Czytelnia czasopism
Na nieustannie powtarzane hasła dotyczące konieczności podniesienia poziomu wykształcenia polskiego społeczeństwa i przygotowania go do uczestnictwa w świecie nowoczesnych technologii żywo reagują przedstawiciele środowisk akademickich. Jednocześnie wraca stały temat finansowania placówek naukowych oraz szans tworzenia nowych uniwersytetów zwiększających atrakcyjność i konkurencyjność danych regionów.
WIEDZA A ŻYCIE
Czy naukowiec powinien zabiegać o zainteresowanie „przeciętnego” czytelnika, znajdującego przyjemność w lekturze „Vivy” czy „Życia na gorąco”? Odpowiedź na to pytanie przynosi rozmowa z prof. Łukaszem Turskim przeprowadzona na łamach „Spraw Nauki” (nr 12/2000), biuletynu KBN. Nauka zamknięta w wieżach z kości słoniowej jest społecznie bezużyteczna – twierdzi uczony, podkreślając jednocześnie, iż nauka ma tylko jeden cel: dostarczać społeczeństwu bezpieczną prawdę. Zdaniem Turskiego, jedyną drogą nawiązania kontaktu z „przeciętnym” człowiekiem są media – na uwagę zasługują tu przede wszystkim ambitne imprezy popularyzujące naukę czy wysokonakładowe czasopisma popularne. Alienacja społeczna nauki jest wielkim błędem, ludzie, tak naprawdę, nie bardzo jej wierzą – uważa znany fizyk. Problemem staje się ocena autorytetów naukowych, przy której trudno jest uwolnić się od wrażenia, że nie są one obiektywne (choćby w przypadku informowania społeczeństwa na temat choroby szalonych krów).
Wśród naukowców wypowiadających się na temat popularyzacji nauki w Polsce znalazł się również Wojciech Wiśniewski – dyrektor Polskiej Fundacji Upowszechniania Nauki, który zwrócił uwagę na potrzebę włączenia działalności upowszechnieniowej do dorobku twórczego uczonych. Nie bez znaczenia jest bowiem fakt, iż naukowców-popularyzatorów często traktuje się w naszym kraju jak chałturników, którzy naukowo schodzą na niższy poziom.
JAKI UNIWERSYTET?
Trwa dyskusja na temat utworzenia uniwersytetu w Częstochowie – jedną z opinii opublikował miesięcznik „Politechnika Częstochowska” (nr 14/2000). Jej autorem jest dr inż. Aleksander Gąsiorski, główną przeszkodę w realizacji projektu postrzegający w braku odpowiedniej liczby profesorów, który uniemożliwia utworzenie wydziałów o pełnych uprawnieniach akademickich. Gąsiorski przedstawia w swym artykule trzy koncepcje rozwiązania istniejących problemów, każdorazowo zaznaczając wady i zalety danego pomysłu. Każda propozycja uwzględnia różne szkoły, jakie weszłyby w skład nowego uniwersytetu – jest tu zatem miejsce zarówno dla uczelni państwowych, jak i prywatnych, humanistycznych oraz technicznych, wreszcie krajowych i zagranicznych.
Znaczący głos w ostatecznym wyborze należeć będzie do powołanej w 1999 roku Fundacji na rzecz Utworzenia Uniwersytetu Częstochowskiego, która – jak pisze autor – stanie zapewne przed dylematem wyboru – czy nadal wspierać powstanie szkoły państwowej (...), czy też poczynania tej uczelni, która znajdzie się najwcześniej najbliżej wytyczonego celu.
Uniwersytet Częstochowski, Uniwersytet Polonijny czy wreszcie Uniwersytet Techniczny? Przyszli studenci, a także mieszkańcy miasta „zdegradowanego do roli powiatu” z pewnością czekają na podjęcie decyzji. I choć optymizm rektorów częstochowskich uczelni osłabł nieco w ostatnim czasie (pisaliśmy o tym na łamach „FA” w nr 12/2000), miejmy nadzieję że dyskusja okaże się owocna.
PRO PUBLICO BONO
Trudna sytuacja AGH wywołała na początku roku duże poruszenie. W związku z „szumem medialnym”, jaki powstał wokół problemu finansów uczelni, jej rektor, prof. Ryszard Tadeusiewicz, zabrał głos na łamach „Biuletynu Informacyjnego Pracowników AGH” (nr 86/2001). Uważam, że miałem prawo i obowiązek nagłośnić medialnie problem deficytu dotacji szkół wyższych – stwierdził rektor, odpowiadając tym samym na zarzuty niektórych osób zaniepokojonych czy wręcz oburzonych zaistniałą sytuacją. Decyzja rektora dotycząca ograniczenia działalności uczelni w okresie wakacyjnym zyskuje w świetle przedstawionych przez niego faktów racjonalne uzasadnienie, jednak nieporozumienia z nią związane nie nastrajają prof. Tadeusiewicza optymistycznie.
Dyskusji nad finansową kondycją AGH, w dużym stopniu zależnej od stanu polskiej gospodarki, towarzyszą wątpliwości związane z oczekiwaniami państwa wobec nauki. do tej pory nie zostało ustalone, co jest strategicznym interesem państwa, jakie problemy powinna nauka rozwiązywać, ku czemu powinny zmierzać nasze badania, by zaspokoić potrzeby społeczeństwa – mówi prof. Tadeusiewicz. Na całym świecie to właśnie w wyższych uczelniach przeprowadza się istotne dla społeczeństwa badania, sprawdza się nowe technologie i umożliwia ich realizację. Zgrozą napawa fakt, że w Polsce lepiej jest słono płacić za „import idei” niż współpracować z ich rodzimymi autorami.
Beata Machnik |