Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 2003

Spis treści numeru 7-8/2003

Recenzje

Poprzedni Następny

Geny czy wychowanie?

„Jesteś taki sam, jak twój ojciec”. Ileż to razy w młodości słyszeliśmy tę formułkę, tuż po tym, jak coś spsociliśmy. Czy w związku z tym skłonności do grzesznych postępków odziedziczyliśmy w genach? A może to kwestia środowiska, w jakim dorastamy, wychowania? Naukowcy nie bagatelizują sprawy i od lat dociekają, czemu przypisać nasz apetyt na czekoladę, skłonność do zdrady, egotyzm. Wyrok jeszcze nie zapadł – sprowadza nas jednak na ziemię John Medina.

Swoim rozważaniom, mającym charakter pasjonującego profesorskiego wykładu, nie nadaje jednak stylu naukowej nowomowy. Wręcz przeciwnie. Wyprowadzeni z zamkniętego laboratorium, siadamy w sali wykładowej, pośród ludzi w różnym stopniu zainteresowanych naturą człowieka, ale nie będących specjalistami od genetyki ani neurobiologii. To sprawia, że nie czujemy się wyobcowani w wędrówce meandrami mózgu.

Ta piekielna podróż nie jest łatwa. Więcej w niej pytań niż odpowiedzi. W gruncie rzeczy jesteśmy ignorantami, przyznaje amerykański biolog molekularny. Ale rezygnacja nie leży w jego naturze. Drąży, szuka rozwiązań, choćby naokoło. Nie odnaleziono jeszcze genu zachłanności? Co z tego, udało się przecież zlokalizować geny emocji, np. strachu, leżących u jej podstaw. A zazdrość? Czy naprawdę nie dostrzegacie jej związków z depresją? – pyta szef Center for Maind, Brain and Learning. Zazdrościmy sąsiadowi, bo posiada coś, czego nie mamy. Czujemy się pokrzywdzeni przez los, a w dodatku nie możemy zmienić tej sytuacji i ogarnia nas całkowita bezradność. Stąd już tylko krok do załamania. Z pomocą w poszukiwaniu genetycznego źródła przychodzi neurobiologia, która w dużym stopniu za wystąpienie depresji obarcza podwzgórze, niewielką strukturę położoną blisko podstawy mózgu. Co ciekawe, zaangażowane jest ono także w powstawanie pobudzenia seksualnego, bierze udział w procesie kontroli łaknienia, a nawet jest naszym wewnętrznym synchronizatorem, który, działając nieprawidłowo, wprawia w rozleniwienie. To prawdziwy neuronalny warsztat.

Chcecie dokładnie poznać jego działanie, a nie macie ochoty na lekturę encyklopedii medycznej? Nie ma sprawy, puśćcie po prostu wodze fantazji. Statki handlowe pływające po Adriatyku pomogą zrozumieć przepływ neuroprzekaźników pomiędzy neuronami. Z kolei zasady działania kserokopiarki przydadzą się, by wyjaśnić proces kopiowania genów. Istotnym kontekstem całej opowieści jest... Boska Komedia. W kolejnych rozdziałach, których tytuły nawiązują do siedmiu grzechów głównych, wraz z Dantem podróżujemy po kręgach Czyśćca, zgłębiając biologiczne aspekty lenistwa, gniewu, pychy... 

Autor próbuje wyjaśnić, bądź przynajmniej uprawdopodobnić, wiele nierozstrzygniętych zagadek naszego zachowania. Czy to możliwe, by pobudzenie seksualne było raczej procesem, który nam się zdarza, niż takim, który podlega naszej kontroli? Jak daleko sięga lęk, zanim stanie się patologią, która czyni z ludzi skąpców? Którym obszarom mózgu podlegają nasze awanturnicze skłonności i co właściwie dzieje się z ciałem, gdy wpadamy w złość? Niestety, ograniczoność współczesnej wiedzy nie pozwala odpowiedzieć na zasadnicze pytanie: czy to wychowanie w określonym kręgu społecznym, czy też bardziej łańcuch DNA determinuje nasze zachowania? A może i jedno, i drugie? Nie zapowiada się, by nauka położyła w najbliższej przyszłości kres ludzkiej skłonności do grzechu – konkluduje John Medina.

