|
|
AgoraCzy wyłanianie osoby na stanowisko rektora powinno odbywać
się Moja kariera pracownika naukowego wyższej uczelni toczyła się w różnych, także zagranicznych kampusach uczelnianych. Pozwoliło to, szczególnie w wieku dojrzałym, na poznawanie tajników życia tych uczelni oraz konfrontowanie go z realiami istniejącymi w kraju. Porównanie to skłania do wielu pytań, na które do dziś nie ma odpowiedzi. Pewne wątki wynikające z tych konfrontacji są obecnie szczególnie aktualne, zwłaszcza że Polska po okresie transformacji zbliża się modelem swojego systemu społeczno-państwowego do państw zachodu. W nowym modelu funkcjonowania kraju wiele rozwiązań strukturalnych i funkcjonalnych jest opartych na wzorach zachodnich demokracji. AUTONOMIA I DEMOKRACJAW uczelni akademickiej życie opiera się na własnych normach i regułach, ukształtowanych przez wieloletnią tradycję z jednej strony, z drugiej zaś strony wpływ na to życie wywiera państwo, poprzez obowiązujące postanowienia prawne, często o charakterze ustaw. Pomimo zależności od państwa, uczelnie kształcą i kształtują zastępy niezależnie myślącej inteligencji, która w sposób decydujący wpływa na całe społeczeństwo, nadając mu cechy świadczące o jego intelektualnym poziomie. Misje, które ma spełniać szkolnictwo wyższe w stosunku do społeczeństw i narodów, są znane i uznane od początków istnienia wyższych uczelni przez wszystkie cywilizowane narody świata. Przekonano się, że do wykonania zadań wynikających z misji uniwersytetów niezbędna jest ich daleko idąca autonomia, wyrażająca się w swobodzie i niezależności badawczej, wolności nauczania co do tematyki i form kształcenia. Tylko tak rozumiana swoboda, która nie wyklucza możliwości popełniania błędów i niepowodzeń, może prowadzić do prawdziwego rozwoju uczelni i rzeczywistego jej wpływu na edukację społeczną. Autonomia uczelni nie musi być wzbogacona demokratycznym obyczajem w każdym fragmencie, a przede wszystkim w procesie powoływania jednoosobowych władz akademickich. Jako władze akademickie rozumiem tutaj rektora i prorektorów, dziekana i prodziekanów. Władze uczelni mogą być wyłaniane w wyniku dwóch, skrajnie różnych pod względem zabarwienia demokratycznego, działań. Jedno z nich to wolne, powszechne, bezpośrednie wybory spośród grona pracowników uczelni posiadających bierne prawo wyboru, które powinno być określone przed wyborami przez statut uczelni. Wyboru dokonywaliby wszyscy pracownicy uczelni w stosunku do rektora i prorektorów oraz pracownicy wydziałów w stosunku do dziekana i prodziekanów. Drugi sposób wyłaniania rektora to mianowanie go np. przez premiera rządu, czy przez przewodniczącego specjalnej rady, ukonstytuowanej w mieście, gdzie istnieje uczelnia, złożonej z przedstawicieli uczelni, biznesu, świata kultury i nauki. Decyzja przewodniczącego tej rady, wyrażająca jej opinię, oznaczałaby powołanie danej osoby na stanowisko rektora. Przed przedstawieniem własnej opinii na temat każdego z wymienionych sposobów wyłaniania władz uczelni powiem, że wyboru rektora w wyborach powszechnych i bezpośrednich nie spotkałem w żadnej uczelni akademickiej. Natomiast drugi sposób, mianowanie, jest w różnych odcieniach stosowany przez uniwersytety krajów anglosaskich oraz uczelnie amerykańskie. ZNACZENIE URZĘDU REKTORSKIEGOW Polsce, po reaktywowaniu powojennych uczelni i powołaniu nowych w 1945 roku, w całym okresie ich istnienia, aż do chwili obecnej, życie uczelniane jest w znacznym stopniu determinowane ustawami państwowymi, a