Strona główna

Archiwum z roku 2003

Spis treści numeru 1/2003

Studia doktoranckie są konieczne
Poprzedni Następny

Życie akademickie

Rozwój ogólnoświatowego systemu edukacji wymaga trzeciego stopnia kształcenia. 
Tego nigdzie poza ośrodkiem badawczym nie można się nauczyć. 
Warsztat naukowy może być przejęty tylko od opiekuna – profesora.

Rozmowa z prof. Maciejem Kolwasem,
prezesem Polskiego Towarzystwa Fizycznego

Prof. dr hab. Maciej Kolwas ukończył Uniwersytet Warszawski w roku 1972. Zatrudniony od 1975 r. jako pracownik naukowy w Instytucie Fizyki PAN. Doktorat 1975 r., hab. 1983, profesura 1992. W l. 1985-97 kierownik Oddziału Promieniowania i Spektroskopii IF PAN, w l. 1997-99 zastępca dyrektora ds. naukowych. Od 1991 kierownik Zespołu Spektroskopii Laserowej. Od 1997 kierownik Studiów Doktoranckich, przekształconych w 2000 w Międzynarodowe Studia Doktoranckie IF PAN. Wypromował 5 doktorów i 3 magistrów fizyki. Założyciel (2000) i rektor Międzynarodowego Studium Doktoranckiego PAN. Był członkiem Fundacji im. Stanisława Ulama, która założyła Szkołę Nauk Ścisłych przy Instytutach PAN. Pełnił funkcję sekretarza generalnego Polskiego Towarzystwa Fizycznego (1997-2001). Od stycznia 2002 prezes Polskiego Towarzystwa Fizycznego. Sędzia w Turnieju Młodych Fizyków, imprezie komplementarnej do Olimpiady Fizycznej. W ogólnoeuropejskim konkursie International Young Physicists Tournement sędzia międzynarodowy i reprezentant Polski. Zajmuje się optyką laserową, fizyką atomową, obecnie fizyką rozpraszania światła..

15 listopada 2002 r. w Instytucie Fizyki Jądrowej im. Henryka Niewodniczańskiego odbyła się uroczystość inauguracji kolejnego, już 18. roku działalności Studium Doktoranckiego, połączona z wręczeniem indeksów 23 doktorantom pierwszego roku. Inauguracji dokonał dyrektor IFJ prof. Andrzej Budzanowski. Wśród zaproszonych gości był prof. Maciej Kolwas, prezes Polskiego Towarzystwa Fizycznego, a zarazem rektor Międzynarodowego Studium Doktoranckiego PAN i Federacji Studiów Doktoranckich siedmiu instytutów z całej Polski.

– Panie Profesorze, czy studia doktoranckie tworzone przez jednostki pozauczelniane nie wchodzą w kompetencje wyższych uczelni?

– Dyrektorzy instytutów, których rady naukowe mają prawo nadawania stopnia doktora habilitowanego, mogą powoływać studia doktoranckie. Studia takie działają od lat zarówno w uczelniach wyższych, jak i w instytutach pozauczelnianych. Dobra placówka naukowa nie może bowiem istnieć bez dydaktyki. Uczeni nie prowadzący działalności dydaktycznej szybko się wyjaławiają, zapominają podstaw swojej dziedziny. Powiedział to jasno w wystąpieniu inauguracyjnym prof. Budzanowski: nie ma nauki bez nauczania.

Trzeba jednak mocno podkreślić, że również nie może być nauczania bez nauki. Ostatnio powstało wiele wyższych uczelni, które nie prowadzą samodzielnych prac badawczych. Uczelnie powstały, bo taka jest potrzeba chwili, niemniej ich dalsze trwanie i rozwój musi następować poprzez włączenie się do badań naukowych. Bez tego nie można nadawać stopni doktorskich, mieć młodej kadry naukowej.

Szczęśliwie istnieją takie instytuty jak np. Instytut Fizyki Jądrowej oraz instytuty PAN, które posiadają aparaturę i wykwalifikowanych pracowników naukowych, mogących prowadzić doktoraty i studia na najwyższym poziomie edukacyjnym, czyli studia doktoranckie.

– Rozumiem, że młodzi doktorzy mają zasilać kadry nowo powstałych uczelni wyższych oraz instytutów badawczych, które ich wykształciły. Czy nie mogą tej roli spełniać magistrowie – absolwenci wyższych uczelni?

