Strona główna

Archiwum z roku 2003

Spis treści numeru 1/2003

Od Legii Akademickiej do przysposobienia o
Poprzedni Następny

Życie akademickie

Szkolenie popierali studenci, władze i samorządy szkół wyższych, Departament 
Społeczno-Wychowawczy MON i oficerowie, a nawet generałowie Wojska Polskiego.

Paulina Olechowska

Fot. Stefan Ciechan

Pomysł na Legię Akademicką (LA) miał być prosty: zamiast odbywania półrocznej służby wojskowej po zakończeniu studiów studenci mogliby w ich trakcie przejść przeszkolenie w ramach zajęć teoretyczno-praktycznych odbywających się raz w tygodniu przez trzy semestry. Mimo dużego zainteresowania pomysłem ze strony studentów oraz sukcesu pierwszego eksperymentalnego szkolenia wojskowego w ramach LA, sytuacja ustawowa już przeszkolonych absolwentów jest nadal nieuregulowana. Czekają oni na możliwość złożenia przysięgi wojskowej i otrzymania statusu podchorążych. Jednak po długim oczekiwaniu ustawa o powszechnym obowiązku obrony została znowelizowana. Już w przyszłym roku akademickim tegoroczni studenci i studentki pierwszego roku będą mogli rozpocząć wojskowe szkolenie w trakcie studiów.

STARY, SPRAWDZONY POMYSŁ

Historia akademickiego ruchu wojskowego sięga międzywojnia ubiegłego stulecia. W ten sposób, zaraz po odzyskaniu niepodległości, jeszcze w listopadzie 1918 r., studenci aktywnie włączyli się w odbudowę niepodległej i suwerennej Polski. Pierwsze oddziały tworzył Uniwersytet Warszawski, a także Politechnika Warszawska. Ich pierwszym zadaniem miało być rozbrajanie zaborcy niemieckiego oraz opanowanie głównych punktów stolicy. Biura werbunkowe do Legii Akademickiej mieściły się na korytarzach uczelni. Wojskowi-studenci nie mieli umundurowania, broń otrzymywali w pośpiechu i pod dowództwem wyłonionego spośród siebie oficera czekali na rozkazy samego komendanta Józefa Piłsudskiego. W tym okresie do Legii Akademickiej zgłaszali się również uczniowie najstarszych klas gimnazjalnych. Dopiero po opanowaniu „pozaborowego” chaosu studentów skoszarowano, umundurowano (głównie z poniemieckich zapasów) oraz poddano intensywnemu szkoleniu. Żołnierze-studenci pełnili służbę wartowniczą w najbardziej reprezentacyjnych miejscach Warszawy: przed Zamkiem Królewskim i Belwederem. Walczyli na froncie polsko-ukraińskim w 1919 r., bronili Warszawy w bitwie 1920 r., brali udział w obronie granic i stolicy we wrześniu 1939 r., w szeregach Armii Krajowej walczyli w powstaniu warszawskim. Członkiem i żołnierzem krakowskiej LA był także Karol Wojtyła.

W czasach PRL przeszkolenie wojskowe różniło się zasadniczo od propozycji LA. Istniały wówczas przyuczelniane studia wojskowe, na których zajęcia były obowiązkowe.
Obecny sposób funkcjonowania ochotniczego przeszkalania studentów doskonale funkcjonuje i sprawdza się w wielu państwach NATO, np. w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. Za oceanem studentów szkoli się w trakcie studiów w ramach Korpusu Szkolenia Oficerów Rezerwy Armii Stanów Zjednoczonych (Army ROTC). Studenci-ochotnicy mogą realizować programy, które są dostosowane do zajęć prowadzonych w uczelni, uzupełniają je letnie obozy wojskowe. Kobiety stanowią do 30 proc. roczników biorących udział w szkoleniu.
Podobnie przebiega szkolenie w Wielkiej Brytanii. Po jego odbyciu studenci stają się oficerami rezerwy Ochotniczej Armii Rezerwowej. Zadanie to realizują Uniwersyteckie Korpusy Szkolenia Oficerów (UOTC), których w Anglii jest 19. Dbają one o podtrzymywanie pozytywnego wizerunku armii w środowisku akademickim oraz pilnują, aby szkolenia nie kolidowały z zajęciami w uczelni. Wszyscy przeszkoleni stanowią tzw. osobową grupę wojskowych. pełnią oni funkcje dowódcze w sytuacjach zagrożenia bezpieczeństwa państwa. Ponadto studenci, którzy kończą w tych krajach ochotnicze przeszkolenie wojskowe, tworzą później silne lobby na rzecz armii w strategicznych opiniotwórczych ośrodkach zawodowych, jak biznes, media, polityka.
A jak sprawdzony system ochotniczych szkoleń wojskowych działa w Polsce?

