Strona główna

Archiwum z roku 2002

Spis treści numeru 12/2002

Recenzje
Poprzedni Następny

Tajemnice wszechświata

Wiek XX zaowocował nowymi sposobami badania wszechświata. Pomału zaczęliśmy wydzierać mu jego sekrety. Pomagały nam w tym cuda techniki – teleskop Hubble’a czy satelita COBE. Dzięki nim poznaliśmy m.in. mapę wszechświata sprzed czasów pierwszych galaktyk i zdjęcie kosmosu, na którym widać ich formowanie się. Wciąż powstają nowe prace filozofów i kosmologów próbujące wyjaśnić tajemnice wszechświata. Przy każdym odkryciu czy teorii pojawiają się nowe pytania i zagadki. Nadal niewiele wiemy o wieku wszechświata, nie znamy szczegółów dotyczących jego rozszerzania się i nie odkryliśmy istoty czarnej materii.
Kolejną próbę odpowiedzi na część pytań stanowi najnowsza książka Michała Hellera. Autor wyznaczył jej dwa cele. Pierwszy to przekazać coś z tego doświadczenia, jakie się zdobywa, obcując z matematycznym pięknem rządzącym wszechświatem. Celem drugim była przestroga przed pułapką zbyt łatwej filozofii. Autor chciał napisać pracę przystępną dla czytelnika nie zagłębiającego się dotychczas w filozofię, fizykę i kosmologię. Wyjaśnia więc podstawowe pojęcia i upraszcza opisy badań, teorie i wyliczenia. Zainteresowanych odsyła do prac Hawkinga, Penrose’a, Einsteina.

Tytuł książki nawiązuje do omawianej przez Hellera teorii mówiącej, że w pierwotnej fazie istnienia wszechświata nie było czasu i przestrzeni. Znaczenia słów „tu”, „tam”, „teraz” są więc wymieszane i nie można wyznaczyć momentu ani miejsca początku.

Proponowany przez Hellera model wszechświata odwołuje się do struktur matematycznych zaczerpniętych z geometrii nieprzemiennej. Model ten mówi, że pierwotna era miała charakter nielokalny. Wynika z niego, że okres przedplanckowski (zanim gęstość wszechświata osiągnęła tzw. próg Plancka, czyli 1093 g/cm3) to świat bez czasu i przestrzeni, bez pojęć indywiduum i lokalności. A mimo tego posiadający dynamikę. Kiedy wszechświat przekracza próg Plancka, geometria nieprzemienna przechodzi w przemienną i pojawiają się przestrzeń i czas. Model ten łączy w sobie ogólną teorię względności (czyli teorię grawitacji Einsteina) z mechaniką kwantową.

Tworząc swoją koncepcję wszechświata Heller analizuje wiele wcześniejszych poglądów dotyczących tego tematu. Polemizuje m.in. z teoriami Lindego i Smolina, którzy rozwijali inflacyjną kosmologię Gutha. Rozpatruje możliwość istnienia globalnej historii wszechświata (zajmuje się tu także występowaniem zamkniętych krzywych czasopodobnych lub przyczynowych, czyli pętli czasowych). Analizuje naturę osobliwych czasoprzestrzeni. (Jeden z kryzysów związanych z osobliwościami wynika z odkrycia, że w zamkniętym modelu Friedmana początek wszechświata jest równocześnie jego końcem.) Omawia również inne nielokalne zjawiska znane fizyce: paradoks EPR (od nazwisk Einsteina, Podolsky’ego i Rosena) oraz paradoks horyzontów.
Zdaniem autora, trudności ze zrozumieniem geometrii nieprzemiennej wynikają z braku umiejętności bezczasowego myślenia. Jednak Heller zapewnia, że wszechświat wybiera tylko piękne modele matematyczne. Wszystko to sprawia, że uprawianie kosmologii (...) jest głębokim, wręcz egzystencjalnym przeżyciem.

