Strona główna

Archiwum z roku 2002

Spis treści numeru 11/2002

Centrum ale jakkie?
Poprzedni Następny

Pół wieku Akademii

Im dyskusja, mająca na celu lepsze zrozumienie intencji i celów, 
będzie szersza i głębsza, tym łatwiej będzie dojść do optymalnych rozwiązań 
i mniej będzie potem konfliktów oraz nieporozumień.

Andrzej Białynicki-Birula

Fot. Stefan Ciechana

 

Ustawa o Akademii wyznacza korporacji zadania dwojakiego rodzaju. po pierwsze, reprezentowanie potrzeb całego krajowego środowiska naukowego, dbałość o rozwój całej nauki w Polsce, wyrażanie swej opinii we wszystkich sprawach dotyczących badań. po drugie, opieka i nadzór nad instytutami PAN połączone z odpowiedzialnością za rozwój i warunki działalności tych jednostek.

Uważam, że korporacja nie może jednocześnie sprostać tym obu zadaniom, gdyż specjalna troska, opieka (połączona z odpowiedzialnością) nad instytutami wyklucza możliwość obiektywnego spojrzenia i oceny spraw dotyczących całości nauki w Polsce, w tym dotyczących podziału publicznych środków finansowych. Sprawę komplikuje fakt posiadania przez Akademię majątku oraz pewnej, może nie do końca określonej, odpowiedzialności (w tym finansowej) za swe instytuty. Wobec tego, jeśli nawet sama korporacja uzna, że będzie w stanie obu tym zadaniom sprostać, to nie uzyska mandatu społecznego i przyzwolenia krajowego środowiska naukowego na to, by w jego imieniu, na tych dwu polach działać. W istocie, próby angażowania się w oba rodzaje działalności prowadzą do swoistego paraliżu. Ponieważ korporacja nie może wypełniać dobrze jednocześnie tych dwóch zadań, zatem kiepsko wywiązuje się z jednego i z drugiego.

Jeśli tak, to korporacja powinna dokonać wyboru i zrezygnować z działań na jednym z pól. Sądzę, że nie może być to pierwsze pole, bo Akademia jest do tego szczególnie dobrze przygotowana, chociażby przez system wybierania swych członków. Wobec tego musi to być pole drugie. Konsekwencją takiego rozwiązania powinno być w przyszłości uznanie korporacji za reprezentację środowiska naukowego oraz ciało o najwyższych kwalifikacjach i kompetencjach naukowych, zdolne do wypowiadania bezstronnych ocen i opinii we wszelkich kwestiach dotyczących nauki w Polsce. Należy sądzić, że przy takim rozwiązaniu w przyszłości korporacja znajdzie swe miejsce oraz uznanie w systemie organizacji finansowania nauki, a Ministerstwo Nauki (KBN) w ustawowo określonym i zagwarantowanym trybie będzie korzystać z pomocy korporacji jako jednej z agend (być może powierzając jej pewne role, dotychczas wypełniane przez zespoły KBN). Przy tym, istnienie instytucji zdolnej do wypowiadania bezstronnych ocen i opinii dotyczących całej sfery nauki w Polsce jest konieczne i rezygnacja z pełnienia tej funkcji przez Akademię, bądź niewiarygodność Akademii w tych sprawach, powinno doprowadzić do wypełniania tej roli przez inną instytucję.

INSTYTUTY I CENTRUM

Oddanie przez korporację bezpośredniej pieczy nad instytutami mogłoby być realizowane na przykład przez takie ukształtowanie komitetów naukowych PAN, by mogły one tego zadania się podjąć i by środowiska naukowe zaakceptowały to rozwiązanie. Nie ulega wątpliwości, że droga do tego celu byłaby długa i wymagałaby m.in. takiego sposobu wyboru członków komitetów, by uzyskać pełną wiarygodność tych ciał. Weryfikacji musiałaby też podlegać sama lista komitetów. Ta możliwość ma zatem obecnie jedynie znaczenie teoretyczne.

Druga możliwość to utworzenie organu posiadającego osobowość prawną, który mógłby się nazywać Centrum Badawczym PAN (lub Fundacją PAN) i który przejąłby znaczną część majątku PAN oraz opiekę i nadzór nad jej instytutami. Statut tego organu i jego zadania byłyby ustalane przez korporację, najwyższym organem tego centrum (czy fundacji) mogłaby być rada wybierana przez korporację z zapewnieniem większościowego udziału w niej członków korporacji. Rada byłaby zobowiązana do składania korporacji sprawozdania na końcu swej kadencji. Na tym kończyłyby się już specjalne związki korporacji z centrum. Specjalne, to znaczy różniące instytuty PAN od innych jednostek prowadzących badania. Akademia miałaby wówczas dwuelementową strukturę: korporacja + centrum, bez wspólnej władzy zwierzchniej nad oboma elementami.