(karma)

John Medina, Genetyczne piekło, tłum. Joanna i Przemysław Turkowscy, Wydawnictwo W.A.B., Wydawnictwo CiS, Warszawa 2003.

Władza u progu XXI wieku

Naga władza posługuje się przemocą, bogactwem i wiedzą (w najszerszym sensie) w celu skłonienia ludzi do określonych zachowań. Poprzestanie na tej triadzie i takie definiowanie władzy pozwala ją analizować w całkowicie nowy sposób, ujawniając, być może wyraźniej niż dotąd, to, jak władza używana jest do kontrolowania naszych zachowań od kołyski aż po grób. Dopiero kiedy to zrozumiemy, możemy zidentyfikować i przekształcić te anachroniczne struktury władzy, które zagrażają naszej przyszłości. 

Zmiana władzy to trzeci element trylogii Alvina Tofflera, analizującej zmiany współczesnego świata. Po Szoku przyszłości i Trzeciej fali, opisujących gwałtowne przyspieszenie cywilizacyjne II połowy XX wieku, nazywane przez Tofflera cywilizacją postfabryczną, napisana w 1990 roku Zmiana władzy pokazuje wpływ owej rewolucji informatyczno-technologicznej na samą „istotę” władzy, dla której czynnikiem najistotniejszym staje się informacja, a nie, jak wcześniej, przemoc czy bogactwo. Toffler rysuje obraz zmian i tendencji świata przełomu wieków, kiedy ucieleśnia się hasło Francisa Bacona: „Wiedza jest władzą”. Autor ujmuje tylko jeden aspekt świata końca XX wieku – nie ma tu rozważań dotyczących duchowych czy kulturalnych zmian na świecie. Wydaje się jednak, że w podtekście jest jeszcze jedno założenie – że zmiany ekonomiczno-technologiczne determinują sytuację duchową i kulturalną. 

Toffler pokazuje, że zmiana władzy dokonuje się na poziomie przedsiębiorstwa, które wskutek informatyzacji przechodzi od „klasycznego” modelu hierarchicznie zorganizowanej władzy (w której informacje z „nor” poszczególnych działów, poprzez korytarze pośrednich stopni kierowniczych, odpowiednio przekształcone docierały do centrum) do modelu horyzontalnego, gdzie wszyscy mają jednakowy, szybki dostęp do informacji poprzez relacyjne bazy danych. Ale zmiana władzy dokonuje się i na szczeblu państw, wraz z pojawieniem się ponadnarodowych korporacji. Rządy państw, wskutek globalnych powiązań między ponadnarodowymi przedsiębiorstwami, tracą tę władzę w sposób znaczący. Międzypaństwowy przepływ kapitału powoduje, iż rządy muszą się liczyć z opinią milionów anonimowych akcjonariuszy. Z drugiej strony, nie można sobie wyobrazić żadnego większego przedsięwzięcia technologicznego bez współpracy dziesiątek czy setek przedsiębiorstw z wielu części świata. Poziom zaawansowania technologicznego przedsięwzięć jest tak wysoki, iż członkowie rządów w podejmowaniu decyzji, jak nigdy dotąd, muszą opierać się na wiedzy specjalistów. To, co niegdyś było rozdzielone, tzn. aparat przemocy, kapitał i dostęp oraz wytwarzanie nowych informacji, przenikają się w takim stopniu, iż wypracowane po II wojnie światowej struktury polityczne (ONZ czy UE), są według Tofflera anachroniczne. Alternatywą winien być model „elast-firmy” (w której wzajemne relacje poszczególnych części nie są z góry określone, a części powstają lub giną w zależności od poszczególnych zadań), który na płaszczyźnie państw realizowałby się w postaci wiązania istniejących organizacji bez wprowadzania dodatkowego poziomu kontroli. 

Wydaje się że każdy, kto chce choć trochę zrozumieć to, co dzieje się na świecie początku XXI wieku, winien sięgnąć po Zmianę władzy. 

