Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 2003

Spis treści numeru 3/2003

Czego uczy się młodzież?

Poprzedni Następny

Życie akademickie

Niepokojącym zjawiskiem w niektórych podręcznikach jest brak troski o wprowadzenie najnowszych osiągnięć badawczych i, niestety, błędy merytoryczne.

Marian Nowy

Decyzję Polskiej Akademii Umiejętności w sprawie powołania do życia Komisji PAU do oceny podręczników szkolnych można uznać za wyraźny sygnał zainteresowania środowisk naukowych działaniami reformatorskimi w sferze edukacji. Wyraża się w niej chęć czynnego wsparcia prac nad podnoszeniem poziomu szkoły. Ocena wartości szkolnych podręczników umożliwia taką właśnie, społecznie cenną interwencję pracowników naukowych w rzeczywistość oświatową – napisał prof. Zenon Uryga.

Jednym z efektów reformy systemu oświaty jest pojawienie się wielu równoległych programów nauczania i szkolnych podręczników. W założeniu powstać miała zupełnie nowa generacja podręczników, odświeżonych pod względem naukowym, pełnych dydaktycznej inwencji, atrakcyjnych. Doszło do wolnorynkowej konkurencji między wydawnictwami zasypującymi odbiorców ogromem propozycji. Rzecz w tym jednak, że między operatywnością dystrybutorów, reklamowymi deklaracjami wydawców, urodą zewnętrzną a wartością merytoryczną i walorami użytkowymi podręcznika nie zachodzi automatyczny związek.

Dlatego w maju 2001 roku, z inicjatywy profesorów: Andrzeja Białasa, Andrzeja Staruszkiewicza i Jana Machnika, zarząd Polskiej Akademii Umiejętności podjął decyzję o powołaniu do życia komisji, która zajęłaby się oceną podręczników szkolnych. Do udziału w niej zaproszono specjalistów o dużym doświadczeniu dydaktycznym, reprezentujących różne dyscypliny naukowe i ośrodki akademickie. Kierownictwo komisji powierzono prof. Andrzejowi Kastoremu z krakowskiej Akademii Pedagogicznej. Uczeni pracują w dwóch zespołach: humanistycznym, kierowanym przez prof. Macieja Kawkę, oraz nauk ścisłych, kierowanym przez prof. Marka Zrałka. Ocena podręcznika jest sprawą niezwykle złożoną. Dlatego Komisja rozpoczęła pracę od ustalenia kryteriów. Zajął się tym prof. Zenon Uryga.

Wnioski płynące z pracy Komisji wskazują na dużą na ogół dbałość o szatę graficzną książek i ich dydaktyczną przydatność. Niepokojącym natomiast zjawiskiem w niektórych publikacjach jest brak troski o wprowadzenie najnowszych osiągnięć badawczych i, niestety, błędy merytoryczne.

DWIE HUTY Z JEDNEJ

Recenzenci skupieni wokół PAU zaczęli więc czytać podręczniki i wyłapywać błędy. Oto kilkanaście przykładów spośród wielu znalezionych w jednym tylko podręczniku.

Str. 17 i następne – kilkakrotnie używa się określenia „konferencja wersalska”. Prawidłowo „konferencja paryska”, wersalskim był traktat z Niemcami i, w pewnym uproszczeniu, „ład” pokojowy w Europie po 1919 r.

Str. 18 – W orędziu Wilsona 14. punkt dotyczył powołania Ligi Narodów, a nie punkt 8., jak w tekście.

Str. 35 – Twierdzenie, że Niemcy po 1918 r. nigdy nie uznały granicy polsko-niemieckiej jest błędne. Niemcy uznały ją, gdyż podpisały traktat wersalski. Inną sprawą jest to, iż dążyły konsekwentnie do jej rewizji.

