Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 2003

Spis treści numeru 6/2003

Myślą w przyszłość

Poprzedni Następny

Poczta elektroniczna

Specyficznych szans Polski wobec integracji z Unią należy szukać przede wszystkim 
na obszarze Info. Chodzi o wykorzystanie tego, że w krajach UE brakuje specjalistów w zakresie technik teleinformacyjnych: od techników, przez inżynierów, po doktorów.

Paweł Misiak

Szanowny Panie Redaktorze!

Fot. Stefan Ciechan

Przed miesiącem pozwoliłem sobie poruszyć temat obserwowania i rozumienia rzeczywistości obecnej w kontekście możliwości przewidzenia przyszłych trendów cywilizacyjnych. Wspomniałem, że moda na futurologię jakby minęła. Tymczasem zaś miałem okazję przysłuchać się nieco konferencji poświęconej formułowaniu scenariuszy rozwoju regionalnego. Przy okazji dowiedziałem się, że dziś najmodniejsze słowo w dziedzinie badania przyszłości to foresight.

Tego angielskiego określenia używa się także w polskiej literaturze przedmiotu, bo nie znaleziono (jeszcze?) dobrego rodzimego odpowiednika. Słowniki podają, że znaczy ono tyle, co „przewidywanie, przezorność”. W ogólnych definicjach podkreśla się różnicę między foresight a podobnym mu angielskim słowem forecast, które oznacza raczej prognozowanie, jak w przypadku pogody czy wzrostu gospodarczego, czyli szacowanie pewnych parametrów albo prawdopodobieństwa zdarzeń w przyszłości, najczęściej bliskiej. Foresight to coś znacznie ogólniejszego i dotyczącego dłuższej skali czasowej.

Chyba trudno zaprzeczyć, iż jednym z motorów napędowych współczesnej cywilizacji są osiągnięcia techniczne i technologiczne oparte na dokonaniach nauki. To samo można by powiedzieć o mijającej epoce cywilizacyjnej, zwanej erą przemysłową, ale w naszych czasach udział nauki i techniki w kształtowaniu szeroko rozumianego środowiska, w którym żyjemy, jest znacznie większy, a co może nawet istotniejsze, podlega szybkim zmianom. Bez „zmaterializowanej” wiedzy nie mielibyśmy wielu udogodnień i gadżetów. Dlatego mówi się o cywilizacji wiedzy albo – mniej więcej w tym samym sensie – o globalnym społeczeństwie informacyjnym. Foresight ma z tym wiele wspólnego.

NAUKOWIDZENIE

Czymże jest zatem ów foresight? Przed kilku laty pojęcie to występowało zwykle z dodatkiem określenia „techniczny”, które z czasem zaczęto pomijać. Definicje ogólnikowe mówią, że chodzi o systematyczny proces przekładania ubocznych i długofalowych implikacji rozwoju cywilizacyjnego na decyzje polityczne na różnych szczeblach, o rozwijanie możliwych wariantów przyszłości i dokonywania wśród nich wyboru, o jak najlepsze rozpoznanie przyszłości w celu podejmowania decyzji, które umożliwią realizację najlepszego wariantu przyszłości, a zarazem, wobec niepewności tejże, pozwolą się przygotować na możliwe a niespodziewane zmiany. Chodzi o systematyczne działania, mające na celu między innymi określenie „wschodzących” gałęzi nauki i techniki, i rozpoznanie obszarów badań strategicznych, które rokują nadzieje na największe korzyści ekonomiczne i społeczne.

Foresight przyjęto w Unii Europejskiej jako „obowiązujące” podejście w zakresie myślenia i działania odnośnie do przyszłości w perspektywie dziesięcioleci. W jego ramach prowadzi się prognozowanie i wartościowanie osiągnięć naukowo-technicznych, próbując rozpoznać długofalowe trendy i na tej podstawie podejmować decyzje dotyczące między innymi finansowania badań czy wdrożeń. Jedną ze stosowanych metod jest opracowywanie przez zespoły ekspertów scenariuszy przyszłego rozwoju naukowego, technicznego, społecznego i gospodarczego.
W ramach procesu foresightu stosowane są też inne metody szczegółowe, na przykład ankietowanie Delphi, czyli zbieranie opinii wśród szerokiego grona ekspertów różnych dziedzin, analiza patentów, konsultacje wśród głównych podmiotów społecznych na temat ogólnych oczekiwanych czy pożądanych kierunków rozwoju społecznego. Oprócz ostatniej, większość metod, podobnie zresztą jak i sam foresight, przejęto ze sfery biznesu, gdzie są stosowane do zarządzania w skali strategicznej.

