Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 1999

Spis treści numeru 6/1999

Nauka urzędowa
Poprzedni Następny

Kartki z dziejów nauki w Polsce (3)

Piotr H?bner

Epoka Oświecenia miała nie tylko dodatni wpływ na naukę, przyniosła rosnące z czasem zainteresowanie władz nauką, uczonymi i instytucjami. Już Jan Wincenty Bandtkie zauważył, że nauki stały się "nie tylko zabawą (...), lecz potrzebą podstawową rządu i urzędów, poręką pomyślności ogółu". W 1895 r. Napoleon Cybulski przedstawił rozważania na temat Czy państwo i społeczeństwo mają obowiązek popierać naukę? Mają, odpowiadał, ale zarazem przestrzegał przed możliwą dominacją "nauki urzędowej". W niepodległej Rzeczypospolitej autorzy projektu ustawy o szkołach akademickich wskazywali (1919), iż rząd ma "za mało urzędników ministerialnych, dostatecznie doświadczonych, aby sprawami akademickimi zarządzali". Choć przy okazji sporu o projekt kolejnej ustawy (1933) Bolesław Hryniewiecki mógł wypowiadać się pod tytułem Nauka w szponach biurokracji, realia temu nie odpowiadały. Personel Departamentu Nauki i Szkół Wyższych Ministerstwa WRiOP liczył zaledwie kilkanaście osób, przez długie lata pracujących pod kierunkiem bliskiego sprawom nauki Stanisława Michalskiego.

Zdobycie władzy przez komunistów przyniosło zmianę sytuacji. Już w Polsce Lubelskiej rektor nowego Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej zwraca się do PKWN z "uprzejmą prośbą o przydzielenie dla profesorów teczek do noszenia papierów". W 1946 r. liczba urzędników odbudowanego Departamentu Nauki i Szkół Wyższych osiągnęła stan przedwojenny (25 osób), ale tylko jedna trzecia spośród nich miała wyższe wykształcenie. W kwietniu 1947 r. Departament został rozbudowany do ośmiu komórek organizacyjnych, a w dwa lata później powołano w Ministerstwie Oświaty wydzielony Podsekretariat Stanu ds. Nauki i Szkół Wyższych. Opracowany w 1948 r. memoriał Senatu UMK wskazywał, iż po wojnie nastąpił zgubny dla pracy naukowej przerost funkcji administracyjno-urzędnicznych i rachunkowych, jakie biurokracja nakłada na pracowników naukowych zakładów uniwersyteckich, i nieustanne a wymyślne ankiety, sprawozdania, statystyki, coraz bardziej komplikujące się formalności przy zakupach itp.

Socjalistyczny etatyzm doprowadził do utworzenia w kwietniu 1950 r. Ministerstwa Szkół Wyższych i Nauki, złożonego z gabinetu ministra, dziesięciu departamentów i dwóch biur. W ciągu roku produkowano w ministerialnych strukturach ponad sto aktów normatywnych i dziesiątki tysięcy decyzji. Rozwijała się też administracja uczelniana. W końcu 1951 r. przygotowano Tymczasową instrukcję o zakresie działania władz szkolnych i komórek organizacyjnych szkoły. W uczelniach powstało - jak oceniał Dionizy Smoleński - ministerstwo w miniaturze z odpowiednikami departamentów merytorycznych i niemerytorycznych. Jeśli podział organizacyjny Ministerstwa był co najmniej skomplikowany, to jego miniatura - administracja szkoły wyższej - nabierała już cech karykaturalnych. Praca administracji miała "charakter kampanijny z wieloma >>przestojami<< w pracy zależnie do jej nasilenia".

Równolegle budowany był w innych resortach i Państwowej Komisji Planowania Gospodarczego aparat urzędniczy sterujący pracą placówek "nauki resortowej". Oryginalną nadbudowę tworzyły Główne Instytuty Naukowo-Badawcze Przemysłu. Nie prowadziły one badań, leczy były - jak oceniał Mieczysław Czaja - "centralami administrowania nauką".

Trzeci "pion" biurokracji tworzyła administracja PAN. Zanim powołano pierwszy skład członków Akademii, uruchomiono w rozbudowanych strukturach ponaddwustuosobowy personel podległy Sekretarzowi Naukowemu PAN. Część dyrektorów wywodziła się z personelu Biura I Kongresu Nauki Polskiej, część zaś z reorganizowanej w tym czasie Centrali Rybnej. Administracja nie miała zadań usługowych, lecz władcze.

Prof. dr hab. Piotr H?bner, prawnik i historyk, pracuje w Instytucie Socjologii UMK w Toruniu.

Uwagi.