|
Diagnoza stanu nauk rolniczych w okresie 1989–99 wypada
więc, w stosunku do poprzedniego okresu, niekorzystnie. Trudno wskazać
osiągnięcia naukowe, które można uznać za oryginalne i mające uznanie w skali
światowej. 10 lat Nauk
rolniczych
Janusz Haman Źródłem postępu w rolnictwie jest nauka. Często przyjmuje się, że chodzi tu wyłącznie o tak zwane nauki rolnicze. Jednak trudno jest w ogóle określić, co to są nauki rolnicze. Pojęcia takie, jak nauki rolnicze czy nauki techniczne są wyłącznie hasłami, które w rzeczywistości niczego nie oznaczają, obejmują ogromne obszary wiedzy nie mające często nic wspólnego ze sobą. Owe pojęcia powstały bardzo dawno temu, gdy specjalizacja nie istniała, a praktyk i uczony zajmujący się daną dziedziną był specjalistą od wszystkiego i musiał znać się na wszystkim, co dotyczyło dziedziny produkcji, którą się zajmował. NIEJASNOŚCI FORMALNE Takie wątpliwości leżą u podstaw nie kończących się dyskusji nad systematyką dziedzin nauki. Tych systematyk mamy w naszym kraju przynajmniej cztery. Są one w wielu fragmentach wzajemnie sprzeczne, a sprzeczności te są źródłem nieustannych konfliktów co do zakresu działalności poszczególnych dziedzin nauki i przypisywanych im osiągnięć. O poziomie tych niejasności może świadczyć fakt, że w Komitecie Badań Naukowych, a więc w instytucji mającej tworzyć politykę naukową, nauki rolnicze – klasyczne nauki stosowane – zostały ulokowane nie w Komisji Badań Stosowanych, lecz w Komisji Badań Podstawowych. Zwracam uwagę na te, w gruncie rzeczy formalne, niejasności, gdyż łatwo udowodnić, że nie ma takiej dziedziny nauki, której osiągnięcia nie byłyby wykorzystane dla szeroko rozumianego postępu w gospodarce żywnościowej. Można więc przyjąć, że określenie nauki rolnicze nie dotyczy zdefiniowanej grupy nauk, lecz w gruncie rzeczy stosowania metod i wyników różnych dziedzin nauki do najszerzej rozumianej gospodarki żywnościowej i leśnej, a nawet szerzej, gdyż dotyczy to produkcji i przetwarzania wszelkiego rodzaju surowców pochodzenia biologicznego. Dotyczy także wielu dziedzin nauk społecznych zastosowanych do środowiska rolniczego i wiejskiego. Tak też będziemy rozumieli w dalszym ciągu to pojęcie. SŁABO PRZYGOTOWANI W warunkach polskich występują liczne sprzeczności w układzie nauka – praktyka rolnicza. Część z tych sprzeczności istnieje od dawna i jest immanentnie związana z poziomem rozwoju społecznego i gospodarczego kraju, część zaś została spowodowana przemianami zapoczątkowanymi w 1989 r. Trwałą sprzeczność widzimy w niskim poziomie przygotowania ludności wiejskiej do przyjmowania postępu naukowego, która wynika z historycznego rozwoju wsi polskiej. Niezależnie od tego, jak oceniamy poziom nauk rolniczych w Polsce, to przyjmując średni poziom zarówno wiedzy, jak i zasobności materialnej rolników można uznać, że nie są oni przygotowani do stosowania wyników, które nauka polska jest w stanie im zaoferować. Istnieje więc obiektywnie duże wyprzedzenie polskich nauk rolniczych w stosunku do możliwości wdrożeniowych. Sytuacja taka ma miejsce od dawna i nic nie wskazuje na to, aby miała się szybko zmienić. Oczywiście, istnieje w tak skomplikowanej strukturze społecznej, jaką jest rolnictwo, grupa producentów zdolnych do przejmowania najnowszych osiągnięć nauki, lecz jest ona relatywnie nieliczna i nie ma większego wpływu na całokształt krajowej produkcji. Przyczyny tej sytuacji są złożone i wiele z nich stanowi przedmiot rozważań różnych specjalistów. Jednak trzeba podkreślić, że bez zasadniczych zmian w szkolnej i praktycznej strukturze kształcenia rolników i bez głębokich zmian struktury gospodarowania ziemią nie można spodziewać się istotnej poprawy sytuacji. Bardzo ważnym elementem zmian stanie się niezawodnie skuteczność instytucji upowszechniających wiedzę rolniczą wśród producentów, instytucji stwarzających warunki kształcenia permanentnego. Struktura ta jest