Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 2003

Spis treści numeru 3/2003

Czytelnia czasopism
Poprzedni Następny

Czytelnia czasopism

Nauka i finanse

Czy praca naukowca w Polsce naprawdę jest dramatycznie nieopłacalna? Na to pytanie próbują odpowiedzieć autorzy artykułu Czy można się dorobić na nauce?, zamieszczonego w „Miesięczniku Politechniki Warszawskiej” (nr 12/02).

Zgodnie z obowiązującymi stawkami, profesor zwyczajny zarabia 2659-4820 zł brutto, profesor nadzwyczajny z tytułem naukowym 2500-4330 zł, profesor nadzwyczajny ze stopniem naukowym doktora habilitowanego lub doktora 2250-4010 zł. Nie są to kwoty oszałamiające.

– Można się dorobić na nauce, musimy jednak zdefiniować, co to znaczy. Proponuję, aby ten termin rozumieć szerzej niż tylko dorobek majątkowy, także jako dorobek intelektualny, dający uznanie, prestiż, a nawet sławę – uważa prof. Władysław Włosiński, dyrektor Centrum Transferu Technologii Politechniki Warszawskiej. – Czysto poznawczy charakter wyników badań przynosi uznanie najpierw środowiska naukowego, a dopiero potem szerszego świata gospodarczego czy rządowego. Dobre wyniki są chętnie publikowane w czasopismach naukowych, a ich autor zapraszany na prestiżowe konferencje, seminaria i wykłady, co poza uznaniem daje także pewną korzyść materialną. Wreszcie, jeżeli wyniki są naprawdę wybitne, to ich autor może stać się beneficjantem nagród lub stypendiów naukowych. Cenne z punktu widzenia poznawczego lub inżynierskiego wyniki mogą zaowocować zastosowaniem w praktyce, przynosząc konkretne korzyści finansowe – z patentu lub licencji.

Żeby jednak zarabiać na nauce duże pieniądze należy pracować w zespole. Era naukowców-samotników już dawno minęła. Nawet Nobla dostaje teraz coraz częściej zespół, a nie pojedyncze osoby. Grupy funkcjonują bowiem inaczej niż jednostki. Potrzebują innego rodzaju organizacji: ścisłego planowania, doskonałego przepływu informacji o dokonanych działaniach, uzgadniania i wymiany raportów i sprawozdań, wzajemnych dobrze zorganizowanych kontaktów.

BioMoBil i Baltder

Jak czytamy w „Gazecie Uniwersyteckiej”, piśmie społeczności akademickiej Uniwersytetu Gdańskiego (nr 1/03), w naszym kraju działa obecnie czternaście różnego rodzaju centrów doskonałości. Uzyskały one finansowanie w ramach pierwszych dwóch konkursów ogłoszonych w 1999 roku. W kolejnym konkursie Polska zgłosiła aż 244 wnioski na 351.

BioMoBil to Centrum Doskonałości w Biobezpieczeństwie i Biomedycynie, które powstaje na Międzyuczelnianym Wydziale Biotechnologii UG-AMG w oparciu o jednostki Uniwersytetu Gdańskiego i Akademii Medycznej w Gdańsku. Zamierza zajmować się głównie rozszerzaniem kontaktów krajowych i międzynarodowych oraz integracją z ERA w zakresie biomedycyny i szeroko rozumianych działań ochronnych wobec ryzyka biologicznego u ludzi, zwierząt, roślin i środowiska naturalnego. Wymiernym tego efektem powinno być wejście w sieci realizujące projekty finansowane w ramach 6. PR.

Z kolei w Instytucie Oceanografii UG powstało Bałtyckie Centrum Badań, Edukacji i Rozwoju BALTDER. Jego powołaniu przyświecała idea wykorzystania posiadanego potencjału badawczego w realizowaniu projektów preferowanych przez Unię Europejską. W zamyśle była wiodąca pozycja tego Centrum Doskonałości – najważniejszego w Polsce ośrodka naukowego zajmującego się problematyką morską, głównie badaniami Bałtyku. Projekt obejmuje 11 tematów, głównie z zakresów biologii i ekologii morza oraz modelowania ekologii. Należą do nich m.in. ekologia i ekofizjologia organizmów morskich, glony morskie, wpływ zmian klimatycznych na układ hydrologiczny Bałtyku. Pakiety tematyczne obejmują część naukową, dydaktyczną i aplikacyjną. Centrum będzie się również zajmowało edukacją ekologiczną społeczeństwa. Ochrona środowiska i zrównoważony rozwój regionu bałtyckiego będą przedmiotem wykładów i seminariów adresowanych do wszystkich zainteresowanych tą problematyką.

Mity

O mitach i niejasnościach edukacji wspieranej komputerowo czytamy w zimowym numerze „Konspektu”, pisma Akademii Pedagogicznej w Krakowie (nr 13/2002-03). Jeden z nich głosi, iż zastosowanie komputera w edukacji zmniejsza nakład pracy nauczyciela. Czy tak jest w istocie?

Niewątpliwie komputer ułatwia wykonywanie wielu zadań, zwłaszcza o charakterze algorytmicznym i rutynowym, nie zwalnia jednakże z prac koncepcyjnych, a z takimi powinniśmy mieć do czynienia w dobrze realizowanym procesie edukacyjnym. Czasochłonne jest przygotowywanie materiałów edukacyjnych, np. prezentacji multimedialnych. Bardzo bogate możliwości komputera i dynamiczny postęp w dziedzinie nowych technologii, oznaczają dla nauczyciela konieczność nieustannego dokształcania się, modyfikowania warsztatu metodycznego, poszukiwania oprogramowania i zapoznania się z nim, poszukiwania i weryfikowania adresów internetowych itd. Ponadto nauczyciel, który zaskakiwany jest wielością nowych sytuacji, musi się nauczyć właściwie na nie reagować.

(ami)

 

 

Komentarze