– Rozwój ogólnoświatowego systemu edukacji wymaga trzeciego stopnia kształcenia. W takich dziedzinach jak fizyka nie wystarczy stopień magistra, gdyż czas studiów jest za krótki, by wyspecjalizować się w wysoce zaawansowanych zagadnieniach leżących u podstaw pracy naukowej. Studia doktoranckie są konieczne. Niezbędny jest czas, w którym absolwent uniwersytetu zapoznaje się w laboratoriach z problemami nie tylko czysto naukowymi, ale również organizacyjnymi, począwszy od zaplanowania eksperymentu, przez zdobycie finansowania, sprzętu, przeprowadzenie pomiarów, po opracowanie wyników i opublikowanie ich. Tego nigdzie poza ośrodkiem badawczym nie można się nauczyć. Warsztat naukowy może być przejęty tylko od opiekuna – profesora.

– Czy nie obawia się Pan nadprodukcji wąsko wyspecjalizowanych uczonych?

– Nie. Uczelnie oraz instytuty badawcze zgłaszają olbrzymie zapotrzebowanie na doktorów fizyki. Możemy umieścić młodego doktora w dowolnym laboratorium na świecie, które on sobie wymarzy. Bardzo często dostaję listy od przyjaciół z całego świata z prośbą o jakiegokolwiek post-doca (tak nazywają człowieka świeżo po doktoracie). Jeśli okaże się dobry, będzie mógł zostać w pracy na stałe. Ogólnie brak młodej kadry naukowej. Młodych, zdolnych, wykształconych i kreatywnych ludzi potrzebuje również przemysł i małe firmy.

– Jakie są zadania Federacji Studiów Doktoranckich, której Pan przewodniczy?
– Występujemy wspólnie, jako zalążek trzeciego etapu studiów, tj. studiów doktoranckich. Celem jest wymiana doświadczeń oraz przemawianie jednym głosem w sprawach trudnych, jak np. finansowanie.

Do tej pory uczelniane studia doktoranckie otrzymywały z Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu zwrot stypendiów przyznawanych doktorantom, natomiast studia doktoranckie prowadzone przez PAN lub instytuty branżowe, takie jak Instytut Fizyki Jądrowej w Krakowie, nie otrzymywały żadnych środków na stypendia. Naukowcy prowadzą zajęcia na tych studiach w ramach etatowej pracy naukowej, czyli ze środków budżetowych. Również koszt pracy naukowej doktorantów obciąża budżet instytutów. Ministerstwa uważają, że prowadzenie studiów doktoranckich jest sprawą wewnętrzną instytutów. Liczymy, że nastawienie takie można zmienić. Dzięki współpracy z MENiS uzyskaliśmy środki na finansowanie 24 stypendiów dla cudzoziemców. To dużo. Niestety, MENiS nie może przyznać stypendiów polskim doktorantom kształcącym się w instytutach pozauczelnianych. Ale myślę, że jest to kwestia czasu.

– Ale po co nam cudzoziemcy, skoro brakuje środków na finansowanie Polaków?

– Dzięki cudzoziemcom (są to głównie Ukraińcy) mamy więcej kandydatów i doktorantów o najwyższych kwalifikacjach. Ci, którzy do nas przyjeżdżają, są nieco lepsi, bo wybrani przez uczelnie macierzyste, więc podnoszą poziom studiów. Polacy z nimi konkurują. Ponadto tworzymy środowisko międzynarodowe. Młodzi Polacy są mniej ksenofobiczni, bardziej otwarci, nawiązują kontakty przyjacielskie z cudzoziemcami, którzy po powrocie do swoich krajów będą nadal im życzliwi. Kadra naukowa w przypadku fizyki ukraińska – która się kształci u nas, będzie nam przyjazna.

W swoim czasie wszyscy polscy fizycy wyjeżdżali na Zachód, dzięki temu fizyka polska stoi na dobrym, światowym poziomie. Współpracujemy z całą kadrą naukową w tej dziedzinie. Wspólnie występujemy o dofinansowanie, piszemy wspólne projekty. Teraz naszą rolą jest otwarcie takiej współpracy na Wschód, jako spłata „długu” za nasze kształcenie na Zachodzie.

– Jaką rolę w Federacji Studiów Doktoranckich odgrywa SD IFJ?

– Jest bardzo ważnym członkiem federacji. Dzięki kierownikowi tego studium, prof. E. Kapuścikowi, została nawiązana doskonała współpraca z dwiema uczelniami krakowskimi: Akademią Pedagogiczną i Politechniką Krakowską. Obie te uczelnie przysyłają doktorantów do IFJ. Doskonale się rozwija współpraca z Centrum Uniwersyteckim Zjednoczonego Instytutu Badań Jądrowych w Dubnej, w ramach której IFJ kształci dwóch doktorantów. Trwają zaawansowane pertraktacje z władzami największego uniwersytetu w Turcji. Na studiach doktoranckich prowadzonych przez inne instytuty podobna współpraca jest jeszcze w zalążku.

Rozmawiała 
MaŁgorzata 
Nowina-Konopka

Komentarze