obecnie mało skuteczna i ma ogromnie nie wyrównany poziom w różnych dziedzinach wiedzy, a największą jej słabością jest brak sprawnych procedur demonstracyjnych, najbardziej efektywnych w warunkach praktyki rolniczej. ANACHRONICZNE STRUKTURY Inną trwałą przyczyną opóźnień w postępie rolniczym jest słabość struktur organizacyjnych nauk rolniczych w Polsce. Jest to sytuacja trwająca od wielu lat i wynika nie tylko z relatywnie zbyt małych nakładów na nauki rolnicze, co zaowocowało zarówno głębokimi brakami kadrowymi, jak i niedoinwestowaniem obiektów trwałych i aparatury. Wynika ona również i przede wszystkim z anachronicznej organizacji nauk rolniczych. Podział na niezależne piony organizacyjne – szkolnictwo rolnicze, instytuty resortowe, placówki naukowe Polskiej Akademii Nauk – spowodował zasadnicze trudności w wykorzystaniu istniejącego potencjału badawczego, a przede wszystkim trudności w tworzeniu typowych dla współczesnych badań wielkich, wielodyscyplinowych, działających w długiej skali czasowej zespołów badawczych. Nakłada się na to wzorowana na strukturach naukowych dawnego ZSRR, zbyt wielka liczba wąsko profilowych placówek badawczych, jak też związany z wadliwą strukturą całego szkolnictwa wyższego, nadmiernie rozdrobniony podział akademii rolniczych na wydziały operujące w ramach wysoce zdezaktualizowanych programów kształcenia. Jeśli więc chcemy określić zmiany, jakie charakteryzują postęp naukowy w ostatnim dziesięcioleciu, to trzeba brać pod uwagę te wszystkie czynniki, które kształtowały naukę i jej upowszechnianie od dawna, a w szczególności w całym okresie powojennym. KATASTROFALNE SKUTKI ZMIAN Na wymienione wyżej, a przedstawione w wielkim skrócie, zastane sprzeczności nałożyły się bardzo niekorzystne zmiany, które spowodowały spowolnienie postępu naukowego w rolnictwie polskim po 1989 r. Jedną z oczywistych przyczyn tych zmian jest załamanie się gospodarki PGR. Przyczyny i skutki tego opisywane były wielokrotnie, trzeba jednak zwrócić uwagę, że do 1989 r. bardzo wiele prac badawczych prowadzonych w instytutach i uczelniach skierowane było na potrzeby państwowej gospodarki wielkotowarowej i dostosowane do ówczesnych zasad „gospodarki planowej”. Prace te angażowały duże środki i stały się nagle mało przydatne w nowych realiach ekonomicznych. Podobna sytuacja zaistniała w szkolnictwie wyższym, którego programy nauczania nastawione były w dużej części na szkolenie pracowników administracji rolniczej i gospodarstw państwowych. Jednak najbardziej katastrofalne dla nauk rolniczych okazało się wprowadzenie scentralizowanego finansowania nauki przez wdrożenie w 1991 r. ustawy o Komitecie Badań Naukowych. Nowa ustawa ograniczyła niemal całkowicie wpływ kierownictwa resortu rolnictwa na kierunki badań w podległych mu instytutach, a więc uniemożliwiła prowadzenie jakiejkolwiek spójnej polityki naukowej w gospodarce żywnościowej. Podobna sytuacja miała miejsce w instytutach PAN i w szkolnictwie wyższym. Słuszny w zasadzie zamiar koordynacji badań na skalę kraju przez KBN całkowicie zawiódł z wielu powodów. Jednym z nich był oczywiście niewiele od KBN zależny, stale malejący strumień środków budżetowych kierowanych na naukę, jak też – w tym przypadku ustalany w KBN – malejący udział badań rolniczych w całości tych środków. Realizatorzy ustawy nie zdawali sobie sprawy, iż rolnictwo jest dziedziną rozproszonej gospodarki, która nie jest w stanie sponsorować badań ze środków pozabudżetowych, jak to ma miejsce np. w przemyśle o skoncentrowanym kapitale. Tak więc rolnicze placówki naukowe nie mogły i nie będą w bliższej przyszłości mogły znaleźć trwałych źródeł finansowania pozabudżetowego. Nałożyła się na to mała reprezentatywność zespołów KBN, wynikająca z fatalnej ordynacji wyborczej, a także błędna koncepcja przyznawania dotacji na badania w postaci tzw. „grantów”, które koncentrowały się na mało ważnych i prowadzonych na