Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 2003

Spis treści numeru 6/2003

Woleli swoich

Poprzedni Następny

W stronę historii

Kartki z dziejów nauki w Polsce (44)

Piotr H?bner

  W XIX wieku ugruntowało się w nauce polskiej przekonanie, wyrażone już w średniowieczu (Boecjusz z Dacji), iż filozofowie są z natury cnotliwi, czyści i powściągliwi, sprawiedliwi, silni i liberalni, łagodni i wielkoduszni, wspaniałomyślni, posłuszni prawom, wolni od pokus rozkoszy. Ten nieosiągalny ideał bywał uzupełniany wzorami osobowymi konkretnych uczonych. Raz była to hagiografia, innym razem wzorzec zbudowany z anegdot, z rzadka – portret realny człowieka nie pozbawionego wad.

Przyznając naczelne miejsce ideałowi, powołując się od święta na wzory – na co dzień postępowano wedle reguł pragmatycznych. Duża część działań nie była dostępna wiedzy środowiskowej i nie była dokumentowana, często z pełną świadomością. Tym większa zasługa Henryka Barycza, który wiele czasu poświęcił na odtwarzanie realiów życia akademickiego. Dowodnie wykazał, iż w połowie XIX wieku zaczyna w Uniwersytecie Jagiellońskim dominować ekskluzywizm krakowski, swoista forma protegowania ustosunkowanych żywiołów miejscowych, która rozwielmożniwszy się przyniosła rychło wiele szkód dla tego środowiska naukowego, dając pierwszeństwo popieranym miernotom, a utrącając talenty pozbawione zaplecza wpływów rodzinnych.

Nie miał więc szans na habilitację w UJ Wojciech Kętrzyński i przez wiele lat krzywdzono Stanisława Windakiewicza. Słuszne żale zgłaszał Franciszek Piekosiński, wskazując na własny trud włożony w przygotowanie Pamiętnika piętnastoletniej działalności Akademii umiejętności. Jak pisał po dziesięciu latach (1898), sporo to kosztowało trudów i pracy, a i za to ani wynagrodzenia żadnego, ani Bóg zapłać nie otrzymałem; nie uznano nawet za właściwe choćby słówkiem wspomnieć w książce, że jej redakcją ja się zajmowałem. Te i inne żale przypłacił daleko idącym rozstrojem nerwowym. Z kolei Karol Potkański musiał – co było typowe – ustępować w staraniach o katedrę Wiktorowi Czermakowi, dużo mniej zdolnemu. Wbrew deklarowanemu obiektywizmowi krytyki, Michał Bobrzyński sporządził (1883) tendencyjną recenzję z pracy o Jerzym Ossolińskim, napisanej przez wybitnie uzdolnionego Ludwika Kubalę. Jak twierdzi Henryk Barycz, wszystkie przesłanki – a więc autor, miejsce ogłoszenia recenzji, jej tenor, zasadnicze zarzuty – wskazują, że mamy tu do czynienia z wyjątkowo przemyślanym aktem, dokonanym z premedytacją, nawet z perfidią, którego celem było nie tylko pozbawienie Kubali zdobytych wawrzynów, podcięcie w opinii czytelników, strącenie ze zdobytego piedestału, ale całkowite zdruzgotanie go jako historyka. To w Krakowie utrącono kandydaturę Szymona Askenazego, głosząc – jak sam relacjonował – wątpliwości o moim polskim i chrześcijańskim sumieniu.
Okazuje się, że często docierały do świata akademickiego obce wartości i układy. We wspomnieniach Stanisław Kutrzeba odnotował okoliczności utraty uroczystej promocji doktorskiej, podczas której wyróżniano najlepszego doktora pierścieniem z brylantami od Cesarza. Promotor Kutrzeby – Bolesław Ulanowski szorstko mi wymawiał, że chcę się starać o taką paradę, sugerował szybką i „cichą promocję” – tak, by zdążyć z wyjazdem do Archiwum Watykańskiego. Dopiero po czasie Kutrzeba odkrył ze zdumieniem, iż powodem czynionych mi trudności była chęć umożliwienia promowania się sub auspiciis Henrykowi Stanisławowi Badeniemu, synowi ówczesnego marszałka krajowego. Ale i poszkodowany, gdy został sekretarzem generalnym Polskiej Akademii Umiejętności, potrafił odpowiedzieć Teofilowi Modelskiemu, który proponował do druku artykuł źródłowy dotyczący powstania Akademii Umiejętności: O powstaniu Akademii pisał na podstawie materiałów, które są w Akademii, prof. Michał Bobrzyński. Ponieważ chodzi o przyczynek oparty na pewnej tylko części korespondencji, nie ma żadnej przeszkody, by Pan, Kolego, wydrukował go gdzie chce. Tekst Bobrzyńskiego nie był do tego czasu (1933) wydrukowany, choć powstał przed dziesięciu laty; był znacznie słabszy, powierzchowny. Ale i tekst Modelskiego – po takiej odpowiedzi – też nie został przez autora skierowany do druku. Na dzieje nauki polskiej składają się nie tylko doniosłe dokonania, ale i tak często niewypowiedziane publicznie żale. Daremne żale.

Komentarze