Propozycje zmian w projekcie |
AgoraTekst ten zrodził się w wyniku dyskusji w gronie Klubu Stypendystów Paweł Koteja, Marcin Hoffmann Zespół prezydencki pod przewodnictwem prof. Jerzego Woźnickiego przedstawił projekt ustawy, która ma stanowić jednolity system regulujący życie szkół wyższych w Polsce. W każdym tak ambitnym projekcie muszą się znaleźć jakieś luki. Sądzimy, że dwie są najpoważniejsze: brak klarownej regulacji statusu uczestników studiów doktoranckich i brak ochrony interesów uczelni w sytuacji, gdy są one naruszane przez zatrudnionych w niej mianowanych nauczycieli akademickich. UCZESTNICY STUDIÓW DOKTORANCKICHPojęcie „student” nie znalazło się wśród innych definiowanych w Art. 3 projektu ustawy. Nie jest więc jasne, czy w licznych miejscach, w których mówi się o studentach ma się też na myśli uczestników studiów doktoranckich. Niektóre artykuły sugerują, że intencją ustawodawcy jest traktowanie studiów doktoranckich jako studiów, a uczestników studiów doktoranckich jako studentów: Art. 155 ust. 1. Studiami pierwszego stopnia są studia licencjackie i inżynierskie; ust. 2. Studiami drugiego stopnia są studia magisterskie; ust. 3. Studiami trzeciego stopnia są studia doktoranckie; Art. 161. Osoba przyjęta na studia nabywa prawa studenta... Można więc sądzić, że osoba przyjęta na studia doktoranckie nabywa prawa studenta. Za taką interpretacją przemawia też odwołanie się w towarzyszącym projektowi piśmie (Syntetyczna informacja...) do wymogów procesu bolońskiego, tworzącego wspólną przestrzeń szkolnictwa wyższego w Europie. Inną interpretację narzuca jednak Art. 3: ust. 2. Ilekroć w ustawie jest mowa o studiach bez ich bliższego określenia, rozumie się przez to studia wyższe, o których mowa w ust. 1 pkt 5. Ust. 1 pkt 5 nie obejmuje studiów doktoranckich (zdefiniowanych w Art. 3 ust. 1 pkt 10), a zatem ogólne pojęcie studia też ich nie obejmuje. Ponadto liczne artykuły wymieniają obok siebie, jako pojęcia alternatywne, studentów i uczestników studiów doktoranckich albo studia i studia doktoranckie, a w Dziale IV, obok Rozdziału 3, dotyczącego Samorządu i organizacji studenckich, jest osobny Rozdział 4 dotyczący Samorządu i organizacji uczestników studiów doktoranckich. Przy takiej interpretacji uczestników studiów doktoranckich nie dotyczyłyby przepisy z rozdziału Prawa i obowiązki studentów (w dziale IV: Studia i studenci), bo w nich mówi się wyłącznie o studentach. Uczestnicy studiów doktoranckich nie mieliby też zagwarantowanego ustawowo prawa do reprezentacji w ciałach kolegialnych, wypowiadania się w sprawie stanowiska prorektora i dziekana właściwego do ich spraw ani prawa do organizowania zgromadzeń, bo artykuły określające wymagania wobec statutów uczelni co do proporcji udziału o prawie do weta i o organizowaniu zgromadzeń, mówią tylko o studentach (Art. 67 ust. 3, Art. 71 ust. 1, Art. 74 ust. 2, Art. 77 ust. 2, Art. 199 ust. 1). Nie przysługiwałyby im też ulgi w przejazdach publicznymi środkami komunikacji miejskiej, bo Art. 168 też dotyczy tylko studentów. Znaczną część regulacji dotyczących studiów doktoranckich pozostawiono w gestii ustawy z dnia 14 marca 2003 o stopniach i tytule naukowym. Co ciekawe, w kwestii odpowiedzialności dyscyplinarnej uczestników tych studiów ustawa ta odwołuje się do zasad określonych dla studentów w odrębnych przepisach (Art. 38). Art. 38 nakłada na uczestników studiów doktoranckich obowiązek prowadzenia zajęć dydaktycznych i grozi za jego niewypełnienie skreśleniem z listy uczestników. Wydaje się jednak, że ustawa o stopniach i tytule naukowym winna określać wymagania stawiane kandydatom do tych stopni, a nie ingerować w sposoby dochodzenia do ich osiągnięcia. Warunkiem uzyskania stopnia doktora nie są osiągnięcia dydaktyczne ani uczestniczenie w studiach doktoranckich. Wymóg