|
|
Poczta elektronicznaCzy biblioteka publiczna jako instytucja zniknie w Erze
Informacji? Paweł Misiak Zapytajmy przypadkowego przechodnia, kto to jest
bibliotekarz. W większości przypadków usłyszymy odpowiedź, że to osoba, która
siedzi w bibliotece i wypożycza książki. Co robi poza tym? No, pilnuje porządku
na półkach i tego, żeby wypożyczający oddawali książki na czas. Czasem ktoś
bardziej z biblioteką obyty wspomni może coś o katalogowaniu i powiększaniu
zbiorów. Wiele więcej zapewne nie usłyszymy, a nie chcąc się narażać, lepiej nie
pytajmy, jak często ów przechodzień z biblioteki korzysta i dlaczego tak rzadko. BYĆ ALBO NIE BYĆTymczasem nadeszła Era Informacji. Zrodzona przez nią Cywilizacja Wiedzy stawia biblioteki i bibliotekarzy w nowej sytuacji. Przede wszystkim zaś stawia na nowo pytanie o sens ich istnienia, znaczenie dla społeczeństwa i ewentualną przyszłość. Czy przynależą całkowicie do odchodzącej w przeszłość cywilizacji „drugiej fali” (według określenia Tofflera), czy też staną się trwałym elementem wyposażenia Społeczeństwa Informacyjnego? Opinie formułowane na ten temat bywają diametralnie rozbieżne. Nic jednak dziwnego, skoro ogromnie zróżnicowane są przewidywania na najbliższą nawet przyszłość, o długofalowych wizjach globalnych nie wspominając. Gwoli ustalenia uwagi godzi się jeszcze zaznaczyć, że myślimy tu przede wszystkim o bibliotekach publicznych, czyli finansowanych z pieniędzy podatników i służących szerokiej publiczności. Jak zwykle w takich niejednoznacznych przypadkach, można wyróżnić dwie
skrajne szkoły (niekoniecznie natolińską i otwocką). Pierwsza wyraża pogląd, iż
postępująca digitalizacja procesów gromadzenia i przekazywania informacji czyni
biblioteki (a więc także bibliotekarzy) coraz mniej potrzebnymi. Przewiduje się
zatem, że biblioteki jako instytucje istniejące w świecie fizycznym zanikną czy
może ulegną sublimacji do wszechogarniającej Cyberprzestrzeni. Początki tego
procesu – zdaniem tej szkoły – widać już dziś. Dość spojrzeć na powstawanie
wciąż nowych bibliotek wirtualnych oraz zwrócić uwagę na fakt, że coraz większa
część zbiorów istniejących dotychczas na papierze (a także utrwalonych w innych
formach zapisu) jest konwertowana do postaci cyfrowej. WIZJE I RZECZYWISTOŚĆO tym, że nasza cywilizacja zmierza ku Społeczeństwu Wiedzy, mówi się dużo i raczej bez wątpliwości. Jego pierwsze przejawy widać w najbardziej rozwiniętych krajach świata już dziś. „Pod tę wizję” planuje się i podejmuje ważne, sięgające w przyszłość decyzje polityczne i gospodarcze. Innymi słowy, transformacja w kierunku Społeczeństwa Wiedzy jest zamierzonym kierunkiem działań wielu państw, jak również Unii Europejskiej. Informacja i wiedza będą jednym z najważniejszych czynników rozwoju ludzkości. Żyjący w nadchodzących dziesięcioleciach ludzie będą musieli w coraz większym stopniu korzystać z informacji i umieć się nią posługiwać. Zatem albo sami zdołają opanować sztukę jej wyszukiwania, selekcji i porządkowania, albo skorzystają z usług specjalistów, którzy dostarczą właściwych, odpowiednio wybranych, poukładanych i wstępnie uszeregowanych pod względem ważności „kawałków”. Następną czynność – myślenie – każdy musi, niestety, wykonać samodzielnie. Informacja jest „materiałem pędnym” nowego społeczeństwa o tyle, o ile jest informacją dla człowieka, czyli służy budowaniu wiedzy. Chodzi przy tym o wiedzę w bardzo szerokim znaczeniu, nie zaś naukową. Chodzi o coś, co powinno stanowić podstawę istotnych decyzji dotyczących bytowania człowieka na tym świecie, zarówno w wymiarze indywidualnym, jak i społecznym. Ten przydługi passus powyżej ma na celu pokazanie, iż teoria zbyteczności instytucji biblioteki w Społeczeństwie Wiedzy jest oparta na przesłankach o charakterze utopijnym. Zakłada bowiem, że przeciętny obywatel tego społeczeństwa posiądzie umiejętności, które dziś mają jedynie nieliczni, i że wszystkie zasoby oraz całe dziedzictwo intelektualne ludzkości będzie pod postacią cyfrową dostępne w Cyberprzestrzeni dla wszystkich bez wyjątku. Dołącza się do tego, wyrażona mniej lub bardziej jawnie, idealizacja i fascynacja technologią, prowadząca do stwierdzeń, iż większość czynności związanych ze wstępną „obróbką” informacji mogą z powodzeniem wykonać programy, tzw. osobiste agenty, oparte na metodach i technikach sztucznej inteligencji. Wedle takiej wizji, nawet najnowocześniejsze biblioteki nie bardzo mają rację bytu w przyszłości. Ich funkcję, jako prostego magazynu informacji, przejmą serwery i hurtownie danych oraz