Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 2003

Spis treści numeru 9/2003

Czytelnia czasopism

Poprzedni Następny

Czytelnia czasopism

Proces Boloński

O podpisanym w 1998 r. w Sorbonie porozumieniu w sprawie wiodącej roli uniwersytetów i systemu szkolnictwa europejskiego, pozwalającym na mobilność obywateli, zdobywanie nowych miejsc pracy i rozwój Europy czytamy w „Biuletynie Informacyjnym ATR” (nr 2/03), kwartalniku Akademii Techniczno-Rolniczej w Bydgoszczy.

Proces Boloński zapoczątkowała tzw. Deklaracja Bolońska, podpisana 19 czerwca 1999 r. przez ministrów odpowiedzialnych za szkolnictwo wyższe 29 krajów europejskich, w tym Polski. Zapisano w niej projekt utworzenia do 2010 r. Europejskiego Obszaru Szkolnictwa Wyższego. Realizatorami Procesu Bolońskiego są przede wszystkim środowiska akademickie. Próbują wypracować wspólną reakcję na problemy związane z tworzeniem warunków mobilności studentów i kadry akademickiej, dostosowaniem systemu kształcenia do potrzeb rynku pracy, podniesieniem atrakcyjności i konkurencyjności europejskiego systemu szkolnictwa wyższego. Jednak proces integracji kształcenia w Europie nie polega na jego standaryzacji, ale na wypracowaniu zasad współdziałania, z poszanowaniem różnic i autonomii krajów i uczelni.

„Biuletyn Informacyjny ATR” publikuje także stanowisko rektorów polskich uczelni wyższych zebranych w maju br. na Forum Akademickim w Politechnice Wrocławskiej, odnośnie roli polskich uczelni wyższych w Europie wiedzy. Rektorzy za najważniejsze wyzwania dla polskiego środowiska akademickiego uważają m.in.: rozpoznanie aktualnych potrzeb społecznych i przyjęcie ich jako drogowskaz dla edukacji i badań ponad tradycyjnym podziałem na wąskie dyscypliny wiedzy, na dziedziny badań podstawowych i stosowanych, na szkoły państwowe i prywatne etc., wypracowanie sposobów efektywnego wykorzystania nakładów na cele edukacyjne i badawcze, przy równoczesnym zabezpieczeniu potrzeb materialnych uczelni w długiej perspektywie.

Europejskie standardy

Najnowszy numer „Kwartalnika Akademickiego” (nr 2/03), pisma Akademii Bydgoskiej, publikuje rozmowę z prof. dr. hab. inż. Józefem Kubikiem, prorektorem ds. nauki i współpracy z zagranicą tej uiczelni.

Jego zdaniem, brak jest niestety dotychczas wyraźnie sformułowanych priorytetów w krajowej polityce naukowej. Dyskusja na ten temat właściwie się rozpoczyna i związana jest ściśle z europejskim systemem organizacji badań naukowych. W tej sytuacji (...) ważnym kierunkiem (...) jest dokonanie wysiłku na rzecz uczestnictwa polskich zespołów naukowych, w tym także zespołów Akademii Bydgoskiej, w ramowych programach badawczych Unii Europejskiej (5.PR jest w fazie końcowej, 6.PR rozpoczął się w 2003 r.). umożliwi to współpracę badawczą z grupami zespołów naukowych zagranicznych i krajowych w ramach wspólnych projektów lub innych przedsięwzięć badawczych, a tym samym korzystanie ze środków finansowych Unii Europejskiej przeznaczonych na rozwój badań. Jest oczywiste, że aby do takiej współpracy przystąpić, poziom naukowy zespołu oraz wyniki dotychczas realizowanych badań muszą odpowiadać standardom europejskim. Musimy uczynić wszystko, co możliwe, żeby jak najwięcej zespołów badawczych Akademii Bydgoskiej odpowiadało takim właśnie standardom.

6.PR, którego realizację przewidziano na lata 2003-06, obejmuje 7 tematycznych obszarów priorytetowych: genomika i biotechnologia dla zdrowia człowieka, technologie społeczeństwa informacyjnego, nanotechnologie i nauka o materiałach, aeronautyka i przestrzeń kosmiczna, jakość i bezpieczeństwo żywności, zrównoważony rozwój obywatela i sprawowanie władzy w społeczeństwie opartym na wiedzy. Jest kluczowym elementem w tworzeniu Europejskiej Przestrzeni Badawczej (ERA) – wspólnej polityki naukowej i badawczej państw UE.