Uważam, że takie rozwiązanie (mam tu na myśli drugą propozycję) nie tylko umożliwiłoby korporacji sprawowanie podstawowych, właściwych jej funkcji, ale i przyczyniło się do należytego wykorzystania majątku Akademii dla dobra nauki. Realizacja powyższych propozycji nie tylko nie doprowadziłaby do uszczuplenia znaczenia i wagi Akademii jako całości, ale wręcz przeciwnie, umocniłaby jej wagę oraz znaczenie rozszerzając strefy działania. Jednakże pewnemu uszczupleniu uległby obszar sprawowania władzy przez urząd prezesa PAN na rzecz (pozostającego w ramach Akademii) posiadającego dużą autonomię centrum. W tym widziałbym trudną do pokonania przeszkodę w realizacji przedstawionych wyżej propozycji.
Nie wchodząc w szczegóły (w których tkwią diabły) relacje centrum – instytuty PAN mogłyby być oparte na następujących zasadach: centrum i instytuty mają osobowość prawną; centrum ustala zasady swej polityki naukowej i ogólne zadania instytutów; centrum zatwierdza statuty i programy działania instytutów oraz nadzoruje ich przestrzeganie; centrum mianuje radę instytutu oraz dyrektora instytutu i może go odwołać przed upływem kadencji; majątek centrum, będący w użytkowaniu instytutu, może być opodatkowany na rzecz centrum; centrum w formie narzutu może opodatkować budżetowe i pozabudżetowe przychody instytutów, narzuty te nie mogą przekraczać odpowiednio 5 i 10 proc. przychodów; centrum prowadzi działalność gospodarczą, m.in. wykorzystując swój majątek nie będący w użytkowaniu instytutów; centrum ustala zasady oceny instytutów i na tej podstawie przeprowadza ich kategoryzację (nie mylić z kategoryzacją KBN-owską) – ważnym elementem oceny powinna być rola instytutu w otaczającym go środowisku naukowym; fundusze będące w dyspozycji centrum winny być wykorzystywane do realizacji polityki naukowej centrum – wchodzą tu w grę wydatki na restrukturyzację, finansowanie szczególnie ważnych kierunków badań itp. Działalność finansowa centrum powinna być oparta na jawnych i przejrzystych zasadach. W jasno określonych sytuacjach centrum może przeprowadzić restrukturyzację lub połączenie swych instytutów, skutki finansowe takich działań ponosi centrum.

Nie przewiduje się powyżej możliwości likwidacji instytutu. Doprowadzenie instytutu do stanu konieczności jego likwidacji oznacza, że centrum źle działa i że trzeba raczej zlikwidować centrum. Likwidacja instytutu to zupełne zniszczenie istniejącej jego tkanki i trudno sobie wyobrazić sytuację, w której nic w likwidowanym, a istniejącym w ramach centrum instytucie, nie zasługuje na uzdrowienie i kontynuację. Nie oznacza to, że struktura instytutów PAN ma być sztywna i nie może ulegać zmianom, ale te zmiany winny mieć charakter płynny (restrukturyzacja, stopniowa zmiana profilu badawczego, łączenie instytutów).

SZEROKA DYSKUSJA

W proponowanej wyżej wersji związki centrum z instytutami są stosunkowo silne, ale nie tak silne, jak w wersji przedstawianej czasem w dyskusjach, w której fundusze na działalność statutową instytutów PAN pochodzące z budżetu miałyby najpierw trafiać do centrum i tam być dzielone między instytuty. Uważam, że pozostawienie instytutom znacznej autonomii finansowej (w tym w uzyskiwaniu środków budżetowych) oraz badawczej jest konieczne dla ich prawidłowego funkcjonowania. Centralne, a przy tym racjonalne, zarządzanie kilkudziesięcioma instytutami z pewnością nie jest możliwe. Wobec tego związki centrum z instytutami nie powinny być już silniejsze od wyżej proponowanych, może powinny być słabsze. Sądzę, że głos dyskutantów, którzy patrzą na to z perspektywy instytutów, powinien tu zaważyć i zadecydować.

Dotychczasowa, sterowana przez urząd prezesa, dyskusja nad reformą PAN zmierza do uzyskania przez Akademię pochodzących z budżetu funduszy, które następnie byłyby przez urząd dzielone. Rozważa się dwa warianty. W pierwszym, byłyby to pieniądze przeznaczone na instytuty PAN, w drugim – na ogólnokrajowe programy i projekty badawcze. Już sama odmienność tych dwóch rozwiązań wskazuje na to, że nie chodzi tu o rozwiązanie jakiegoś problemu, a jedynie o zwiększenie władzy poprzez dostęp do „kasy”. Można się przy tym spotkać z poglądami, że w budżecie państwa, poza działem nauki (będącej w gestii ministra nauki), powinny być wyodrębnione fundusze na działalność statutową instytutów PAN. Takie rozwiązanie, moim zdaniem, nie mieści się w żadnych realnych i racjonalnych ogólnych zasadach organizacji i finansowania całości nauki w Polsce.

Oczywiście, dojście do właściwych rozwiązań, sprzyjających jak najlepszemu wykorzystaniu środków finansowych i potencjału ludzkiego instytutów PAN, wymaga najpierw dyskusji, a potem okresu przystosowawczego. W tym czasie powinna też nastąpić m.in. ocena i weryfikacja poszczególnych instytutów PAN i całej ich struktury. Już samo ustalenie kryteriów oceny nie będzie łatwe, tym bardziej, że trzeba będzie najpierw ustalić, jaką rolę i zadania instytuty mają spełniać. Im ta dyskusja, mająca na celu lepsze zrozumienie intencji i celów, będzie szersza i głębsza, tym łatwiej będzie dojść do optymalnych rozwiązań i mniej będzie potem konfliktów oraz nieporozumień.

Prof. dr hab. Andrzej Białynicki-Birula, matematyk, jest członkiem Prezydium PAN.

Komentarze