Justyna Zinkiewicz

Michał Heller, Początek jest wszędzie. Nowa hipoteza pochodzenia Wszechświata, Wyd. prószyński i S-ka, Warszawa 2002, seria: Na Ścieżkach Nauki.

Nie jesteśmy pępkiem świata

Ludzie nie chcą prawdy – pisze Ryszard Kapuściński – szukają pocieszenia, potrzebują otuchy. Mają poza tym umysły odurzone mediami – godzinami oglądają serialowe sielanki, słuchają romansideł nadawanych przez radio, żyją w blasku wielkich gwiazd wykreowanych przez kolorowe tygodniki. A tu, raptem, przychodzi ktoś i mówi, że są również nieszczęścia, dramaty, tragedie. Dlaczego to mówi? Po co?

Piąta już część Lapidarium nie jest pozycją obszerną, liczy niewiele ponad sto stron. spokojny wywód kreślony ręką doświadczonego reportera to tylko pozór. Książka jest diagnozą chorób i zwyrodnień zachodniej cywilizacji. Między gładką formą a brutalną treścią powstaje przepaść. I nie możemy już tylko delektować się walorami warsztatu pisarza.

Mogłoby się wydawać, że problemy mieszkańców Azji czy Afryki nas nie dotyczą. Mamy swoje sprawy, szukamy tożsamości w Europie, po cóż mielibyśmy sięgać wzrokiem dalej, na przykład za Ural? Tymczasem Kapuściński brutalnie wytyka światłemu Europejczykowi krótkowzroczność. Własne podwórko to stanowczo zbyt wąski horyzont – sugeruje.

Autora zajmuje wiele dziedzin: historia, sztuka, literatura, turystyka, polityka i globalizacja. W takim kontekście przedstawia współczesnego człowieka. Widzimy świat – globalną wioskę, w której nie ma bliskości, współpracy i porozumienia między ludźmi. Europejczycy wykrzykujący o wspólnocie nie znają nawet swoich sąsiadów, z niesmakiem i poczuciem zagrożenia przebijają się przez obcy tłum, w którym nie chcą widzieć drugiego człowieka. W części poświęconej kondycji mieszkańca starego kontynentu pojawia się znamienna wypowiedź sygnowana inicjałami A.B.: – Samotność najbardziej odczuwam w tłumie. W dodatku jest to samotność połączona z lękiem.

Kapuściński raz za razem zrywa kolorowe zasłonki z obrazów, które w rzeczywistości nie mają nic wspólnego z sielanką. Beznamiętnym tonem sprawozdawcy informuje, że obok nas handluje się dziećmi i kobietami, że bieda ludzka nie znajduje żadnego wsparcia. Gdyby jednak i te fakty nie przemówiły do czytelnika, autor daje kolejne przykłady na to, że zadufanie w sobie przedstawiciela zachodniej cywilizacji jest bezpodstawne. Bardzo trudno zdać sobie sprawę, że nie jesteśmy sami na świecie – pisze podróżnik. – I że obecność innych, zamieszkujących rozległe kontynenty będzie miała wpływ na nas i nasze losy. Kilka stron dalej zwraca uwagę, że słabością antropologii europejskiej jest traktowanie społeczności pozaeuropejskich jako obiektu badań, a nie jako partnerów kulturowych. Tymczasem intelektualiści dawno zwrócili uwagę, że świat nie kończy się na Europie czy Ameryce Północnej. Dynamiczne społeczeństwa Azji oraz Ameryki Południowej staną się, ich zdaniem, w najbliższym czasie punktem ciężkości świata.

Po Lapidarium powinien sięgnąć każdy, kto odczuwa zmęczenie medialną papką. Książka ta jest bowiem drogowskazem. Podpowiada, jak poruszać się w świecie niejasnych relacji, niedopowiedzeń czy zafałszowań. Można nie zgadzać się z niektórymi tezami autora, ale na pewno nie można pozostać wobec nich obojętnym.

Beata Maj

Ryszard Kapuściński, Lapidarium V, Czytelnik, Warszawa 2002.

