Strona główna

Archiwum z roku 2002

Spis treści numeru 11/2002

W panoramie Płocka
Poprzedni Następny

Życie akademickie

Przy obecnie funkcjonującym w naszym kraju prawodawstwie i obowiązujących 
kryteriach niemożliwe jest stworzenie nowego prywatnego uniwersytetu. 
Wysiłek finansowy i organizacyjny byłby nie do udźwignięcia.

Piotr Kieraciński

Fot. Piotr Kieraciński

Dr Zbigniew Kruszewski,
kanclerz SWPW

Dawna jednostka wojskowa w Płocku za sprawą Szkoły Wyższej im. Pawła Włodkowica przybrała barwę niebiesko-białą. Ogromny plac otoczony jest budynkami oznaczonymi kolejnymi literami alfabetu. Większość z nich to dawne obiekty koszar. Można je rozpoznać po charakterystycznej formie, mimo że dobudowano do nich nowoczesne, przeszklone wejścia i łączniki. Trzy budynki SWPW postawiła sama. Posiadanie tak dużego terenu w centrum miasta stwarza uczelni znakomite warunki rozwoju bazy materialnej. Początki nie były jednak takie szumne.

W 1992 r. Zespół Oświatowo-Konsultacyjny „Profesor” sp. z o.o., który zajmował się już prowadzeniem szkół społecznych różnego szczebla, postanowił otworzyć szkołę wyższą. W grudniu uzyskał pozwolenie, a już w lutym 1993 r., z udziałem 98 studentów zaocznych, odbyła się pierwsza inauguracja w uczelni, która wówczas nosiła nazwę Wyższej Szkoły Zarządzania i Bankowości. Od października doszła kolejna setka studentów, też zaocznych, na kierunku administracja. Początkowo zajęcia odbywały się w budynku po zlikwidowanym studium wojskowym filii Politechniki Warszawskiej. Potem uczelnia zajęła obiekt po zlikwidowanym przedszkolu. Oferta dydaktyczna, a wraz z nią liczba studentów, stale rosły. Wymagało to stanowczych decyzji inwestycyjnych. W 1994 kupiono od wojewody pierwsze budynki po zlikwidowanej jednostce wojskowej. W 1995 r. uczelnia wprowadziła się do obecnej, własnej siedziby. W tym samym roku, w związku z powiększeniem się liczby kierunków studiów i coraz bardziej humanistycznym charakterem, nadano szkole jej obecną nazwę. Stopniowo uczelnia kupowała kolejne części dawnej jednostki, zamykając przestrzeń wokół dużego placu. Tak powstał zarys obecnego kampusu akademickiego.

Pierwszą dużą, zupełnie nową inwestycją SWPW było centrum sportowo-rekreacyjne o powierzchni 3 tys. m2. Inwestycja ta związana była nie tylko z zapotrzebowaniem na ośrodek sportowy, ale także z utworzeniem kierunku wychowanie fizyczne. Kolejną – siedziba studium języków obcych. Z rozpoczęciem tego roku akademickiego oddano do użytku nowoczesną bibliotekę. W międzyczasie uczelnia uruchomiła dwa zamiejscowe ośrodki kształcenia, w Iławie i Wyszkowie, które, za zgodą MENiS, uzyskały ostatnio status filii. W obu miastach SWPW zakupiła puste budynki i przystosowała je do swoich potrzeb. W tej chwili uczelnia dysponuje dwunastoma obiektami o łącznej powierzchni 23,5 tys. m2. Dr Zbigniew Kruszewski, kanclerz SWPW, na pytanie, czy tak dynamiczny rozwój bazy lokalowej ma sens w chwili, gdy coraz trudniej o kandydatów na studia, odpowiada: – Inwestowaliśmy stopniowo, w miarę rozwoju uczelni i rosnących potrzeb. Ponieważ wciąż musimy wynajmować pomieszczenia od władz miasta, myślę, że jeszcze nie przeinwestowałem.

