Strona główna

Archiwum z roku 2002

Spis treści numeru 3/2002

Jedność środowiska
Poprzedni Następny

Z Życia Akademii

Myśląc o przyszłości i reformowaniu nauki w Polsce, 
pamiętajmy o korzeniach i zasadach.

Jerzy Kołodziejczak

9 kwietnia 1952 r. został powołany pierwszy skład korporacji oraz władze Polskiej Akademii Nauk. Było to równoznaczne z zaistnieniem tej instytucji na mapie naukowej kraju i stanowiło zrealizowanie przedwojennych planów polskich środowisk naukowych. Data ta skłania do refleksji, bo oto 50 lat później, także 9 kwietnia 2002 r., odbywa się po raz pierwszy w historii wspólne posiedzenie Prezydiów PAN oraz KRASP. Czasy są nieporównywalne, ale i dziś, podobnie jak przed laty, konieczny jest wspólny głos, wspólne stanowisko i wspólne działanie dla przywrócenia nauce nie tylko należnego jej miejsca na mapie kulturalnej kraju, ale przede wszystkim roli niezbędnej do dalszego rozwoju Polski, jej niezależności, samodzielności i szacunku w społeczności międzynarodowej.

MISTRZ I NAUCZYCIEL

W pierwszej dekadzie tworzenia Akademii jako samodzielnej instytucji trudno było jednoznacznie określić, gdzie zaczyna się Akademia, a gdzie kończy uniwersytet. Dobrze pamiętam pracę w gmachu Instytutu Fizyki Doświadczalnej Uniwersytetu Warszawskiego przy ulicy Hożej 69 – matecznika znacznej części polskich fizyków. Budowanie warsztatu badawczego było wspólnym dziełem pracowników naukowych PAN i UW. Formalne miejsce zatrudnienia było częstokroć wypadkową różnych zbiegów okoliczności, ale ostateczny dobór kandydatów do pracy naukowej dokonywany był zawsze przez naszego niekwestionowanego mistrza i nauczyciela Leonarda Sosnowskiego. Jego wielkość nigdy nie była mierzona liczbą publikacji, cytowań, impact factorem czy innymi substytutami wiedzy o wartości uczonego. Opublikował on zdumiewająco niewiele, ok. 50 prac naukowych. Stosując jednak dzisiejszą „obyczajowość”, polegającą na bardzo częstym dopisywaniu się szefów do publikacji swoich pracowników, lista jego dokonań mogłaby iść w setki. Autorytet Sosnowskiego wynikał nie tylko z tego, że był znakomitym fizykiem, ale również z tego, że potrafił wytłumić wszelkie tendencje odśrodkowe udowadniając, że jedyną drogą jest wspólna praca i dyskusja. Budował siłę warszawskiego środowiska półprzewodnikowego na jego jedności. – konkurencją dla was powinien być świat, a nie kolega z sąsiedniego laboratorium – mawiał. Po latach zaowocowało to unikalną pozycją i uznaniem jego szkoły naukowej w skali międzynarodowej. Uczestnictwo w jego formalnie uniwersyteckim seminarium było oczywistym obowiązkiem dla nas wszystkich, a wykład na tym seminarium – największą nobilitacją.

AKADEMICKOŚĆ BADAŃ W PAN

Takie, najwyższej próby, cechy charakterystyczne większości naszych mistrzów i nauczycieli akademickich nadały Akademii i jej instytutom bardzo istotną cechę akademickości. W rozwój placówek naukowych PAN wkład nie do przecenienia mieli najwybitniejsi uczeni z polskich uczelni. Byli z reguły pierwszymi dyrektorami placówek PAN, często zlokalizowanymi na terenie tych uczelni. Był to okres ścisłej i harmonijnej współpracy pomiędzy pracownikami naukowymi różnych instytucji. Dzięki temu placówki PAN weszły na drogę dynamicznego rozwoju, zachowując najwyższy z możliwych poziom naukowy prowadzonych badań. mogły nie tylko się rozwijać, ale przede wszystkim szybko umacniać swą rangę naukową, która jest również źródłem ich trwałości i stabilności.

Niestety, po kilkunastu latach harmonijnej współpracy i koegzystencji zaczęto antagonizować polskie środowisko naukowe. Jedność środowisk intelektualnych stała się niewygodna dla ówczesnych władz i zaczęła być postrzegana jako istotne zagrożenie dla systemu. Skutki tego odczuwamy do dziś, m.in. w istnieniu mitów i półprawd o Akademii. Warto o tej ciemnej stronie pamiętać, zwłaszcza obecnie, gdy dramatyczne kurczenie dostępnych środków na naukę jeszcze bardziej podsyciło demony niezgody i niezdrowej rywalizacji.

POSZANOWANIE PROCEDUR DEMOKRATYCZNYCH

Pracę badawczą cechować powinno poszanowanie dla metody naukowej, bo to dzięki niej uzyskiwane przez nas rezultaty mają walor wiarygodności. Istotnym elementem warsztatu badawczego jest system ocen, zwany z angielska peer review. Jego podstawą jest ocena dokonywana przez najbardziej kompetentnych kolegów po fachu. Ale ważne są również oficjalne gremia środowiskowe, tworzone w drodze wyborów: rady naukowe, senaty uczelni, komitety naukowe czy wreszcie Zgromadzenie Ogólne członków akademii. Ich zbiorowej mądrości i odpowiedzialności nie można zastępować powoływanymi ponad potrzebę nowymi bytami kolegialnymi, mającymi rzekomo kompetentnie oceniać badania naukowe. Doprowadziło to w sterowaniu polską nauką do zastąpienia rozumu, wiedzy i znajomości środowisk naukowych, pseudonaukowymi metodami naukometrycznymi.

Pamiętając o niezbędności procedur demokratycznych tam, gdzie są one potrzebne, należy mieć w świadomości również i to, że demokracja w nauce musi mieć charakter ograniczony. Wynika to z samej istoty nauki i metod w niej stosowanych. Bez tego rodzi się anarchia, wkrada się bylejakość, układowość, plagiaty, fałszowanie wyników. Myśląc o przyszłości i reformowaniu nauki w Polsce, pamiętajmy o korzeniach i zasadach. A jedną z naczelnych jest jedność środowiska. Standardy pracy i oceny są te same, tak jak jest tylko jedno środowisko polskich naukowców.
 

Komentarze