Strona główna

Archiwum z roku 2001

Spis treści numeru 1/2001

Sad poczatku XXI wieku
Poprzedni Następny

Badania naukowe

W nadchodzących latach wprowadzimy do uprawy okrągłe 
jak jabłuszko grusze. Będziemy także uprawiać słodkie i pachnące 
śliwki japońskie, niepodobne do naszych śliwek.

Augustyn Mika

Fot. Stefan Ciechan

osiągnięcia sadownictwa dzisiejszego będą już wkrótce przeniesione w wiek XXI. Charakterystyczne cechy współczesnego sadownictwa to intensywna uprawa małych drzew karłowych i półkarłowych, rodzących owoce już w 2-3 lata po posadzeniu, przy bardzo dużych nakładach na jednostkę powierzchni sadu. Na początku tego wieku sadziliśmy 80-100 drzew na hektarze i czekaliśmy do 10 lat na pierwsze plony, obecnie sadzimy od 1000 do 4000 drzew i zbieramy plony już w następnym roku. Intensywną produkcję wspiera chemia w postaci herbicydów i środków ochrony roślin oraz rozwinięta mechanizacja.

Łatwo sięgnąć do historii sadownictwa 100 lat wstecz. O wiele trudniej przewidzieć, co będzie za następnych 100 lat. Wszelkie rozważania mogą być błędne. Miejmy jednak nadzieję, że owoce nie będą produkowane in vitro w probówkach, bo wówczas sadownictwo straciłoby całkowicie swój niepowtarzalny urok.

POWABNE ZATRUDNIENIE

Nauka sadownicza w Polsce rozwinęła się w okresie międzywojennym dzięki takim znakomitym uczonym, jak profesorowie Edmund Jankowski, Bronisław Gałczyński, Jan Ślaski, dr Władysław Filewicz i inni. Głównym ośrodkiem nauki była szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, lecz Wydział Ogrodniczy mieścił się wtedy w Skierniewicach. Znakomity pomolog prof. Włodzimierz Goriaczkowski założył sad doświadczalny zwany Sadem Pomologicznym, a prof. Marian Górski pola doświadczalne przy ul. Sobieskiego. Pomologia „to nauka o owocach”. Młodzież przemierzająca ulicę Pomologiczną zapewne nie zdaje sobie sprawy z historycznego znaczenia tej nazwy.

W Europie pierwszymi ośrodkami rozwoju sadownictwa były klasztory. Posiadłości klasztorne otaczano murami, by zakonnicy mogli się modlić i medytować w samotności, a dla pożytku i piękna zakładano ogrody zwane „wirydarzami”. Ogrody przyklasztorne stały się z czasem wzorem dla ogrodów przypałacowych i dworskich. W XVII w. najpiękniejsze i nasłynniejsze były Ogrody Wersalskie króla Ludwika XIV, założone i prowadzone przez ogrodnika La Quintine. Przetrwały one aż 300 lat. W tych właśnie ogrodach rozwinęła się sztuka uprawy drzew karłowych, która 200 lat później znalazła zastosowanie w sadownictwie towarowym.

W Polsce ośrodkiem sadownictwa były najpierw dwory, a później zamożne gospodarstwa chłopskie. Również i księża propagowali sadownictwo. Ksiądz Krzysztof Kluk wydał w 1777 roku pierwszą w Polsce książkę ogrodniczą. Ksiądz Marcin Konkolewski, w książce Dostateczna nauka w hodowaniu drzew owocowych, wydanej w 1847 roku, tak pisał: Obok błogosławieństwa, jakie w ogólności dla wszystkich, a mianowicie dla naszego kmiotka, z upowszechnienia sadownictwa wyniknie, nie masz powabniejszego i pożyteczniejszego zatrudnienia dla wiejskiej młodzieży nad to, jak pielęgnacja drzew. Inny ksiądz, rezydujący na plebanii w Łososinie koło Nowego Sącza pod koniec ubiegłego wieku, zadawał jako pokutę sadzenie drzew owocowych okolicznym rolnikom. Dzięki temu parafia Łososina stała się największym ośrodkiem sadowniczym na Podkarpaciu.

