Strona główna

Archiwum z roku 2001

Spis treści numeru 2/2001

Rozwiązaniem jest uniwersytet
Poprzedni Następny

Życie akademickie

Są powody, dla których idea uniwersytetu PAN jest aktualna 
i będzie powracać w rozmowach i planach uczonych skupionych w Akademii.

Piotr Kieraciński

Fot. Piotr Kieraciński

Prof. Tadeusz Skośkiewicz
z jednym ze studentów przy
chłodziarce rozcieńczalnikowej
He3–He4.

Początek lat 90. to w Polskiej Akademii Nauk czas gorącej dyskusji na temat zmian w jej łonie oraz zaangażowania jej placówek naukowych w działalność edukacyjną. Ten ostatni wątek przybrał na sile po 1992 r., gdy zaczęły powstawać niepaństwowe szkoły wyższe. Uczeni pracujący w instytutach odczuwali wówczas potrzebę podzielenia się swą wiedzą ze studentami. Wobec niezwykłego boomu edukacyjnego szczególnie wyraźnie widać było kilka tysięcy uczonych zamkniętych w laboratoriach i nie angażujących się w dydaktykę, z wyjątkiem prowadzenia studiów doktoranckich w nielicznych instytutach. W niektórych placówkach magistranci ze szkół wyższych mogli też przygotowywać prace dyplomowe, korzystając z zaplecza badawczego i aparatury, którą nie dysponowały uczelnie. Społeczną presję odczuwały też władze Akademii. Pojawił się pomysł utworzenia, jak to umownie określano, uniwersytetu PAN. W pewnym okresie grupa uczonych z Akademii – wymieniano zwłaszcza nazwisko prof. Piotra Płoszajskiego – wiązała nadzieje na utworzenie nowego uniwersytetu w Warszawie z Fundacją Sorosa. Kierownictwo PAN dyskutowało też nad możliwością udziału uczonych i całej Akademii w kształceniu na odległość. Ostatecznie żaden z tych pomysłów nie został zrealizowany.

INICJATYWA

Uczeni nie czekali na decyzje władz, postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. W ciągu kilku lat z inicjatywy profesorów placówek PAN powstało pięć niepaństwowych szkół wyższych. Każda z nich inna, niektóre tak odmienne od pozostałych „graczy” rynku edukacyjnego, a zwłaszcza przeciętnej większości uczelni niepaństwowych, że właściwie powinny stać się bohaterami osobnych artykułów. Jako pierwsi z inicjatywą założenia uczelni wystąpili przedstawiciele nauk ścisłych. Grupa uczonych związanych z Instytutami Fizyki, Matematyki, Chemii Fizycznej oraz Centrum Fizyki Teoretycznej i Instytutu Technologii Elektronowej powołała Fundację im. Stanisława Ulama, która stała się formalnym założycielem Szkoły Nauk Ścisłych. Uczelnia figuruje w rejestrze MEN pod numerem 17. Jest zatem jedną z najstarszych niepaństwowych szkół wyższych w ogóle oraz najstarszą szkołą afiliowaną – takiego terminu będę używał do określenia związku tych uczelni z Akademią – przy PAN. Dr Mirosław Łukaszewski, który pełni funkcję kanclerza SNŚ i związany jest z nią na stałe od samego początku, mówi, że w dyskusjach nad utworzeniem szkoły brało udział bardzo wielu uczonych, a ponieważ fundację rejestrowano latem, więc w gronie fundatorów znaleźli się ci, którzy akurat byli w Warszawie. Wśród tych, którzy w sposób szczególny przyczynili się do powstania szkoły, znaleźli się m.in.: prof. prof. Zbigniew Grabowski, Iwo Białynicki-Birula i Czesław Olech.

Kolejną szkołę utworzyli uczeni związani z Centrum Badań Przedsiębiorczości i Zarządzania PAN. Inicjatorem przedsięwzięcia był prof. Stanisław Walukiewicz, dyrektor CBPiZ. Formalnie uczelnię utworzyły: powołana w tym celu Fundacja Rozwoju Nauk Zarządzania PAN oraz Krajowa Izba Gospodarcza. Warszawska Szkoła Biznesu otrzymała w rejestrze MEN nr 24 i rozpoczęła działalność w tym samym roku, co SNŚ. WSB jest afiliowana przy Centrum, co znalazło wyraz w stosownym zapisie w statucie placówki.

