Strona główna

Archiwum z roku 2001

Spis treści numeru 9/2001

Ekologia krajobrazu
Poprzedni Następny

Badania naukowe

Dzięki badaczom torfowiska i bagna Polesia powoli odzyskują
swój pierwotny charakter, a natura wraca do pierwotnego rytmu.

Piotr Kieraciński

Fot. Piotr Kieraciński

Andrzej Różycki nie tylko śledzi i liczy gady, ale także opiekuje się gniazdami, w których żółwie składają jaja.

Jednym z zadań parków narodowych jest prowadzenie badań naukowych. Nie oznacza to, że park narodowy jest placówką naukową. Może jednak zatrudnić pracownika naukowego, a także utworzyć komórkę badawczą, jeżeli pracownik naukowy parku legitymuje się stopniem naukowym doktora. Dr inż. Dariusz Piasecki, dyrektor Poleskiego Parku Narodowego zauważa, że zadania naukowe parku łączą się nie tylko z ochroną przyrody, ale także z organizacją turystyki. W PPN istnieje ośrodek dydaktyczno-muzealny, który skupia pracowników odpowiedzialnych za badania naukowe, działalność edukacyjną i organizację ruchu turystycznego na terenie parku. Zajmuje się tym obecnie 5 osób, a etat pracownika naukowego dzierży badacz i opiekun parkowych żółwi błotnych Andrzej Różycki.

STRATEGIA DŁUGOWIECZNOŚCI

Od początku swego istnienia PPN prowadził własne projekty badawcze. Obecnie realizuje 5 takich przedsięwzięć, a Andrzej Różycki odpowiada za jedno z najbardziej interesujących – ocenę liczebności żółwia błotnego i sposobów jego ochrony na terenie PPN. Ten mezozoiczny gad ma poważne problemy. Typowe siedliska, w których żyje, przestają istnieć. Także obszary lęgowe są zagrożone zarastaniem i celowym zalesianiem. Dlatego, uznano w PPN, należy prowadzić czynną ochronę żółwia. Andrzej Różycki nie tylko śledzi i liczy gady, ale także opiekuje się gniazdami, w których żółwie składają jaja. Wiosną samice skłdają jaja na suchych piaszczystych pagórkach. Andrzej Różycki stara się wyśledzić samice, oznaczyć gniazda, a te, które narażone są na niebezpieczeństwo – w pobliżu żerują lisy – zabezpieczyć siatką. Jeżeli będzie słonecznie i sucho, we wrześniu z gniazd wygrzebią się maleńkie żółwiki długości 2,5 cm, o zupełnie jeszcze miękkiej skorupce. Czeka je przetrwanie nieprzyjaznej zimy. Zdarza się jednak, że lato jest chłodne i wilgotne, a przymrozki przychodzą wcześnie. Pracownicy parku bacznie obserwują wrześniową pogodę. W razie zagrożenia, żółwie jajeczka na kilka dni przed wykluciem przenoszone są do specjalnej wylęgarni. Andrzej Różycki przez całą zimę opiekuje się młodymi żółwikami. Często ma ich ponad 100. Karmi je, mierzy i waży. Wiosną większe i odporniejsze na warunki środowiska żółwie wypuszczane są na wolność. Skorupka stwardnieje ostatecznie dopiero ok. 5. roku życia żółwi. Dyr. Piasecki mówi, że na razie wylęgarnia jest prowizoryczna. W nowym, właśnie powstającym obiekcie PPN znajdzie się specjalnie przystosowane do tego celu pomieszczenie.