te, w zależności od sytuacji społecznej i politycznej w kraju, różnie formułowały wyłanianie władz akademickich, nazywanych w tych ustawach „organami szkoły”. Po 1945 roku do chwili obecnej zostały uchwalone przez Sejm cztery ustawy regulujące sposób postępowania i normy życia akademickiego szkół wyższych. Daty ogłoszenia znanych pod nazwą ustaw o szkolnictwie wyższym przedstawiam poniżej. Dla łatwiejszego powoływania się w tekście na daną ustawę, każdej z nich nadaję własną nazwę. Oto ustawy o szkolnictwie wyższym uchwalone przez Sejm po 1945 roku: „pierwsza” – 15.12.1951, „popaździernikowa” – 5.11.1958, „stanu wojennego” – 4.05.1982, „początkowego okresu transformacji” – 12.09.1990. Jak wynika z samych dat, ustawy te mogłyby odbijać nastroje panujące w kraju i jego sytuację społeczną. Nie jest to jednak widoczne we wszystkich zapisach ustaw. Do wykazania słuszności tej tezy można wykorzystać np. zapisy dotyczące wyboru jednoosobowych organów szkoły. Wszystkie ustawy, z wyjątkiem „popaździernikowej”, przewidują wybór rektora z grona pracowników uczelni. Żadna nie przewiduje wyborów rektora w powszechnych i bezpośrednich wyborach. Natomiast ustawa „popaździernikowa”, która, jak można by sądzić, powstawała w atmosferze odprężenia, poczuciu niepodległości i suwerenności państwa, ustalała wyłanianie jednoosobowych organów szkoły na podstawie powołań ministra. Wszystkie ustawy przewidywały kadencyjność organów szkoły określaną na 3 lata z możliwością powtórzenia kadencji tylko jeden raz. Nawet minister powołujący rektora miał obowiązek decydować o czasie sprawowania tego urzędu. Wszystkie wymienione ustawy stanowią, że rektor kieruje działalnością uczelni, reprezentuje ją na zewnątrz i jest przełożonym pracowników oraz studentów uczelni. Ten zapis nadaje stanowisku rektora najwyższe miejsce w hierarchii wszystkich stanowisk istniejących w uczelni, a inne zapisy, wymieniając prawa i obowiązki rektora, uzupełniają obraz rozległej rektorskiej władzy. Sprawowanie władzy rektorskiej może mieć olbrzymi wpływ na rozwój i kształtowanie się jej obrazu w kraju i daleko poza jego granicami. Postawienie na stanowisku rektorskim odpowiedniej osoby ma przeto olbrzymie znaczenie, nie tylko dla danej uczelni, ale dla całego kraju, a także dla wielu obszarów kulturowych naszej rzeczywistości. Powyższe twierdzenie jest powszechnie znane i akceptowane. Zatem, czy wyłanianie osoby na stanowisko rektora powinno odbywać się za pośrednictwem elekcji spośród grona pracowników uczelni, czy powinno następować w wyniku mianowań i kto tych mianowań powinien dokonywać? LORD I PRYNCYPAŁPo roku 1945 w Polsce tylko w okresie obowiązywania ustawy „popaździernikowej” rektor był powoływany przez ministra, a taka praktyka była w opinii publicznej uznana za zamach na swobody akademickie. Biorąc pod uwagę fakt, że system sprawowania władzy w Polsce w owym czasie był totalitarny, taka opinia w kręgach uczelni i ośrodkach naukowych, a także w większości społeczeństwa, była zrozumiała i w pełni uzasadniona. Ustawa „popaździernikowa” naruszała swobody demokratyczne życia uczelni akademickich, a ponadto czyniła urząd rektorski politycznie podległym obowiązującej doktrynie politycznej. Taki przykład wyłaniania władzy rektorskiej można uznać za charakterystyczny w owych czasach. Nie może to być jednak żadnym negatywnym przykładem postępowania w przypadku działania autonomicznych uczelni akademickich w krajach demokratycznych, gdzie wyłanianie osoby na stanowisko rektora odbywa