Strona główna

Archiwum z roku 2002

Spis treści numeru 12/2002

Etyka w nauce
Poprzedni Następny

Na rzecz nauki

Najważniejsze zagadnienia bioetyki wiążą się z możliwościami inżynierii genetycznej, zwłaszcza w odniesieniu do człowieka.

Piotr Kieraciński

Fot. Stefan Ciecha

 VII konferencja z cyklu Fundacji Dyskusje o Nauce, zatytułowana Etyka w nauce, miała miejsce w dniach 18-19 października. Wielkie, globalne i uniwersalne problemy nauki – zagadnienia makroetyczne, jak to określił prof. Marek Ziółkowski z UAM, który przewodniczył obradom – stanowiły przedmiot debaty pierwszego dnia spotkania. Drugiego dnia uczestnicy mieli rozważać sprawy bardziej konkretne, krajowe, „grzechy” naszej codziennej praktyki naukowej – zagadnienia mikroetyczne, „co nie znaczy, że mniejszej wagi”. Dyskusję jednak, jak się okazało, zdominowała problematyka makroetyczna.

Mimo zapowiedzi problemów wielkich i ogólnych, prof. Witold Szyfter, pierwszy referent, zajmujący się wszczepianiem implantu ślimakowego osobom niesłyszącym w celu przywrócenia słuchu, mówił o bardzo konkretnych dylematach klinicysty, który codziennie musi decydować nie tylko komu pomóc pierwszemu, ale także komu pomóc, a komu nie. Nie dlatego, że nie można, ale także dlatego, że z wielu różnych powodów nie opłaca się. Postawił pytanie, czy medycyna, która nie wszystkich traktuje w jednakowy sposób, w której często o leczeniu lub nieleczeniu albo leczeniu na niewłaściwym, złym poziomie decydują pieniądze – np. możliwości finansowe szpitala, a co gorsza także zamożność chorego – jest zdehumanizowana? Podsumował swoje wystąpienie bezradnym nieco stwierdzeniem: – Łatwiej jest operować niż rozwiązywać problemy moralne. Moralne dylematy klinicystów powracały potem w dyskusjach kilkakrotnie.

NAUKA W BIOETYCE

Prof. Andrzej Paszewski z Instytutu Biochemii i Biofizyki PAN w Warszawie wprowadził dyskusję na tory, na których miała pozostać już do końca spotkania. Tytuł jego wystąpienia – Nauka w bioetyce – stanowił odwrócenie hasła konferencji. Termin bioetyka kojarzy nam się z kwestiami zachowań wobec istot żywych. Słusznie przychodzą nam na myśl eksperymenty na zwierzętach oraz manipulowanie genami, zwłaszcza w organizmie człowieka. Zatem bioetyka to rzecz szczytna, szlachetna, zrodzona z godziwych pobudek. Prof. Paszewski już na wstępie rozwiał te skojarzenia. Bioetyka została wymyślona i spopularyzowana przez polityków amerykańskich. W 1974 r. Kongres USA powołał Narodową Komisję do Ochrony Osób w Badaniach Biomedycznych i Behawioralnych, która miała określić zasady postępowania w tych badaniach. Sama nazwa pochodzi natomiast od grupy uczonych amerykańskich, którzy zajmowali się zagadnieniami etycznymi w biologii i medycynie. Bioetyka powstała dla celów utylitarnych, aby znajdować akceptowalne przez społeczeństwo rozwiązania trudnych problemów biomedycyny. W efekcie dyskurs wokół tych problemów toczy się w celu znalezienia konsensusu, kompromisu interesów, co prowadzi do przyjmowania rozwiązań nieakceptowalnych na gruncie tradycyjnej etyki opartej na systemie wartości.

Najważniejsze zagadnienia bioetyki wiążą się z możliwościami inżynierii genetycznej, zwłaszcza w odniesieniu do człowieka. Chodzi przede wszystkim o eugenikę – możliwość „poprawiania” człowieka poprzez manipulację genetyczną. W to zagadnienie wchodzi też tzw. eugenika pozytywna, czyli możliwość „wzmacniania genetycznego” potomstwa na etapie zarodkowym. Prof. Paszewski stwierdza: Pytanie „czy można stosować takie metody wobec człowieka?” jest równoznaczne z pytaniem „czy wolno hodować ludzi?”. Po drugie, problemy natury moralnej rodzi terapia genetyczna. Możliwości jej na razie dobitnie określają słowa raportu uczonych brytyjskich: Przyczyny chorób nie są poznane, modele zwierzęce mylące, wektory używane do wprowadzania genów nieefektywne i niebezpieczne, a efekty takiej terapii nie dają się przewidzieć.