Mimo że każdego roku setki żółwi wypuszczane są na wolność, w naturze bardzo niewiele jest osobników młodych. Tylko 25 proc. spośród 120 oznaczonych na terenie PPN żółwi – z czego ponad 20 oznaczono w bieżącym roku – ma mniej niż 20 lat. – Strategią żółwia jest jednak długowieczność – mówi Andrzej Różycki. Chronione w PPN obszary ekosystemów wodno-torfowiskowych stwarzają znakomite warunki do zachowania populacji tego reliktu zamierzchłych epok geologicznych. Na Polesiu Lubelskim – na obszarze PPN oraz w Lasach Sobiborskich – żyje największa w Europie Środkowej populacja żółwia błotnego.

SPECYFIKA BAGIEN I TORFOWISK

Podobnie, jak żółwie, czynnej ochrony wymagają zespoły torfowiskowe i bagienne. PPN był pierwszym tak dużym obszarem, w którym głównym przedmiotem ochrony nie były lasy, ale tereny podmokłe. O ile zasady ochrony różnorodnych siedlisk leśnych były od dawna znane, o tyle sposób postępowania z torfowiskami i bagnami trzeba było wymyślić, tym bardziej że znaczna część mokradeł, które weszły w skład PPN, była w jakimś stopniu zdegradowana przez zabiegi melioracyjne prowadzone w latach 60. Rada Naukowa parku zadecydowała, że należy te ekosystemy renaturalizować. Założenia czynnej ochrony ekosystemów torfowiskowych to drugi ważny prowadzony od kilku lat temat badawczy PPN. Prof. Stanisław Radwan z lubelskiej Akademii Rolniczej, który od samego początku istnienia parku przewodniczy jego Radzie Naukowej, uważa, że choć na terenie PPN chronione jest niecałe 10 tys. ha, to w badaniach naukowych tego obszaru należy uwzględniać nie tylko Polesie Lubelskie, ale także obszary Polesia leżące na Białorusi, Ukrainie i w Rosji. – O odrębności tej krainy decydują stosunki wodne – mówi prof. Radwan. – Od nich uzależniona jest specyfika tych obszarów, roślinność i fauna, która tu występuje. Dlatego przede wszystkim stosunki wodne wymagają dokładnego przebadania. Dzięki badaniom prof. Zdzisława Michalczyka, hydrologa z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, wiemy, że torfowiska i bagna Polesia Lubelskiego są zasilane głównie przez tzw. wody naporowe, które od dołu podchodzą do góry i zasilają ekosystemy torfowiskowe i bagienne. Obszar Polesia ma kluczowe znaczenie w kształtowaniu klimatu i stosunków wodnych w całej Europie Środkowej i Wschodniej, stabilizując poziom wód powierzchniowych. Niestety, unikalne ekosystemy i bioróżnorodność tej krainy zostały znacznie zakłócone nieprzemyślanymi pracami melioracyjnymi – znaczne połacie torfowisk i bagien zostały odwodnione, jeziora połączone systemem kanałów, co spowodowało zanik ich odrębności biologicznej. Na terenie Polesia Lubelskiego występuje kilka zupełnie odmiennych pod względem przyrodniczym typów jezior: oligotroficzne (dziś już mezotroficzne) z przeźroczystą wodą, żyzne jeziora eutroficzne i dystroficzne – o brunatnej wodzie zakwaszonej kwasami humusowymi spływającymi z bagien i torfowisk. Każdy typ zasiedlony jest przez charakterystyczne gatunki ryb i innych zwierząt oraz specyficzną roślinność. Jedną z cech tego obszaru jest występowanie roślin borealnych, związanych z terenami i klimatem północy. Ich istnienie zależy od wilgoci oraz chłodniejszego niż gdzie indziej klimatu. Uwięzione w torfowiskach zamarznięte wody opóźniają przyjście wiosny. Jeszcze w latach 30. i 50. w jeziorach Polesia Lubelskiego odkryto skorupiaki będące polodowcowymi reliktami, które do dziś występują w Skandynawii, oraz porybliny – rośliny charakterystyczne dla czystych tzw. jezior lobeliowych. W latach 60. prof. Iwo Wojciechowski z lubelskiej AR odkrył na Polesiu glon centronella. Dziś te organizmy już tam nie występują. – Niestety, to co najciekawsze, już nie istnieje – komentuje prof. Radwan.