Rosja a katolicyzm

Warto odnotować fakt dla rosyjskich nacjonalistów bardzo niewygodny, a więc z reguły pomijany lub marginalizowany w literaturze przedmiotu – to mianowicie, że w wielkiej dziewiętnastowiecznej debacie nad „ideą rosyjską” wyraźnie przewijała się tendencja zdecydowanie, ostentacyjnie wręcz prokatolicka, i że reprezentowali ją myśliciele najwyższej rangi, Piotr Czaadajew i Włodzimierz Sołowjow.

Książka prof. Walickiego zawiera trzy monografie dotyczące kształtowania się rosyjskiej myśli narodowej w XIX wieku. Myśliciele rosyjscy wobec wyzwania katolickiego. Od Czaadajewa do Sołowjowa ma przekrojowy, ogólny charakter, dwa pozostałe studia są bardziej szczegółowe. Iwan Gagarin: rosyjski jezuita i idea zjednoczenia kościołów odsłania po latach przemilczania sylwetkę rosyjskiego arystokraty, który po konwersji na katolicyzm i wstąpieniu do zakonu jezuitów oddał się praktycznemu szerzeniu idei zjednoczenia kościołów (początkiem miało być uznanie przez Kościół rosyjski prymatu papieża). Z kolei w części trzeciej autor, wychodząc od rozróżnienia słowianofilstwa w wersji rosyjskiej, jako ideologii podkreślającej antyokcydentalistycznie nastawioną odrębność Rosji prawosławnej, i słowianofilstwa w wersji polskiej (idea solidarności lub szczególnej wartości narodów słowiańskich, ale bez wątków antyzachodnich), wskazuje na polskie, mesjanistyczno-słowianofilskie korzenie „rosyjskiego socjalizmu” Aleksandra Hercena.

Prof. Walicki rozpoczyna opis XIX-wiecznej myśli od twierdzenia, że obiegowa wówczas opinia o odwiecznej antykatolickości Rosji jest nieprawdziwa. Przyjazne gesty wobec Rzymu były obecne od początku państwowości rosyjskiej, a idea „Moskwy jako trzeciego Rzymu” ciągle wracała w wyobraźni politycznej elit rosyjskich (w 1800 car Paweł powiedział o sobie, że jest w sercu katolikiem, a car Aleksander I miał wyrażać pragnienie zostania katolikiem). Podobnie Kościół prawosławny, tradycyjnie za rosyjskimi słowianofilami przedstawiany jako wrogo nastawiony do katolicyzmu, w rzeczywistości na długo przed Piotrem I zaczynał podlegać latynizacji, a po nieudanej próbie Piotra I oparcia nauczania w seminariach na wzorach luterańskich, prawosławne szkolnictwo duchowne oparto na wzorach katolickich. Na tym tle zrozumiałe staje się nasilenie konwersji na katolicyzm za panowania Aleksandra I (Rosja nie była wówczas antykatolicka – np. jej ministrem spraw zagranicznych był ks. Adam Czartoryski, Polak i katolik).

Mikołaj I odrzucał marzenia Aleksandra o uniwersalnym chrześcijaństwie. Jego despotyzm we wcielaniu w życie prawosławnego izolacjonizmu doprowadził Czaadajewa do postawienia pytania o rosyjską tożsamość. Negatywna odpowiedź Czaadajewa, że Rosja nie należy do świata katolickiego, że jest wyłączona z uniwersalnej cywilizacji Kościoła rzymskiego, określa punkt wyjścia całej XIX-wiecznej dyskusji. Ideologia słowianofilstwa była świadomą odpowiedzią Czaadajewowi – to nie Rosji brak wartości europejskich, Rosja podtrzymuje wartości zdradzone przez Zachód lub nigdy w nim nieobecne. Podobnie ideologia głoszona przez F. Tiutczewa była odpowiedzią Czaadajewowi, a radykalizm negatywnego nastawienia myśli słowianofilskiej względem Zachodu nasilił się po Powstaniu Styczniowym, przyjmując postać antypolonizmu. Dalej prof. Walicki przedstawia prawosławny antykatolicki mesjanizm Dostojewskiego, natomiast obszerna część druga studium poświęcona jest myśli największego filozofa XIX-wiecznej Rosji, Włodzimierza Sołowjowa.