Drzewa owocowe to nie tylko dostarczyciele owoców, lecz także element krajobrazu. Wiejskie gospodarstwo bez drzew i ogródka zawsze robi wrażenie zaniedbanego. Wspomniany już ks. Konkolewski tak pisał w połowie XIX w.: Sadek mierny kmiotka jest niezawodnym zewnętrznym znakiem jego wyższej oświaty, jego moralności i jego cnoty; bo tylko zbrodnia, występek i dzikość nie dbają o tę niewinną ozdobę swej chatki. Przy której chatce ujrzysz, czytelniku, kwiatek ozdobny i troskliwą ręką pielęgnowane drzewko, bezpiecznie stąd wnieść możesz, że jej mieszkaniec jest niezawodnie trzeźwym, pracowitym, do swej zagrody przywiązanym, uczciwym kmiotkiem; kiedy przeciwnie gołe ściany nadstawia wiatrom schronienie leniwego, trunkom oddanego chudaka, lub wcale obojętnego tułacza.

Sadownictwo odgrywa widocznie rolę kulturotwórczą, bo i dzisiaj sadownicy stanowią najbardziej wykształconą i światłą część społeczności wiejskiej.

SMAK KRZYŻOWKI

W XIX w. sadownictwo rozwijało się dwoma torami. W Europie Zachodniej, zwłaszcza we Francji, rozwijano sadownictwo wywodzące się z ogrodów pałacowych i dworskich, a więc uprawę drzew karłowych wymyślnie formowanych i mocno ciętych. W tym samym czasie w USA, Nowej Zelandii, Australii i Rosji powstawały sady sadzone w polu, złożone z drzew dużych, silnie rosnących, prowadzonych w formie naturalnej. W sadach tych uprawiano między drzewami rośliny rolnicze lub zakładano pastwisko. Wypasano krowy, owce lub gęsi, co niekiedy wymagało drzew z wysokimi pniami. W tym typie sadu opracowano z czasem nowoczesne metody pielęgnacji gleby, technikę opryskiwania, sprawny system zbioru owoców.

Jeszcze dziś zbieramy jadalne owoce z dzikich drzew i krzewów wybierając najładniejsze. Takie były początki selekcji i hodowli odmian. Przez kilka tysięcy lat człowiek wybierał egzemplarze rodzące najładniejsze owoce, rozmnażał je i sadził. W XIX w. rozwinęło się celowe krzyżowanie odmian. Dzięki tej metodzie zamiast maleńkich i cierpkich gruszek ulęgałek mamy pyszne gruszki masłowe, zwane berami od francuskiego słowa beure – masło. W hodowli gruszek największe zasługi mają Francuzi i Belgowie. Wielkie migracje ludności, m.in. z Europy do USA i Kanady, skutkowały powstaniem najcenniejszych odmian. Emigranci zabierali ze sobą pestki i nasiona drzew. Tutaj, w nowym świecie, następowało samoistne krzyżowanie się form botanicznych i powstawały nowe odmiany roślin. Tak właśnie powstały najpopularniejsze odmiany jabłek: Golden Delicious, Red Delicious i McIntosh. 

Najbardziej doniosłym wydarzeniem było powstanie truskawki. Truskawka (Fragaria esca) jest dziełem człowieka i po części przypadku. W 1774 r. oficer Amadae Francois Frezier przywiózł z Chile 5 roślin wielkoowocowej poziomki chilijskiej (Fragaria chiloensis) i posadził w ogrodzie. Niestety, poziomki nie owocowały, ponieważ były to rośliny wyłącznie z żeńskimi kwiatami, więc nie mogły się zapylać. Zdarzyło się, że obok poziomek chilijskich posadzono inny gatunek (Fragaria virginiana), pochodzący ze stanu Virginia w USA. Rośliny skrzyżowały się. Powstał mieszaniec rodzący obficie duże owoce, które nazywamy truskawką. Hodowcy ulepszają truskawkę już przez 200 lat, toteż owoce są coraz okazalsze. Jeszcze ciekawszym przypadkiem było odkrycie w 1599 r. mieszańca jarzębiny i gruszki w miejscowości Boviller w Alzacji. Botanik Bauhin, który mieszańca opisał, dał mu nazwę Sorbopirus auricularis, czyli jarzębinogruszka. Potomek tego ciekawego mieszańca rośnie w Skierniewicach, za parkiem przy pałacyku myśliwskim Sabadiany. Drzewo ma ok. 80 lat i rodzi piękne owoce o smaku aromatycznych bananów. Można je zjadać razem z gniazdem nasiennym i nasionami.