Na terenie Poleskiego Parku Narodowego występuje 35 gatunków znajdujących się na polskiej liście gatunków zagrożonych. Należą do nich m.in. rośliny mięsożerne: tłustosz dwubarwny, związany z torfowiskami węglanowymi, rosiczki, aldrowanda pęcherzykowata – trudna do rozpoznania roślina wodna, gdyż żyje w wodach płynących i przemieszcza się. Spośród zagrożonych storczykowatych występują w Parku: buławnik czerwony, lipiennik Loesela, obuwik pospolity oraz kukułka szerokolistna i plamista. Ze zwierząt m.in.: żółw błotny, bocian czarny i niezwykle rzadka ryba – strzebla przekopowa. Symbolem PPN jest żuraw.

MECHANIZMY ZMIAN

Polesie na pierwszy rzut oka jest monotonne. Przeważają tu podmokłe, zabagnione równiny. Dopiero poznanie bogactwa przyrodniczego i odrębności ekologicznej tego regionu ukazuje jego wartość. Fundamentalne znaczenie dla poznania przyrody Polesia miały badania nestora lubelskich botaników, prof. Dominika Fijałkowskiego, jednego z pierwszych pomysłodawców utworzenia PPN (1959 r.). – Dziś przechodzimy na etap badań funkcjonalnych – mówi prof. Radwan. – Nie wystarczą nam już prace inwentaryzacyjne, choć wciąż są prowadzone w odniesieniu do pewnych mało poznanych grup bezkręgowców. Chcemy zrozumieć mechanizmy zmian, wzajemnych oddziaływań różnych czynników, aby skutecznie chronić i renaturalizować środowisko. Przechodzimy do holistycznego spojrzenia na środowisko, do ekologii krajobrazu.

Przykładem szerokich interdyscyplinarnych badań prowadzonych na terenie parku i w jego najbliższym otoczeniu jest grant KBN dotyczący wpływu działalności wydobywczej na przyrodę Polesia. Dyr. Piasecki mówi co prawda, że bezpośredniego wpływu kopalni węgla nie widać, a górnicy współpracują z parkiem i uczonymi, przekazując wszystkie, istotne z punktu widzenia ekologii, dane oraz zachowując reżim technologiczny prac wydobywczych. Prof. Radwan sądzi jednak, że trzeba zbadać nawet dalekie zależności. W kierowanym przez niego projekcie uczestniczą nie tylko przyrodnicy (geolodzy, botanicy, fitosocjolodzy, hydrobiolodzy, hydrografowie, zoolodzy itd.), ale także geografowie, kartografowie, planiści z lubelskich uczelni. Badane są nie tylko flora i fauna, zlewnia i geologia, ale także zwiewnia, czyli wpływ zanieczyszczeń przenoszonych z wiatrem. Pierwszy raport z badań pojawi się jeszcze tej zimy. Grant będzie kontynuowany także w przyszłym roku.

Dyr. Piasecki podkreśla znaczenie Rady Parku dla prowadzenia badań naukowych i ochrony przyrody. Złożona jest ona głównie z uczonych i do niedawna nosiła nawet nazwę rady naukowej. To Rada sporządziła, kierując się wynikami prowadzonych wcześniej badań, plan ochrony dla PPN – jest on podstawą wszystkich działań zmierzających do zachowania i renaturalizowania środowiska przyrodniczego. To Rada zadecydowała w pierwszej połowie lat 90. o podjęciu prób czynnej ochrony torfowisk i bagien poprzez powstrzymanie odpływu wód powierzchniowych i wycinkę krzewów i drzew porastających zdegradowane torfowiska. Zabiegi przeprowadzono na 9 obszarach, m.in. na Bagnie Bubnów. Przyniosły one pozytywne rezultaty. Unikalna roślinność torfowiskowa, która ginęła, zaczęła powracać na swoje siedliska. – Tak było z brzozą niską, która nie mogła rosnąć ocieniona przez wybujałą brzozę omszoną – mówi dyr. Piasecki. – Po wycięciu brzozy omszonej słabe, rachityczne dotychczas okazy brzozy niskiej odżyły, zaczęły nawet pojawiać się liczniej młode egzemplarze tej rośliny. W 1994 r. do PPN włączono obszar zupełnie zdegradowanych Łąk Zienkowskich. Zostały one podtopione i dziś utrzymuje się na nich stałe lustro wody, a rośliny typowe dla takich siedlisk powoli wracają na swoje miejsce.