Marek Lechniak

Andrzej Walicki, Rosja, katolicyzm i sprawa polska, Wyd. prószyński i S-ka, Warszawa 2002.

Uczona święta

Ludzie z otoczenia Hildegardy (1098–1179) uważali ją za prorokinię obdarzoną mocą poznania Boskich tajemnic, przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Ona sama zresztą ugruntowywała taki obraz. We wszystkich publicznych wystąpieniach twierdziła, że wypowiada się jako rzeczniczka Boga. Uczciwości Hildegardy nie kwestionowano aż do XX wieku.

Sabina Flanagan tworzy biograficzny rys Hildegardy głównie na podstawie analizy ogromnej spuścizny pisarskiej, jaką pozostawiła święta. Napisała trzy wielkie dzieła: Scivias, Liber vitae meritorum oraz Liber divinorum operum. Zawarła w nich swe wizje. Prawie wszystkie pisma mniszki przekazują wiele wiadomości na temat jej codziennych spraw i życia jej otoczenia.

Współczesnym Hildegarda jawi się jako osoba niezwykła nie tylko z powodu objawień. We wczesnym dzieciństwie oddana do klasztoru, sama później założyła własne zgromadzenie zakonne w Rupertsbergu niedaleko Bingen, a potem w Eibingen. Prowadziła korespondencję z możnowładcami, hierarchami kościelnymi i osobami niższej rangi, opracowała zasady życia zakonnego, nieobce było jej odprawianie egzorcyzmów i głoszenie kazań. Już te fakty wystarczają, by uznać Hildegardę za kobietę nietuzinkową w dziejach średniowiecza. Mistyczka, w czasach, gdy mało która kobieta włada piórem, sięga po tematy z takich dziedzin jak: medycyna, przyrodoznawstwo, kosmologia, muzyka, poezja i teologia, prześcigając wielu ówczesnych wykształconych mężczyzn zarówno rozległością zainteresowań, jak i pięknem języka.

Hildegarda nader śmiało – jak na średniowiecze, w którym za świętym Anzelmem twierdzono nieraz, że tylko mnisi mają pewność zbawienia – wypowiada się w sprawie zbawienia świeckich. Wykazuje, że świeccy, jeśli podążać będą drogami wytyczonymi przez Boga, przestrzegając jego praw i walcząc z grzechem i Diabłem, również osiągną życie wieczne.
To, co mówiła, traktowano jak pewnik. Wielokrotnie zdarzało się, iż przybywali do niej opaci, by rozsądziła sprawę. Autorka biografii przyczyny tego stanu rzeczy usiłuje odnaleźć w poważaniu, jakie otrzymuje święta w związku z pojawiającymi się wizjami. Przeplatały się one z bliżej nieokreślonymi dolegliwościami, z powodu których mniszka nie mogła wstać z łoża. Stosunkowo niedawno badacze zwrócili uwagę na to, iż wizjonerka prawdopodobnie cierpiała na halucynacje. Autorka biografii prezentuje i szeroko omawia stan badań nad „neurotycznością” Hildegardy. Analiza psychologiczna ilustracji zamieszczonych w Scivias, których autorką była najprawdopodobniej sama święta, naprowadziła uczonych na hipotezę, że w wizjach Hildegardy występowały cechy charakterystyczne dla migreny.

Pod koniec życia Hildegarda zaczęła posługiwać się łaciną, co pomogło mniszce przedstawić złożoność wyobrażeń kosmologicznych i teologicznych, stało się też niezbędnym narzędziem w klasyfikacji roślin leczniczych, jakiej dokonała w Causae et curae. Jej dzieło jest znakomitym suplementem do dzieł Pliniusza i Izydora. Sporo miejsca w swej „pracy naukowej” poświęciła Hildegarda kamieniom szlachetnym.