ROBIMY FORESIGHT

Foresight „europejski”, z oczywistych względów ważny też dla nas, stosowany jest w szerszej skali – w odniesieniu do państw, regionów, a także branż. Celem jest rozpoznanie możliwości i oczekiwań co do przyszłości, a następnie określenie odpowiednich wariantów działań strategicznych. Tak szeroki proces foresightu ma służyć pomocą wszystkim zaangażowanym podmiotom w rozwijaniu ich własnych strategii, a także stanowić podstawę podejmowania decyzji w sferze publicznej, na przykład dotyczących priorytetów w finansowaniu kierunków badań naukowych.
Jak można wyczytać w internetowych „pismach europejskich”, przemyślenia, dyskusje i decyzje dotyczące kształtowania przyszłości właśnie teraz szczególnie zyskują na znaczeniu w obliczu złożoności współczesnej nauki, techniki i relacji społecznych oraz ograniczoności zasobów finansowych, zwłaszcza publicznych. W dziedzinie gospodarczej i społecznej trzeba dokonywać takich wyborów, aby inwestycje w rozwój naukowo-techniczny zwracały się w postaci istotnych innowacji i podniesienia jakości życia w dłuższej perspektywie. Ponieważ inwestycje te, angażujące spore pieniądze publiczne, stają się coraz kosztowniejsze, decyzje, zarówno w sferze publicznej, jak prywatnej, muszą w coraz większym stopniu polegać na wiarygodnych systemach wczesnego rozpoznawania istotnych sygnałów oraz oceny ryzyka i szans.

W dyskusjach na szczeblu Komisji Europejskiej wskazano kierunki, których powinny dotyczyć prace nad strategicznymi wizjami przyszłości Unii Europejskiej. Kierunki te określono hasłami: biotechnologia, społeczeństwo informacyjne, transport, energia, zrównoważony rozwój i wytwórczość.

W naszym kraju prace wstępne w dziedzinie foresightu prowadzi między innymi Komitet Prognoz „Polska 2000+” przy Prezydium PAN. Na wspomnianej konferencji sporo mówił o tym członek tegoż Komitetu prof. Andrzej P. Wierzbicki. W cytowanym przezeń, przyjętym przez Komitet znaczeniu, foresight to: instrument strategicznego rozpoznania politycznego, który dąży do uzyskania pogłębionego zrozumienia możliwych kierunków rozwoju w nauce i technice oraz ich skutków ekonomicznych i społecznych w celu wspomagania kształtowania zrównoważonej polityki naukowo-technicznej, dostosowania prac badawczych i rozwojowych do potrzeb społecznych, intensyfikacji współpracy naukowo-technicznej, systemowego i długofalowego rozwoju systemów i instytucji innowacyjności. Ważny jest przy tym z jednej strony procesowy i proceduralny charakter foresightu, z drugiej zaś szeroki kontekst społeczny i ekonomiczny, związany między innymi z demokratycznym współudziałem w tym procesie wielu „aktorów”. Ów szeroki kontekst społeczny jest niezbędny, jako że chodzi o przyszłość całego społeczeństwa, podobnie jak z członkostwem w Unii Europejskiej.

CZY DLA NAS AMI?

Wśród opracowań powstałych w ramach europejskiego foresightu znaczące miejsce zajmują scenariusze dotyczące możliwych kierunków rozwoju cywilizacyjnego w dziedzinie objętej hasłem społeczeństwa informacyjnego. Określane w skrócie jako AmI, od angielskiego Ambient Intelligence, dotyczą wizji „inteligencji” (w sensie teleinformatycznym, czyli komputerowo-łącznościowym) ukrytej w środowisku cywilizacyjnym, działającej w sposób „przezroczysty”. W wizji tej mówi się o implikacjach możliwych, zdaniem ekspertów, w ciągu kilkunastu lat, zmian w technikach komunikowania się i przetwarzania informacji, umożliwiających dostosowanie silnie zinformatyzowanego otoczenia do indywidualnych potrzeb człowieka.
W scenariuszach wizji AmI zakłada się, że opisywane rozwiązania mają być ukierunkowane na człowieka, nie zaś tylko uwzględniać określoną jego rolę: użytkownika, konsumenta czy pracownika. Celem ma być „techniczne wspomaganie” i ułatwianie wszelkich relacji międzyludzkich na wszystkich poziomach (rodzinnych, społecznych, kulturalnych itd.), nie zaś jedynie podnoszenie efektywności działań, czy to biznesowych, czy w sferze społecznej. Zawarta w otoczeniu człowieka „inteligencja” ma w jednakim stopniu służyć zbiorowościom, jak i jednostkom. Owa „inteligencja” środowiska cywilizacyjnego ma w ogólności polegać na tym, iż będzie ono umiało wyczuwać i rozpoznawać każdego człowieka i w zindywidualizowany sposób reagować na jego potrzeby. Może być wykorzystywana na przykład w usługach ochrony zdrowia, do wspomagania decyzji biznesowych czy rozszerzenia możliwości udziału w kulturze.
Podstawą AmI mają być ukryte we wszelkiego rodzaju przedmiotach inteligentne i intuicyjne interfejsy (np. sterowane głosem lub gestem). A co najważniejsze, ma to być „infrastruktura usługowa” powszechnie dostępna, nie absorbująca uwagi, niewidoczna, czyli „przezroczysta”, a jednocześnie umożliwiająca pełną kontrolę, dająca użytkownikowi wolność wyboru nie tylko odnośnie do samego korzystania zeń, ale też ewentualnego całkowitego wyłączenia w danym miejscu i czasie, na przykład w celu realizacji prawa do prywatności.