Marek Lechniak

Alvin Toffler, Zmiana władzy. Wiedza, bogactwo i przemoc u progu XXI stulecia, tłum. Paweł Kwiatkowski, Wydawnictwo ZYSK i S-ka, Poznań 2003.

Europa pierwszego milenium

Kryterium, jakie przyjął autor w wyborze współtwórców Europy, jest fakt, że każdy z nich żył w I tysiącleciu po Chrystusie. Wszyscy zaliczeni zostali do świętych Kościoła katolickiego. Wśród nich znaleźć można filozofów, apologetów, historyków, ascetów, opatów i papieży oraz apostołów i ewangelizatorów nowych ludów, które wówczas napływały na nasz kontynent. Opisywane postacie to m.in.: Justyn (ok. 100-ok. 165), Antoni (251-354), Bazyli (ok. 330-379), Augustyn (354-430), Benedykt (ok. 480-547), Grzegorz Wielki (ok. 540-604), Wojciech (ok. 956-997).

Skomplikowany proces tworzenia kulturowo jednej Europy nie zawsze był aktem świadomym. W procesie tym brali udział władcy, wodzowie, uczeni, artyści, poeci. Szczególna rola świętych, jak dowodzi autor, polegała na stróżowaniu przy poprawnym rozwiązywaniu wszelkich zagadnień podsuwanych przez proces stapiania się w jedną organiczną całość różnorodnych elementów dziedzictwa semickiego, greckiego, rzymskiego, celtyckiego i wszystkich wędrownych plemion, szukających swego miejsca we wspólnym domu, któremu na imię: Europa chrześcijańska. 

W zamierzeniu autora książka nie była pomyślana jako zbiór życiorysów świętych ani opis powstawania cywilizacji europejskiej. nie miała stanowić też dzieła zawierającego oryginalne poglądy na średniowiecze i poprzedzający je poranek chrześcijaństwa. Tym niemniej autor ukazał pewien stan rzeczy pomijany przez historyków rodzącej się Europy, którzy nie zawsze potrafią lub pragną oddać sprawiedliwość ludziom wnoszącym w ten proces bogactwo doskonałości chrześcijańskiej. Mirewicz pokazał, iż nie tyle – rzeczywiste, a niekiedy i domniemane, przypisywane przez późniejszą tradycję – cuda świętych ani nie aureola pobożności i kult, jakim obdarzyli ich ludzie, ale żmudna, codzienna droga odkrywania prawdy stanowi dla Europy szczególną wartość.

Pustelnik Antoni, uczony Hieronim, płacząca nad synem Monika, mnich Benedykt poprzez rozwiązywanie własnych problemów stawali się pomocą i zarazem wzorcem budowania relacji w stosunku do Boga, kosmosu i ludzi. Ten chrześcijański gest ukształtował fundament – duchową kulturę Europy w I tysiącleciu.

Nawiązanie relacji z Bogiem nie zwalniało świętych z dociekań nad istotą rzeczywistości. Starali się do niej dotrzeć wysiłkiem umysłu. Uznawany przez potomnych za fideistę św. Augustyn pisał: Niechaj daleką od nas będzie myśl, że Bóg gani w nas to, dzięki czemu uczynił nas wyższymi od innych stworzeń. Niech dalekie będzie od nas przypuszczenie, że musimy wierzyć w ten sposób, aby wykluczyć konieczność uznania czy potrzeby rozumu. Św. Ireneusz nazwany został przez Tertuliana „człowiekiem badającym z ciekawością wszystkie dziedziny wiedzy”. Św. Justyn dostrzegał konieczność wprzęgnięcia filozoficznej myśli pogańskiej w służbę Bogu Jedynemu. Pustelnicy od Antoniego byli wytrawnymi znawcami logiki, a także kwestii psychologicznych, społecznych i kulturalnych swojej epoki. Święci Bazyli, Ambroży, Jan Chryzostom, Hieronim, Benedykt, Grzegorz Wielki należeli do wybitnych znawców pogańskiej literatury antycznej i bynajmniej nie żywili z tego powodu pogardy dla jej twórców, jako niechrześcijan.

