Strona główna

Archiwum z roku 2002

Spis treści numeru 3/2002

Mówimy prawdę
Następny

Felieton redakcyjny

Na początku lat 90. wprowadziliśmy nowy sposób finansowania badań naukowych. Dawne wielkie centralne programy badawcze zostały zastąpione przez system grantów, a o pieniądze na badania trzeba starać się w drodze konkursu. O jego wynikach, a zatem o podziale pieniędzy na badania, decydują zespoły i sekcje – gremia uczonych, wybranych do Komitetu Badań Naukowych.
Zdawało się, że jesteśmy na najlepszej drodze do uzdrowienia polskiej nauki. Wkrótce jednak po wdrożeniu nowego systemu z różnych stron odezwały się głosy krytyki. Naukowcy, którzy z żalem wspominali „dawne dobre czasy”, krytykowali system grantów za rozdrobnienie badań naukowych. Dołączyli do nich ci, którzy z grantów korzystali stosunkowo skutecznie, jednak nie mogli w pełni rozwinąć skrzydeł. Pojawiły się też opinie – nikt głośno nie wymieniał nazwisk – że granty nie zawsze są przyznawane ze względu na merytoryczną wartość badań. Mówi się również o nieefektywnym wydatkowaniu pieniędzy na badania.

Problemem okazał się też fakt, że pieniądze dzieliło wybieralne gremium uczonych, natomiast odpowiadał przewodniczący Komitetu Badań Naukowych. To do niego są kierowane np. wszystkie skargi i to on tłumaczy się z takiego lub innego rozdziału środków. Prof. Andrzej Wiszniewski, poprzedni przewodniczący KBN, zapoczątkował zmiany w tym systemie, polegające, najogólniej mówiąc, na wzmocnieniu pozycji ministra nauki. Teraz w większym niż dawniej stopniu decyduje on o podziale środków finansowych na badania, a tym samym ma większy wpływ na kreowanie polityki naukowej. Obecne rozwiązania prawne wciąż jednak nie gwarantują ministrowi nauki skutecznego jej prowadzenia. Inna rzecz, że jasnych jej założeń i priorytetów ciągle nie ma. Rodzi się pytanie: Czy modyfikacja sposobu rozdziału pieniędzy na badania – wzmocnienie pozycji ministra nauki i zmniejszenie roli wybieralnej części KBN – oznacza powrót do dawnego zbiurokratyzowanego systemu finansowania nauki, czy oznacza raczej wprowadzenie nowej jakości zarządzania skromnymi środkami przeznaczonymi na naukę? Być może stoimy przed koniecznością nowego określenia relacji między samorządową i urzędniczą częścią KBN.


Piotr Kieraciński

Komentarze