KIERUNEK: INFO

Jak to ujął prof. Wierzbicki, wizja AmI może się nam w kontekście polskich problemów wydawać „projekcją futurystyczną”, nie mającą szans realizacji przez długie dziesięciolecia. Ale Komisja Europejska przyjęła ją za podstawę określania priorytetów na obszarze infrastruktury społeczeństwa informacyjnego w 6. Programie Ramowym, w którym też chcielibyśmy wziąć udział. Czyli, mówiąc wprost, można z tego wyciągnąć pieniądze, a przy okazji rozwiązać niektóre trapiące nas problemy.

Na przykład, dzięki przeprowadzonym przez Komitet analizom wskazano, iż specyficznych szans Polski wobec integracji z Unią należy szukać przede wszystkim na obszarze Info. Konkretnie mówiąc, chodzi o wykorzystanie tego, że w krajach UE (choć także i w Polsce) brakuje już teraz – a przewidywania wskazują na pogłębianie się tych braków w przyszłości – specjalistów w zakresie technik teleinformacyjnych: od techników, przez inżynierów, po doktorów. Zwiększenie liczby kształcących się w tych specjalnościach wymaga pewnych nakładów finansowych, ale też można w tym celu skorzystać z funduszy unijnych. Sugestie Komitetu idą nawet dalej – by programowanie komputerów uczynić polską specjalnością w Unii Europejskiej i w związku z tym „ustawić” długofalowe priorytety w systemie edukacyjnym. Takie ukierunkowanie kształcenia nie wymaga wielkich pieniędzy, jako że do nauczania programowania i informatyki nie potrzeba drogiego wyposażenia laboratoryjnego, a głównie odpowiednich kadr.

Jednocześnie Komitet zauważa, że podstawą dobrego kształcenia, zwłaszcza w szkołach wyższych, muszą być badania o charakterze wyprzedzającym – „inaczej kształcić będziemy zawsze specjalistów na wczoraj”. Dlatego potrzebne jest stworzenie strategicznych programów, głównie na szczeblu rządowym, promujących rozwój naukowo-techniczny i infrastrukturalny w teleinformatyce, sprzyjających rozwijaniu potencjału intelektualnego w wybranych dziedzinach, szczególnie tych, które miałyby stać się polską specjalnością.

Te strategiczne, długofalowe wizje, tworzone i stale ulepszane w ramach procesu foresightu na szczeblu państwowym i regionalnym, muszą – jak wspomniałem – angażować wszystkie istotne siły społeczne, od środowisk naukowych, dających bazę merytoryczną, poprzez gospodarcze, za pomocą kapitału „przekuwające” idee w produkty, do politycznych, do których zadań należy m.in. społeczne uzgadnianie strategii rozwoju i w pewnej mierze kierowanie ich realizowaniem. Skuteczne metody i procedury są znane – to właśnie foresight. Wśród regionów UE są też liczne dobre przykłady praktycznych realizacji. Problem polski polega jednak na tym, że większość naszych polityków na wszystkich właściwie szczeblach nie wybiega myślą poza horyzont paru lat i własnego płotu (a może portfela?). W tej sytuacji nawet najlepsze merytorycznie opracowania w ramach foresightu są jedynie plikami zapisanych kartek. Może więc należałoby przede wszystkim opracować program kształcenia polityków na przyszłość?

Z wyrazami uszanowania
Paweł Misiak

pm@wroclaw.com

Komentarze