Strona główna

Archiwum z roku 2002

Spis treści numeru 3/2002

Dyplomy za czeki
Poprzedni Następny

Życie akademickie

System wprowadzony na Wydziale Chemicznym Politechniki Wrocławskiej będzie 
funkcjonował dobrze, o ile studenci będą czuli na plecach oddech dziekana. 

Piotr Kieraciński

 

  Wszystko zaczęło się w pierwszych latach transformacji ustrojowej. Część pracowników Wydziału Chemicznego Politechniki Wrocławskiej uznała, że system kształcenia obowiązujący w ich uczelni nie przystaje do wymogów współczesnego rynku pracy i zasad przyjętych w cywilizowanym świecie. Ówczesny dziekan wydziału, dr hab. inż. Mirosław Soroka, prof. PWr., stwierdził, że najkorzystniej byłoby przyjąć wzór amerykański, czyli kształcenie w uczelni, bez podziału na kierunki studia i wydziały. Niestety, takiej możliwości nie daje polskie prawo o szkolnictwie wyższym. Przyjęto zatem rozwiązanie cząstkowe, na które władze uczelni wyraziły zgodę traktując to jako eksperyment. Na Wydziale Chemicznym zrezygnowano ze sztywnej siatki zajęć obowiązkowych, pozostawiając studentom dobór przedmiotów i charakteru zajęć. Zgadzać się musiała tylko liczba godzin zaliczonych w ciągu semestru. Tygodniowo miały to być 24 godziny kursów, w tym 16 godzin spośród grupy kursów kierunkowych oraz 8 godzin kursów fakultatywnych. Obecnie już tylko piąty rok realizuje studia w oparciu o zaliczenie określonej liczby godzin. Młodsze roczniki zaliczają studia na podstawie punktów kredytowych ECTS. W trakcie 10 semestrów każdy student powinien zgromadzić 300 punktów, czyli po 30 punktów za semestr. 

Zatem studenci chemii nie są poddani rygorom ułożonego przez uczelnię planu zajęć. Już od pierwszego roku muszą go stworzyć sobie sami. Sami tez dokonują wyboru przedmiotów, które w danym semestrze chcą zaliczać. Władze wydziału nie pozostawiły ich jednak z tym problemem. Na każdy semestr przygotowują katalog kursów, który zawiera wszystkie przedmioty i formy dydaktyczne (wykłady, ćwiczenia, laboratoria, prace badawcze itp.), czas ich trwania, miejsce, nazwisko wykładowcy. W każdym katalogu przypomniane są uczelniane i wydziałowe zasady studiowania i zaliczania przedmiotów, podana jest wymagana do zaliczenia semestru liczba punktów. Nadto wyszczególniane są tzw. kursy wydziałowe, które każdy student chemii powinien zaliczyć, kursy kierunkowe i specjalnościowe, wymagane na poszczególnych kierunkach i specjalnościach. W katalogu sugerowane są też semestry, w których dany kurs powinien być zaliczony. Prof. Andrzej Matynia, prodziekan Wydziału Chemicznego ds. dydaktycznych, zauważa, że są to tylko sugestie, które nie muszą być brane pod uwagę przez studentów. – Jednak ich przestrzeganie wydaje się być korzystne z punktu widzenia procesu dydaktycznego – dodaje. To wszystko ma pomóc studentom w ułożeniu indywidualnego toku studiów, gdyż na chemii praktycznie każdy kształci się wg indywidualnie przez siebie ułożonego programu. 

Taki system daje dużą swobodę studentom, ale równocześnie wymaga od nich sporo odpowiedzialności od samego początku studiów. 

Wydział Chemiczny Politechniki Wrocławskiej zatrudnia blisko 200 nauczycieli akademickich. 68 z nich to samodzielni pracownicy naukowi, a ok. 120 – doktorzy. Obecnie na wydziale kształci się 2,5 tys. studentów. Mają do wyboru 5 kierunków oraz ponad 20 specjalności kształcenia. Kierunki studiów prowadzone na Wydziale Chemicznym PWr. to: biotechnologia, chemia, inżynieria chemiczna i procesowa, technologia chemiczna, inżynieria materiałowa. 