Str. 37 – autorzy nie rozróżniają władz Ukraińskiej Republiki Ludowej i Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej (sfederowanych dopiero od stycznia 1919 r.). Z tekstu nie wynika jednoznacznie, iż Petlura nie był związany z politykami zachodnioukraińskimi).

Str. 38 – Polskie wojska opuściły Kijów 10 czerwca, a nie 10 maja 1920 r. Siłami sowieckimi w 1920 r. na froncie zachodnim nie dowodził Tuchaczewski. Dowodził on frontem zachodnim, atakującym siły polskie od północnego wschodu. Frontem południowo-zachodnim dowodził Jakir i to on zdobył Kijów w czerwcu 1920 r.

Str. 51 – W notatce Stalinowskie czystki autorzy orzekają, iż Kirow był przeciwnikiem politycznym Stalina. To błąd. Kirow był dość popularny w partii, widziano w nim następcę Stalina, ale był lojalny wobec wodza.

Str. 52-53 – Błędna jest informacja, iż Mussolini uczestniczył w marszu na Rzym (był wówczas w Mediolanie). Podpis pod fotografią (str. 52) również błędny.

Str. 65 – Kazimierz Bartel nie był członkiem PPS. Do Sejmu I kadencji wybrano go z listy PSL-Wyzwolenie, choć nie był członkiem partii.

Str. 87 – Omawiając klęskę Francji w 1940 r. autorzy piszą, iż Petain był „nowym wodzem naczelnym” po przegranej bitwie we Flandrii. Informacja błędna. Petain był wicepremierem, a później premierem rządu (od 17 czerwca). Zmiana na stanowisku naczelnego wodza nastąpiła wcześniej – Gamelina zastąpił Weygand 20 maja 1940 r.

Str. 88 – Mapa zupełnie fałszywie przedstawia schemat niemieckich operacji wojennych na froncie zachodnim.

Str. 106 – Siedzibą rządu polskiego we Francji było Angers od 22 listopada 1939 r., a nie „po zajęciu Paryża przez Niemców”, jak napisano.

Str. 113 – Autorzy twierdzą, iż w Katyniu zamordowano oficerów z obozów w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie. W rzeczywistości zamordowano tam oficerów z Kozielska.

Str. 119 – zdjęcie B przedstawia „rewidowanych Polaków zatrzymanych po akcji sabotażowej”. Osoby rewidowane mają mundury i rogatywki (sic!).

Str. 164 – Czy bunty chłopskie przeciw kolektywizacji po 1948 roku były tłumione przez oddziały sowieckie stacjonujące w Polsce? Nie znam takich faktów.

Str. 165 – Fragment o budowie miasta Nowa Huta: usytuowano tu dwie huty Lenina i Sendzimira... O jedną tutaj hutę za dużo.

Str. 175 – Opisując rozruchy studenckie w 1968 r. wspomniano o „manifestacjach studentów na uniwersytetach...” m.in. w Gdańsku. Lepiej pisać o manifestacjach w ośrodkach akademickich. Uniwersytet w Gdańsku założono w 1970 r.

Str. 186 – Błędnie przedstawiono wyniki wyborów z 4 czerwca 1989. A przecież tak łatwo sprawdzić!

PIEKARNIA ZAMIAST CHLOROPLASTÓW

Przyglądając się podręcznikom z zakresu biologii recenzentka Komisji Podręczników PAU orzekła, iż ich autorzy bardziej zwracają uwagę na stronę artystyczną rycin niż wartość naukową. Cechą wszystkich podręczników są liczne błędy merytoryczne w schematach i podpisach rycin. W teksty wcięte są liczne ramki, zatytułowane: „Czy wiesz, że...” lub „Co uczeń powinien zapamiętać”, w których podawane są dziwne informacje. Np.: Najprawdopodobniej ołów był jedną z przyczyn upadku Cesarstwa Rzymskiego... (pewno chodzi o rury wodociągowe z ołowiu). W innej książce: Podobno oglądanie i opisywanie mikroorganizmów było dla Lewenhoeka tak ekscytujące, że z tego powodu zaniedbał sprawy zawodowe. Odnosi się wrażenie, że autorzy kokietują ucznia pisząc językiem kolokwialnym, co fatalnie odbija się na treści. Omawiając procesy biochemiczne dają absurdalny tytuł Zwiedzamy firmę produkcyjną i dalej, konsekwentnie, określają mitochondria jako „stołówkę komórki”, a chloroplasty jako „piekarnię, gdzie powstają chrupiące bułeczki w zakładowej stołówce”.

