Recenzje |
Geny czy wychowanie?
Swoim rozważaniom, mającym charakter pasjonującego profesorskiego wykładu, nie nadaje jednak stylu naukowej nowomowy. Wręcz przeciwnie. Wyprowadzeni z zamkniętego laboratorium, siadamy w sali wykładowej, pośród ludzi w różnym stopniu zainteresowanych naturą człowieka, ale nie będących specjalistami od genetyki ani neurobiologii. To sprawia, że nie czujemy się wyobcowani w wędrówce meandrami mózgu. Ta piekielna podróż nie jest łatwa. Więcej w niej pytań niż odpowiedzi. W gruncie rzeczy jesteśmy ignorantami, przyznaje amerykański biolog molekularny. Ale rezygnacja nie leży w jego naturze. Drąży, szuka rozwiązań, choćby naokoło. Nie odnaleziono jeszcze genu zachłanności? Co z tego, udało się przecież zlokalizować geny emocji, np. strachu, leżących u jej podstaw. A zazdrość? Czy naprawdę nie dostrzegacie jej związków z depresją? – pyta szef Center for Maind, Brain and Learning. Zazdrościmy sąsiadowi, bo posiada coś, czego nie mamy. Czujemy się pokrzywdzeni przez los, a w dodatku nie możemy zmienić tej sytuacji i ogarnia nas całkowita bezradność. Stąd już tylko krok do załamania. Z pomocą w poszukiwaniu genetycznego źródła przychodzi neurobiologia, która w dużym stopniu za wystąpienie depresji obarcza podwzgórze, niewielką strukturę położoną blisko podstawy mózgu. Co ciekawe, zaangażowane jest ono także w powstawanie pobudzenia seksualnego, bierze udział w procesie kontroli łaknienia, a nawet jest naszym wewnętrznym synchronizatorem, który, działając nieprawidłowo, wprawia w rozleniwienie. To prawdziwy neuronalny warsztat. Chcecie dokładnie poznać jego działanie, a nie macie ochoty na lekturę encyklopedii medycznej? Nie ma sprawy, puśćcie po prostu wodze fantazji. Statki handlowe pływające po Adriatyku pomogą zrozumieć przepływ neuroprzekaźników pomiędzy neuronami. Z kolei zasady działania kserokopiarki przydadzą się, by wyjaśnić proces kopiowania genów. Istotnym kontekstem całej opowieści jest... Boska Komedia. W kolejnych rozdziałach, których tytuły nawiązują do siedmiu grzechów głównych, wraz z Dantem podróżujemy po kręgach Czyśćca, zgłębiając biologiczne aspekty lenistwa, gniewu, pychy... Autor próbuje wyjaśnić, bądź przynajmniej uprawdopodobnić, wiele nierozstrzygniętych zagadek naszego zachowania. Czy to możliwe, by pobudzenie seksualne było raczej procesem, który nam się zdarza, niż takim, który podlega naszej kontroli? Jak daleko sięga lęk, zanim stanie się patologią, która czyni z ludzi skąpców? Którym obszarom mózgu podlegają nasze awanturnicze skłonności i co właściwie dzieje się z ciałem, gdy wpadamy w złość? Niestety, ograniczoność współczesnej wiedzy nie pozwala odpowiedzieć na zasadnicze pytanie: czy to wychowanie w określonym kręgu społecznym, czy też bardziej łańcuch DNA determinuje nasze zachowania? A może i jedno, i drugie? Nie zapowiada się, by nauka położyła w najbliższej przyszłości kres ludzkiej skłonności do grzechu – konkluduje John Medina. (karma) John Medina, Genetyczne piekło, tłum. Joanna i Przemysław Turkowscy, Wydawnictwo W.A.B., Wydawnictwo CiS, Warszawa 2003.
