Notatki Przewodniczącego KRUN
Jeżeli usługi edukacyjne w uczelniach niepoństowych są o
połowę tańsze,
to dlaczego państwo nie zleci kształcenia sektorowi prywatnemu?
Józef Szabłowski
Jest
przynajmniej kilka powodów, aby zastanowić się nad dalszym funkcjonowaniem
szkolnictwa wyższego w Polsce. W wyniku transformacji wykształcił się rynek
edukacyjny szkolnictwa wyższego, a naturalną tego konsekwencją powinno być
stworzenie równych prawnych warunków konkurencji podmiotów tego rynku. Uczelnie
konkurują o studentów. Takie same dobra można otrzymać bezpłatnie lub za
pieniądze. dotychczasowe kryteria i sposoby podziału środków budżetowych
doprowadziły do poważnego kryzysu finansów państwa. Wyjście z tego kryzysu
wymaga przedsięwzięć długookresowych. istniejące rozwiązania prawne preferują
duże państwowe uczelnie i nakładają jednocześnie nieproporcjonalne obciążenia
najmniejszym uczelniom zawodowym.
NIE PO RÓWNO
Szkolnictwo wyższe, mimo podziału na sektory i różnic w źródłach jego
finansowania, ma wiele wspólnych uwarunkowań. Naczelny organ administracji
państwowej, utworzony do koordynacji i nadzoru nad szkolnictwem wyższym,
powinien w tym zakresie prowadzić odpowiednią politykę, uwzględniającą
możliwości finansowe państwa i kryteria rozdziału środków zgodnie z zapisem
konstytucyjnym. Zapotrzebowanie na usługi edukacyjne jest ograniczone czynnikami
demograficznymi, kulturowymi, społecznymi i ekonomicznymi. W ostatnim
dziesięcioleciu sektor państwowy trzykrotnie zwiększył zakres swych usług
edukacyjnych, ponad miarę możliwości finansowych. W niektórych uczelniach braki
finansowe powodują konieczność ograniczania liczby zajęć dydaktycznych. Uczelnie
zgłaszają zapotrzebowanie na środki budżetowe nawet w celu pokrycia wydatków w
nieprawidłowo lub nielegalnie utworzonych placówkach zamiejscowych.
W ostatnich latach utworzono 20 nowych uczelni państwowych, nie licząc
uniwersytetów. To także obciążyło budżet państwa i doprowadziło do zmniejszenia
przyjęć w uczelniach niepaństwowych. Polityka resortu, świadomie lub
nieświadomie, zmierzała do ograniczenia udziału sektora prywatnego w
szkolnictwie wyższym. Nie uwzględniono tu także kryteriów ekonomicznych.
Uczelnie w Polsce nie są traktowane równo. Wydaje się, że pozycja uczelni na
rynku, jej samodzielność, zależy od dwóch kryteriów: wielkości i przynależności
do sektora. Ma to może jakieś zalety, ale także wiele wad. Wielkość uczelni
mierzona jest zasobami, nie zaś efektami. Uczelnia, która zatrudnia dużą liczbę
profesorów (i wydaje dużo pieniędzy podatników), ma dużą autonomię. Mechanizm
nie sprzyja racjonalności zatrudnienia: trzeba za wszelką cenę zatrudnić wielu
profesorów, bo od tego zależy stopień samodzielności uczelni, uprawnienia do
nadawania stopni naukowych, pozyskiwanie środków finansowych itp. Minimalne
wymagania kadrowe na danym kierunku studiów są niezależne od liczby studentów,
co preferuje duże jednostki edukacyjne.
Nierówność sektorowa przejawia się w wielu dziedzinach. zagadnienia te
wymagają spokojnego rozpatrzenia. Być może trzeba zorganizować specjalną, dobrze
przygotowaną konferencję szkół wyższych i właściwych władz. Przykładem
nierównego traktowania sektorów był podział środków na badania własne w roku
2001. Ustawa o KBN, po jej nowelizacji, traktuje sektory jednakowo. Jednakże
uczelnie niepaństwowe, kształcące 30 proc. studentów i zatrudniające 24 tys.
nauczycieli akademickich, otrzymały 0,25 proc. środków, jakie przypadły
uczelniom państwowym. W dodatku często stwierdza się, że uczelnie niepaństwowe
nie prowadzą badań naukowych, co jest nieprawdą, a jednocześnie uczelnie te nie
są objęte badaniami statystycznymi w tym zakresie. Wynika z tego, że wydatki na
badania naukowe są w Polsce wyższe niż wynika to z oficjalnej statystyki.
POTRZEBA DYSKUSJI
Zasady finansowania szkolnictwa wyższego w Polsce nie odpowiadają wielu
kryteriom występującym w efektywnej gospodarce rynkowej i powinny ulec zmianie.
Jednakże nie chodzi bynajmniej o zmniejszenie kwoty czy udziału wydatków na
szkolnictwo wyższe w PKB i pomoc materialną dla studentów, ale o inne kryteria
rozdziału tych środków. Wymaga to szerszej dyskusji. Państwo powinno m.in.
zastosować tu znaną w zarządzaniu zasadę make–or–buy. Jeżeli usługi edukacyjne
na niektórych kierunkach studiów w uczelniach niepaństwowych są o połowę tańsze,
to dlaczego państwo nie zleci kształcenia sektorowi prywatnemu? Zaoszczędzone
pieniądze można przeznaczyć np. na badania dotyczące rozwoju polskiej
informatyki czy elektroniki.
Sprawą niecierpiącą zwłoki jest też tworzenie równoprawnych systemów pomocy
organizacyjnej i finansowej dla studentów niezależnie od uczelni, jaką wybrali.
Ze wstępnych badań wynika, że w uczelniach niepaństwowych studiuje duży odsetek
młodzieży wywodzącej się ze środowisk wiejskich i z rodzin niezamożnych. Pojawia
się zatem pytanie: kto korzysta z bezpłatnych studiów w uczelniach państwowych?
Potrzebne są szczegółowe badania prowadzące do uwzględnienia sytuacji
ekonomicznej kandydatów przy rozdziale bezpłatnych usług. Jednym ze sposobów
wyrównania szans jest zwiększanie puli środków przeznaczonych na stypendia,
dopłaty do kwater, wyżywienia w stołówkach i nagrody za wyniki w nauce, nawet
kosztem środków przekazanych uczelniom. Oznaczałoby to zrealizowanie w większym
stopniu zasad równości społecznej i socjalnej gospodarki rynkowej, co
rozstrzygnęła nasza konstytucja.
W celu usprawnienia systemu potrzebne są szersze badania, dyskusja i
konkretne wnioski, które mogą też stanowić preambułę nowej ustawy o szkolnictwie
wyższym. KRUN nie traci z pola widzenia wewnętrznych uwarunkowań rozwoju uczelni
niepaństwowych, a szczególnie poprawy jakości ofert edukacyjnych i tworzenia
materialnych podstaw ich funkcjonowania.
|