Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 2003

Spis treści numeru 3/2003

Nobilitacja techników

Poprzedni Następny

W stronę historii

Kartki z dziejów nauki w Polsce (42)

Piotr H?bner

  Do fundamentalnych idei nauki akademickiej wchodziła gradacja wynikająca z XIX-wiecznego podziału na naukę czystą i stosowaną. Jej instytucjonalnym odzwierciedleniem było odrębne usytuowanie politechnik i szkół ekonomicznych. Politechniki wraz z uniwersytetami wchodziły jednak do kategorii szkół akademickich. Uczonych zajmujących się naukami technicznymi traktowano w kręgach humanistycznych pobocznie, co uwidaczniała struktura wydziałów w towarzystwach akademickich. Nacisk potrzeb praktycznych i siła administracji rządowej zmieniły w początkach XX wieku owe proporcje.

Jednym z przejawów przewartościowania dyscyplin stało się specyficzne w warunkach polskich dążenie do powołania akademickiego tytułu inżyniera, włączanego po dziś dzień do poprzedzającego personalia ciągu tytułów i stopni naukowych. Presja silnego ekonomicznie i sprawnego organizacyjnie środowiska inżynierskiego sprawiła, iż w ustawie z 1922 roku o tytule inżyniera nadano mu rangę tytułu naukowego. Wyrazem realizmu – co jednak budziło zasadnicze kontrowersje w środowisku akademickim – było dopuszczenie do ubiegania się o ten tytuł absolwentów technicznych szkół średnich, jeśli wykazali się „wybitną działalnością” na polu techniki i złożyli odpowiedni egzamin w szkole akademickiej. Z tej możliwości nie korzystano, bo nie zostały wydane odpowiednie rozporządzenia wykonawcze. 

Po kilkunastu latach sporów Rada Ministrów zgłosiła do Sejmu w grudniu 1937 roku projekt nowej ustawy – o stopniach inżyniera dyplomowanego oraz inżyniera. Na wzór rozwiązań wprowadzonych w Niemczech w 1899 roku, rozróżniono dwie kategorie inżynierów. Pierwsza z nich łączona była ze stopniem o podwójnej randze: zawodowej i akademickiej. Rady wydziałów technicznych, rolniczych, ogrodniczych i leśnych szkół akademickich mogłyby, w drodze wyjątku, nadać ten stopień (a nie, jak uprzednio, tytuł) absolwentowi średniej szkoły zawodowej, mającemu za sobą 6-letnią praktykę, w tym 3 lata na stanowisku inżynierskim, po złożeniu egzaminu zawodowego. Jak wynikało z opracowania Zrzeszenia Absolwentów Krakowskiej Szkoły Przemysłowej (1938), tytuł inżyniera używany według zwyczaju w technice i przemyśle, został narzucony jako naukowy do zawodów rolniczych (...), które nigdy nie nazywały swoich zajęć inżynierskimi. 

Międzynarodowy Kongres Wykształcenia Technicznego w Barcelonie (1934) odrzucił tezę polskich delegatów, by tytuł inżyniera przysługiwał wyłącznie absolwentom szkół akademickich. Zalecono natomiast, by używać tytułu inżyniera dyplomowanego łącznie z nazwą uczelni, która dyplom wydała oraz by dać temu tytułowi ochronę prawną. Specyfika polska wynikała też z realiów – okres kształcenia inżynierów w politechnikach wydłużany był do 10 lat, co rodziło u tego rodzaju fachowców fałszywe ambicje i żądania specjalnych stanowych przywileji.
Ujawnili te ambicje w 1938 roku studenci politechniki i Akademii Górniczej ogłaszając strajk przeciw rządowemu projektowi dopuszczającemu możliwość nobilitacji techników bez wyższego wykształcenia. Prasa ujawniła jednak głosy przeciwne. Były konsul RP w Berlinie karol Rose dowodził na łamach „Czasu”, iż potrzeba nam nie „uczonych teoretyków” lecz zdolnych i wypróbowanych fachowców. Na posiedzeniu Sejmowej Podkomisji Oświatowej, 10 marca 1938 roku, minister WRiOP Wojciech świętosławski, utytułowany profesor, podkreślał: dla mnie osobiście tytuł nie odgrywa żadnej roli, cenię tylko kwalifikacje danego pracownika (...), lecz natura ludzka wymaga dumpingu, wymaga celu do którego winna dążyć. Czy tym celem mogło być – jak w przypadku stopnia naukowego doktora – wymierne i konkretne dzieło, do tego samodzielnie wykonane i stanowiące oryginalny wkład do nauki?

Komentarze