Władza u progu XXI wieku
Zmiana władzy to trzeci element trylogii Alvina Tofflera, analizującej zmiany współczesnego świata. Po Szoku przyszłości i Trzeciej fali, opisujących gwałtowne przyspieszenie cywilizacyjne II połowy XX wieku, nazywane przez Tofflera cywilizacją postfabryczną, napisana w 1990 roku Zmiana władzy pokazuje wpływ owej rewolucji informatyczno-technologicznej na samą „istotę” władzy, dla której czynnikiem najistotniejszym staje się informacja, a nie, jak wcześniej, przemoc czy bogactwo. Toffler rysuje obraz zmian i tendencji świata przełomu wieków, kiedy ucieleśnia się hasło Francisa Bacona: „Wiedza jest władzą”. Autor ujmuje tylko jeden aspekt świata końca XX wieku – nie ma tu rozważań dotyczących duchowych czy kulturalnych zmian na świecie. Wydaje się jednak, że w podtekście jest jeszcze jedno założenie – że zmiany ekonomiczno-technologiczne determinują sytuację duchową i kulturalną. Toffler pokazuje, że zmiana władzy dokonuje się na poziomie przedsiębiorstwa, które wskutek informatyzacji przechodzi od „klasycznego” modelu hierarchicznie zorganizowanej władzy (w której informacje z „nor” poszczególnych działów, poprzez korytarze pośrednich stopni kierowniczych, odpowiednio przekształcone docierały do centrum) do modelu horyzontalnego, gdzie wszyscy mają jednakowy, szybki dostęp do informacji poprzez relacyjne bazy danych. Ale zmiana władzy dokonuje się i na szczeblu państw, wraz z pojawieniem się ponadnarodowych korporacji. Rządy państw, wskutek globalnych powiązań między ponadnarodowymi przedsiębiorstwami, tracą tę władzę w sposób znaczący. Międzypaństwowy przepływ kapitału powoduje, iż rządy muszą się liczyć z opinią milionów anonimowych akcjonariuszy. Z drugiej strony, nie można sobie wyobrazić żadnego większego przedsięwzięcia technologicznego bez współpracy dziesiątek czy setek przedsiębiorstw z wielu części świata. Poziom zaawansowania technologicznego przedsięwzięć jest tak wysoki, iż członkowie rządów w podejmowaniu decyzji, jak nigdy dotąd, muszą opierać się na wiedzy specjalistów. To, co niegdyś było rozdzielone, tzn. aparat przemocy, kapitał i dostęp oraz wytwarzanie nowych informacji, przenikają się w takim stopniu, iż wypracowane po II wojnie światowej struktury polityczne (ONZ czy UE), są według Tofflera anachroniczne. Alternatywą winien być model „elast-firmy” (w której wzajemne relacje poszczególnych części nie są z góry określone, a części powstają lub giną w zależności od poszczególnych zadań), który na płaszczyźnie państw realizowałby się w postaci wiązania istniejących organizacji bez wprowadzania dodatkowego poziomu kontroli. Wydaje się że każdy, kto chce choć trochę zrozumieć to, co dzieje się na świecie początku XXI wieku, winien sięgnąć po Zmianę władzy. Marek Lechniak Alvin Toffler, Zmiana władzy. Wiedza, bogactwo i przemoc u progu XXI stulecia, tłum. Paweł Kwiatkowski, Wydawnictwo ZYSK i S-ka, Poznań 2003.