REAKTYWACJA LEGII

Gdy w 1989 roku Polska odzyskała suwerenność, zostały podjęte pierwsze prace (1992) nad reaktywowaniem Legii Akademickiej. Jednak dopiero w grudniu 1998 roku udało się ją wskrzesić dzięki Niezależnemu Zrzeszeniu Studentów. Pomysł na LA miał być prosty: studenci-ochotnicy, zamiast półrocznej służby wojskowej w szkołach podchorążych rezerwy, mogliby w trakcie studiów odbyć przeszkolenie w ramach LA. Obejmowałoby ono część teoretyczną (np. strategia, historia wojskowości) – zajęcia raz w tygodniu przez trzy semestry, nie kolidujące z planem zajęć akademickich – oraz zajęcia praktyczne (np. ćwiczenia na poligonach, strzelanie). Studium Wojskowe Wyższej Szkoły Morskiej w Szczecinie opracowało program takich zajęć, a ich liczba wynosiła nie mniej niż 420 godzin. Planowany był również miesięczny obóz wojskowy, który miał się odbyć po zakończeniu studiów. Nie ma się co dziwić, że od samego początku pomysł reaktywowania LA spodobał się wielu studentom (po pierwszym eksperymentalnym szkoleniu w Szczecinie, chęć udziału w kolejnych szkoleniach zgłosiło około tysiąca studentów z różnych uczelni). LA – zaplanowana w takiej formie – dawała im możliwość odbycia służby wojskowej podczas studiów, przez co od razu po ich zakończeniu można było skoncentrować się na karierze zawodowej.

Legia Akademicka „odżyła” głównie dzięki „uporowi” szczecińskich studentów z Uniwersytetu Szczecińskiego oraz Studium Wojskowego Wyższej Szkoły Morskiej. Z inicjatywy Mariusza Sikory, ówczesnego studenta IV roku politologii USz., dzięki zapleczu dydaktycznemu i kadrowemu Studium Wojskowego WSM, zawiązała się pierwsza w kraju grupa reaktywowanej Legii Akademickiej.

– Wydaje mi się, że szczególnie osoby wykształcone powinny posiadać świadomość proobronną państwa. Dlatego od samego początku opowiadałem się za reaktywowaniem pomysłu Legii Akademickiej, chcieliśmy połączyć tradycję z aspiracjami młodych ludzi – mówi Mariusz Sikora.

W samym Szczecinie zgłosiło się 96 ochotników. Przy opracowywaniu pierwszego pilotażowego programu szkolenia wojskowego studentów w trakcie studiów korzystano z doświadczeń amerykańskich, brytyjskich i szwedzkich oraz Studium Wojskowego WSM w Szczecinie (studenci tej uczelni realizują szkolenie wojskowe w trakcie studiów).

Nowo opracowany model szkolenia uwzględniał nie tylko potrzeby systemu obronnego RP oraz standardy NATO, ale przede wszystkim ekonomiczne możliwości Polski. Reaktywowana LA była pierwszym wspólnym przedsięwzięciem młodzieży akademickiej i oficerów Wojska Polskiego w historii III RP. Inicjatorzy powołania nowej LA podkreślali, iż fakt ten jest świadectwem nie tylko zmiany pokoleń, ale i sposobu myślenia po obu stronach, które od tego momentu chcą wspólnie pracować nad poprawą stanu bezpieczeństwa i obronności.

Szkolenie studentów szczecińskich uczelni trwało przez trzy semestry akademickie, od marca 2000 do czerwca 2001. Zajęcia teoretyczne prowadzono w SW WSM, szkolenie praktyczne realizowano na obiektach wojskowych 12. Brygady Zmechanizowanej. Wielu studentów i kadra dydaktyczna studium zaangażowali się w działalność LA.