Bogdan Bernat

Sabina Flanagan, Hildegarda z Bingen. Żywot wizjonerki, tłum. Robert Sudół, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2002, seria: Biografie Sławnych Ludzi.

Intymność kultury

Polski czytelnik tej książki ma mieszane uczucia. Wynika to przede wszystkim z konotacji, jakie w naszym języku ma słowo „seks”. Niestety, najczęściej kojarzy się ono z czymś wulgarnym albo banalnym. Połączenie go z pojęciem „trwogi” (mającym filozoficzno-religijne podłoże) wywołuje uczucie niepewności, tym bardziej iż jest to spojenie dwóch jakże różnie nacechowanych emocjonalnie wyrazów w całość wymagającą dokładnej analizy.

Pascal Quignard odkrywa tereny nieznane. Jego książka nie jest zbiorem anegdot z życia intymnego starożytnych Greków i Rzymian aż do czasów chrześcijaństwa, choć początek, przedstawiający cesarza Tyberiusza i jego ulubionego malarza Parrazjosa, uważanego za twórcę pornografii, może wprowadzić w błąd. Głównym celem Quignarda jest przedstawienie początku, dojrzewania, a w końcu zaginięcia pierwotnej potrzeby odkrywania natury czystego fizycznego bycia. Autor nie tylko prezentuje postaci mitologiczne (np. Medea, Narcyz, Achilles), ale i historyczne (Seneka, Klaudiusz, Messalina). Sięga do tradycji literackiej, przywołując Arystotelesa, Homera, Owidiusza (skazanego na dożywotnie wygnanie za to, że swoją rozprawą o miłości zanegował przyjęte normy postępowania Rzymian), Juwenalisa, Apulejusza czy Sofoklesa. Quignard opisuje z dużą swobodą dzień powszedni starożytnych Greków oraz Rzymian, zwyczaje i rytuały związane ze „sferą płci”, która, wbrew pozorom, ściśle łączyła się z całym systemem norm regulujących funkcjonowanie tych dwóch społeczeństw. Tym, co naprawdę dodaje szczególnej wartości pracy Quignarda są nie tylko liczne odwołania do pism historyków, filozofów czy poetów tamtego okresu, ale przede wszystkim próby analizy fresków, malowideł, będących plastycznym zapisem wyobraźni starożytnych. Wg autora, dokładna ich interpretacja daje współczesnym badaczom nowe możliwości pokonania granicy czasu, jaka dzieli ich od przedmiotu badań. Autor często odwołuje się do kondycji człowieka współczesnego, pokazuje dalsze losy zniszczonych poprzez wieki miast, a nawet domów słynnych obywateli greckich czy rzymskich.

Specyficzny nastrój opowieści Quignard osiągnął dzięki językowi. Sposób opowiadania, choć naznaczony licznymi cytatami, wyrażeniami pochodzącymi ze starożytnych języków, w rzeczywistości posiada wiele elementów mowy stricte literackiej. W ten sposób rozprawa przedstawiająca zagadnienia natury antropologicznej, kulturoznawczej, jest jednocześnie przepiękną opowieścią o próbach pojmowania przez starożytnych rzeczy tak istotnych i trudnych, jak regulacja życia seksualnego w społeczeństwie. Autor podkreśla związek intymności ze światem kultury, wierzeń, filozofii i polityki. Do śmierci Messaliny przyczyniła się nie zazdrość Klaudiusza, lecz jej miłość, uczucie zakazane rzymskim matronom. Antyczny świat, jaki wyłania się z rozważań Quignarda, jest światem właściwie ponurym. Społeczeństwa podzielone na warstwy, które w żaden sposób nie mogły się przenikać, ginęły we własnych kodeksach norm, zakazów i praw. Ten podział był bardzo widoczny w odniesieniu do spraw erotycznych w wymiarze fizycznym i duchowym. Dla rzymskiego obywatela hańbą było poddanie się uczuciu, tak jak dla niewolnika hańbą było sprzeciwienie się panu.