Podstawowym błędem wszystkich wymienionych książek jest podawanie przestarzałych wiadomości. Autorzy opierają się bowiem na literaturze z lat 1970-95.

CO ROBI WĄTROBA?

Recenzentka dwóch podręczników biologii do liceum, w zakresie podstawowym i rozszerzonym, wykazała, że oba podręczniki są wydane starannie, na dobrym papierze, z dobrymi kolorowymi rysunkami i fotografiami. Oba podręczniki poruszają nowoczesne zagadnienia, ale nie ustrzegły się wielu błędów merytorycznych. Oto niektóre z nich.
Str. 22 – Przy budowie skóry nie ma żadnej informacji o komórkach barwnikowych. Natomiast na następnej stronie, w podrozdziale uszkodzenia skóry, pojawia się melanina, ale nie wiadomo skąd się w skórze bierze.

Wiersz niżej występuje określenie: skóra styka się z alergenami, ale ani tutaj, ani w innym miejscu podręcznika, na str. 88, gdzie również to określenie występuje, nie ma wyjaśnienia tego terminu.

Str. 93 – Wówczas podaje się liczbę: pałeczek... Co to są te pałeczki? To jest żargon. Zapewne chodzi o granulocyty obojętnochłonne z jądrem pałeczkowatym. Według przyjętej tu (niepoprawnej) nomenklatury, powinny być w tym miejscu neutrofile, najliczniejsze komórki krwi, które nigdzie w tekście się nie pojawiają, nawet w rozdziale poświęconym immunologii.
Str. 108 – (Wątroba) Niszczy krwinki czerwone, a przede wszystkim ogromną ilość znajdującej się w nich hemoglobiny. Bez wyjaśnienia, że chodzi o stare krwinki, brzmi to absurdalnie. Ponadto słowo „niszczy” jest niepoprawne, gdyż prawie wszystkie składniki hemoglobiny są odzyskiwane.

Autorka recenzji, profesor UJ, twierdzi, że oba podręczniki mają wiele zalet i byłyby godne polecenia, gdyby nie błędy merytoryczne. Najwyraźniej opinie czterech recenzentów z ramienia MENiS są niewystarczające. Podręczniki przed wydaniem powinny być recenzowane przez specjalistów z różnych dziedzin.

POŚPIECH I BRAK KOMPETENCJI

Obecnie na rynku znajduje się 35 podręczników do nauczania biologii w klasach gimnazjalnych. Z tej liczby jedna z recenzentek Komisji PAU przejrzała 18 podręczników, opracowanych przez 8 zespołów autorskich.

Orzekła, iż prezentowane podręczniki są niezwykle barwne, na dobrym papierze i z przyjemnością bierze się je do ręki. Wiele podręczników zawiera nazwiska tych samych recenzentów – rzeczoznawców ministerstwa. Zdarza się jednak, że botanik recenzuje treści zoologiczne lub dotyczące człowieka, co na pewno nie sprzyja wyłapywaniu błędów dość często występujących w podręcznikach. Błędy powstają w wyniku niekompetencji autorów, jak również w wyniku tempa produkcji podręcznika. Zdarza się, że recenzja powstaje równolegle z podręcznikiem, co jest wymuszone koniecznością uzyskania zgody ministerstwa na produkcję podręcznika w określonym terminie. Po zmianie programu nauczania książki musiały powstawać w błyskawicznym tempie. Taka sytuacja trwa jeszcze obecnie, ponieważ opracowuje się podręczniki do liceum.

