Strona główna

Archiwum z roku 2001

Spis treści numeru 5/2001

Plany na niepodległość
Poprzedni Następny

W stronę historii

Kartki z dziejów nauki w Polsce (24)

Piotr H?bner

Rozwój nauki w Polsce nie przebiegał harmonijnie, zwłaszcza w XX wieku. O uwarunkowaniach decydowały zdarzenia spoza nauki – polityczne czy ustrojowe. Po latach sennych przychodziły lata szczególnie istotne, decydujące o kierunku rozwoju i charakterze nauki.

Taki znaczący był rok wojenny 1915, gdy formowano podstawy instytucjonalnego układu polskich uczelni – w perspektywie niepodległości. W tym czasie szczególną wagę miały wypowiedzi koncepcyjne, wyróżniała się zwłaszcza publikacja Józefa Brodzińskiego W sprawie organizacji ogólnej Uniwersytetu, a Wydziału Lekarskiego w szczególności.

Brodziński, doktor wszech nauk lekarskich UJ (1909), już przed wybuchem wojny wszedł do Zarządu Towarzystwa Naukowego Warszawskiego. Ten wybitny pediatra, wykształcony w uniwersytetach rosyjskich, praktykujący w klinikach w Grazu i Paryżu, objął w 1915 roku kierownictwo Komisji Uniwersyteckiej Sekcji Szkół Wyższych, działającej w ramach Wydziału Oświecenia Komitetu Obywatelskiego w Warszawie. W następstwie osiągnął Brodziński godność pierwszego rektora Uniwersytetu Warszawskiego, spolonizowanego i restytuowanego w październiku 1915 roku, po uzgodnieniach z okupacyjnymi władzami niemieckimi. Już jako rektor wybrany został na prezesa Rady Miejskiej Warszawy. Nawołując do umiaru w walce o niepodległość tracił na popularności wśród studentów, zyskiwał natomiast uznanie w kręgach profesorskich.

We wspomnianej publikacji pisał Brodziński – jeszcze przed objęciem godności i urzędów – każdy uniwersytet powinien być instytucją odrębną o cechach właściwych, wypływających z otoczenia i na otoczenie wywierać powinien wpływ wszechstronny. Opowiadając się za „współzawodnictwem międzywszechnicowym” wyrażał przekonanie, że uniwersytet stołeczny uważany będzie za najwyższy szczebel kariery akademickiej – widoki takiego awansu muszą istnieć, inaczej bowiem nie chcieliby niektórzy w ogóle wyjeżdżać na prowincję. Miały się także pojawić uniwersytety w miastach mniejszych, spokojnych, gdzieżby się mogła kształcić młodzież z najbliższej dzielnicy. Przy tym należy usunąć regulaminowo zapory, wytwarzane przez siły miejscowe, przeciwko dopuszczaniu wybitniejszych sił z zewnątrz.

Brodziński widział też potrzebę współzawodnictwa wewnętrznego, bowiem często z chwilą objęcia katedry praca naukowa maleje coraz wyraźniej, katedra traktowana jest jako wynagrodzenie zasług (...) całe lata trawią profesorzy na przeżuwaniu dawnych wykładów. Zaradczym środkiem byłoby zniesienie monopolu nauczania w zakresie danego przedmiotu – przez stwarzanie katedr równoległych lub przynajmniej docentur z prawem wykładu równoległego. Przy obsadzie katedr kierować się należy nie tylko zasługami naukowemi kandydatów, co jest naturalnie warunkiem nieodzownym, ale i ich zdolnościami pedagogicznemi – profesor musi posiadać choćby przeciętny dar wykładu. Komisje wydziałowe miały prowadzić listy kandydatów – po przeprowadzeniu „pracy wywiadowczej i krytycznej”. Przy ocenie kandydata miano zwracać uwagę nie tylko na ilość, a zwłaszcza na jakość jego prac naukowych, ale i na zdolności do kierownictwa w pracach naukowych, a także na zdolność do wytwarzania środowiska naukowego, do stworzenia nowego pokolenia naukowego. Według Brodzińskiego, docentura powinna być najnaturalniejszą drogą do katedry. Początkowo miał być nadmiar privat-docentów, ale następnie po eliminacji tych słabych, wybrani mieli uzyskać etaty i czekać na katedrę. Podstawą uzyskania katedry były referaty, charakteryzujące możliwych kandydatów, pisane przez profesorów z różnych uczelni, a wykładających dany przedmiot. Na profesorów nakładano nie tylko obowiązek prowadzenia badań, ale i napisania podręcznika dla studentów. Brodziński oczekiwał od profesorów poświęcania całego swego czasu uniwersytetowi i pracy naukowej – wszystko za „odpowiednim uposażeniem”. Nie było dane Józefowi Brodzińskiemu dożyć niepodległości i doglądać realizacji sensownych koncepcji – zmarł w 1917 roku.

Komentarze