Potem w aktywności uczonych z PAN na tym polu nastąpiła przerwa aż do roku 1996. Czyżby wiązało się to z pracami nad nową ustawą o PAN i nadziejami na utworzenie uniwersytetu PAN? W każdym razie dopiero w 1996 r. utworzona została przy Instytucie Badań Stosowanych PAN Wyższa Szkoła Informatyki Stosowanej i Zarządzania. Formalnie jej założycielem jest Fundacja Krzewienia Nauk Systemowych, utworzona przez Akademię. Jednak znaczący udział w powstaniu szkoły miał ówczesny dyrektor IBS PAN, a obecnie rektor szkoły, prof. Roman Kulikowski. W rejestrze MEN szkoła figuruje pod numerem 87.

W tym samym roku powstała, założona z inicjatywy grupy profesorów Instytutu Psychologii PAN, Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej, zarejestrowana w MEN pod numerem 95. Tym razem inicjatorami oraz formalnymi założycielami byli uczeni jako osoby cywilne – to jedyny taki przypadek wśród uczelni afiliowanych przy PAN. Najbardziej zaangażowani w tworzenie szkoły byli: prof. prof. Andrzej Eliasz, jej obecny rektor, Janusz Reykowski i Zbigniew Pietrasiński. Prof. Eliasz tłumaczy wybór sposobu utworzenia uczelni prostotą rozwiązania (brak pośredniczących instytucji) oraz szybkością działania – jak dużo czasu zajmuje rejestracja stowarzyszenia lub fundacji przekonali się twórcy Collegium Civitas.

W Instytucie Studiów Politycznych zaczęto przymierzać się do założenia uczelni w tym samym czasie, co w Instytucie Psychologii. Postanowiono jednak zarejestrować Towarzystwo Edukacji Politycznej, które wystąpiło z wnioskiem o utworzenie uczelni. W następnym roku Ministerstwo Edukacji Narodowej zarejestrowało pod numerem 127. Collegium Civitas. Prof. Jadwiga Koralewicz, rektor CC, mówi, że szkoła ma dwóch ojców: prof. prof. Edmunda Wnuka-Lipińskiego oraz Wojciecha Roszkowskiego, którzy kolejno pełnili funkcję dyrektora ISP PAN. – Potem przyszła kolej na matkę – dodaje, mając na myśli siebie.

Choć nie ma jej w rejestrze MEN, mianem szkoły określono też doktorancką Szkołę Nauk Społecznych, afiliowaną przy Instytucie Filozofii i Socjologii PAN. Powstała w 1992 r. z przekształcenia studium doktoranckiego (ponieważ instytut posiada prawo do doktoryzowania, nie musiała uzyskiwać żadnych zezwoleń z MEN i nie jest wpisana do ministerialnego rejestru szkół niepaństwowych). Profesorowie uważali, że należy kształceniu doktoranckiemu nadać inną, bardziej zdyscyplinowaną, efektywną, a jednocześnie interdyscyplinarną formę.

Fot. Piotr Kieraciński

Siedziba Collegium
Civitas.

