Notatki Ministra Nauki
Walka z bezrobociem powinna stać się ponadpartyjnym
i międzyinstytucjonalnym priorytetem, powinna być
zadaniem jednoczącym wszystkich Polaków.
Andrzej Wiszniewski
Święta
wielkanocne spędziłem na nartach w Austrii. Uwielbiam ten sport i staram się
corocznie choćby tylko przez tydzień pojeździć. Mieszkałem w malutkiej
salzburskiej wiosce, daleko od miast i wszelkiej cywilizacji, w domu zwykłego,
austriackiego chłopa. Zadziwiały mnie panujące wszędzie porządek i czystość.
Na drogach i turystycznych ścieżkach, w obejściu, w skromnym pokoiku, gdzie
spałem i w łazience, gdzie się goliłem. Wszędzie było skromnie, ale porządnie
i czysto.
NA ROZSTAJACH
A po powrocie do Warszawy, w pierwszy pogodny dzień, poszedłem na spacer
wokół warszawskiego Jeziorka Czerniakowskiego. Piękne miejsce, teren
przyrodniczy szczególnie chroniony i na dodatek niemal w samym centrum stolicy,
ledwie 6 km od skrzyżowania Marszałkowskiej z Nowym Światem. I w tym pięknym
miejscu co rusz natykałem się na zwały śmieci wyrzuconych przez mieszkańców
stołecznego miasta. Stare kanapy i fotele, pojemniki i puszki po jakichś
chemikaliach, połamane dachówki i resztki po remoncie mieszkania, wszystko to
zwalone na stos przez kogoś, kto chciał oszczędzić na usługach MPO. To samo
zobaczyłem we Wrocławiu, gdzie podczas „najdłuższego weekendu
nowoczesnej Europy” poszedłem na spacer wzdłuż specjalnie wyznaczonej,
pięknej trasy turystycznej. I widząc to, zacząłem się zastanawiać, kiedy
ścieżki rozwoju cywilizacyjnego krajów Europy Środkowej tak się rozeszły?
Dlaczego Austriacy, wcale nie lepiej wykształceni czy mądrzejsi, zachowują się
w sposób cywilizowany, a my Polacy przypominamy ludzi pierwotnych? I ze wstydem
pomyślałem, że nie dziwię się tak bardzo austriackiej opinii społecznej,
która niechętnie widzi wejście Polski do Unii Europejskiej. Oni boją się
nie tylko zalewu polskiej siły roboczej, ale też obniżenia standardów
cywilizacyjnych. Boją się tych stosów śmieci, które tak mnie przygnębiają,
gdy natykam się na nie nad Jeziorkiem Czerniakowskim.
PRZECIW BEZROBOCIU
O urokach jazdy na nartach szybko zapomniałem, bowiem musiałem uczestniczyć w prawyborach w Nysie. Reprezentowałem rząd i AWS, co było niełatwym i nie do końca przyjemnym obowiązkiem. Bowiem w Nysie bezrobocie przekroczyło 25 proc. i brak pracy stał się problemem nr 1, za który wini się aktualnie rządzących. Jest to po trosze zbieg okoliczności, bowiem zwolnienia mają miejsce głównie w zakładach Daewoo, co jest w zasadniczej mierze spowodowane kryzysem w koreańskim koncernie, ale to nie zmienia faktu, że w całym kraju problem bezrobocia stał się bodaj najważniejszym z ważnych. Średnio co 7 człowiek jest bez pracy. A wszystkie podawane obecnie recepty na poprawę sytuacji zdają się być lekarstwami co najwyżej zmniejszającymi objawy i to chwilowo. Bowiem nie zmieni się sytuacja, jeśli nasza gospodarka pozostanie niekonkurencyjna w konfrontacji z innymi państwami na globalizującym się rynku. A będzie niekonkurencyjna, jeśli jej poziom innowacyjności nie ulegnie radykalnej poprawie. Dlatego droga do rozkwitu gospodarczego, a w konsekwencji zmniejszenia bezrobocia, wiedzie poprzez rozwój nauki i edukacji. Oczywiście, nie może to być byle jaki rozwój, musi być adresowany do tych dziedzin, w których szczególnie przyczyni się do poprawy sytuacji gospodarczej. I do tych instytucji, w których ulokowane środki najbardziej temu rozwojowi sprzyjają. W naszych realiach są to małe i średnie innowacyjne przedsiębiorstwa. To one najbardziej potrzebują wsparcia, to one mogą najszybciej stwarzać miejsca pracy, to właśnie one mogą zapewnić nowoczesność znacznej gamie produktów oferowanych tak na krajowym, jak i eksportowym rynku.
Z myślą o tym KBN wydzielił niewielką na razie kwotę 10 mln zł na wsparcie niedużych projektów celowych przeznaczonych właśnie dla małych i średnich przedsiębiorstw. Chcemy, aby te niewielkie środki trafiały do innowacyjnych przedsiębiorstw bez zbytniej biurokratycznej mitręgi, by czas od chwili złożenia wniosku do podjęcia decyzji był znacznie krótszy niż ma to miejsce w przypadku zwyczajnych projektów celowych dofinansowywanych decyzjami Komitetu. I chcemy, aby te nowe projekty były decydowane nie tylko w Warszawie, ale w różnych regionach Polski. Z tymi myślami rozpoczęliśmy rozmowy z Naczelną Organizacją Techniczną, która posiada oddziały we wszystkich miastach wojewódzkich, a co ważniejsze, skupia kilkadziesiąt organizacji inżynierskich (jedna z nich, Stowarzyszenie Elektryków Polskich, ma we mnie swego członka od 45 lat). Podpisaliśmy z NOT odnośny list intencyjny i bardzo chciałbym, aby już w tym roku pierwsze małe projekty celowe wystartowały. Jeśli ta forma wspierania innowacyjności przyniesie sukces, w przyszłym roku będzie można zwiększyć skalę przedsięwzięcia. W ten sposób KBN włączy się do walki z bezrobociem wykorzystując najskuteczniejszą ścieżkę: wspieranie prac badawczo-rozwojowych decydujących o innowacyjności naszych przedsiębiorstw. A powiedzmy sobie szczerze: walka z bezrobociem powinna stać się ponadpartyjnym i międzyinstytucjonalnym priorytetem, powinna być zadaniem jednoczącym wszystkich Polaków. Wspomnienia prawyborów w Nysie, zdominowanych przez bezrobocie, długo będą mi spędzać sen z powiek.
|