BŁYSKAWICZNA REWOLUCJA

Powszechna wymiana informacji naukowej i materiału hodowlanego pozwala nam korzystać ze wszystkich światowych osiągnięć w hodowli. Dzięki postępowi w hodowli uprawiamy w Polsce niewymarzające brzoskwinie Reliance, morele Somo, maliny Polana owocujące jesienią. W nadchodzących latach wprowadzimy do uprawy grusze azjatyckie o zupełnie odmiennym smaku i konsystencji niż nasze, okrągłe jak jabłuszko i zwane przez Chińczyków Pingo-Li. W języku chińskim pingo to jabłko, a li gruszka. Będziemy także uprawiać słodkie i pachnące śliwki japońskie, niepodobne do naszych śliwek.

Hodowcy roślin ozdobnych starają się od wielu lat o nadanie roślinom różnych fantastycznych kształtów. Ostatnio zajęli się tym sadownicy. Otrzymano już odmiany jabłoni jednopędowych, nie wytwarzających gałęzi. Grupa tych odmian nosi nazwę Balerina. W przyszłości drzewa tego typu mogą odegrać dużą rolę, ponieważ można je sadzić bardzo gęsto.

Wiek XXI przyniesie na pewno błyskawiczną rewolucję w hodowli, a to dzięki poznaniu bardzo wielu tajemnic dziedziczenia cech genetycznych i opracowaniu technik biotechnologicznych, umożliwiających przenoszenie genów z jednej rośliny na drugą, czyli uzyskiwanie roślin transgenicznych. Już obecnie uprawia się w świecie transgeniczne zboża, kukurydzę, soję, warzywa o podwyższonej odporności na niektóre choroby lub szkodniki. W Instytucie Sadownictwa i Kwiaciarstwa uzyskano transgeniczne odmiany śliw, odporne na groźną chorobę wirusową, zwaną szarką. Pracuje się w Instytucie nad wyhodowaniem transgenicznych truskawek, zachowujących długą trwałość po zbiorze. Możliwości hodowli są obecnie tak olbrzymie, że na progu XXI w. nawet najbardziej fantastyczne pomysły mogą być zbyt skromne w stosunku do czekających nas możliwości.

MAłE JEST PIĘKNE

Człowiek zawsze wybierał do rozmnażania i uprawy egzemplarze bardziej okazałe, rodzące większe owoce, bulwy lub ziarno. Wartość form karłowych była dostrzegana rzadko. Jeśli takie formy uprawiano, to w ograniczonym zakresie, często jako ciekawostki. Tak było przez kilka wieków z drzewami karłowymi. Nie dostrzegano ich wartości w wielkotowarowej produkcji. Pierwszy wyłom w tej materii zrobił Ronald Hatton z East Malling w Anglii, który zebrał wszystkie skarlające podkładki pod jabłonie i grusze, porównał ich wartość, ocenił i obwieścił sadowniczemu światu, że najlepszą podkładką karłową pod jabłonie jest forma botaniczna obdarzona przez niego numerem EM9, a cennymi podkładkami półkarłowymi są EM IV i EM7. Obecnie mają one symbole M9, M4 i M7. Hatton wykazał wartość podkładek karłowych w sadzie. Szczepione na nich odmiany uprawne tworzą małe drzewa, wcześnie zaczynają owocować, owocują obficie, produkują dużo owoców a mało drewna. Mimo ewidentnych zalet drzew karłowych, nie umiano ich uprawiać na powszechną skalę, ponieważ wymagały żyznej gleby, dużo wody, troskliwej pielęgnacji. Trudnym problemem było pokładanie się gałęzi na ziemi pod ciężarem owoców. Problem ten rozwiązali dwaj instruktorzy niemieccy spod Hamburga. W roku 1935 zaproponowali wysoki palik dla każdego drzewka i formę korony spindelbush, obecnie zwaną spindle – wrzeciono. Ta forma umożliwia gęste sadzenie drzew, wczesne plony i sprawną organizację prac w sadzie.