INTENSYWNY ROZWÓJ

Każda z wymienionych szkół różni się od pozostałych. W Szkole Nauk Ścisłych studiuje tylko 100 osób, a profesorowie nie pobierają wynagrodzeń za prowadzone zajęcia. Na 100 studentów przypada blisko 50 wykładowców, co daje uczelni najlepszą średnią w Polsce. Można zresztą powiedzieć, że studia w SNŚ mają – z całą pewnością na starszych latach – charakter indywidualny. Z kolei w Szkole Nauk Społecznych – także niewielkiej, kształcącej ok. 170 doktorantów – studenci nie płacą czesnego. – W tym sensie jesteśmy szkołą publiczną – mówi prof. Stefan Amsterdamski, kierownik SNS. Jednak szkoła nie dostaje od państwa pieniędzy na działalność i w tym sensie publiczną nie jest. Byt zapewniają jej zagraniczne fundacje, m.in. Forda, Boscha, Kruppa. Jednak kluczową rolę w finansowaniu SNS spełniła Fundacja Sorosa, która w pierwszym roku pokryła wszystkie koszty działania szkoły, a obecnie daje tzw. matching found, tj. podwaja środki, które uczelnia uzyska z innych źródeł. W największych uczelniach PAN, a są to – Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej oraz Wyższa Szkoła Informatyki Stosowanej i Zarządzania, kształci się po 4,5 tys. słuchaczy. O ile Warszawska Szkoła Biznesu nastawiona jest na kształcenie na jednym kierunku, SNŚ na trzech konkretnych kierunkach, to Collegium Civitas – choć najmłodsze i dlatego na razie niewielkie – ma ambicje rozwijać się w kierunku uczelni uniwersyteckiej. Świadczy o tym rosnąca z roku na rok liczba kierunków studiów i wydziałów. O ile SNŚ prowadzi tylko studia dzienne, w CC słuchacze zaocznych form kształcenia stanowią tylko 20 proc., a w SWPS dziennych i zaocznych jest mniej więcej tyle samo, to w WSB prowadzone są wyłącznie studia zaoczne.

Odmiennie też planuje się rozwój uczelni. Szkoła Nauk Ścisłych od początku prowadziła trzy kierunki studiów i nie zamierza na razie rozszerzać swojej oferty edukacyjnej. Nie zamierza też starać się o uprawnienia do doktoryzowania, gdyż studia doktoranckie prowadzą instytuty, z którymi uczelnia jest związana. Ponieważ jest szkołą niewielką, nie planuje rozwoju własnej bazy lokalowej. Szkoła Nauk Społecznych prowadzi jedynie studia doktoranckie i nie zamierza na razie ubiegać się o prawo do prowadzenia innego rodzaju działalności. Collegium Civitas, które zaczęło od jednego kierunku studiów licencjackich, uzyskało już pierwsze uprawnienia do nadawania magisteriów. Stara się o kolejne i zapewne po wypromowaniu magistrów wystąpi do MEN i Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego o prawo do nadawania stopnia doktora. Na razie intensywnie rozwija swoją ofertę edukacyjną, planując w najbliższym czasie, obok socjologii, politologii i stosunków międzynarodowych, uruchomienie studiów filozoficznych oraz historycznych. Jak zauważył prof. Tadeusz Gadacz, który ma tworzyć w CC Wydział Filozoficzny i dla pracy w Collegium zrezygnował z posady w Uniwersytecie Warszawskim, uczelnia ta nabiera powoli uniwersyteckiego charakteru.

Kilka uczelni myśli o własnej siedzibie. Collegium Civitas rozgląda się na razie za możliwością lokalizacji (są m.in. prowadzone rozmowy z jedną z podwarszawskich gmin) oraz sfinansowania inwestycji (chodzi np. o poszerzenie źródeł finansowania uczelni o dotacje zagranicznych fundacji). Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej zakupiła już pofabryczne obiekty o pow. 26 tys. m2 i część z nich przystosowuje do potrzeb uczelni – przeprowadzi się do nich już w październiku br. Podobnie o własną siedzibę stara się Wyższa Szkoła Informatyki Stosowanej i Zarządzania.

DOBRE WZORY

Wszystkie uczelnie PAN różnią się od pozostałych (w każdym razie – przeważającej większości) uczelni niepaństwowych. Nie dotyczą ich kłopoty kadrowe. Podałem powyżej liczbę wykładowców SNŚ, w SNS pracują niemal sami profesorowie, w CC wykłada 150 osób (na 550 słuchaczy), jednak, co podkreśla prof. Koralewicz, kadrowe zaplecze uczelni stanowią instytuty – obecnie uczelnia ma już podpisane umowy nie tylko z Instytutem Nauk Politycznych, ale także z Instytutem Filozofii i Socjologii oraz Instytutem Historii PAN, a prowadzone są rozmowy z Instytutem Sztuki PAN – które łącznie zatrudniają 400 pracowników naukowych. W WSB 550 studentów kształci się na kierunku zarządzanie i marketing u ponad 40 wykładowców, w tym 17 samodzielnych pracowników naukowych. Za każdą z uczelni afiliowanych przez instytuty stoją pracownicy tych placówek. – Nie dotyczy nas zarzut podkupowania kadry z uczelni państwowych – podkreśla prof. Koralewicz. Znakomita kadra daje tym uczelniom przewagę nad resztą szkół niepaństwowych także w aspekcie uprawnień do nadawania tytułów zawodowych.