SCENTRALIZOWANA STRUKTURA

Po 10 latach istnienia – tegoroczna inauguracja roku akademickiego była już jedenastą – SWPW kształci prawie 10 tys. studentów. Bolączką władz jest fakt, że niecałe 2 tys. z nich studiuje w trybie dziennym. Kolejne kierunki powstawały w związku z wyraźnym zapotrzebowaniem społecznym, podkreśla kanclerz. Obecnie uczelnia kształci na ośmiu kierunkach: administracja, informatyka, pedagogika, politologia, wychowanie fizyczne, zarządzanie i marketing, historia sztuki i, otwarta z początkiem tego roku akademickiego, matematyka. – Jedynie historia sztuki, którą mamy jako jedyna uczelnia niepaństwowa, nie znalazła takiej liczby chętnych, na jaką liczyliśmy – mówi Kruszewski. Plany były ambitne. Widząc rosnącą grupę ludzi na tyle zamożnych, by wyposażać domy w autentyczne, wartościowe, stare przedmioty, władze uczelni postanowiły otworzyć historię sztuki ukierunkowaną na znajomość sztuki nowożytnej, kształcącą rzeczoznawców. – Mimo braku dostatecznej liczby chętnych – a naszym zdaniem opłaca się trzymać kierunek, gdy jest około 100 studentów – postanowiliśmy na razie nie likwidować historii sztuki, licząc na zmianę koniunktury w najbliższym czasie – mówi dr Kruszewski.

Z poszczególnymi kierunkami związana jest struktura wydziałów uczelni. W SWPW są zatem wydziały: Administracji, Informatyki Stosowanej, Pedagogiczny, Politologii i Stosunków Międzynarodowych (tutaj jest historia sztuki), Wychowania Fizycznego, Zarządzania. Matematykę wykłada się w Instytucie Matematyki i Zastosowań. Strukturę uczelni tworzą też wspomniane już filie. Nie znaczy to jednak, że tak samo, jak wiele jest wydziałów, tak wiele jest dziekanatów i dziekanów. W SWPW jest jeden centralny dziekanat, którym kieruje prorektor ds. nauczania. Kanclerz podkreśla, że uczelnia jest scentralizowana. Za całość odpowiada kanclerz, który równocześnie jest jej właścicielem i przełożonym wszystkich pracowników. Rektor, wybierany przez kanclerza – obecnie funkcję tę pełni prof. Bogdan Grzeloński, który jest też przewodniczącym Polskiej Konferencji Rektorów Uczelni Niepaństwowych – jest faktycznie zastępcą kanclerza ds. akademickich.

Kanclerz nie wtrąca się do programów nauczania (interesują mnie tylko liczby godzin, bo to się wiąże z kosztami – mówi Kruszewski) ani do merytorycznej oceny studentów. Rektor natomiast nie wtrąca się do spraw finansowych czy inwestycji. Otrzymuje natomiast od kanclerza środki finansowe na granty rektorskie, które w SWPW odpowiadają mniej więcej badaniom własnym w uczelniach państwowych. Każdego roku rektor, z pomocą trzyosobowych komisji, analizuje wnioski o środki na badania i przyznaje 8-15 grantów o wartości 10-20 tys. zł każdy. Ponadto rektor przyznaje także granty promocyjne, w wysokości 8-10 tys. zł, młodym pracownikom nauki – faktycznie są to środki na obronę pracy doktorskiej w innej uczelni. Dotychczas pięciu absolwentów SWPW obroniło prace doktorskie. Kanclerz zauważa, że finansowanie doktoratów własnych absolwentów to ryzykowna inwestycja, w każdej chwili mogą oni bowiem odejść z uczelni.