Na podstawie analizy wybranych podręczników recenzentka PAU orzekła, że założenia programowe ministerstwa dotyczące biologii są dość dowolnie interpretowane przez autorów. W rezultacie w podręcznikach panuje chaos w odniesieniu do treści nauczania, co uniemożliwia uczniom przyswojenie podobnego zakresu wiedzy. Błędy występujące w podręczniku nie zostają z reguły skorygowane na lekcji przez nauczyciela, który uważa za obowiązujące to, co zawiera podręcznik.

WYRÓŻNIENIA DLA NAJLEPSZYCH

Zamierzeniem Komisji PAU jest sygnalizowanie nie tylko zjawisk niepokojących, ale również wskazywanie na rynku księgarskim podręczników godnych polecenia. Te zaś PAU zamierza szczególnie wyróżniać. I czyni to. W czasie uroczystego posiedzenia PAU, w czerwcu ubiegłego roku, prof. Andrzej Kastory w imieniu Komisji wręczył wyróżnienia Gdańskiemu Wydawnictwu Oświatowemu i autorom podręcznika matematyki do gimnazjów oraz Wydawnictwu ZamKor z Krakowa i autorom.

– Dzisiejsza sytuacja na rynku podręczników szkolnych woła o pomstę do nieba. Niezależne recenzje są chyba jedyną możliwością naprawy tego skandalu – mówi prof. Andrzej Białas, prezes PAU. – Dlatego właśnie dwa lata temu rozpoczęliśmy akcję w Polskiej Akademii Umiejętności. Myślałem dotąd, że nasz głos jest głosem wołającego na puszczy, więc z prawdziwą przyjemnością dowiedziałem się ostatnio, że ministerstwo zauważyło jednak naszą pracę (informowałem o niej wielokrotnie panią minister Łybacką) i postanowiło skorzystać z dobrych wzorów. Nie wiem, co prawda, czy ministerialna pieczęć nie zaszkodzi wiarygodności całej sprawy, ale tak czy inaczej myślę, że – w porównaniu z dotychczasowym całkowitym brakiem zainteresowania sprawą ze strony władz oświatowych – jest to krok w dobrym kierunku.

UNIK WYDAWCÓW

W lutym tego roku odbyło się spotkanie minister edukacji Krystyny Łybackiej z wydawcami podręczników. Mówiono o konieczności szybkiego powołania funduszu recenzyjnego, zasilanego przez wydawców. Ze środków funduszu byłyby opłacane recenzje podręczników. Obecnie recenzenci opłacani są bezpośrednio przez wydawców. Zdaniem minister edukacji, obecny system jest korupcjogenny. Aby powstał fundusz, musi zostać znowelizowane rozporządzenie ministra edukacji, określające zasady dopuszczania podręczników do użytku szkolnego. W znowelizowanym rozporządzeniu ma być określona m.in. wysokość wynagrodzenia za recenzje.

Minister Łybacka nie wykluczała, że rozporządzenie zostanie znowelizowane jeszcze przed przyjęciem przez parlament tzw. dużej nowelizacji ustawy o systemie oświaty, w projekcie której znalazły się m.in. zapisy o możliwości wyróżniania przez ministra poszczególnych podręczników. Zapis ten został oprotestowany przez sekcję wydawców edukacyjnych Polskiej Izby Książki.
Podczas wspomnianego spotkania zdania wydawców, dotyczące możliwości wyróżniania podręczników, były podzielone. Część wydawców całkowicie neguje pomysł nagradzania podręczników przez ministra. Zdaniem przewodniczącego sekcji wydawców edukacyjnych PIK Piotra Marciszuka, powstanie w ten sposób podwójny system oceny podręczników.
Być może najbliższe miesiące przyniosą rozwiązanie tego problemu.

 

Komentarze