WARUNKOWY WPIS

Aby zdobyć wpis na kolejny semestr, student powinien w ciągu studiów uzyskać wyznaczoną przez dziekana liczbę punktów. Jest to zawsze nieco mniej niż 30 za semestr, albowiem założono, że student, który nie uzyskał z różnych powodów 30 punktów w danym semestrze, może bez problemu uzupełnić ich liczbę w kolejnych etapach kształcenia, aby na koniec uzyskać wymaganą liczbę 300 punktów niezbędnych do uzyskania dyplomu. Zatem przyjmijmy, że student trzeciego semestru zapisał się na kursy, których wartość wynosi 35 punktów. Jednak nie zaliczył wszystkich zajęć. Zdobył tylko 28 punktów. Okazuje się, że w dwóch poprzednich semestrach uzyskał 59 punktów. Razem ma zatem 87 punktów. Tymczasem do uzyskania wpisu na czwarty semestr wymagane są 84 punkty. Student uzyskuje wpis na kolejny semestr bez problemu. Jednak może się też zdarzyć, że suma punktów z poprzednich semestrów wynosi tylko 54, co razem daje 82 punkty, czyli 2 mniej niż wymagana dla wpisu na czwarty semestr suma. W takiej sytuacji student może zwrócić się do dziekana o warunkowy wpis na semestr. – Jeżeli brakuje mu tylko 2-3 punktów, a do tego te niezaliczone kursy są kursami fakultatywnymi lub mniej ważnymi, daję mu szansę, czyli warunkowy wpis na kolejny semestr – mówi prof. Matynia. Zdarza się też, że studenci uzyskują punkty potrzebne do wpisu na kolejne semestry na tzw. michałkach, przedmiotach mniej ważnych, czasami nawet zupełnie z chemią nie związanych, np. zapisują się na 8 godzin wychowania fizycznego. Gdy do tego brakuje im punktów niezbędnych do uzyskania wpisu na semestr, wtedy mają problemy. Taka sytuacja nie oznacza automatycznego usunięcia z uczelni. Prof. Soroka uważa, że wyrzucanie studentów ze studiów nie ma sensu. – Sam w ciągu sześciu lat nie skreśliłem z listy żadnego studenta – mówi. – Kto widział, że nie daje rady, sam rezygnował. 


 

Wróćmy jednak do naszej hipotetycznej, ale często zdarzającej się w praktyce, sytuacji. Dziekan – w zależności od tego, jak ocenia szanse studenta – może wysłać go na urlop, podczas którego, w ramach tzw. semestru „0” (nie zaliczanego do 10 semestrów studiów) powinien on zdać oblane poprzednio ważne zajęcia. Musi teraz za nie zapłacić, gdyż powtarzać zajęć nie można za darmo w ramach konstytucyjnego przywileju. Stawki za zajęcia ustala uczelnia. Jeżeli student ma do zaliczenia wykład trwający 2 godziny w tygodniu i laboratorium, które trwa 3 godziny tygodniowo, a stawka za zajęcia ustalona jest na 30 zł, to za powtórzenie tych zajęć zapłaci 150 zł. Po uzyskaniu zaliczenia może ubiegać się o wpis na kolejny semestr. Gdyby się jednak okazało, że studentowi po kilku semestrach brakuje nie dwóch lub trzech, ale sporej liczby punktów, nie uzyskuje wpisu na kolejny semestr. Pozostaje mu przerwanie kształcenia lub odwołanie do rektora. 

– To jest gra – mówi prof. Matynia i pokazując kilka przykładowych wyników studentów komentuje. – Jeżeli na limit 121 punktów ten student uzyskał 153,5, to nie ma żadnego problemu z wpisem. jeżeli jednak ta pani zdobyła tylko 68,5 punktów, to nie ma nawet szansy na złożenie skutecznej prośby o pozostanie na studiach. Na Wydziale Chemicznym PWr. najwięcej studentów kształci się w pierwszym semestrze. Zazwyczaj już w drugim jest tylko połowa z tych, którzy rozpoczęli studia. 

PORTALE ZAPISOWE

System samodzielnego układania planu kształcenia daje nie tylko negatywne rezultaty w postaci zaniedbań studentów i odejścia ze studiów. Umożliwia on także ukończenie kształcenia i uzyskanie dyplomu po mniejszej niż 10 liczbie semestrów. Każdego roku 3-4 osoby kończą studia, czyli uzyskują wymagane przepisami punkty po 8 semestrach. Inną możliwością, którą daje studiowanie wg systemu punktów kredytowych, jest zaliczanie zajęć w innych wydziałach, a nawet na innych uczelniach lub instytutach naukowych. Zdarzają się zatem prace dyplomowe pisane w Uniwersytecie Wrocławskim. Regularnie studenci chemii z politechniki z kierunku biotechnologia robią prace w Instytucie Immunologii i Terapii Doświadczalnej PAN. Każdego roku spora grupa studentów uzyskuje stypendia zagraniczne i część wymaganych przepisami punktów uzyskuje w uczelniach zagranicznych. 