Na terenie PPN zrealizowano lub realizuje się obecnie 129 tematów badawczych. W ich ramach powstało 12 doktoratów i 71 prac magisterskich. Badania prowadzą lub prowadzili naukowcy z lubelskich szkół wyższych: UMCS, AR, KUL, PL i AM, a także UJ, WSRP (obecnie Akademia Podlaska) w Siedlcach, UWr. i Ogrodu Botanicznego UWr., SGGW, UW, AR z Poznania, Instytutu Badawczego Leśnictwa w Białowieży, AWF z Krakowa, Uniwersytetu Palackiego w Ołomuńcu (Czechy), Szkoły Głównej Służby Pożarniczej, Muzeum Okręgowego z Chełmie. W skład Rady PPN wchodzi 17 uczonych z lubelskich szkół wyższych.

KONFLIKT EKOLOGICZNY

Prof. Radwan jako sukces renaturalizacji podaje przykład rzeki Piwonii i jeziora Ciesacin, leżących w pobliżu PPN. Zostały one zniszczone w latach 60., a ostatnio przywrócono rzekę w jej dawne meandrujące koryto – podstawę stanowiły zdjęcia lotnicze z lat 50. – co spowodowało także ożywienie oczyszczonego z krzewów jeziorka.

Do zadań Rady Parku należy ustalanie, kto i w jaki sposób może na terenie PPN prowadzić badania naukowe. Dyr. Piasecki mówi, że w zasadzie obecnie udziela się zgody na obecność w parku dwóch grup badawczych w tym samym czasie. W ramach działalności edukacyjnej odbywają się także praktyki studenckie. Zezwala się na odbywanie praktyk wakacyjnych jednocześnie dwóm grupom studenckim. Oprócz studentów lubelskich, przebywają w PPN także hydrolodzy z Uniwersytetu Łódzkiego. – Trudnym zadaniem – mówi prof. Radwan – jest udział w rozwiązywaniu konfliktów ekologicznych.

Na terenie PPN żyje mnóstwo cennych i rzadkich zwierząt i roślin. Wiele z nich znikło z obszaru objętego ochroną i dopiero niedawno zostały restytuwane: tak było m.in. z łosiem i bobrem. Teraz przyrodnicy prowadzą badania zmierzające do restytuowania na obszarze PPN cietrzewia – który w białoruskiej części Polesia jest ptakiem łownym. Dyr. Piasecki mówi, że ważna jest także ochrona gatunków uznawanych u nas za pospolite, a w innych częściach Europy budzących olbrzymią sensację. Chodzi tu m.in. o bociana białego, czy żabę moczarową, których fotografie wzbudziły sensację na konferencji naukowej w Niemczech.

Kolejnym przedsięwzięciem zainicjowanym przez Radę Parku jest prowadzenie monitoringu przyrodniczego. Pierwsze stacje pomiarowe zostały już zainstalowane, jednak, zdaniem prof. Radwana, to dopiero początek prac związanych z tą sprawą. Dzięki badaczom torfowiska i bagna Polesia powoli odzyskują swój naturalny charakter, a przyroda wraca do swojego rytmu.

Komentarze