Święci, dzięki swej umysłowości i zakorzenieniu w chrześcijaństwie, nadali swemu życiu sens i cel. Dzięki nim otrzymała je także sama Europa. Książka Mirewicza jest, także w swej wewnętrznej warstwie, próbą odpowiedzi na pytanie o aktualne oblicze dzisiejszych twórców Europy.

Bogdan Bernat

Jerzy Mirewicz, Współtwórcy Europy, Wydawnictwo WAM, Kraków 2003.

Tradycje polskich Żydów

Polski słownik judaistyczny jest czymś niezwykłym w polskiej literaturze prezentującej kulturę oraz tradycję żydowską. Przede wszystkim dlatego, że jest jedynym (obok Historii i kultury Żydów polskich oraz Żydów w Polsce. Dziejów i kultury) dziełem na tak ogromną skalę, pragnącym ogarnąć jak najwięcej zagadnień dotyczących religii (łącznie z przywołaniem wybranych postaci biblijnych), tradycji, zjawisk politycznych, historycznych, kulturowych, osób, instytucji czy czasopism. Nie użyję słowa „wszystkich”, gdyż – jak to zaznaczyli we wstępie Z. Borzymińska i R. Żebrowski – nie można choćby w najmniejszym skrócie przedstawić wielu osób lub zjawisk, ponieważ nie zachowało się żadne źródło czy wzmianka potwierdzające wiarygodność informacji. 

Autorami słownika są byli pracownicy Żydowskiego Instytutu Historycznego. Z jednej strony, odtwarzali oni tę najtrudniejszą część historii, nieopisaną, z rzadka zachowaną w dokumentach – do wybuchu II wojny światowej. Z drugiej zaś – porządkowali wydarzenia przynależne do czasów nam współczesnych. Autorzy, tworząc słownik, musieli dokonać kilku zastrzeżeń uściślających w ten sposób krąg badawczy. Jest on imponujący – słownik zawiera 4 tys. haseł, 500 ilustracji kolorowych i czarno-białych, biogramy najwybitniejszych przedstawicieli świata kultury żydowskiej i polsko–żydowskiej. Choć, jak zaznaczono, pominięto osoby, które nie identyfikowały się z religią żydowską (np. B. Leśmian czy J. Brzechwa) oraz żyjące. Warto również podkreślić, iż przywołano biogramy osób nieprzynależących do narodu żydowskiego, które działały na jego rzecz, m.in. J. Karskiego, Z. Kossak-Szczuckiej. 

Interesująca jest również bogato zaprezentowana sztuka żydowska, jej twórcy: pisarze, tworzący często w języku jidysz czy hebrajskim, malarze czy filmowcy, znani i cenieni, jak chociażby tragicznie zmarły A. Ford. Wśród przywołanych ośrodków kulturalnych nie brakuje teatrów, nawet amatorskich, jak i wielkich dramaturgów, aktorów – inicjatorów żydowskiego teatru (I. Kamińska, a właściwie ród Kamińskich). 

Na osobną uwagę zasługują hasła dotyczące historii i polityki. Któż bowiem wie o istnieniu „pułku lekkokonnego starozakonnego” w czasie powstania kościuszkowskiego? Również na temat postawy polskich Żydów w czasie powstań listopadowego czy styczniowego nie istnieje zbyt wiele opracowań. Dlatego zapoznanie się z tymi krótkimi informacjami daje możliwość odkrycia nieznanych kart przeszłości. Autorzy nie pomijają wydarzeń dotyczących historii najnowszej, m.in. pogromu w Kielcach czy marca 68. Wśród haseł są i takie, które odnoszą się do instytucji żydowskich, powstałych po 1989 r., w chwili zmiany ustroju politycznego. 

Jest to pierwsza część Polskiego słownika judaistycznego, obejmująca hasła od a do k. Zatem należy poczekać na część drugą, dopełniającą to wielkie przedsięwzięcie (jak podają redaktorzy książki, złożona została do druku już w 2000 r.; szkoda, iż trzeba było tak długo czekać na jej wydanie). Jednak patrząc na to olbrzymie zamierzenie edytorskie można powiedzieć, iż Polski słownik judaistyczny stanowi kompendium wiedzy, którego żaden badacz tradycji judaistycznej, jej związków z kulturą i historią Polski, nie powinien pominąć. 

