Strona główna

Archiwum z roku 2001

Spis treści numeru 5/2001

Przekleństwo specjalizacji
Poprzedni Następny

W stronę historii

Uczeni pod pręgierzem krytyki (3)

Jan Kozłowski

Krytyczne uwagi o naukowcach zawarte w książce hiszpańskiego filozofa Jos? Ortegi y Gasseta (1883-1955) Bunt mas (1930) są egzemplifikacją jego ogólniejszych przekonań na temat następstw przemian społecznych. Dziś obserwujemy wszędzie – streszcza myśl autora Martin Gardner – jak demokracja ulega zdegenerowaniu (...). Ponieważ „człowiek masowy”, bogaty czy biedny, nienawidzi ludzi niepodobnych do niego samego, próbuje wszystkich naznaczyć piętnem swojej wulgarności i przeciętności. Naukowcy ulegają złudzeniu, gdy sądzą, że uprawiając badania naukowe, tworzą sobie azyl, w którym umykają przeznaczeniu, jakie stało się udziałem reszty społeczeństwa.


JOSSE ORTEGA Y GASSET

Bardzo ciekawe i nadzwyczaj pożyteczne byłoby opracowanie dziejów nauk fizycznych i biologicznych, ze szczególnym uwzględnieniem procesu rosnącej specjalizacji badaczy. Zobaczylibyśmy wtedy, jak ludzie nauki, pokolenie za pokoleniem, coraz bardziej się rozchodzą, ograniczając się do coraz węższych zakresów pracy intelektualnej. (...) [Z]muszani w każdym następnym pokoleniu do coraz większego ograniczania zakresu swojej pracy, tracą umiejętność całościowej interpretacji wszechświata, co stanowi jedyny cel godny europejskiej nauki, kultury i cywilizacji. (...) [C]złowiek, ograniczony do swego wąskiego pola widzenia, [d]orzuca (...) kolejną cegiełkę do encyklopedii wiedzy ludzkiej, ale jej zupełnie świadomie i programowo nie ogarnia. Jak mogło dojść do podobnej sytuacji? Należy tu raz jeszcze powtórzyć ów paradoksalny, acz niezaprzeczalny fakt: nauki eksperymentalne zawdzięczają swój postęp w dużej mierze pracy ludzi absolutnie przeciętnych, a nawet mniej niż przeciętnych. Znaczy to, że współczesna nauka, podstawa i symbol naszej cywilizacji, daje schronienie i hołubi w swoim łonie ludzi intelektualnie poślednich (...). Olbrzymia część zadań, jakie są do wykonania w fizyce i biologii, to kwestia mechanicznych procesów myślowych, które przeprowadzić może każdy albo prawie każdy. Po to, by niezliczonym rzeszom badaczy ułatwić zadanie, można całą naukę podzielić na malutkie segmenty, umożliwiając zamknięcie się i odgrodzenie od innych. Owo chwilowe i praktyczne rozczłonkowanie wiedzy możliwe jest dzięki stałości i dokładności metod. Za pomocą tych metod pracuje się jak przy użyciu maszyny. Po to, by otrzymać wartościowe wyniki, nie potrzeba wcale znać ich sensu ani ich podstaw. Tak więc większość naukowców przyczynia się do ogólnego postępu nauki, siedząc w zamkniętych komórkach swoich laboratoriów jak pszczoły w plastrze lub jak sztućce w futerale.

(...) Przedtem ludzi dzieliło się w sposób prosty, na mądrych i głupich, na mniej lub bardziej mądrych i mniej lub bardziej głupich. Ale specjalisty nie można włączyć do żadnej z tych kategorii. Nie jest człowiekiem mądrym, bo jest ignorantem, jeśli chodzi o wszystko, co nie dotyczy jego specjalności; jednak nie jest także głupcem, ponieważ jest „człowiekiem nauki” i zna bardzo dobrze swój malutki wycinek wszechświata. Trzeba więc o nim powiedzieć, że jest mądro-głupi. Jest to sprawa nadzwyczaj groźna, oznacza bowiem, że człowiek ten wobec wszystkich spraw, na których się nie zna, nie przyjmuje postawy ignoranta, lecz wręcz przeciwnie, traktuje je z wyniosłą pewnością siebie kogoś, kto jest uczony w swojej specjalnej dziedzinie. (...) [W]ewnętrzne poczucie zadufania i własnej wartości prowadzi go do tego, iż mimo że w swojej specjalności osiągnął najwyższe kwalifikacje – specjalizację – a więc cechę wręcz przeciwną do tych, które charakteryzują człowieka masowego, to jednak we wszystkich innych dziedzinach życia zachowuje się jak pozbawiony wszelkich kwalifikacji człowiek masowy.

(Jos? Ortega y Gasset, Bunt mas i inne pisma socjologiczne, tłum. Piotr Niklewicz i Henryk Woźniakowski, PWN, Warszawa 1982, cyt. za: Barbarzyństwo specjalizacji [w:] Wielkie eseje w nauce, Prószyński i S-ka, 1998, s. 149-155.)

 

Komentarze