POŁOWICZNY SUKCES

Idea szczecińskiej legii była, nie tylko początkowo, ale przez cały okres jej trwania, ostro krytykowana. Komandor Piotr Zegan, kierownik Studium Wojskowego WSM, do dzisiaj przyznaje, iż pomysł na ochotnicze szkolenie wojskowe studentów, który sam współtworzył, nie jest popularny, a to, że popiera taki model szkolenia młodzieży akademickiej przysparza mu nadal wielu problemów w pracy służbowej. Pisano o słomianym zapale studentów, o tym, że MON szybko zlikwiduje ich „zabawę w wojsko”. Zwolenników wciąż przybywało. Szkolenie popierali studenci, władze i samorządy szkół wyższych, Departament Społeczno-Wychowawczy MON i oficerowie, a nawet generałowie Wojska Polskiego.

Media – poprzez specjalnie powołany do tego zespół – na bieżąco były informowane o przebiegu szkolenia. W okresie jego trwania ukazało się 65 artykułów prasowych, kilkanaście audycji telewizyjnych i radiowych. Informator o szkoleniu wojskowym w SW WSM w Szczecinie wzbudził nawet zainteresowanie oficerów pełniących służbę w Kwaterze Głównej NATO w Brukseli i Dowództwie SHAPE w Mons. Strona internetowa szczecińskiego szkolenia (www.legia.szczecin.prv.pl) znalazła się w oficjalnym portalu organizacji i stowarzyszeń szkolących obronnie młodzież w państwach NATO. Ponadto szczecińscy żołnierze-studenci szybko zaczęli odnosić sukcesy, zdobywając I miejsce na Pierwszych Zawodach Obronnych Legii Akademickiej.
Na samym końcu szkolenia odbył się egzamin, do którego przystąpiło 57 studentów (w tym 5 kobiet) na 96 osób, które uczestniczyły w zajęciach wojskowych. Średnia ocen wyniosła 4,08. Największym sukcesem była frekwencja na zajęciach – wyniosła ponad 90 proc. Ówczesny minister obrony narodowej Bronisław Komorowski przeniósł do rezerwy tych, którzy egzamin zdali pozytywnie. Podczas uroczystego zakończenia szkolenia w USz. studenci bardzo pozytywnie wypowiadali się o jego realizacji. 

Robert, absolwent ekonomii Akademii Rolniczej w Szczecinie, powiedział: – Po studiach prawdopodobnie robiłbym wszystko, aby do wojska nie pójść. Dlatego nie wiem, czy okazja postrzelania, zarówno z krótkiej, jak i długiej broni, nie była pierwszą i ostatnią, jaką wykorzystałem. Po opanowaniu teorii sprawdziłem swoje umiejętności i wypadłem bardzo dobrze.
Dariusz, student logistyki w Politechnice Szczecińskiej, dodał: – Zarzucano naszemu szkoleniu brak merytorycznego uzasadnienia. Ja jednak życzę pozostałym studentom, którzy będą brali udział w takim szkoleniu, aby mieli tak samo oddanych i sympatycznych wykładowców oraz atmosferę, jaka panowała w trakcie naszego szkolenia.

Dzięki szczecińskim doświadczeniom został opracowany ogólnokrajowy program szkolenia wojskowego o nazwie Akademicki Korpus Szkolenia Oficerów, który miał włączyć pozostałe szkoły wyższe w kwestie obronności. Korzyści płynących z opracowanego programu AKSO jest wiele. Warto wymienić te najważniejsze:
• Polska, jako członek NATO, musi przyjąć nowe standardy, które zapewnią różnorodny, oparty na wolnym wyborze form, dostęp do kształcenia obronnego. Tym bardziej iż dowódcy NATO podkreślają, że następuje duży wzrost udziału żołnierzy rezerwy w operacjach pokojowych i humanitarnych prowadzonych przez ONZ i NATO. Coraz częściej angażuje się absolwentów uczelni cywilnych o różnych specjalnościach (jako pomoc medyczną, do prowadzenia negocjacji, odbudowy zniszczonej infrastruktury, tworzenia administracji itp.);
• szkolenie odbywające się w trakcie studiów pozwala zdobyć podstawowe umiejętności i wiedzę z zakresu obronności kraju. Na obozach byłyby realizowane jedynie zaawansowane zagadnienia – taki system eliminuje przypadkowych uczestników obozów;
• szkolenie wojskowe to rozwiązanie korzystne dla obu stron – studenci po jego odbyciu mogliby skoncentrować się wyłącznie na podjęciu pracy zawodowej, a MON zaoszczędziłoby środki finansowe przeznaczone na szkolenie wojskowe absolwentów wyższych uczelni (ważne uzasadnienie ekonomiczne – według wyliczeń, takie szkolenie jest tańsze nawet do 60 proc.);
• szkolenie w trakcie studiów kreuje pozytywny wizerunek armii w środowiskach akademickich (jak wiadomo, od wielu lat ulegał on pogorszeniu).

