Notatki Przewodniczącego RGSzW
Imię uniwersytet musi odpowiadać temu, co się w polskiej
tradycji akademickiej przez nie rozumie. Inaczej pojawi się fałsz.
Andrzej Pelczar
Prezydium
Rady Głównej zebrało się na swym 22. w bieżącej kadencji posiedzeniu 12 lipca i
zajęło się bieżącymi sprawami, a działając z upoważnienia Rady podjęło uchwały
opiniujące wnioski o powołanie nowych uczelni oraz o rozszerzenie uprawnień
uczelni już działających, względnie wnioski dotyczące zmian organizacyjnych w
uczelniach publicznych. Wśród tych opinii było 12 pozytywnych, 9 negatywnych, a
w 2 przypadkach wypowiedziano się aprobująco tylko co do części rozpatrywanego
wniosku. Zajęto też stanowisko w sprawie 3 funduszy stypendialnych, aprobując
przedstawione przez fundatorów zasady przyznawania stypendiów.
NOWELIZACJA
Prof. Maksymilian Pazdan omówił konferencję Edukacja dla rozwoju Polski w
Unii Europejskiej, która odbyła się w Katowicach 2 lipca. Zapoznałem Prezydium z
przebiegiem spotkania ministra edukacji narodowej z rektorami polskich szkół
wyższych odbytym 11 lipca. Było to pierwsze takie spotkanie, w którym wzięli
udział rektorzy wszystkich uczelni: akademickich, zawodowych, publicznych i
niepublicznych. Odbyło się ono z udziałem prof. Grzegorza Opali, ministra
zdrowia oraz parlamentarzystów, z posłanką Grażyną Staniszewską, przewodniczącą
sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży na czele. Spotkanie to zaszczycił
swą obecnością prezes Rady Ministrów, prof. Jerzy Buzek, który w swym
wystąpieniu odniósł się w szczególności do ujętych w nowelizacji ustawy o
szkolnictwie wyższym i wyższych szkołach zawodowych nowych zasad ustalania
wynagrodzeń dla pracowników wyższych uczelni, zapewniając o tym, że ewentualne
oszczędności budżetowe nie wpłyną na realizację tego, co wynika z tych zasad (w
chwili, gdy to piszę, nie mówi się już o oszczędnościach, ale o cięciach
budżetowych). Minister Edmund Wittbrodt i wiceminister Jerzy Zdrada przedstawili
najważniejsze punkty wspomnianej nowelizacji, a także wspomnieli o tych
elementach projektu przedstawionego przez MEN Sejmowi, które nie znalazły się w
ostatecznym tekście nowelizacji.
Nowelizacja (ogłoszona już w Dzienniku Ustaw nr 85) obejmuje, przypomnijmy,
dwa podstawowe elementy: wspomniane wyżej sprawy płacowe oraz utworzenie
Państwowej Komisji Akredytacyjnej. Członków Komisji powołuje minister właściwy
do spraw szkolnictwa wyższego spośród kandydatów, których przedstawiają m.in.
senaty szkół wyższych. Bardzo ważne zadanie czeka więc senaty zaraz na początku
roku akademickiego.
Wracając do posiedzenia Prezydium Rady należy powiedzieć, że w części
sprawozdawczej dużo czasu zajęło piszącemu te słowa oraz prof. Andrzejowi
Jamiołkowskiemu relacjonowanie ich udziału w posiedzeniach sejmowej Komisji
Edukacji, Nauki i Młodzieży oraz Komisji Nauki i Edukacji Narodowej Senatu RP.
Były to posiedzenia poświęcone przede wszystkim sprawie omawianej już
nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym i wyższych szkołach zawodowych, ale
także i innym sprawom dotyczącym szkolnictwa wyższego, w tym projektom ustaw,
które miałyby powołać do życia nowe uczelnie publiczne, w tym nowe uniwersytety.
OCHRONIĆ UNIWERSYTET
Ostatnie inicjatywy tworzenia nowych uniwersytetów, a raczej nadawania nazwy
uniwersytet pewnym szkołom wyższym, zmuszają do zwrócenia uwagi na to, że nazwa
ta w polskiej tradycji akademickiej ma swoje dobrze ugruntowane znaczenie.
Trudno sobie chyba wyobrazić, aby nazwę uniwersytet mogła nosić szkoła wyższa, w
której żadna jednostka organizacyjna nie ma prawa do nadawania stopnia naukowego
doktora habilitowanego (i w której można się doktoryzować zaledwie w 2
dyscyplinach). A o takich uczelniach była ostatnio mowa. Na szczęście nie doszło
do przekształcenia ich w uniwersytety. Na ten temat wypowiadała się wielokrotnie
Rada Główna (i, jak stwierdziłem, jej argumentacja była przynajmniej częściowo
brana pod uwagę, aczkolwiek przy tej okazji nie obyło się bez ostrych wystąpień
atakujących Radę). Zabrały też głos senaty kilku uniwersytetów, PAU, Prezydium
PAN. Wobec wagi sprawy trzeba powtórzyć pewne stwierdzenia.
Jeśli nazwę uniwersytet zacznie się nadawać uczelniom, które nie spełniają
wymogów wysokiego poziomu naukowego i dydaktycznego (co wyraża się m.in.
posiadaniem odpowiednich uprawnień do nadawania stopni naukowych i szerokim
profilem kształcenia), to nazwa ta zdeprecjonuje się i być może za jakiś czas
nie będzie sensu w ogóle się o nią ubiegać. W dalszej perspektywie przyniesie to
szkodę także tym uczelniom, bo nazwa, o której uzyskanie się ubiegają,
przestanie znaczyć cokolwiek. Dodajmy, że istnieje poważna obawa, iż ostatnie
działania podobnego typu dość skutecznie zaczną deprecjonować nazwę akademia,
czemu powinny się energicznie przeciwstawiać istniejące już od dawna i mające
wysoką renomę prawdziwe akademie, a nie tylko występująca tu często w
osamotnieniu Rada Główna. Spotkałem się z takimi wypowiedziami: nazwa
uniwersytet nie jest przecież prawnie chroniona i używane są nazwy zawierające
słowo uniwersytet, np. uniwersytety ludowe, i nikomu to nie przeszkadza.
Odpowiem tak: jedno z jezior na Pojezierzu Kaszubskim nazywane bywa Kaszubskim
Morzem, ale nie jest to morze i nie ma co do tego nieporozumień (tak, jak nie ma
nieporozumień co do różnicy między uniwersytetami i uniwersytetami ludowymi;
piękne dokonania tych drugich też trzeba oczywiście – w stosownej kategorii –
bardzo wysoko cenić), a miłośnik żeglarstwa chcący uzyskać stopień sternika
morskiego, nie mówiąc już np. o patencie kapitana żeglugi wielkiej, musi pływać
na prawdziwym morzu, a nie na tym – pięknym skądinąd – jeziorze. Trzeba postawić
sprawę jasno: zwykła uczciwość wymaga, aby nazwa odpowiadała treści. Imię
uniwersytet musi odpowiadać temu, co się w polskiej tradycji akademickiej przez
nie rozumie. Inaczej pojawi się fałsz. Uniwersytety są powołane do
poszukiwania i przekazywania prawdy. Nie może być fałszu u samego początku
istnienia uniwersytetu.
Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji. |