Monika Szabłowska

Pascal Quignard, Seks i trwoga, przeł. i posł. Krzysztof Rutkowski, Wydawnictwo Czytelnik, Warszawa 2002.

Książki nadesłane

 
Filozofia XX wieku, pod red. Zbigniewa Kuderowicza, t. 1-2, Wyd. wiedza powszechna, Warszawa 2002, seria: Myśli i Ludzie.
Jan Czochralski, Mówimy po niemiecku. Kurs dla początkujących, wyd. XVIII, Wyd. wiedza powszechna, Warszawa 2002.
Lisetta Stembor, Stanisław Prędota, Mówimy po niderlandzku. Kurs dla początkujących, wyd. VI, Wyd. wiedza powszechna, Warszawa 2002.
Europejskie manifesty kina. Od Matuszewskiego do Dogmy. Antologia, wyb., wstęp i opr. Andrzej Gwóźdź, Wyd. wiedza powszechna, Warszawa 2002.
Mieczysław Jastrun, Dziennik 1955-1981, Wydawnictwo literackie, Kraków 2002.
Stanisław Szczur, Historia Polski. Średniowiecze, Wydawnictwo literackie, Kraków 2002.
Ryszard Kapuściński, Lapidarium V, Wyd. czytelnik, Warszawa 2002.
Herodot, Dzieje, tłum. i opr. Seweryn Hammer, Wyd. czytelnik, Warszawa 2002.
Michał Heller, Początek jest wszędzie. Nowa hipoteza pochodzenia Wszechświata, Wyd. prószyński i S-ka, Warszawa 2002, seria: Na Ścieżkach Nauki.
Malcolm Lambert, Średniowieczne herezje. Od reformy gregoriańskiej po reformację, tłum. Wacław Jan Popowski, Wyd. marabut, Oficyna Wyd. volumen, Gdańsk – Warszawa 2002, seria: Średniowiecze.
J?chym Topol, Siostra, tłum. Leszek Engelking, Wyd. W.A.B., Warszawa 2002, seria: Don Kichot i Sancho Pansa.
Edwin Bendyk, Zatruta studnia. Rzecz o władzy i wolności, Wyd. W.A.B., Warszawa 2002.
Jorge Luis Borges, Autobiografia, tłum. Adam Elbanowski, Wyd. PRÓSZYŃSKI i S-ka, Warszawa 2002, seria: JLB Utwory Wybrane.
Eoin Colfer, Artemis Fowl. Arktyczna przygoda, tłum. Barbara Kopeć-Umiastowska, Wyd. W.A.B., Warszawa 2002.
Peter D. Ward, Tajemnica epoki lodowcowej. Dlaczego wymarły mamuty i inne wielkie ssaki przeszłości, tłum. Jakub Szacki, Wyd. PRÓSZYŃSKI i S-ka, Warszawa 2002, seria: Na Ścieżkach Nauki.
Stanisław Andreski, Czarnoksięstwo w naukach społecznych, oficyna naukowa, Warszawa 2002.
Lazar Vlasceanu, Lewis Purser, From Words to Action: Approaches to a Programme, UNESCO CEPES, Bukareszt 2002, seria: Papers on Higher Education.
Augustyn Bańka, Zofia Łącała, Czesław Noworol, Zofia Ratajczak, Zarządzanie uczelnią. Efektywność i satysfakcja w pracy administracyjnej, uniwersytet jagielloński, Kraków 2002.
„Higher Education in Europe”, vol. XXVII, nr 3/2002, Carfax publishing, UNESCO CEPES.
Monografia Laureatów Nagrody Gospodarczej Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. The Monograph of the Laureates of the Economic Prize of the President of the Republic of Poland. 1998-2002, Pracownia Sztuk plastycznych, Warszawa 2002.
Plaut, Komedie, t. 1: Żołnierz samochwał, Amfitrion, tłum. Ewa Skwara, Wyd. prÓszyński i S-ka, Warszawa 2002, seria: Biblioteka Antyczna.
 

Komentarze