Podobnie ryzykowna jest budowa domów dla wysoko kwalifikowanej kadry, do czego przymierza się SWPW. Dr Kruszewski podkreśla, że decyzje w uczelni podejmowane są jednoosobowo. Podejmują je, stosownie do podziału kompetencji, rektor lub kanclerz. Natomiast ciała kolegialne, jak Senat, mają uprawnienia opiniodawcze. – Tworząc uczelnię, przyglądaliśmy się różnym modelom szkół wyższych. W efekcie musieliśmy wypracować własny – mówi Kruszewski. Uważa on, że w uczelni bardzo ważna jest funkcja właścicielska. Tylko właścicielowi naprawdę zależy na zainwestowanych przez siebie pieniądzach. W uczelniach państwowych brakuje tego elementu. Pracownicy, łącznie z rektorem, są tu wynajętymi fachowcami. Co nie znaczy, że nie są cenieni i szanowani. – Profesora nie jest łatwo zwolnić, choćby się z nim kiepsko współpracowało – zauważa kanclerz.

WIZERUNEK UCZELNI

Fot. Piotr Kieraciński

Samorząd studencki SWPW

SWPW kształci zarówno na poziomie licencjackim (w przypadku informatyki – inżynierskim), jak i na poziomie magisterskim. Studia magisterskie można odbywać na kierunkach: administracja, pedagogika, zarządzanie i marketing. Kanclerz Kruszewski zauważa, że wielu absolwentów studiów licencjackich w SWPW wybiera uzupełniające studia magisterskie w uniwersytetach państwowych, zwłaszcza w Uniwersytecie Warszawskim. Jego zdaniem świadczy to o tym, że w Płocku zamiast Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej, związanej personalnie ze środowiskiem łódzkim, a zatem spoza Mazowsza, należało otworzyć filię Uniwersytetu Warszawskiego. – W przyszłości byłaby to dobra podstawa do utworzenia w Płocku państwowego uniwersytetu – dodaje. – Przy obecnie funkcjonującym w naszym kraju prawodawstwie i obowiązujących kryteriach niemożliwe jest stworzenie nowego prywatnego uniwersytetu. Wysiłek finansowy i organizacyjny byłby nie do udźwignięcia.

Obecnie kadrę SWPW stanowi blisko 600 nauczycieli akademickich. Na etatach, wymaganych do uzyskania uprawnień do nadawania tytułów zawodowych i stopni naukowych, zatrudnionych jest 129 samodzielnych pracowników naukowych (w tym 49 na tzw. pierwszym etacie), 56 doktorów i 15 asystentów.

SWPW nie ma jeszcze uprawnień do doktoryzowania, choć stosowny wniosek z pedagogiki został już złożony i, zdaniem kanclerza, jest to wniosek solidny. Mimo braku uprawnień do doktoryzowania, w grudniu 2001 r. uczelnia uzyskała status członka stowarzyszonego KRASP.

Uczelnia dba o swój image. Kierunek zarządzanie i marketing został poddany dobrowolnej akredytacji Stowarzyszenia Edukacji Menedżerskiej FORUM. Ostatnio, na wniosek Państwowej Komisji Akredytacyjnej, która zajęła się akredytacją kierunku wychowanie fizyczne, sporządzono samoocenę tego kierunku. SWPW uzyskała też certyfikat jakości ISO 9001. Dotyczy on całej szkoły, a nie, jak często bywa, tylko jednego wydziału czy kierunku. Przygotowanie do certyfikacji znacznie usprawniło funkcjonowanie uczelni, zwłaszcza przepływ dokumentów w administracji, techniki oraz kryteria doboru i oceny kadry dydaktycznej, udoskonaliło procedury zarządzania. – Ale przede wszystkim proces certyfikacji pokazał nam wszystkim, kadrze, jak ważny jest w uczelni student – mówi Kruszewski.