prowadzenia zajęć dydaktycznych powinien być więc zapisany w regulaminach studiów w poszczególnych uczelniach (które mogą taki wymóg powiązać np. z otrzymywaniem stypendium), a nie w ustawie o stopniach naukowych. Ogólnie – ustawowe regulacje dotyczące studiów doktoranckich powinny się znaleźć w Prawie o szkolnictwie wyższym, a nie w ustawie o stopniach naukowych. A zatem, przedstawiony projekt ustawy nie reguluje w sposób systematyczny statusu uczestników studiów doktoranckich, co oznacza rezygnację z podstawowego zamierzenia – stworzenia jednolitego prawodawstwa dotyczącego całości zagadnień szkolnictwa wyższego. Szczególne wyróżnianie studiów doktoranckich wynika zapewne z zaszłości historycznych. Logiczne wydaje się jednak traktowanie uczestników tych studiów jako pełnoprawnych studentów. Łatwo zresztą zauważyć, że w projekcie ustawy zapisy dotyczące studentów i uczestników studiów doktoranckich oraz studiów i studiów doktoranckich są analogiczne: równie dobrze można by mówić o studentach i studiach – w poszerzonym znaczeniu w duchu Art. 155. Zgodnie z projektem ustawy, uczestnicy studiów doktoranckich, tak jak inni studenci, otrzymaliby prawo do ulg w przejazdach środkami komunikacji publicznej (Art. 200) oraz stypendia i świadczenia zdrowotne, choć uprawnienia te zapisano w odrębnych ustawach. Tak jak studia niższych stopni, stacjonarne studia doktoranckie mają być bezpłatne, a wysokość odpłatności za niestacjonarne oddano do decyzji instytucji organizującej te studia (Art. 204). A zatem, potraktowanie uczestników studiów doktoranckich jako studentów nie byłoby związane z poważnymi konsekwencjami finansowymi. Podsumowując, nie ma powodu, dla którego ustawa nie miałaby traktować uczestników studiów doktoranckich jako studentów. DODATKOWE ZATRUDNIENIE NAUCZYCIELIPodejmowanie przez nauczycieli akademickich pracy na wielu etatach, a także prowadzenie działalności gospodarczej, może prowadzić do konfliktu interesów i być źródłem nadużyć. Ustawa nie powinna ograniczać inicjatywy nauczycieli akademickich w nawiązywaniu współpracy z innymi uczelniami, instytutami badawczymi czy przedsiębiorstwami, w celu prowadzenia dydaktyki, wspólnych badań, realizacji wdrożeń, uzyskiwania patentów itp. Chodzi tylko o to, żeby takie działania nie były de facto formą pasożytowania zewnętrznych instytucji na uczelniach, a zwłaszcza uczelniach publicznych. Według projektu ustawy, mianowany nauczyciel musi uzyskać zgodę rektora na dodatkowe zatrudnienie lub działalność gospodarczą (Art. 121 ust. 1), a rektor może wypowiedzieć mu stosunek pracy, gdy wymóg taki nie został dopełniony (Art. 116 pkt 4). Jednakże Art. 215 umożliwia kontynuowanie dodatkowego zatrudnienia podjętego przed wejściem w życie ustawy. Łatwo też można obejść ten wymóg, pobierając wynagrodzenie na podstawie umów o dzieło (których Art. 121 nie dotyczy) czy zakładając spółki z o. o. A zatem, ustawa nie daje narzędzia pozwalającego na ochronę interesów uczelni w sytuacji, gdy działalność mianowanego nauczyciela akademickiego interes ten narusza. Gdy taki mechanizm zacznie sprawnie funkcjonować, możliwe będzie zrezygnowanie z ustawowego wymogu uzyskania zgody na dodatkowe zatrudnienie (Art. 121), który przez wielu jest postrzegany jako naruszenie prawa do swobodnego dysponowania swoim czasem poza miejscem pracy, albo za narzędzie umożliwiające dyskryminację niepokornych pracowników. Wymóg uzyskania zgody na dodatkowe zatrudnienie, bądź nawet absolutny zakaz, mógłby być elementem kontraktu między uczelnią a konkretnym nauczycielem, nie miałby zatem charakteru ustawowego ograniczenia wolności. INNE UWAGIArt. 