|
|
W stronę historiiKartki z dziejów nauki w Polsce (27) Piotr H?bner Pierwsze lata II Rzeczypospolitej postawiły przed środowiskiem akademickim dylematy wyboru – konieczności życiowe umacniała rosnąca presja administracji rządowej. Pojawiło się nie tylko pojęcie, ale i atrybuty polityki naukowej – już nie środowiskowej, a rządowej. W czasie obrad I Zjazdu Nauki Polskiej (1920) zastanawiano się, czym różni się nauka od państwa, w czasie II Zjazdu trzeba już było zastanawiać się, jaki organ i gdzie ulokowany ma kojarzyć interesy środowiskowe z ogólną polityką państwa. W 1927 r. doszło do charakterystycznej polemiki. Stanisław Kot przedstawił uczestnikom II Zjazdu projekt powołania Rady Naukowej przy Ministerstwie Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego. Argumentów szukał w dotychczasowej bierności: Praca ściśle naukowa szkół akademickich nie znajdowała opieki ani nie ściągała na siebie uwagi rządu, ani naszych polityków. Któryż z tylu ministrów oświaty uznał za potrzebne w swym expos? przed sejmem zająć się położeniem nauki? Któraż sesja sejmowa je poruszyła? Któryż, co gorsza, z piastujących mandat sejmowy profesorów uniwersyteckich wziął sobie za cel ambicji politycznej obronę nauki? Replikował Władysław Konopczyński, członek Komisji Oświatowej Sejmu: Wątpię, by to przyniosło korzyść nauce, gdyby minister przestawiał Sejmowi swój program naukowy i gdyby Sejm za ten program wyrażał mu potem ufność lub nieufność. Nauka od państwa potrzebuje tylko wolności i środków, nie zaś kierownictwa. Stanisław Kot widział w Radzie Naukowej organ kontroli moralnej nad autonomią szkolnictwa wyższego oraz organ wskazujący Rządowi drogi i programy polityki uniwersyteckiej i naukowej. Z kolei Konopczyński wskazywał, iż nie ma wielkiego zaufania do takich rad, których członków Rząd, nie liczący się z opinią społeczeństwa, mógłby mianować i dymisjonować według swego widzimisię. Nie przekonało zebranych wyjaśnienie Stanisława Kota, iż Rada Naukowa nie powinna być tworzona w sposób dorywczy, przypadkowy, wedle indywidualnych poglądów chwilowego ministra, ale powinna powstać jako rzeczywista reprezentacja szkół akademickich oraz towarzystw naukowych. W końcu uczestnicy Zjazdu postanowili projekt Rady pominąć wobec niezgodności w poglądach na wzajemny stosunek tej organizacji i ciał rządowych. życie pokazało jednak, że powołanie Rady było koniecznością – powstała 1 sierpnia 1945 roku, w całkowicie odmiennym kontekście ustrojowym i politycznym. Jeśli Rada Naukowa miała czuwać nad realnym kształtem wolności akademickich, to drugą domeną – środkami budżetowymi na naukę – miał zawiadywać aparat ministerialny. Istotne tu było ulokowanie agendy i jej pozycja w strukturach rządowych. Najbardziej kompetentny w wypowiadaniu się na ten temat był Stanisław Michalski, łączący społeczną funkcję kierownika Działu Nauki Kasy im. Józefa Mianowskiego ze stanowiskiem naczelnika Wydziału Nauki Ministerstwa WRiOP. Michalski widział potrzebę powołania jednostki wyższego rzędu – departamentu nauki. W przetargach o środki budżetowe badania i prace wydawnicze przegrywały z potrzebami dydaktycznymi uczelni – terenem tych sporów był ówczesny Departament Nauki i Szkół Wyższych MWRiOP. Jak ujawniła analiza korespondencji Michalskiego przeprowadzona przez Jana Piskurewicza, żaden dotąd z ministrów nie rozumiał powagi tej sprawy i dlatego dziś nauka pozostaje na „komornym” u oświaty... Smutno, że trzeba ją „protegować”. Właściwie, jak widzę – pisał Michalski – wszystko zdobyć można tylko naciskiem opinii. W innym liście podawał: za mało uczeni bronią nauki. Trzeba naciskać w Sejmie i rządzie. Michalski uzyskał jedynie to, że nowy (1925) minister WRiOP Stanisław Grabski
powołał go na stanowisko dyrektora Departamentu NiSzW. I nie był tym
usatysfakcjonowany – pisał do Eugeniusza Romera: wlazłem w młyn diabelski pracy
ciężkiej i przykrej, zwłaszcza że dziś tak poobcinano budżety (...) Każdy dzień
to stoczona bitwa. Jak długo wytrzymam – nie wiem – pewnie zjedzą mnie ci, co
nie przejmują się tym, czym ja z nałogu przejmować się zwykłem. Wytrzymał do
1928 roku, kiedy to uzyskał od Józefa Piłsudskiego zgodę na powołanie Funduszu
Kultury Narodowej. |
|
|