Od roku 1935 do dziś koronę wrzecionową znacznie ulepszono. Za pomocą odpowiednich zabiegów formuje się korony już w szkółce. Wysadzonych do sadu drzewek nie przycina się, lecz przygina się pędy, co powoduje obfite kwitnienie i owocowanie już w drugim roku. W trzecim roku zbiera się pełny plon przy uprawie jabłoni ok. 30 ton z hektara. Metody uprawy jabłoni wykorzystano po pewnym czasie przy uprawie grusz, następnie śliw, a ostatnio czereśni. Karłowe czereśnie są najpiękniejszym prezentem dla sadownika.

Łatwo wykazać w doświadczeniu, że im więcej drzew na hektarze tym plon wyższy, zwłaszcza w młodym wieku życia drzew. Hodowla podkładek skarlających dała takie wyniki, że na podkładce hodowli polskiej P22 drzewa są wielkości krzaka pomidora. Sprzęt sadowniczy jest również coraz mniejszy, co umożliwia sadzenie do 4000 drzew na hektarze. Mimo wolnego wzrostu drzew, bywają po latach problemy z utrzymaniem ich w ryzach. Nauka opracowała sposób na to: stosuje się cięcie odnawiające. Każda gałąź, po osiągnięciu wieku 3 lat, jest wycinana, z pozostawieniem czopu, i wyrzucana. Z czopa wyrasta nowy pęd, który znów pozostaje na drzewie przez 
3 lata.

Czego możemy się spodziewać w XXI w. w tej dziedzinie? Na pewno drzew bez gałęzi, z jednym tylko pionowym konarem. Sadu nie będzie. Zamiast sadu będzie utwardzony plac. Drzewa, sadzone do pojemników, będą ustawione na paletach przesuwanych pod osłony na czas mrozu, przymrozku, gradu i innej niepogody. Owocowanie będzie można regulować do tego stopnia, że świeże czereśnie będziemy mogli kupować od początku maja aż do września.

RUMIENIEC Z FOLII

W pierwszych sadach polowych uprawiano rośliny współrzędne, orano, siano, zbierano plony lub wypasano zwierzęta domowe. Nie było to korzystne dla drzew ani też wygodne dla sadownika. Środki chwastobójcze, zwane herbicydami, wyzwoliły sadowników od ciężkiej pracy związanej z pielęgnacją gleby w sadzie. Pod koronami drzew utrzymuje się glebę w czystości za pomocą herbicydów, a między rzędami wysiewa się trawę, którą kosi się co 2-3 tygodnie. Niestety, po latach okazało się, że herbicydy zagrażają środowisku. Przedostają się do wód gruntowych, do rzek i jezior. Obecnie ograniczono do minimum stosowanie herbicydów uciążliwych dla środowiska. Wprowadza się do powszechnego stosowania herbicydy rozkładające się szybko w glebie na wodę, dwutlenek węgla i wolny azotu. Mimo tego, ekolodzy nie są zadowoleni. Wołają o eliminację herbicydów z sadów. W przyszłości będziemy prawdopodobnie stosowali ściółki z papieru lub folii. Nawet makulatura po pocięciu nadaje się do ściółkowania, pod warunkiem, że słowo pisane w niej zawarte nie jest toksyczne. W Japonii stosuje się powszechnie ściółki z folii odblaskowej. Odbija ona światło słoneczne dodając jabłkom rumieńca.

Plonowanie każdej uprawy zależy od dopływu energii słonecznej. W nowych sadach zastosuje się technikę, by tę energię jak najlepiej wykorzystać. Formy drzew, materiały odblaskowe, wszystko to będzie służyło produkcji owoców.

Drzewa owocowe, a jabłoń szczególnie, mają duże walory zdobnicze. Niestety, gdy kwiatów na drzewie zbyt wiele, to również plon zbyt obfity, owoce drobne, a w następnym roku drzewo wyczerpane odpoczywa i nie owocuje. Sadownicy różnymi sposobami regulują owocowanie. Najczęściej przerywają zawiązki, by pozostały na drzewie w określonych, równych odległościach. Coraz częściej wykorzystują do tego chemiczne regulatory owocowania. W XXI w. dojdzie do tego, że już przed zbiorem drzewa zakwitną ponownie, by w okresie Bożego Narodzenia wydać drugi plon w roku.