Każda z uczelni afiliowanych przy PAN ma prawo do nadawania tytułu zawodowego magistra przynajmniej w jednej dziedzinie. Jeżeli jeszcze takich uprawnień nie posiada, to zazwyczaj jedynie dlatego, że nie wykształciła dotychczas absolwentów pierwszego stopnia studiów. SWPS stara się już o prawo do doktoryzowania. Jeżeli uzyska pozytywną opinię, ma szansę zostać drugą – po Wyższej Szkole Przedsiębiorczości i Zarządzania, która notabene została założona przez członka PAN – prywatną uczelnią akademicką. SWPS jest też pierwszą uczelnią niepaństwową, która uzyskała akredytację UKA prowadzonego przez siebie kierunku studiów – psychologii.

Uczelnie afiliowane przy PAN od pozostałych szkół niepaństwowych różni też sposób zarządzania. Wyraźnie główna rola należy tu do rektora, który nie jest „wynajętym” przez właściciela fachowcem, a rzeczywistym organizatorem uczelni. W SNŚ istnieje dwuwładza rektora i kanclerza. – Ktoś musi być prezesem i ktoś musi rządzić – tak prof. Tadeusz Skośkiewicz, trzeci z kolei wybrany przez senat rektor uczelni, żartem komentuje role swoją i dr. Łukaszewskiego. W pozostałych uczelniach rektorzy wybierani są przez założycieli, a w SNŚ i CC – przez senat uczelni. To właśnie senaty, podobnie jak w uczelniach państwowych, mają głos decydujący w najważniejszych sprawach. Rektor Eliasz mówi: – Chcemy jak najbardziej zbliżać się do dobrych wzorów akademickich i nie chcemy w tym zakresie być oryginalni.

BEZ SZTUCZNEJ KONKURENCJI

Istotną różnicą jest też sposób naboru kandydatów na studia. Nie prowadzi się tu, co prawda, wyjątkowo ostrej selekcji, jednak każda uczelnia ma dość ściśle określone zasady kwalifikacji chętnych. Nie wszyscy się dostają. Najwięcej chętnych na jedno miejsce jest w Szkole Nauk Społecznych. Tam tylko 20-25 proc. chętnych może podjąć kształcenie. Kwalifikacja polega na ocenie przedstawionej przez kandydata koncepcji swojej pracy naukowej. Profesorowie zasiadający w komisji oceniają kandydata, przyznając mu pewną liczbę punktów. Ci, którzy uzyskają najwięcej punktów, zostają przyjęci na studia doktoranckie. Najlepsi dostają też stypendia. Pomoc materialną dla studiującej młodzieży organizują też inne uczelnie, niektóre w postaci stypendiów, inne – np. SNŚ – w postaci zwolnienia z czesnego lub miejsca w pokojach gościnnych Instytutu Fizyki. Stypendiów nie przyznaje WSB, która kształci głównie osoby pracujące, często właścicieli firm.

Uczelnie związane z PAN, z wyjątkiem SNS, pobierają od studentów czesne. W przypadku Szkoły Nauk Ścisłych jest to 2,7 tys. zł rocznie (kształci na trudnych i niepopularnych kierunkach), w innych uczelniach na różnych kierunkach wysokość czesnego kształtuje się na poziomie 2,5–3,5 tys. za semestr. Collegium Civitas i Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej przyznają się do konsultacji przy ustalaniu wysokości opłat, aby nie tworzyć sztucznej konkurencji cenowej. Uczelnie współpracują też w inny sposób. Rektor Eliasz mówi, że studenci CC oraz SNŚ mają prawo do uczestniczenia w niektórych zajęciach prowadzonych w SWPS.

