Przyzwolenie |
Felieton redakcyjnySą sprawy, obszary, idee, w których racje wydają się bezsporne – przynajmniej teoretycznie nikt nie ma wątpliwości, co jest wówczas słuszne. Niestety, gorzej z realizacją założeń w praktyce. Taką kwestią jest bez wątpienia uczciwość i przyzwoitość. Nikt, przynajmniej publicznie, nie wątpi, że w środowisku akademickim i naukowym muszą obowiązywać zasady naukowej rzetelności i przyzwoitości. Okazuje się jednak, że życie jest bardziej skomplikowane. Kiedy ponad rok temu rozpoczynaliśmy publikację cyklu „Z archiwum nieuczciwości naukowej”, świadomie podjęliśmy decyzję, że na początku pokażemy, jak te kwestie wyglądają za granicami naszego kraju, w części świata, do której aspirujemy. Od stycznia tego roku wróciliśmy na krajowe podwórko i dr Marek Wroński, lekarz z Nowego Jorku, pisze o rodzimych plagiatorach i innych przejawach nieuczciwości naukowej. Budzi to wiele emocji, a pewne rzeczy nie są oczywiste. Np. to, że nieuczciwość musi być piętnowana publicznie, a sprawa nie może być „załatwiana” we własnym gronie. Przy podejmowaniu decyzji o sankcjach nie mogą też odgrywać roli względy koleżeńskie czy „socjalne”. Winny musi być surowo i przykładnie ukarany. Najważniejsze chyba jednak, że wszyscy powoli się uczymy. Z przyzwoitością też nie jest czasem najlepiej. Opisujemy po raz kolejny przypadek Mikołaja Korca, pracownika naukowego, szykanowanego przez władze uczelni. To fikcyjne nazwisko, pod jakim ukryliśmy autora. Nie chce szkodzić sobie i uczelni „więcej niż musi”. Prawdziwe dane jest skłonny ujawnić, jeśli ktoś w ministerstwie edukacji lub innych instytucjach mogących pomóc zainteresuje się tą sprawą i zechce podjąć interwencję. Zawsze w dużej społeczności mogą się znaleźć jednostki „nieprzystosowane” i konfliktowe, ale to nie ten przypadek. Niestety, środowisko uczelni średniej wielkości nie jest w stanie samo rozwiązać problemu i zareagować. Traktujemy ten artykuł jako doniesienie o nieprawidłowościach. Mamy nadzieję, że ktoś zainteresuje się losami naszego publicysty, a może zareagują wreszcie władze uczelni. Coś niedobrego stało się z naszą zbiorową świadomością. Istnieje przyzwolenie na nieuczciwość i nieprzyzwoitość. I brak zdecydowanej reakcji tych, którzy powinni podjąć działanie. O wielu negatywnych zjawiskach powszechnie wiadomo, ale czas biegnie i nikt nie czuje się odpowiedzialny za ich rozwiązanie. Trochę tu się ostatnio zmienia, ale niespiesznie. Coś z tym należy zrobić. Andrzej Świć |
|
|