3 ust. 1 pkt 12 stawia bardzo niskie wymagania wobec uczelni akademickich, za które mogą uchodzić takie, w których przynajmniej jedna jednostka organizacyjna posiada uprawnienie do nadawania stopnia naukowego doktora. A zatem, uczelnia zatrudniająca zaledwie ośmiu samodzielnych pracowników naukowych mogłaby zostać uczelnią akademicką. Konieczne jest podniesienie poziomu tych wymagań, przynajmniej do uprawnień nadawania stopnia doktora habilitowanego. W Art. 44, określającym tryb wyboru członków Rady Głównej Nauki, jest mowa o wybieraniu elektorów spośród grup nauczycieli zatrudnionych w danej uczelni w pełnym wymiarze czasu pracy. Wobec nagminnej „wieloetatowości”, oznacza to prawo do zgłaszania elektorów i kandydowania do tej funkcji w kilku uczelniach. By temu zapobiec, należy odwołać się do „podstawowego miejsca pracy”. W Art. 46 nie opisano trybu odwoływania członków Komisji Akredytacyjnej, do którego ma prawo minister. Komisja jest narzędziem ministra, musi więc on mieć nad nią kontrolę. Ustawa powinna jednak umożliwić zapobieganie patologicznej sytuacji, w której minister swobodnie wymienia całe składy zespołów Komisji, aż do uzyskania pożądanej oceny placówki, która wywarła na niego wystarczająco silny wpływ. Jako minimum należy wprowadzić stwierdzenie, że powołanie do Komisji następuje na cały okres trwania kadencji oraz wymóg przedstawienia przez ministra pisemnego uzasadnienia w przypadku wcześniejszego odwołania (co umożliwi poddanie zasadności decyzji ministra osądowi publicznemu). Ze względu na organizację życia akademickiego, rozsądne jest określenie początku kadencji na 1 października, a nie 1 stycznia. Art. 51 ust. 3 daje Konferencji Rektorów tylko 30 dni na wyrażenie ważnych opinii. Konferencja reprezentuje uczelnie wobec władz państwa i powinna wyrażać opinię środowisk akademickich. Okres 30 dni jest zdecydowanie za krótki. Termin ten powinien wynosić 2 miesiące, tak jak w przypadku opinii Rady Głównej. Art. 107 ust. 3 wymaga, by osoba zatrudniona na stanowisku profesora wizytującego posiadała co najmniej stopień naukowy doktora habilitowanego. Utrudnia to zatrudnianie na tym etacie profesorów z większości krajów świata. W odniesieniu do stanowisk profesorów zwyczajnych i nadzwyczajnych, możliwość taka jest dana na mocy Artykułu 102 ust. 4: Przy zatrudnieniu osoby, o której mowa w ust. 3 [chodzi o cudzoziemców], można odstąpić od warunków określonych w art. 107 ust. 1 i 2. Konieczne jest takie uzupełnienie Art. 102 ust. 4, by obejmował również profesorów wizytujących. PODZIĘKOWANIA I REFLEKSJETekst ten zrodził się w wyniku dyskusji w gronie Klubu Stypendystów Zagranicznych Fundacji na rzecz Nauki Polskiej. Dziękujemy wszystkim, którzy wzięli w niej żywy udział. Nie udało się nam osiągnąć zgodności we wszystkich sprawach, o których tu piszemy. Kością niezgody był Art. 121, żądający od mianowanych nauczycieli akademickich uzyskania zgody rektora na dodatkowe zatrudnienie. Podzielamy zastrzeżenie, że jest to ograniczenie wolności osobistej, ale różnimy się w ocenie, czy artykuł ten powinien być pozostawiony do czasu, gdy zaczną sprawnie działać mechanizmy samokontroli na poziomie uczelni (P. K.), czy od razu usunięty (M. H.). Okazało się jednak, że główny powód zastrzeżeń był inny: obawa, że Art. 121 będzie wykorzystany jako narzędzie dyskryminacji niepokornych nauczycieli. Obawy te wyrażali młodzi ludzie, którzy już odnieśli poważne sukcesy, a nie nieudacznicy. Głosy te dochodziły z różnych miejsc Polski i trzeba je traktować poważnie. Jak to możliwe, że w uczelniach, w których władze są demokratycznie wybierane, nauczyciele akademiccy czują się zagrożeni niesprawiedliwym traktowaniem? Stan ten musi napawać smutkiem. Boimy się, że nie zmieni tego najlepsza nawet ustawa. Cenne uwagi zawdzięczamy kolegom z Instytutu Nauk o Środowisku UJ. Rada Instytutu popiera zawarte w tym artykule uwagi i propozycje zmian w ustawie. Marcin Hoffmann, chemik, Uniwersytet Adama Mickiewicza (hoffmann@man.poznan.pl)
|
|
|