Z przedstawionego opisu niektórzy czytelnicy już się zapewne domyślili, że w tym systemie nie funkcjonuje coś takiego, jak zaliczenie semestru. Zastąpiono je wpisem na kolejny semestr. Na początku każdego semestru studentom przedstawiana jest oferta kształcenia. W wyznaczonych salach stoi kilkanaście komputerowych portali zapisowych. Każdy student może o określonej godzinie przyjść i zapisać się na wybrane przez siebie zajęcia. Ranking robiony jest wg średniej ocen, zatem najlepsi mają największe szanse zapisać się na wybrane przez siebie zajęcia. Na wykład może się zapisać nawet kilkaset osób, na ćwiczenia – do 30, na laboratoria ok. 12. Istnieje też dolny limit zapisów. Jeżeli na zajęcia nie wpisze się wymagana liczba osób, zostają one wykreślone z oferty. Po zapisach są 3 dni korekt. Studenci mogą wówczas wprowadzać zmiany, uzupełniać swoje plany zajęć. Oprócz kursów wydziałowych, kierunkowych i specjalnościowych z oferty ogólnouczelnianej, studenci wybierają lektoraty, WF i tzw. zajęcia humanizujące z ekonomii, historii, socjologii, filozofii czy historii sztuki. Początkowo zapisy można było robić przez Internet wprost ze skomputeryzowanych akademików. Okazało się jednak, że „sprytni” studenci wykreślali swoich kolegów z zajęć, aby zrobić miejsce dla siebie. Od chwili tego odkrycia portale zapisowe są odcięte od świata. Podobnie bazy danych w dziekanacie. 

CZEK ZALICZENIA

Baza zapisanych trafia do komputera dziekana. Ten przegląda, na jakie zajęcia student się zapisał, ile punktów zgromadził dotychczas, a ile ma zamiar zgromadzić w kolejnym semestrze, co „oblewał” i ile razy. Cała historia studiów każdej osoby podana jest jak na dłoni w postaci niezwykle przejrzystego wydruku. Studenci dostają od dziekana druk wpisu na semestr z indywidualnie przez siebie utworzonym planem zajęć oraz zaliczeniami kursów z poprzedniego semestru. 

– Protokół zaliczenia stosowany w uczelniach nic mi nie daje – mówi dziekan Matynia. Trudno się na jego podstawie zorientować w przebiegu studiów i postępach poszczególnych studentów. Formalną podstawą zaliczenia kursu jest na Wydziale Chemicznym PWr. tzw. czek zaliczenia kursu, czyli indywidualny protokół studenta. Czeki przynosi do dziekanatu prowadzący zajęcia. Zostają one odczytane na czytniku optycznym, a dane wprowadzone do bazy komputerowej, z której korzysta dziekan. Do archiwum składane są czeki zaliczeń. Indeks stał się prywatnym dokumentem studenta. Prof. Soroka wyraża swój pogląd na tę sprawę stanowczo: – Sprowadziliśmy indeks do dokumentu trzeciej kategorii tylko dlatego, że jego likwidacja przekracza kompetencje dziekana i rady wydziału. 

Podstawą wprowadzonego 8 lat temu systemu zarządzania dydaktyką jest program komputerowy „Komputerowa Administracja Dydaktyką”, napisany przez pracowników wydziału: Piotra Drożdżewskiego oraz Irenę i Romana Gancarzów. Gdy w 1993 r. wprowadzano system, zawierał on pewne niedociągnięcia. prof. Soroka, ówczesny dziekan chemii, ogłosił wśród studentów konkurs o skrzynkę czerwonego wina na znalezienie luk w systemie oceny zaliczania kursów. Dziś system komputerowy działa bez zarzutu. Wprost z komputera uzyskuje się wszystkie dane dotyczące procesu dydaktycznego. Także komputer wskazuje, komu należy się stypendium naukowe czy socjalne, komu akademik, kto nie daje sobie rady na studiach i dlaczego. System ten jest bardzo wygodny dla studentów, gdyż umożliwia swobodne kształtowanie programu studiów i układanie planów zajęć. Prof. Matynia komentuje to tak: – Studentom dano wyjątkowo dużo swobody. Muszą oni jednak wiedzieć, że ich poczynania są obserwowane przez dziekana, że wie on o każdym posunięciu studenta, w tym o każdym jego potknięciu. Muszą czuć na plecach oddech dziekana, choćby nie znali go osobiście. 


Komentarze