się zazwyczaj nie za pośrednictwem elekcji spośród osób wywodzących się z danej uczelni, lecz przez mianowanie, którego dokonują specjalnie powoływane w tym celu rady czy komitety. Skład tych ciał jest różny, ale przeważnie obejmuje przedstawicieli biznesu, uczelni, rady municypalnej i rządu. Mianowany przez taką radę rektor uniwersytetu, np. w Wielkiej Brytanii, nie pochodzi z grona osób związanych z uczelnią, którą ma kierować. Pozycji rektora uniwersytetów kontynentalnych odpowiada w uniwersytetach brytyjskich stanowisko Principal and Vice Chancellor. Tenże pryncypał i wicekanclerz jest powoływany do pełnienia funkcji aż do chwili osiągnięcia wieku emerytalnego. Zwykle pryncypałem zostaje profesor innego uniwersytetu. Dla społeczności uniwersyteckiej okres oczekiwania na pojawienie się nowego pryncypała obfituje w dywagacje w atmosferze wzrastającego napięcia i podniecenia. O stałości władzy uniwersyteckiej, tak, jak o stałości monarchii w Zjednoczonym Królestwie, decyduje stale panujący w uniwersytecie Jego Wysokość Lord (The Right Honourable The Lord...). Lord jest kanclerzem uniwersytetu i najwyższą jego władzą. Raz powołany za zgodą królowej panuje na stanowisku kanclerza dożywotnio. Pryncypałowi w kierowaniu uniwersytetem pomagają odpowiednicy naszych
prorektorów: Vice Principals, Deputy Principals i Chairman of Court –
przewodniczący sądu. Te stanowiska, prócz ostatniego, są zajmowane najczęściej
przez profesorów danego uniwersytetu. WSZECHSTRONNY DYRYGENTPodałem powyżej strukturę najwyższej władzy wykonawczej uniwersytetu w Wielkiej Brytanii, aby wskazać, że pomimo posiadania przez uniwersytet pełnej autonomii w zakresie badań naukowych, kształcenia czy gromadzenia środków na rozwój uniwersytetu, nie ma mowy o jakichkolwiek przejawach demokracji w przypadku powoływania władz akademickich. Właśnie ta „nadana” uniwersytetowi najwyższa władza ma zapewniać instytucji, którą kieruje, rozwój i sławę. brytyjski model wyłaniania władz akademickich, którego słuszność potwierdzają wieki istnienia uniwersytetów i ich osiągnięcia, nie może być w pełni adaptowany do naszych rozwiązań, choćby tylko dlatego, że nie posiadamy izby lordów, ale może służyć do udowodnienia tezy, że nie tylko demokratyczne wybory władz uniwersyteckich gwarantują ich najlepszy dla uniwersytetu dobór, lecz także tego, że mianowanie władzy nie oznacza ograniczenia swobody w działaniach uczelni. Jak wykazano poprzednio, w niemal wszystkich polskich ustawach o szkolnictwie
wyższym opracowanych po 1945 roku zapewniony jest wybór organów władzy przez
elekcję. Można sądzić, że taki wybór jest mocno zakorzeniony w naszej narodowej
mentalności i egzemplifikowany przez tych przedstawicieli społeczeństwa, którzy
tworzą zapisy ustaw. Wydaje się jednak, że daleko posunięte zmiany gospodarcze i
społeczne wymagają dzisiaj od władz uczelni innej postawy, aby zapewnić swobodne
i efektywne działania uczelni w sferze nauki, kształcenia i zdobywania
akademickiej sławy. POWRÓT PROFESORAPowoływać rektorów powinny specjalnie wyłonione rady, które nie byłyby komisjami do rozstrzygania konkursów ogłoszonych na stanowisko rektora, lecz powinny wyszukiwać odpowiednich kandydatów do rektorskiego fotela, przeprowadzać z nimi rozmowy, zbierać wszechstronne o nich opinie i w końcu jednego z nich powołać na stanowisko rektora decyzją przewodniczącego takiej rady. Należy zlikwidować kadencyjność. Rektor pracuje do osiągnięcia wieku emerytalnego, nie posiada żadnych immunitetów podobnych