WALKA BIOLOGICZNA

Ogromnym osiągnięciem XX w. jest rozwój nauki w zakresie biologii chorób i szkodników oraz syntezy środków chemicznych zwalczających choroby i szkodniki. Te osiągnięcia umożliwiły zwiększenie produkcji rolnej i ogrodniczej o ponad 50 proc. i stworzenie dostatku żywności, a nawet jej nadmiaru w krajach gospodarczo rozwiniętych. Niestety, chemizacja produkcji ma również swoje złe strony. Środki chemiczne, nanoszone zazwyczaj na rośliny przez opryskiwanie, przedostają się do gleby, są szkodliwe dla organizmów pożytecznych, powodują zubożenie biologiczne środowiska, zatruwają rzeki i zbiorniki wodne. Insektycydy, fungicydy i herbicydy są stosowane w takich terminach i dawkach, aby w czasie zbioru ziemiopłodów ich pozostałości były minimalne. Te minimalne pozostałości, według aktualnego stanu wiedzy, nie są dla zdrowia szkodliwe. Nie ma niestety pewności, że stosowane przez wiele lat będą obojętne dla naszego zdrowia.

Ostatnio w wielu krajach ogranicza się chemizację rolnictwa i przywraca różnorodność biologiczną w przyrodzie. Np. w Holandii wysiewa się chwasty na łąkach i w sadach, bo wytępiono je doszczętnie. Sadownicy otrzymują premie za znalezienie ptaków gnieżdżących się w sadzie. W Unii Europejskiej planuje się ograniczenie o połowę zużycia środków w okresie ok. 5 lat. We wszystkich krajach Europy rozwijana jest produkcja integrowana owoców, w której zabiegi produkcyjne stosuje się zgodnie z wymogami środowiska.

W metodach ochrony zachodzą duże zmiany. Gdzie to tylko możliwe, stosuje się walkę biologiczną zamiast pestycydów pod hasłem „Wrogowie naszych wrogów są naszymi przyjaciółmi”. Jako przykład można podać zwalczanie przędziorków. Opryskiwanie bywa często nieskuteczne. Bardzo skuteczne jest zwalczanie biologiczne. Hoduje się dobroczynka gruszowego na roślinach rocznych lub na drzewach owocowych, zbiera się go na szorstkiej tkaninie, którą tnie się na kawałki i rozwiesza w sadzie. W ten sposób można cały sad zasiedlić dobroczynkiem i wyeliminować przędziorka. Walka biologiczna ma różnorodne aspekty. Można opryskiwać szkodniki zawiesiną bakterii, które niszczą tylko określonego szkodnika, nie szkodząc innym. Można przywabiać szkodniki kolorem lub zapachem, szykując na nie pułapkę lepową. Można rozprzestrzeniać na plantacji feromony, czyli zapachy płciowe, co sprawia, że samce nie mogą trafić do samic i samice pozostają niezapłodnione. Nauka stwarza coraz większe możliwości kontroli biologicznej szkodników, lecz pamiętajmy o tym, że korzystną równowagę w świecie roślin i zwierząt utrzymuje sama natura. Ten sposób kontroli szkodników będzie rozwijany w XXI w. Z pomocą w zwalczaniu chorób przyjdzie głównie hodowla odpornościowa.

Charakterystyczną cechą produkcji sadowniczej jest mała trwałość owoców z powodu dużej zawartości w nich wody. Technika przechowywania owoców zrobiła ostatnio olbrzymi postęp. Owoce schładza się natychmiast po zbiorze, umieszcza w hermetycznie zamkniętych komorach w temperaturze ok. 0o, w atmosferze złożonej głównie z azotu, przy bardzo niskiej zawartości tlenu (1-2 proc.) i wysokiej zawartości dwutlenku węgla (1-2 proc.). W tej temperaturze i w takiej atmosferze owoce zapadają jakby w narkozę, nie dojrzewają i przechowują się nawet do przyszłych zbiorów, jak to ma miejsce z jabłkami i gruszkami. Korzystając z tej samej techniki, można dostarczyć owoce w hermetycznym opakowaniu do sklepu i przedłużyć ich przydatność do spożycia przez kilka tygodni.

