatwiej dziś niż kiedykolwiek o ideologizację i zbijanie się w stada, o umysłowe prostactwo, także w literaturze.

Muzyka Milesa Davisa, w 15 lat po jego śmierci, ulega przewartościowaniu. Młodzi słuchacze, którzy nie uczestniczyli w powstawaniu jego legendy, lecz otrzymali ją w spadku po pokoleniu ojców, słuchają mistrza krytycznie i mają mu wiele do zarzucenia. Zgodnie z zasadą nadmiaru, właśnie w tym momencie ukazuje się nowe tłumaczenie autobiografii Milesa. Podobno lepsze, zobaczymy.

Wśród młodych jazzfanów zainteresowaniem cieszy się natomiast John Coltrane, odkrywany jest zwłaszcza późny okres jego twórczości. Na temat Coltrane’a nie mamy jednak w Polsce żadnej książki, podobnie jak na temat Ornette’a Colemana. Polscy wydawcy słyszeli na razie o Davisie. Dobre i to. Tam, gdzie pojawia się zainteresowanie, mamy więc niedomiar. I to ma być kapitalizm?

Powiedział ktoś, że nie ma nic gorszego niż dyletantyzm specjalistów. Ale dzięki nim – na przykład tym, którzy nie wydają tego, co nas interesuje – odwleka się ostateczne spełnienie kultury nadmiaru. I dobrze! Cóż bowiem czeka nas po niej? Kultura kaca? Kultura wymiotów? Co przyjdzie po nadmiarze? Prostota, umiarkowanie czy prostactwo?

Grzegorz Filip