GRA INTERESÓW

Kolejnym problemem, który budzi kontrowersje w społeczeństwie, jest status ontyczny embrionów ludzkich, który prof. Paszewski utożsamia ze statusem osoby. Odpowiedzi na to pytanie są dalece rozbieżne: od tej, że z osobą mamy do czynienia od chwili zapłodnienia, do tej, że osoba to byt, który ma osobowość prawną. Referent wyraził opinię, że biolodzy nie dysponują kryteriami, które pozwalałyby na rozstrzygnięcie problemu. Inne problemy, które wskazał w obszarze bioetyki, dotyczyły klonowania reprodukcyjnego oraz pogranicza bioetyki i biznesu, gdzie dochodzi do poważnych nadużyć natury moralnej. Zdaniem prof. Paszewskiego, podstawą każdej etyki jest antropologia, czyli określone rozwiązania filozoficzne. Tymczasem teolodzy i etycy pozwolili biologom zająć ich miejsce w debacie etycznej, a konsekwencją tego jest nieprofesjonalny poziom debaty. Mówiąc inaczej – za mało jest nauki w bioetyce, za dużo gry różnych interesów.

Ks. prof. Tomasz Węcławski z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu zauważył, że najlepszym kryterium oceny, kiedy mamy do czynienia z osobą, jest przyszłość, gdyż nie mamy nad nią realnej władzy (choć niektórzy sądzą, że ją mają). – To, co ma ludzką przyszłość, jest człowiekiem. Teolog przyznał, że, niestety, chrześcijaństwo oddało w dziedzinie etyki pole biologom. Zauważył też, że uwalniając świat od tego, co wydaje nam się złe, niekoniecznie czynimy go lepszym.

Do tej ostatniej kwestii – nawiązując zarazem do genetycznego poprawiania natury – ustosunkował się prof. Przemysław Urbańczyk z Instytutu Etnologii i Archeologii PAN. Inżynieria genetyczna i klonowanie może, jego zdaniem, zakłócić procesy ewolucyjne. Biotechnolodzy patrzą na rzeczywistość ahistorycznie, uznając stan obecny za skończony i wzorcowy, niemal doskonały, wymagający tylko niewielkich przeróbek, których oni – jak sądzą – mogą dokonać. Tymczasem człowiek podlegał zmianom i jest produktem naturalnej zmienności. – Dzięki osiągnięciom medycyny mnóstwo niekorzystnych mutacji genetycznych zostaje utrwalonych w całej populacji. Uzurpujemy sobie prawo do wprowadzania zmian w procesy, które trwają miliony lat, a których do końca nie rozumiemy – mówił.

NADUŻYCIA W NAUCE I DYDAKTYCE

W grupie wystąpień dotyczących codziennych grzechów polskiej nauki na szczególną uwagę zasługują referaty prof. Jacka Kossuta z Instytutu Fizyki PAN i prof. Andrzeja Jamiołkowskiego z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, reprezentującego Państwową Komisję Akredytacyjną. Przedstawili oni pewne problemy etyczne, pojawiające się w kontekście instytucjonalno-finansowym. Prof. Kossut wymienił nadużycia, związane z korzystaniem z systemu grantów Komitetu Badań Naukowych. Ci, którzy dobrze znają mechanizmy funkcjonowania tego systemu, mają szerokie pole do nadużyć, z czego chętnie korzystają. Aby uzyskać finansowanie badań najlepiej pisać projekty łatwe, z wynikami dającymi się przewidzieć (de facto uzyskanymi przed złożeniem wniosku o grant, który teoretycznie ma dopiero umożliwić badania zmierzające do ich uzyskania). Projekty trudne, nowatorskie, odkrywcze, o wynikach niemożliwych do przewidzenia mają znacznie mniejsze szanse na finansowanie. Znajomość zwyczajów panujących w sekcji, która bada wniosek, pomaga sformułować go w sposób dający dużą szansę na finansowanie. Takie same lub podobne wnioski składać można do kilku sekcji, w każdej wskazując innego kierownika (nawet z innej placówki). W rezultacie zdarza się, że podobne badania finansowane są wielokrotnie, a co za tym idzie – uczeni wynagradzani są kilka razy za te same prace. Prof. Kossut wypowiedział się zdecydowanie przeciw wypłatom wynagrodzeń z sum przyznanych na realizację grantów. Obecny na konferencji prof. Witold Karczewski, pierwszy przewodniczący KBN, przypomniał, że pierwotnie zdecydowano zakazać wypłacania honorariów z funduszy na badania. W wyniku sprzeciwu środowiska uczonych skreślono słowo „nie” z odpowiedniego paragrafu przepisów.