WZBOGACONA DIETA

Jak obliczono, istnieje na świecie ok. 350 tys. gatunków roślin, a wśród nich ok. 80 tys. nadaje się do spożycia. We wczesnym rozwoju społecznym, w okresie zbieractwa, korzystano z mnogości roślin, dostarczając organizmowi zarówno produktów odżywczych, jak i leczniczych. W miarę rozwoju upraw, a zwłaszcza techniki rolniczej, ograniczono liczbę uprawianych roślin. Aktualne dane dotyczące spożycia roślin przez człowieka są niepokojące. Nasze pożywienie jest bardzo monotonne, co nie sprzyja zdrowiu. Dawniej spożywano ok. 7 tys. gatunków roślin. Obecnie jest w uprawie zaledwie 150 gatunków, lecz 90 proc. naszego pożywienia pochodzi od 30 gatunków roślin, w tym 75 proc. zaledwie od 12 gatunków.

Owoce pełnią ważną rolę w urozmaiceniu pożywienia, dostarczając organizmowi witamin, soli mineralnych, błonnika, łatwo przyswajalnych cukrów, a zwłaszcza tak zwanych antyutleniaczy, które zapobiegają chorobom układu krążenia i nowotworom. Rolę antyutleniaczy pełnią przede wszystkim związki zawarte w warzywach i owocach posiadających barwniki zielone, żółte, czerwone i fioletowe. Zawierają one flawonoidy, związki chemiczne należące do rozpowszechnianych wśród roślin polifenoli. Substancje te oglądamy na co dzień jako czarne, czerwone lub fioletowe zabarwienie owoców porzeczki czarnej, aronii, wiśni, wywołane obecnością antocjum w skórce lub miąższu owoców pomidora.

Odkrycie doniosłej roli owoców i warzyw w zapobieganiu miażdżycy, nadciśnieniu, chorobom nowotworowym spowodowało, że cały świat zaczął doceniać wartość owoców, które dawniej zbierano ze stanowisk naturalnych. W najbliższych latach uprawa tych owoców będzie się szybko rozwijać. Są to: borówki amerykańskie i ich mieszańce, żurawina, borówka brusznica, żurawina wielkoowocowa, róża, głóg, bez czarny, czeremcha amerykańska, świdośliwa, pigwa, dereń jadalny, rokitnik, aktinidia i inne.

Dzięki hodowli, a zwłaszcza szybkim postępom biotechnologii, będzie można modyfikować genetycznie niektóre gatunki roślin sadowniczych w kierunku ich większej wytrzymałości mrozowej i przesuwać na północ uprawę drzew z pogranicza klimatu umiarkowanego i subtropikalnego. Jest nadzieja, że za kilkanaście lat będziemy mogli wprowadzić do uprawy takie gatunki jak: persymona (Diospyros kaki), migdał (Amygdalus communis), jujuba (Zizyphus jujuba), granat (Punica granatum), aktinidia chińska, czyli owoc kiwi (Actinidia chinensis), figa (Ficus carica) i inne.

Drzewa są nie tylko dostarczycielami owoców. Krajobraz bez drzew jest nieprzytulny i smutny. W osiedlach wiejskich i miejskich drzewa dodają miękkości architekturze, zasłaniają niedostatki budownictwa, chronią od wiatru, kurzu i hałasu, zwiększają wilgotność powietrza i oczyszczają atmosferę ze szkodliwych związków chemicznych. Ogrodnicy właśnie mają obowiązek ochrony drzew przed bezmyślną działalnością człowieka.

Prof. dr hab. Augustyn Mika, sadownik, jest pracownikiem Instytutu Sadownictwa i Kwiaciarstwa w Skierniewicach. 

Artykuł ten jest wersją wykładu inauguracyjnego, wygłoszonego 30 września 2000 r. w Wyższej Szkole Ekonomiczno-Humanistycznej w Skierniewicach. 

Komentarze