do poselskich i senatorskich. Piastowanie urzędu rektora wyklucza możliwość zajmowania innych stanowisk w uczelniach czy instytucjach i radach nadzorczych. rektor nie powinien prowadzić instytucjonalnie zorganizowanej działalności naukowej. Można najwyżej pozwolić, by „dla odprężenia” prowadził wykład z wybranego przez siebie przedmiotu. Zastrzeżenia dotyczące angażowania się rektora w sprawy nie wynikające z piastowanego przez niego urzędu są zwyczajowo lub prawnie zastrzeżone także w różnych uniwersytetach europejskich. W polskich uczelniach problem ten jest widziany inaczej. Zwyczajowo profesor, po nominacji na stanowisko rektora, pozostaje kierownikiem katedry czy instytutu. System powoływania rektora w uczelniach polskich daleko odbiega od tego, który przedstawiłem powyżej. Powstają więc czasem zupełnie paradoksalne sytuacje. Oto przykład jednej z nich. Po przeprowadzeniu demokratycznych wyborów w pewnej uczelni, wybrano na rektora profesora znanego z osiągnięć naukowych. O zdarzeniu tym prasa centralna i lokalna pisałaby, że na stanowisko rektora w akademii A wybrano w demokratycznych wyborach profesora B, wybitnego naukowca posiadającego uznane w skali międzynarodowej osiągnięcia naukowe. Profesor B obejmuje urząd rektorski na najbliższe trzy lata. A oto skutki takiego wyboru: pozbawiono pewną dyscyplinę naukową wybitnej postaci. Traci z tego powodu nie tylko nauka, lecz także społeczeństwo. Nie wiadomo, czy wybitne uzdolnienia profesora B do działalności naukowej przekształcą się w zdolności do kierowania uczelnią. Wspomnieć jeszcze wypada, że powrót profesora do pracy naukowej po odbyciu dwóch kadencji rektorskich może być trudny i stawiać go w bardzo złej sytuacji. Wielu rektorów, którzy po dwóch kadencjach opuścili urząd, szuka miejsca dla dalszej kariery w ławach sejmowych czy senackich. Jak pisze Piotr Kieraciński w „Forum Akademickim” (nr 10/2001), kilku rektorom wyborcy powierzyli mandaty posłów i senatorów, jednak znacznie większa liczba kandydujących do parlamentu rektorów i prorektorów poniosła w tych wyborach klęskę. W tym samym artykule przytaczana jest myśl profesora sprawującego urząd rektorski przez dwie kadencje. Proponuje on powołanie stowarzyszenia lub fundacji byłych rektorów: ludzi, którzy swoim doświadczeniem, wiedzą, energią mogliby jeszcze coś zrobić w zakresie organizacji szkolnictwa wyższego i szerzej – w państwie, ale formalne ograniczenia nie dają im takiej szansy. Przytoczone fakty oraz opinie jednoznacznie potwierdzają tezę, że powrót profesora, pełniącego przez dwie kadencje urząd rektora, do działalności naukowej może być bardzo trudny. Oznacza to, że indywidualności o znacznym twórczym potencjale, które przez lata mogłyby efektywnie pracować dla dobra ogółu, nie są wykorzystywane. Na zakończenie tego opracowania nie będę proponował żadnych wniosków ani
szczegółowych rozwiązań do nowej, określonej ustawą procedury wyłaniania władzy
akademickiej w państwowych uczelniach kraju. Poruszyłem z pewnością nie
wszystkie aspekty tego problemu, które warte byłyby omówienia. Jedną uwagę
ogólną można jednakże sformułować. obowiązujący w kraju system wyboru „organów
władzy uczelni” nie odpowiada obecnej sytuacji uczelni oraz jej pozycji
kształtowanej przez uwarunkowania społeczne i gospodarcze kraju. Prof. dr hab. inż. Cezary Szczepaniak, konstruktor pojazdów, jest dyrektorem Instytutu Pojazdów Politechniki Łódzkiej i przewodniczącym Rady Naukowej Instytutu Transportu Samochodowego w Warszawie |
|
|