niewielką skalę badaniach indywidualnych uczonych, podczas gdy typowe dla nauk rolniczych badania wielotematyczne, angażujące duże zespoły specjalistów różnych dziedzin, straciły źródła finansowania. Nie można ich było również finansować ze statutowych środków placówek, gdyż zostały one drastycznie ograniczone i placówki nie zamierzają się nimi dzielić. Doprowadziło to nie tylko do rezygnacji z dawnych, pozytywnie sprawdzonych form współpracy w postaci Centralnych Projektów Badawczo Rozwojowych (CPBR), lecz również do pauperyzacji pracowników nauki i ucieczki z instytutów i szkół wyższych młodzieży naukowej, ucieczki wywołującej powstanie niezwykle groźnej „luki pokoleniowej”, tym trudniejszej do zapełnienia, że procedury awansu naukowego są w Polsce niezmiernie sformalizowane i długotrwałe. Podobnie nowy ustrój zarządzania nauką spowodował zaniechanie badań prowadzonych na rzecz rolnictwa w placówkach działających w innych dziedzinach nauki. Przedstawiona na początku definicja „nauk rolniczych” wskazuje, jak katastrofalne skutki musiało to spowodować. NIEKORZYSTNA DIAGNOZA Jedną ze skutecznych dróg poprawy sytuacji, nawet w warunkach niedofinansowania nauki, mogła być racjonalizacja systemu nauk rolniczych poprzez ograniczenie liczby placówek, liczby wydziałów w szkołach wyższych i dostosowanie struktury do zmieniających się form organizacji państwa. Jednak w całym dziesięcioleciu nic nie zostało w tej dziedzinie zrobione, również w okresie 8-letniego istnienia Komitetu Badań Naukowych, który okazał się całkowicie niezdolny do jakiejkolwiek inicjatywy w zakresie rekonstrukcji strukturalnej nauk rolniczych, a także placówek naukowych w ogóle. Odwrotnie, anachroniczna struktura nauki została spetryfikowana w formach wywodzących się z czasów realnego socjalizmu przy jednoczesnych dotkliwych stratach kadrowych. Wobec wspomnianego wyżej braku jakiejkolwiek skutecznej koordynacji znacząca część ograniczonych środków została zmarnowana. Diagnoza stanu nauk rolniczych w okresie 1989–99 wypada więc, w stosunku do poprzedniego okresu, niekorzystnie. Nauki rolnicze w Polsce, kraju średniej wielkości i o zacofanym rolnictwie, miały w ogromnej większości charakter prac odtworzeniowych i adaptacyjnych, nastawionych na dopasowanie wyników obcych badań lub, jak to z definicji nauk rolniczych wynika, dopasowania wyników badań prowadzonych w innych dziedzinach nauk do konkretnych warunków rolnictwa polskiego. Dlatego trudno wskazać osiągnięcia naukowe powstałe w okresie 1989–99, które można by uznać za oryginalne i mające uznanie w skali światowej, tym bardziej, że cykle badawcze w rolnictwie są na ogół bardzo długie i przekraczają okres jednej dekady. Odnosi się to na przykład do niewątpliwych osiągnięć polskich uczonych w dziedzinie hodowli roślin. Można przyjąć pogląd, iż luka pomiędzy nauką i praktyką rolniczą nie została w tym okresie zmniejszona. W porównaniu do innych krajów byłej RWPG polskie nauki rolnicze miały tę przewagę, że kontakty z nauką najbardziej rozwiniętych krajów były w okresie ostatnich 40 lat najlepsze, a w ostatnim 10-leciu uległy dalszej intensyfikacji. Te kontakty pozostały na szczęście dalej aktywne, a w połączeniu z nieźle rozwijającą się w ostatnich latach siecią komunikacji komputerowej, pozwalają żywić nadzieję, że będą one skutecznie wspierać działania własnej osłabionej nauki. Okres ostatniego dziesięciolecia powinien stanowić inspirację dla tworzenia spójnego i realistycznego programu organizacji nauk i oświaty rolniczej, które nie tylko odpowiadałyby zapotrzebowaniu podlegającego zasadniczym przemianom rolnictwa polskiego, lecz tworzyły również skuteczne drogi upowszechniania wyników badań i podnoszenia poziomu ogólnej i zawodowej kultury społeczeństwa. Prof. dr hab. inż. Janusz Haman, specjalista nauk rolniczych, jest członkiem rzeczywistym PAN, prezesem Zarządu Polskiej Fundacji Upowszechniania Nauki. |
|
|