Europa pierwszego milenium
Skomplikowany proces tworzenia kulturowo jednej Europy nie zawsze był aktem świadomym. W procesie tym brali udział władcy, wodzowie, uczeni, artyści, poeci. Szczególna rola świętych, jak dowodzi autor, polegała na stróżowaniu przy poprawnym rozwiązywaniu wszelkich zagadnień podsuwanych przez proces stapiania się w jedną organiczną całość różnorodnych elementów dziedzictwa semickiego, greckiego, rzymskiego, celtyckiego i wszystkich wędrownych plemion, szukających swego miejsca we wspólnym domu, któremu na imię: Europa chrześcijańska. W zamierzeniu autora książka nie była pomyślana jako zbiór życiorysów świętych ani opis powstawania cywilizacji europejskiej. nie miała stanowić też dzieła zawierającego oryginalne poglądy na średniowiecze i poprzedzający je poranek chrześcijaństwa. Tym niemniej autor ukazał pewien stan rzeczy pomijany przez historyków rodzącej się Europy, którzy nie zawsze potrafią lub pragną oddać sprawiedliwość ludziom wnoszącym w ten proces bogactwo doskonałości chrześcijańskiej. Mirewicz pokazał, iż nie tyle – rzeczywiste, a niekiedy i domniemane, przypisywane przez późniejszą tradycję – cuda świętych ani nie aureola pobożności i kult, jakim obdarzyli ich ludzie, ale żmudna, codzienna droga odkrywania prawdy stanowi dla Europy szczególną wartość. Pustelnik Antoni, uczony Hieronim, płacząca nad synem Monika, mnich Benedykt poprzez rozwiązywanie własnych problemów stawali się pomocą i zarazem wzorcem budowania relacji w stosunku do Boga, kosmosu i ludzi. Ten chrześcijański gest ukształtował fundament – duchową kulturę Europy w I tysiącleciu. Nawiązanie relacji z Bogiem nie zwalniało świętych z dociekań nad istotą rzeczywistości. Starali się do niej dotrzeć wysiłkiem umysłu. Uznawany przez potomnych za fideistę św. Augustyn pisał: Niechaj daleką od nas będzie myśl, że Bóg gani w nas to, dzięki czemu uczynił nas wyższymi od innych stworzeń. Niech dalekie będzie od nas przypuszczenie, że musimy wierzyć w ten sposób, aby wykluczyć konieczność uznania czy potrzeby rozumu. Św. Ireneusz nazwany został przez Tertuliana „człowiekiem badającym z ciekawością wszystkie dziedziny wiedzy”. Św. Justyn dostrzegał konieczność wprzęgnięcia filozoficznej myśli pogańskiej w służbę Bogu Jedynemu. Pustelnicy od Antoniego byli wytrawnymi znawcami logiki, a także kwestii psychologicznych, społecznych i kulturalnych swojej epoki. Święci Bazyli, Ambroży, Jan Chryzostom, Hieronim, Benedykt, Grzegorz Wielki należeli do wybitnych znawców pogańskiej literatury antycznej i bynajmniej nie żywili z tego powodu pogardy dla jej twórców, jako niechrześcijan. Święci, dzięki swej umysłowości i zakorzenieniu w chrześcijaństwie, nadali swemu życiu sens i cel. Dzięki nim otrzymała je także sama Europa. Książka Mirewicza jest, także w swej wewnętrznej warstwie, próbą odpowiedzi na pytanie o aktualne oblicze dzisiejszych twórców Europy. Bogdan Bernat Jerzy Mirewicz, Współtwórcy Europy, Wydawnictwo WAM, Kraków 2003.