STUDENCKA AKTYWNOŚĆ

Rzeczywiście, sądząc z roli, jaką pełni Samorząd Studentów SWPW, rola młodzieży jest w uczelni duża. Zacznijmy zatem od pieniędzy. to studenci z samorządu uczestniczą w przyznawaniu stypendiów socjalnych. Także samorząd zajmuje się kwalifikacją kandydatów do stypendiów naukowych. Polegają one na tym, że najlepsi studenci każdego wydziału mają obniżone czesne: pierwszy o 25, drugi o 15, a trzeci o 10 proc. Przy czesnym w wysokości 1,6, a nawet 2 tys. zł, wartość takiego stypendium jest znacząca. Także samorząd robi rankingi studentów dla rektora, który przyznaje swe własne nagrody. Jak widać z tego wyliczenia, w SWPW jest sporo sposobów premiowania dobrej nauki.

Przedstawiciele samorządu uczestniczą w pracach rad wydziałów oraz Senatu uczelni. Wyrażają też opinie o kadrze dydaktycznej. Oprócz tego robią codzienną, szarą robotę – w godz. 1000-1500 dyżurują w siedzibie samorządu, przyjmując studentów. Doradzają, w uzasadnionych przypadkach pomagają załatwiać odroczenia egzaminów i zaliczeń, organizują imprezy kulturalne. Ponieważ nie mają własnego klubu studenckiego, wynajmują kilka razy do roku dyskotekę – popularnością wśród studentów cieszy się „Crazy” – i robią dla całej uczelni wielką imprezę. Są też inicjatorami i twórcami „Juwenaliów”. Wydają studencką gazetę „Per Contra. Pismo Studentów – Myśli Swobodne”. Jak widać, sporo jest tych zajęć.

Do pokoiku samorządu na poddaszu wprowadziła mnie po stromych schodkach Kamila Sowa, pełniąca funkcję wiceprezydenta Samorządu Studentów SWPW. Tam poznałem jeszcze prezydenta Andrzeja Staniszewskiego i Anię Budek. Podczas naszego krótkiego spotkania przez „studenckie centrum zarządzania” przewinęło się, z mniejszymi i całkiem poważnymi problemami, kilkanaście osób.

Mówiąc o studentach nie można zapomnieć o Akademickim Związku Sportowym. Nie wiem, na ile jest to zasługą istnienia w uczelni kierunku wychowanie fizyczne, ale SWPW zajęła drugie miejsce w Akademickich Mistrzostwach Polski Szkół Wyższych w kategorii uczelni niepaństwowych. Kamila Sowa przypomina też o koncertach charytatywnych, w których organizacji bierze udział samorząd, a uczestniczy w nich też chór SWPW. Miałem okazję słuchać znakomitych, oryginalnych interpretacji polskiej klasyki i amerykańskich standardów jazzowych w wykonaniu studentów SWPW. Dodam jeszcze, że w uczelni działa zespół taneczny.

Kanclerz planuje budowę nowego, 11-piętrowego akademika, w którym znalazłaby się też sala widowiskowa i miejsce na klub studencki. Dom akademicki miałby stanowić podstawę do rozszerzenia zakresu studiów dziennych. Już dziś do Płocka sporadycznie przyjeżdża na studia młodzież z odległych miejscowości, np. z Zakopanego. Akademik pomoże też w rozwoju kontaktów z uczelniami zagranicznymi, np. z kaliningradzką filią Uniwersytetu Międzynarodowego w Moskwie, której studenci chcą przyjeżdżać na studia w SWPW.

SWPW jest pierwszą uczelnią w Płocku z płockim rodowodem. Znaczna liczba studentów spowodowała rozwój rynku związanego z usługami noclegowymi i gastronomicznymi dla przyjeżdżających na weekendy studentów zaocznych. Oprócz kadry akademickiej, uczelnia zatrudnia blisko 100 osób w administracji i obsłudze, stając się w ten sposób poważnym pracodawcą. Wpisała się na stałe w panoramę Płocka i zbliżający się niż demograficzny nie przeraża dr. Kruszewskiego.

Komentarze