Słowo o programach edukacyjnych uczelni afiliowanych przy PAN. W laboratoriach SNŚ studenci mają dostęp do najlepszej aparatury badawczej, a studia licencjackie są po prostu kształceniem w zakresie nauk ścisłych, a nie jednej z nauk. W SWPS dostają na początku semestru syllabusy, na podstawie których mogą od wykładowców egzekwować swoje prawa do wiedzy. Uczestniczą też w ocenie wykładowców. W CC pierwszy rok studiów jest także wspólny dla wszystkich, ma dać podstawy solidnej wiedzy humanistycznej. Oryginalnym rozwiązaniem są tzw. zajęcia ze stylu, które trwają siedem semestrów, a kształcą m.in. w zakresie retoryki, sztuki, umiejętności negocjacji. WSISiZ stara się, aby nawet zarządzanie nie miało opisowego, ale informatyczny charakter. podobnie będzie z kierunkiem telekomunikacja, który wkrótce uczelnia zamierza uruchomić – ma to być teleinformatyka.

PRAWNE MOŻLIWOSCI

Obecnie uczelnie związane z PAN, nie licząc SNS, kształcą ponad 10 tys. studentów i zatrudniają ponad 800 pracowników naukowych i lektorów. Ponieważ zakres aktywności edukacyjnej profesorów przybrał tak znaczące rozmiary, powraca pytanie o możliwość i sens utworzenia uniwersytetu PAN. Reprezentanci Szkoły Nauk Ścisłych przyznają, że na utworzenie takiej instytucji liczyli zakładając szkołę. – Kształcenie monotematyczne nie jest dobrym rozwiązaniem – mówi dr Łukaszewski. – Rozwiązaniem jest uniwersytet. Myśleliśmy, że w ślad za nami powstaną kolejne inicjatywy, a z czasem stworzymy coś naprawdę poważnego. Idzie to jednak opornie – przyznaje. O idei uniwersytetu mówi też prof. Kulikowski: – Popierałem tę ideę. Teraz jednak nie jest to dla nas ważne, bo uczelnia rozwija się dobrze. Przyznaje jednak, że dla dobra sprawy lepiej byłoby, aby uczelnie PAN działały w ramach jednej struktury. – Są tu korzyści skali, infrastruktury – przyznaje. – Trudno powiedzieć, jak taka uczelnia miałaby wyglądać. Z pewnością nie może być stworzona przez władze Akademii – przyznaje prof. Koralewicz. Dodaje, że gdyby doszło do porozumienia szkół, to Collegium Civitas, pod pewnymi warunkami i przy zachowaniu wysokich standardów, jest gotowe do takiej inicjatywy przystąpić. Rektor Eliasz wyraża się ostrożnie: – Współpraca uczelni ma sens, podobnie konieczna jest współpraca z instytutami i władzami PAN.

W tych wszystkich wypowiedziach widać jednak duży sceptycyzm, co do sensu tworzenia dużej zbiurokratyzowanej struktury. Wszyscy w podtekście wydają się mówić: poczekajmy na rozwój sytuacji. Sceptycznie odnosi się do tego pomysłu prof. Stefan Amsterdamski ze Szkoły Nauk Społecznych. Obecnie są w Warszawie dwa słabo finansowane uniwersytety. Gdyby w budżecie MEN pojawiły się pieniądze, lepiej przeznaczyć je na finansowanie uczelni już istniejących. Idea stworzenia uniwersytetu przez władze PAN jest ideą biurokratyczną. Także prof. Stanisław Walukiewicz uważa, że z punktu widzenia ekonomii nie ma realnych podstaw do myślenia o uniwersytecie PAN. Podobnie myśli prof. Jerzy Kołodziejczak, wiceprezes PAN: – To musiałaby być poważna państwowa uczelnia, finansowana z budżetu. Gdyby taka idea miała być realizowana, musiałaby to być inicjatywa oddolna. Zdaniem prof. Kołodziejczaka są jednak powody, dla których idea uniwersytetu PAN jest aktualna i będzie powracać w rozmowach i planach uczonych skupionych w Akademii. Placówki PAN muszą odtwarzać kadrę naukową (dziś 57 instytutów ma prawo do doktoryzowania, a blisko 20 prowadzi studia doktoranckie). Istnieje też psychiczna potrzeba powiązania działalności naukowej z uczestniczeniem w procesie dydaktycznym. W każdym razie, ustawa o PAN, przyjęta w 1997 r., otwiera przed Akademią i jej placówkami prawne możliwości prowadzenia działalności edukacyjnej.

Komentarze