Monika Szabłowska

Polski słownik judaistyczny. Dzieje – Kultura – Religia - Ludzie, t. 1, opr. Zofia Borzymińska, Rafał Żebrowski, Wydawnictwo Prószyński 
i S-ka, Warszawa 2003, seria: Słowniki

Dzieje bezpaństwowców

W przedmowie do książki czytamy, że przed 1960 rokiem dzieje Afryki nie były uznawane za pełnoprawną dziedzinę badań historycznych. O tym, że dopiero od niedawna stanowią one przedmiot naukowych opracowań niech świadczy fakt ukazania się ostatniego, ósmego tomu historii Czarnego Lądu zaledwie przed 10 laty, w roku 1993. Opracowanie to jest kierowane do szerokiego grona czytelników zainteresowanych tematem, ale także – jak piszą autorzy – może służyć jako podręcznik uniwersytecki na zajęciach z historii Afryki. Zachętą do lektury jest zapowiedź nowego ujęcia dziejów Afryki. Autorom mniej zależało na przedstawieniu kolejnych wydarzeń, a bardziej na poszukiwaniu ogólnych tendencji rozwoju. Stąd też wiele miejsca – obok historii politycznej – poświęcono kulturze, historii społecznej, gospodarczej i historii cywilizacji. Dzięki temu mamy na przykład sposobność do konfrontacji z podstawową zasadą, którą rządziły się wspólnoty koczownicze – a mianowicie zasadą wzajemnej pomocy. Dzięki niej, dłużej niż gdziekolwiek indziej, możliwe było utrzymanie statusu wspólnie sprawowanej władzy, opartej na życzliwości i współpracy.

Dwa zagadnienia szczególnie warte są podkreślenia. Pierwsze dotyczy wyjątkowej ciągłości kulturowej niektórych obszarów kontynentu. Z szacunkiem bowiem czytałam o Egipcie, w którym powstała pierwsza cywilizacja afrykańska i przez 3 tys. lat nieprzerwanie zachowała monolityczną i stabilną kulturę. Drugie związane jest z jedną z zasadniczych różnic w historii Europy i Afryki. Historia europejska to niemal zawsze historia jednego państwa lub grupy państw. W Afryce przez 2 tys. lat funkcjonowały obok siebie kraje bez struktury państwowej. Społeczeństwa, które działały bez organizacji państwowej, nie pozostawiły po sobie informacji. Nasze wiadomości na temat ich dziejów pochodzą dopiero z XIX i XX wieku. I nie chodzi tu bynajmniej o zjawisko marginalne – przynajmniej czwarta część Afryki Zachodniej u progu kolonializmu żyła w społecznościach niezorganizowanych w państwa. Dawniej historycy nie podejmowali po prostu tego tematu. Współcześni antropolodzy i lingwiści, na podstawie badań potomków dawnych bezpaństwowców, starają się dociec kształtu ich przeszłości.
Najtrudniejszy problem związany jest z dziejami niewolnictwa i kolonializmu. Trudno nie zgodzić się z opinią W. Jagielskiego, który mówi, że historia Afryki jest jak wyrzut sumienia, jest przypomnieniem krzywd wyrządzonych w imię najniższych pobudek. Krzywd, którym nigdy w żaden sposób nie zadośćuczyniono, a które zakłóciły nieodwracalnie i wypaczyły naturalny rozwój afrykańskiej cywilizacji. Warto jasno zdać sobie sprawę ze skali niewolnictwa i uświadomić, że stało się udziałem wielu milionów ludzi. Szacuje się, że na plantacje Ameryki między XV i XIX w. porwano 20 mln mieszkańców Afryki. Wielka Brytania zakazała niewolnictwa w 1807 roku, USA po wojnie secesyjnej, Arabia Saudyjska dopiero w 1960 roku. A przecież istnieją regiony, gdzie praktykowane jest do dzisiaj. Warto też pamiętać, że pierwsze demokratyczne wybory w RPA odbyły się w 1994 i dopiero w ich kontekście można mówić o końcu epoki kolonialnej w tym regionie.