współpracujące ze wspomnianymi programami-agentami programy-wyszukiwarki. Bardziej realistyczne podejście każe pamiętać, że ludzie nie zostali obdarzeni inteligencją, zdolnościami ani talentem po równo. Choćby wyższego wykształcenia czy pisarskiej nagrody Nike nie może zdobyć każdy, niezależnie od tego, jak głośno i często powtarzane byłyby hasła o równości, braterstwie i wolności wszystkich ludzi. Równość i wolność dotyczą wszak tylko szans, nie zapewnienia osiągnięcia dowolnego celu przez każdego obywatela. Jednak życie w Społeczeństwie Informacyjnym będzie wymagało od każdego obywatela przynajmniej możliwości łatwego dostępu do odpowiedniej informacji. (Zakładamy tu, że będzie to społeczeństwo demokratyczne, obywatelskie, ale to osobny temat, wart szerszego omówienia – może w przyszłości.) Przynajmniej w tym względzie znaczenie bibliotek publicznych może być nie do przecenienia. MISJA PRZETRWANIAUjmując rzecz z perspektywy pragmatycznej stwierdzamy, że nie względy teoretyczne będą stanowiły o przetrwaniu bądź wyginięciu bibliotek, lecz to, czy będą one zaspokajały jakieś potrzeby społeczne. W dobie powszechnego ucyfrowienia wszystkiego, biblioteki w roli depozytariusza utrwalonego na papierze kulturowego dorobku społeczeństwa będą traciły na znaczeniu. Natomiast mogą i powinny się stawać coraz bardziej miejscami gromadzenia, selekcji, opracowywania, klasyfikowania i udostępniania wszelakiej informacji. Uwzględniając fantomatyczną (według terminologii Stanisława Lema) naturę informacji cyfrowej można przewidywać, iż także zajmująca się nią instytucja będzie się wirtualizować. Samo określenie biblioteka coraz mniej będzie się kojarzyło z konkretnym miejscem, np. budynkiem, a zacznie być rozumiane przede wszystkim jako instytucja pełniąca określone zadania społeczne za pośrednictwem różnych kanałów komunikacji. Chociaż także owo miejsce może być ważne, przynajmniej w okresie przejściowym, zanim dostęp do Cyberprzestrzeni nie stanie się naprawdę powszechny i nieograniczony, np. przez wszczepienie każdemu obywatelowi odpowiedniego procesora i antenki albo przynajmniej postawienie terminalu w każdej chacie i na każdym rogu. Biblioteka publiczna XXI wieku powinna udostępniać nie tylko jakieś zbiory, ale także narzędzia do ich odczytywania. To ostatnie określenie do niedawna kojarzyło się głównie z czytnikami mikrofisz i mikrofilmów, obecnie zaś znaczy w zasadzie jedno: multimedialny komputer z podłączeniem do Internetu. ZADANIA NA NOWY WIEKDo zadań biblioteki przyszłości zaliczyć można – idąc za Wskazaniami dla bibliotek publicznych w 21. wieku, opracowanymi przez Międzynarodową Federację Stowarzyszeń i Instytucji Bibliotekarskich IFLA – trzy główne kierunki działań: w sferze edukacji, informacji i rozwoju osobistego. W dziedzinie edukacji biblioteki pełnią istotną funkcję od bardzo dawna. Na wyższych poziomach kształcenia najważniejsze zadanie przypada jednak w udziale bibliotekom związanym z instytucjami edukacyjnymi, jak uczelnie. Jednostki publiczne, w ogólnym znaczeniu, odgrywają pewną rolę na niższych etapach. W naszym kraju często dlatego, że zbiory bibliotek szkolnych są zbyt ubogie. Jeśli chodzi o szeroką informację, instytucje biblioteczne nie staną się jedynymi ani nawet głównymi jej źródłami. Jednak powinny starać się rozwinąć możliwości i umiejętności zaspokajania potrzeb informacyjnych społeczności, w której funkcjonują, w sposób najbardziej kompetentny, pełny i rzetelny. Biblioteki powinny wreszcie otwierać możliwości rozwoju osobistego użytkowników – udostępniać szerokie spektrum idei, opinii i doświadczeń twórczych, którego nie można znaleźć nigdzie indziej. (W tej funkcji mieści się też udostępnianie dzieł służących wypoczynkowi czy spędzaniu wolnego czasu, czyli np. literatury pięknej i popularnej, choć dziś – w czasach kultury obrazkowej – tę funkcję przejmują wypożyczalnie kaset i płyt wideo.) Gromadzenie i udostępnianie wszelkiej informacji w bibliotece powinno być przede wszystkim jak najbardziej pełne i bezstronne, co wynika z samej istoty instytucji publicznej, służącej całej lokalnej społeczności. Wypełnianie tak rozumianej misji społecznej wymaga personelu o wysokich kwalifikacjach oraz budowania i pielęgnacji zaufania użytkowników. Bibliotekarz przyszłości, z magazyniera wypożyczającego zaczytane romansidła i kryminały, przekształcić się winien w tytułowego infotekarza – kompetentnego nawigatora, prowadzącego użytkownika po właściwym kursie przez burzliwy, chaotyczny i wciąż wzbierający światowy ocean informacyjny. |
|
|