Prof. Jamiołkowski mówił, jakich nadużyć dopuszczają się uczeni w działalności edukacyjnej. Specjaliści od budownictwa, rolnictwa, fizyki, odpowiadając na „zapotrzebowanie społeczne”, zostają nagle znawcami i wykładowcami zarządzania i marketingu, informatyki, a nawet psychologii, czyli kierunków, na które panuje obecnie największe zapotrzebowanie wśród studentów. Uczelnie niepaństwowe dokumentują „swój” dorobek badawczy wygłoszonymi w ich murach referatami, stanowiącymi faktycznie dorobek uczelni państwowych, w których referenci pracują bądź do niedawna pracowali. Mówił też o nadużycia przy zatrudnianiu kadry naukowej w celu uzyskania uprawnień do nadawania tytułów zawodowych.

PORCJE CHAOSU

Pokrótce warto też wspomnieć o pozostałych referatach. Prof. Michał du Vall z Uniwersytetu Jagiellońskiego zreferował niektóre problemy prawne i etyczne związane z wykorzystaniem wyników badań. mówił m.in. o patentowaniu i wyjątkach od ochrony patentowej spowodowanych wyższą koniecznością społeczną. Typowym przykładem jest omijanie prawa przy produkcji tańszych leków przez biedne kraje. Prof. Marek Niezgódka przedstawił referat przygotowany wspólnie z prof. Maciejem W. Grabskim. Mówił o nadużyciach związanych z działalnością w obszarze sieci komputerowych. Wskazał na zagrożenia e-terroryzmem i ograniczonych możliwościach obrony przed nim. Zauważył, że e-broń nie jest już kategorią z gatunku science fiction. Najbardziej powszechne zagrożenie związane jest jednak z łatwością dostępu do danych oraz ich wykorzystaniem i kopiowaniem bez zgody autora. Zauważył też, że nieetycznie postępują wielkie firmy software’owe, umieszczając w swoich programach składniki, które nie są publikowane. Czemu one służą? Odpowiedź pozostawił w domyśle, zauważając, że niektóre kraje europejskie zakazały stosowania produktów wielkich korporacji software’owych przez swoją administrację.

Duchem ożywiającym konferencję, siejącym ferment, czasami konsternację, ale też rozbawiającym towarzystwo nieoczekiwanymi konkluzjami, był prof. Andrzej Zybertowicz, socjolog z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Jego zdaniem, nauka nieustannie wstrzykuje porcje chaosu w kulturę utrudniając wybory lub czyniąc je niemożliwymi. Dotyczy to także wyborów etycznych. Postulował uchylenie autonomii badań naukowych, które powinny zostać podporządkowane ważnym celom społecznym, a tymczasem – wyciągnął zupełnie zaskakujący wniosek – obecnie jest ona wykorzystywana przez władze i koncerny. Rola nauki, twierdził, umocowana jest jedynie instytucjonalnie oraz przez związki z rynkiem i konsumpcją.

Jeżeli to ogólne i skrótowe przedstawienie problematyki obrad zainteresuje czytelników, mogę ich odesłać do mającej się niebawem ukazać książki z cyklu Fundacji dyskusje o nauce, w której opublikowane zostaną wszystkie referaty i przebieg dyskusji, jakie miały miejsce podczas konferencji.

PEWIEN NIEDOSYT

Zabrakło podczas tego spotkania kilku konkretów z polskiej rzeczywistości. Nie wymieniono żadnego nazwiska polskiego uczonego ani nazwy naszej instytucji badawczej. Zabrakło także oficjalnych wystąpień dwóch instytucji: Centralnej Komisji ds. Tytułu Naukowego i Stopni Naukowych oraz Zespołu ds. Etyki w Nauce KBN (prof. Karczewski występował w dyskusji jako uczony, a nie szef zespołu). Bardzo dał się odczuć – czemu kilka osób dało wyraz w dyskusji – brak wyraźnego metodologicznego umocowania debaty, m.in. rozgraniczenia etyki i moralności, krótkiego choćby przedstawienia etyki jako działu filozofii, próby odpowiedzi na pytanie o miejsce etyki wśród dyscyplin naukowych. Organizatorzy tak dobrali tematy referatów, aby objęły one jak najwięcej kwestii związanych z tytułem spotkania. Niestety, dwa dni to za mało, aby wyczerpać tak obszerną i kontrowersyjną tematykę. Mam wrażenie, że uczestnicy wyjechali z pewnym niedosytem.


Komentarze