Strona główna

Archiwum z roku 2002

Spis treści numeru 11/2002

Wolność w kolektywie
Poprzedni Następny

W stronę historii

Kartki z dziejów nauki w Polsce (37)

Piotr H?bner

Nauka może się rozwijać tylko w atmosferze wolności, przy rozumieniu i popieraniu jej zadań przez społeczeństwo i przy życzliwej opiece rządu. Swoboda słowa i swoboda druku są nieodzownymi warunkami osiągnięcia pełnej twórczości w nauce. Nauka jest biologiczną funkcją każdego zdrowego narodu, której nie wolno ani hamować, ani ograniczać, ani też sztucznie naginać. Wolna nauka w zdrowym społeczeństwie zawsze sama znajdzie drogi służenia potrzebom życia, rozwijające na podstawie nauki czystej wszystkie gałęzie nauk stosowanych – to główna teza konferencji w sprawie potrzeb i organizacji nauki polskiej, zorganizowanej przez PAU i UJ w Krakowie, 26 stycznia 1946 roku. Zebrani wskazywali, iż gwarancjami wolności nauki są poszanowanie autonomii szkół akademickich oraz swoboda organizowania instytucji i towarzystw naukowych.

Na pytanie „Co to jest wolność nauki?” obszernie odpowiadał znany filozof Kazimierz Ajdukiewicz. Odczyt przedstawił 30 marca tegoż roku w ramach Koła Naukoznawczego PTPN, tekst wydrukowany został w czerwcowym numerze krakowskiego „Życia Nauki”. Wymieniał cztery wymiary wolności: słowa, myśli, doboru problematyki i metody. Pierwszy występuje, gdy inni swym celowym działaniem nie uniemożliwiają mu lub nie utrudniają mu komunikowania tego, co chce powiedzieć, ani nie przymuszają go do komunikowania tego, czego powiedzieć nie chce. Ajdukiewicz wskazywał, iż wolność słowa może być ograniczana także środkami „moralnej natury” – w nauce taką rolę wypełnia krytyka naukowa, ukierunkowana na „postulaty metody naukowej”. Nie ma więc miejsca na anarchistyczną wolność słowa. Z kolei Hasło wolności myśli było protestem przeciwko ogłaszaniu czegokolwiek za dogmat. Głosząc zaś wolność doboru problematyki domagamy się wolności zajmowania się zagadnieniami, które żadnej doniosłości, poza doniosłością poznawczą, nie posiadają. Tu łatwo o konflikt z tymi, którzy do pracy naukowej dostarczają środków materialnych. Na koniec wskazywał Ajdukiewicz, iż monopolizowanie pewnych metod bywa często wywołane tymi samymi czynnikami, które bywają sprawcami niewolnictwa myśli.

Artykuł Ajdukiewicza zainteresował nie tylko uczonych, ale i decydentów – oczywiście wybiórczo i jednostronnie. Eugenia Krassowska, podsekretarz stanu w Ministerstwie Oświaty, w czasie inauguracyjnego posiedzenia Rady Głównej ds. Nauki i Wychowania (22 stycznia 1948 roku), w obecności Bolesława Bieruta, uznała „poprawność metodologiczną” tekstu „logika”. Zwracała w szczególności uwagę na konieczność krytyki i samokrytyki po stronie uczonych. Deklarowała: nie popieraliśmy i nie zamierzamy popierać żadnego światopoglądu środkami administracyjnymi, a następnie zapowiadała: nie ma sprzeczności między dynamicznie pojętym, uzależnionym od ogólnego postępu pojęciem wolności nauki a planową organizacją nauki.
Dynamika zmian prowadzić musiała jednak znacznie dalej, bo w 1954 roku Jan Dembowski, przewodniczący PAN i marszałek Sejmu, wyjawił (tekst opublikowano po 2 latach w księdze Dziesięć lat rozwoju nauki w Polsce Ludowej): Wolność nauki jest fikcją. Życie wskazuje, że tematyka badań olbrzymiej większości naukowców jest przypadkowa. Uczony opracowuje te a nie inne tematy, gdyż nauczył się tego w trakcie swoich studiów, zakład w którym się wychował opracował właśnie te zagadnienia. Tylko wyjątkowo naukowcy mają tematykę własną, do której doszli drogą własnej pracy i własnych samodzielnych rozmyślań. Najczęściej mają tematykę cudzą, narzuconą przez autorytet. Nikt jednak nie uważa tego za ograniczenie wolności nauki. Dlaczego więc tym autorytetem nie może być celowo dobrany kolektyw specjalistów, który panuje nad całością zagadnienia i widzi drogi do jego rozwiązania? – pytał retorycznie Dembowski, oczywiście nie wyjawiając, jakie byłoby kryterium doboru i kto tego wyboru by dokonywał. Ujawniał jedynie cel: „olbrzymim zadaniem naszych czasów” jest dążenie do tego, by zastąpić umysł genialny racjonalnie zorganizowanym kolektywem, który ma większe możliwości niż jednostka. Nie była to oczywiście krytyka niedawno zmarłego Geniusza Nauki Stalina, lecz promocja Polskiej Akademii Nauk.

Komentarze