PRZYSPOSOBIENIE OBRONNE

Sukces szczecińskich absolwentów szkolenia wojskowego nie oznaczał końca walki. Przez cały 2001 i 2002 rok starali się oni o uregulowanie swojego statusu w rezerwie. Walczyli o możliwość brania udziału w ćwiczeniach rezerwy, złożenie przysięgi wojskowej, otrzymanie specjalności wojskowej, przydziału mobilizacyjnego oraz uzyskanie statusu podchorążego. Wszyscy zainteresowani czekali, czy zwycięży biurokracja, czy zdrowy rozsądek? Dzięki staraniom wielu osób, ich postulaty zostaną spełnione w tym roku (z wykluczeniem studentów Wyższej Szkoły Morskiej w Szczecinie).

Ważne było również to, aby program AKSO – oparty na ich doświadczeniach – został zaakceptowany przy dalszych szkoleniach. Nie przyjęto go jednak jako standardowy model przyszłych ćwiczeń, gdyż nie przystawał do wizji reformy polskiej armii oraz wojskowego szkolnictwa wyższego.

Pomysł szkolenia wojskowego – który już nie nosi nazwy Legii Akademickiej – znalazł się w nowelizacji ustawy o powszechnym obowiązku obrony. Dzięki temu wprowadzono tzw. przysposobienie obronne. Studentki i studenci, którzy rozpoczęli studia w roku akademickim 2002/03 i wyrażą zgodę na ochotnicze szkolenie, odbędą je w trakcie studiów. Przebiegać ma to w dwóch etapach. Pierwszy to właśnie przysposobienie obronne, nieobowiązkowy przedmiot w ramach zajęć teoretycznych, objęty planem i regulaminem studiów. Wykładany będzie na pierwszym semestrze drugiego roku studiów zawodowych lub drugim semestrze drugiego roku studiów magisterskich. Każdy z zainteresowanych otrzyma materiały naukowe, wykłady i konsultacje z przedmiotu będą nieobowiązkowe. Wynika z tego, że zdecydowano się na ambitną zasadę samonauczania, uczelnia ma pomagać studentom w poszukiwaniu źródeł i prowadzić całość spraw ewidencyjnych. Na koniec trzeba będzie zdać egzamin – będzie on zaliczeniem bez oceny, wpisanym do indeksu. Uczelnia w ciągu miesiąca po otrzymaniu pozytywnego wyniku egzaminu ma obowiązek wystawić studentowi zaświadczenie, które jest podstawą skierowania (przez WKU) na 6-tygodniowy obóz szkolenia wojskowego.

Drugi etap to praktyczne szkolenie wojskowe. Jednak nie każdy będzie mógł odbyć szkolenie praktyczne. Będzie to uzależnione od środków finansowych w danym momencie oraz od specjalności i zapotrzebowania sił zbrojnych. Studenci, którzy odbędą takie szkolenie, otrzymają stopień wojskowy i zostaną przeniesieni do rezerwy. Również ci, którzy pozytywnie zdali egzamin z przysposobienia obronnego i zgłosili się na obóz wojskowy, ale nie otrzymali takiego skierowania, po ukończeniu studiów będą przenoszeni do rezerwy.

Studenci, którzy nie skorzystają z możliwości zaliczenia przysposobienia obronnego, muszą liczyć się z tym, że po zakończeniu studiów mogą zostać powołani w ciągu osiemnastu miesięcy do odbycia 3-miesięcznego szkolenia wojskowego.

Jednak z rozmów ze studentami wynika, że szkolenie wojskowe w formie przysposobienia obronnego będzie cieszyło się dużym zainteresowaniem. Warunek jest jeden – musi być ciekawie i nowocześnie zaprezentowane, a przedtem dobrze „sprzedane” studentom. Ci, którzy zaliczą służbę wojskową w trakcie studiów, będą mieli lepsze warunki startu zawodowego i szybciej podejmą pracę.

Komentarze