Katarzyna Gałczyńska

Philip Curtin, Steven Feierman, Leonard Thompson, Jan Vansina, Historia Afryki, tłum. Marek Jannasz, Wydawnictwo Marabut, Gdańsk 2003, seria: Narody i Cywilizacje.

Książki nadesłane

 
Wojciech Kuczok, Gnój, Wyd. W.A.B., Warszawa 2003, seria: Archipelagi.
Alvin Toffler, Zmiana władzy. Wiedza, bogactwo i przemoc u progu XXI stulecia, tłum. Paweł Kwiatkowski, Wyd. ZYSK i S-ka, Poznań 2003.
Richard dawkins, Fenotyp rozszerzony. Dalekosiężny gen, tłum. Joanna Gliwicz, Wyd. PRÓSZYŃSKI i S-ka, Warszawa 2003, seria: Stanowiska – Ludzie – Idee.
Jos? Mar?a Riaza Morales SJ, Kościół i nauka. Konflikt czy współpraca?, Wyd. WAM, Kraków 2003, seria: Wiara i Nauka.
Gad lerner, Krucjaty. Tysiąc lat nienawiści, tłum. Barbara Rzepka, Wyd. WAM, Kraków 2003.
Jerome Kodell OSB, Klucz do Pisma Świętego. Katolicki podręcznik do studiowania Pisma Świętego, tłum. Michał Pietras, Wyd. WAM, Kraków 2003.
Apokryfy Nowego Testamentu. Ewangelie apokryficzne, cz. I – Fragmenty. Narodzenie i dzieciństwo Maryi i Jezusa, cz. II – Św. Józef i św. Jan Chrzciciel. Męka i zmartwychwstanie Jezusa. Wniebowzięcie Maryi, pod red. ks. Marka Starowieyskiego, Wyd. WAM, Kraków 2003.
Marek Krajewski, Kultury kultury popularnej, Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 2003, seria: Seria Socjologiczna nr 34.
Zygmunt Bauman, Razem osobno, tłum. Tomasz Kunz, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2003.
Henryka Bochniarz, Jacek santorski, Bądź sobą i wygraj. 10 podpowiedzi dla aktywnej kobiety, Wyd. W.A.B., Warszawa 2003.
Encyklopedia kultury bizantyńskiej, pod red. Oktawiusza Jurewicza, Wyd. Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2002.
Jerzy Gruza, Człowiek z wieszakiem. Życie zawodowe i towarzyskie, Wyd. czytelnik, Warszawa 2003.
Roger Boyes, Piotr Cywiński, Sezon na Europę, Wyd. czytelnik, Warszawa 2003.
Mieczysław Jałowiecki, Requiem dla ziemiaństwa, wybór i układ tekstu Michał Jałowiecki, Wyd. czytelnik, Warszawa 2003.
Jan Andreasik, Bogdan Kawałko, Elżbieta Kawecka-Wyrzykowska, Jacek Szlachta, Perspektywy przygranicznej współpracy polsko-ukraińskiej w świetle członkostwa Polski w Unii Europejskiej, wyŻsza szkoŁa zarzĄdzania i administracji w zamościu, Zamość 2003.
Marcin Wolski, Alterland, Wyd. W.A.B., Warszawa 2003, seria: Z Zegarkiem.
J.N.D. Kelly, Hieronim. Życie, pisma, spory, tłum. Robert Wiśniewski, państwowy instytut wydawniczy, Warszawa 2003, seria: Biografie Sławnych Ludzi.
Marian Apfelbaum, Dwa sztandary. Rzecz o powstaniu w getcie warszawskim, tłum. Małgorzata Maliszewska, wydawnictwo literackie, Kraków 2003.
Bibliotekarz w świecie wartości. Materiały konferencji – Wrocław, 15-16 maja 2003 r., pod red. Stefana Kubowa, dolnoślĄska szkoŁa wyŻsza edukacji towarzystwa wiedzy powszechnej, Wrocław 2003.
Ryszard Horodecki, Sum ego cogito (Impresje poetyckie), Wyd. „MARPRESS”, Gdańsk 2003.
 

Komentarze