Strona główna

Archiwum z roku 2001

Spis treści numeru 11/2001

Zmiany są konieczne
Poprzedni Następny

Notatki Przewodniczącego KRUN

Jeżeli usługi edukacyjne w uczelniach niepoństowych są o połowę tańsze,
to dlaczego państwo nie zleci kształcenia sektorowi prywatnemu?

Józef Szabłowski

Jest przynajmniej kilka powodów, aby zastanowić się nad dalszym funkcjonowaniem szkolnictwa wyższego w Polsce. W wyniku transformacji wykształcił się rynek edukacyjny szkolnictwa wyższego, a naturalną tego konsekwencją powinno być stworzenie równych prawnych warunków konkurencji podmiotów tego rynku. Uczelnie konkurują o studentów. Takie same dobra można otrzymać bezpłatnie lub za pieniądze. dotychczasowe kryteria i sposoby podziału środków budżetowych doprowadziły do poważnego kryzysu finansów państwa. Wyjście z tego kryzysu wymaga przedsięwzięć długookresowych. istniejące rozwiązania prawne preferują duże państwowe uczelnie i nakładają jednocześnie nieproporcjonalne obciążenia najmniejszym uczelniom zawodowym.

NIE PO RÓWNO

Szkolnictwo wyższe, mimo podziału na sektory i różnic w źródłach jego finansowania, ma wiele wspólnych uwarunkowań. Naczelny organ administracji państwowej, utworzony do koordynacji i nadzoru nad szkolnictwem wyższym, powinien w tym zakresie prowadzić odpowiednią politykę, uwzględniającą możliwości finansowe państwa i kryteria rozdziału środków zgodnie z zapisem konstytucyjnym. Zapotrzebowanie na usługi edukacyjne jest ograniczone czynnikami demograficznymi, kulturowymi, społecznymi i ekonomicznymi. W ostatnim dziesięcioleciu sektor państwowy trzykrotnie zwiększył zakres swych usług edukacyjnych, ponad miarę możliwości finansowych. W niektórych uczelniach braki finansowe powodują konieczność ograniczania liczby zajęć dydaktycznych. Uczelnie zgłaszają zapotrzebowanie na środki budżetowe nawet w celu pokrycia wydatków w nieprawidłowo lub nielegalnie utworzonych placówkach zamiejscowych.

W ostatnich latach utworzono 20 nowych uczelni państwowych, nie licząc uniwersytetów. To także obciążyło budżet państwa i doprowadziło do zmniejszenia przyjęć w uczelniach niepaństwowych. Polityka resortu, świadomie lub nieświadomie, zmierzała do ograniczenia udziału sektora prywatnego w szkolnictwie wyższym. Nie uwzględniono tu także kryteriów ekonomicznych.
Uczelnie w Polsce nie są traktowane równo. Wydaje się, że pozycja uczelni na rynku, jej samodzielność, zależy od dwóch kryteriów: wielkości i przynależności do sektora. Ma to może jakieś zalety, ale także wiele wad. Wielkość uczelni mierzona jest zasobami, nie zaś efektami. Uczelnia, która zatrudnia dużą liczbę profesorów (i wydaje dużo pieniędzy podatników), ma dużą autonomię. Mechanizm nie sprzyja racjonalności zatrudnienia: trzeba za wszelką cenę zatrudnić wielu profesorów, bo od tego zależy stopień samodzielności uczelni, uprawnienia do nadawania stopni naukowych, pozyskiwanie środków finansowych itp. Minimalne wymagania kadrowe na danym kierunku studiów są niezależne od liczby studentów, co preferuje duże jednostki edukacyjne.

Nierówność sektorowa przejawia się w wielu dziedzinach. zagadnienia te wymagają spokojnego rozpatrzenia. Być może trzeba zorganizować specjalną, dobrze przygotowaną konferencję szkół wyższych i właściwych władz. Przykładem nierównego traktowania sektorów był podział środków na badania własne w roku 2001. Ustawa o KBN, po jej nowelizacji, traktuje sektory jednakowo. Jednakże uczelnie niepaństwowe, kształcące 30 proc. studentów i zatrudniające 24 tys. nauczycieli akademickich, otrzymały 0,25 proc. środków, jakie przypadły uczelniom państwowym. W dodatku często stwierdza się, że uczelnie niepaństwowe nie prowadzą badań naukowych, co jest nieprawdą, a jednocześnie uczelnie te nie są objęte badaniami statystycznymi w tym zakresie. Wynika z tego, że wydatki na badania naukowe są w Polsce wyższe niż wynika to z oficjalnej statystyki.

POTRZEBA DYSKUSJI

Zasady finansowania szkolnictwa wyższego w Polsce nie odpowiadają wielu kryteriom występującym w efektywnej gospodarce rynkowej i powinny ulec zmianie. Jednakże nie chodzi bynajmniej o zmniejszenie kwoty czy udziału wydatków na szkolnictwo wyższe w PKB i pomoc materialną dla studentów, ale o inne kryteria rozdziału tych środków. Wymaga to szerszej dyskusji. Państwo powinno m.in. zastosować tu znaną w zarządzaniu zasadę make–or–buy. Jeżeli usługi edukacyjne na niektórych kierunkach studiów w uczelniach niepaństwowych są o połowę tańsze, to dlaczego państwo nie zleci kształcenia sektorowi prywatnemu? Zaoszczędzone pieniądze można przeznaczyć np. na badania dotyczące rozwoju polskiej informatyki czy elektroniki.

Sprawą niecierpiącą zwłoki jest też tworzenie równoprawnych systemów pomocy organizacyjnej i finansowej dla studentów niezależnie od uczelni, jaką wybrali. Ze wstępnych badań wynika, że w uczelniach niepaństwowych studiuje duży odsetek młodzieży wywodzącej się ze środowisk wiejskich i z rodzin niezamożnych. Pojawia się zatem pytanie: kto korzysta z bezpłatnych studiów w uczelniach państwowych? Potrzebne są szczegółowe badania prowadzące do uwzględnienia sytuacji ekonomicznej kandydatów przy rozdziale bezpłatnych usług. Jednym ze sposobów wyrównania szans jest zwiększanie puli środków przeznaczonych na stypendia, dopłaty do kwater, wyżywienia w stołówkach i nagrody za wyniki w nauce, nawet kosztem środków przekazanych uczelniom. Oznaczałoby to zrealizowanie w większym stopniu zasad równości społecznej i socjalnej gospodarki rynkowej, co rozstrzygnęła nasza konstytucja.

W celu usprawnienia systemu potrzebne są szersze badania, dyskusja i konkretne wnioski, które mogą też stanowić preambułę nowej ustawy o szkolnictwie wyższym. KRUN nie traci z pola widzenia wewnętrznych uwarunkowań rozwoju uczelni niepaństwowych, a szczególnie poprawy jakości ofert edukacyjnych i tworzenia materialnych podstaw ich funkcjonowania.

Komentarze