Strona główna

Archiwum z roku 2002

Spis treści numeru 12/2002

Etat dla docenta
Poprzedni Następny

W stronę historii

Kartki z dziejów nauki w Polsce (38)

Piotr H?bner

Stanowisko bezpłatnego wykładowcy uniwersyteckiego ma w Polsce głębokie korzenie. Od początku w Akademii Krakowskiej przywoływano formułę novellus, extraneus, non de facultate – dopuszczając wybranych absolwentów do prowadzenia wykładów bez wynagrodzenia (poza tym, co za egzaminy zapłacili uczniowie). Komisja Edukacji Narodowej starała się temu wyzyskowi zaradzić powołując funkcję wiceprofesora. W okresie zaborów upowszechnił się jednak – według wzoru z Getyngi – privat docent. W Szkole Głównej Warszawskiej usiłowano ograniczyć czas docentury do lat czterech – bezpłatna była tylko na pierwszym roku. W kolejnych ustawach o szkołach akademickich niepodległej Rzeczypospolitej powrócono jednak do docentury bezpłatnej.

Nie był to stopień naukowy, lecz swoista forma kontraktowego zatrudnienia, pozwolenie na prowadzenie wykładów – po uzyskaniu w danej uczelni venia legendi. Postępowanie przed radą wydziałową nazywano habilitacją, „docent” to tytuł naukowy w znaczeniu potocznym, a nie formalnoprawnym. Tytuł ten wygasł w razie zaprzestania wykonywania funkcji przez dwa kolejne lata – jeżeli nie miał zainteresowany urlopu naukowego, jedynie wyjątkowo habilitowano wybitnych badaczy bez doktoratu. Habilitacja była więc egzaminem kwalifikacyjnym, dającym pełne venia docendi, stanowiącym dowód dojrzałości naukowej, wszystko w obranej dyscyplinie bądź w węższych ramach – „przedmiotu zamkniętego”. Rada wydziału wkraczała w sferę moralną – w pierwszej kolejności oceniano „kwalifikacje osobiste” kandydata, przez jawne głosowanie. Trzy akty habilitacji to ocena rozprawy, dyskusja oraz wykład. Docentów mianował prezydent RP na wniosek ministra WRiOP przedstawiony na podstawie zatwierdzonej przez senat uchwały rady wydziałowej. Docent uzyskiwał prawo wykładania tylko w danej uczelni, nie było jednak takiego obowiązku obu stron, czyli i stosunku służbowego. Stosowano „prywatne” kontrakty.

Problemy związane z docentami narastały, także w wyniku wzrostu ich liczebności. Ta nieustabilizowana z natury zbiorowość liczyła w końcu 1937 roku już 551 osób. W ramach państwa podziemnego planowano, by po wojnie przyznać znacznej części docentów etaty. Już 16 sierpnia 1945 roku Zarząd Zrzeszenia Docentów Państwowych Szkół Wyższych w Krakowie skierował do Rady Naukowej przy Ministerstwie Oświaty memoriał. Wskazywano, że obecny stan sprawy docenckiej jest zupełnym anachronizmem. Nie chodziło tylko o wynagrodzenia, domagano się przyznania docentom współodpowiedzialności z profesorami za życie szkoły wyższej, uznania docentury za najniższy z samodzielnych – a nie, jak dotychczas, najwyższy z niesamodzielnych – sił naukowych, prawa do posiadania asystenta i udziału w radach wydziałowych z głosem czynnym.

16 listopada 1945 roku Rada Ministrów uchwaliła dekret o stosunku służbowym i uposażeniu etatowych docentów państwowych szkół akademickich. Minister oświaty uzyskał swobodę w decyzjach nominacyjnych. Jedynie „wysłuchiwał opinii” organów uczelni, decydował też o zezwoleniu docentowi podjęcia dodatkowego zatrudnienia w służbie państwowej oraz o ewentualnym przeniesieniu go w stan nieczynny albo do innego wydziału czy nawet innej uczelni. Rozwiązania te nie spełniały oczekiwań partyjnych ideologów. Na łamach „Kuźnicy” (12/1945) ukazał się artykuł Stanisława Ehrlicha Venia legendi, czyli okopy św. Trójcy, nawołujący do nowelizacji ustawy w celu „uproszczenia przewodu habilitacyjnego”. Minister szeroko korzystał z uprawnień nadzorczych – w roku akademickim 1946/1947 zatwierdzono 67, a odrzucono aż 77 habilitacji. Rozporządzenie ministra z 3 lipca 1948 roku wprowadzało możliwość odwołania się habilitanta od ujemnej decyzji rady wydziałowej. Na podstawie dekretu o organizacji nauki i szkolnictwa wyższego z 1947 roku Sekcja Specjalna Rady Głównej do spraw Nauki i Szkolnictwa Wyższego przeprowadziła 15 lutego 1950 roku pierwszą „habilitację centralną”. Pozytywnie oceniono broszurę Mariana Muszkata Zagadnienie energii atomowej a walka o pokój.

Te decyzje nowej władzy podejmowano w nowych warunkach ustrojowych i politycznych. Następował zarazem upadek nauki akademickiej. Był to koniec dawnej epoki.

Komentarze