Tradycje polskich Żydów
Autorami słownika są byli pracownicy Żydowskiego Instytutu Historycznego. Z jednej strony, odtwarzali oni tę najtrudniejszą część historii, nieopisaną, z rzadka zachowaną w dokumentach – do wybuchu II wojny światowej. Z drugiej zaś – porządkowali wydarzenia przynależne do czasów nam współczesnych. Autorzy, tworząc słownik, musieli dokonać kilku zastrzeżeń uściślających w ten sposób krąg badawczy. Jest on imponujący – słownik zawiera 4 tys. haseł, 500 ilustracji kolorowych i czarno-białych, biogramy najwybitniejszych przedstawicieli świata kultury żydowskiej i polsko–żydowskiej. Choć, jak zaznaczono, pominięto osoby, które nie identyfikowały się z religią żydowską (np. B. Leśmian czy J. Brzechwa) oraz żyjące. Warto również podkreślić, iż przywołano biogramy osób nieprzynależących do narodu żydowskiego, które działały na jego rzecz, m.in. J. Karskiego, Z. Kossak-Szczuckiej. Interesująca jest również bogato zaprezentowana sztuka żydowska, jej twórcy: pisarze, tworzący często w języku jidysz czy hebrajskim, malarze czy filmowcy, znani i cenieni, jak chociażby tragicznie zmarły A. Ford. Wśród przywołanych ośrodków kulturalnych nie brakuje teatrów, nawet amatorskich, jak i wielkich dramaturgów, aktorów – inicjatorów żydowskiego teatru (I. Kamińska, a właściwie ród Kamińskich). Na osobną uwagę zasługują hasła dotyczące historii i polityki. Któż bowiem wie o istnieniu „pułku lekkokonnego starozakonnego” w czasie powstania kościuszkowskiego? Również na temat postawy polskich Żydów w czasie powstań listopadowego czy styczniowego nie istnieje zbyt wiele opracowań. Dlatego zapoznanie się z tymi krótkimi informacjami daje możliwość odkrycia nieznanych kart przeszłości. Autorzy nie pomijają wydarzeń dotyczących historii najnowszej, m.in. pogromu w Kielcach czy marca 68. Wśród haseł są i takie, które odnoszą się do instytucji żydowskich, powstałych po 1989 r., w chwili zmiany ustroju politycznego. Jest to pierwsza część Polskiego słownika judaistycznego, obejmująca hasła od a do k. Zatem należy poczekać na część drugą, dopełniającą to wielkie przedsięwzięcie (jak podają redaktorzy książki, złożona została do druku już w 2000 r.; szkoda, iż trzeba było tak długo czekać na jej wydanie). Jednak patrząc na to olbrzymie zamierzenie edytorskie można powiedzieć, iż Polski słownik judaistyczny stanowi kompendium wiedzy, którego żaden badacz tradycji judaistycznej, jej związków z kulturą i historią Polski, nie powinien pominąć. Monika Szabłowska Polski słownik judaistyczny. Dzieje – Kultura – Religia - Ludzie, t. 1, opr. Zofia Borzymińska, Rafał Żebrowski, Wydawnictwo Prószyński
Dzieje bezpaństwowców
Dwa zagadnienia szczególnie warte są podkreślenia. Pierwsze dotyczy wyjątkowej ciągłości kulturowej niektórych obszarów kontynentu. Z szacunkiem bowiem czytałam o Egipcie, w którym powstała pierwsza cywilizacja afrykańska i przez 3 tys. lat nieprzerwanie zachowała monolityczną i stabilną kulturę. Drugie związane jest z jedną z zasadniczych różnic w historii Europy i Afryki. Historia europejska to niemal zawsze historia jednego państwa lub grupy państw. W Afryce przez 2 tys. lat funkcjonowały obok siebie kraje bez struktury państwowej. Społeczeństwa, które działały bez organizacji państwowej, nie pozostawiły po sobie informacji. Nasze wiadomości na temat ich dziejów pochodzą dopiero z XIX i XX wieku. I nie chodzi tu bynajmniej o zjawisko marginalne – przynajmniej czwarta część Afryki Zachodniej u progu kolonializmu żyła w społecznościach niezorganizowanych w państwa. Dawniej historycy nie podejmowali po prostu tego tematu. Współcześni antropolodzy i lingwiści, na podstawie badań potomków dawnych bezpaństwowców, starają się dociec kształtu ich przeszłości. Katarzyna Gałczyńska Philip Curtin, Steven Feierman, Leonard Thompson, Jan Vansina, Historia Afryki, tłum. Marek Jannasz, Wydawnictwo Marabut, Gdańsk 2003, seria: Narody i Cywilizacje.
Książki nadesłane
|
|
|