Biec pod prąd

Trzeba odchodzić od zmurszałego modelu XIX-wiecznego niemieckiego uniwersytetu i oprzeć organizację uczelni na zasadach nowoczesnego modelu amerykańskiego. Jest zdecydowanie bliższy firmie niż tamte dawne szacowne instytucje. A dotyczy to szczególnie uczelni technicznych, które z natury rzeczy mają ścisłe związki z rzeczywistością gospodarczą – uważa prof. Leszek Balcerowicz.

Wywiad z prezesem NBP ukazał się na łamach „Głosu Politechniki”, pisma Politechniki Poznańskiej (nr 6/03). Tam także możemy przeczytać tekst wykładu Sukcesy i porażki w nadrabianiu gospodarczego dystansu, który profesor wygłosił 2 czerwca w czasie wizyty na Wydziale Informatyki i Zarządzania PP.

Jak twierdzi L. Balcerowicz, pomijając wojny i złą lokalizację, ogromna większość przypadków klęsk w zmniejszaniu gospodarczego dystansu jest efektem podwójnej porażki państwa. Jej pierwszy poziom to etatyzm, tzn. nadmierna interwencja w sfery, w których państwo jedynie przeszkadza w rozwoju. Przejawia się to przede wszystkim w chronicznie chorych finansach. Jeśli państwo przez dłuższy czas utrzymuje deficyt budżetowy (...) wystarczy to, aby doprowadzić do kryzysu. Drugim czynnikiem hamującym rozwój jest zamknięcie gospodarki na świat. Bardzo niekorzystny jest również znaczny udział własności państwowej. Optymalny jej udział w sektorze przedsiębiorstw wynosi zero. Nie ma żadnego ekonomicznego powodu, żeby przedsiębiorstwo było państwowe. Nie znam też przypadku kraju, który utrzymywał przez dłuższy czas duży udział własności państwowej w przedsiębiorstwach i zaliczał się do czołówki. Wreszcie gospodarka, która jest skrępowana licznymi, biurokratycznymi regulacjami, przede wszystkim ograniczającymi tworzenie i rozwój małych firm, jest także skazana na wolny rozwój.
Na pytanie o motto życiowe prof. Balcerowicz odpowiedział: – myślę, że „biec pod prąd” brzmi nieźle.

Obszar niewiedzy

Taki tytuł nosi tekst Andrzeja Klimka w „Sprawach Nauki”, biuletynie KBN (nr 6-7/03). Autor snuje refleksje o powiększającym się stale obszarze ludzkiej niewiedzy, występującym mimo odkrycia setek praw rządzących wszechświatem. zapewne to właśnie miał na myśli znakomity matematyk i astronom Pierre de Laplace, który stwierdził, iż to, co wiemy, jest bardzo małe; to czego nie wiemy, jest ogromne. Podobna świadomość towarzyszyła genialnemu fizykowi Izaakowi Newtonowi, który tak podsumował swe przełomowe dokonania: nie wiem, co świat myśli o mnie, lecz sam sobie wydaję się jedynie małym chłopcem bawiącym się na brzegu morza i biegającym to tu, to tam, w poszukiwaniu co gładszych kamyków i ładniejszych muszelek, podczas gdy wielki ocean prawdy leży całkowicie nie odkryty przede mną.
Nie wszyscy badacze i odkrywcy tak pokornie podchodzili do rzeczywistości. Dla wielu z nich, jak dla Marcelina Pierre Berthelota, francuskiego chemika: Świat nie ma już dla nas żadnych tajemnic. Wtórowali mu fizycy, którzy pod koniec ubiegłego stulecia uznali, że nic nie zostało już do odkrycia.

Dziś wiadomo, że granica poznania nie istnieje. A każde kolejne odkrycie niesie ze sobą dziesiątki nowych zagadek. I po raz kolejny okazało się, że im wnikliwsze i głębsze jest poznanie naukowe, tym szersze stają się granice nieznanego. Dlatego właśnie wiedza o czymkolwiek nigdy nie jest zakończona ani zamknięta. A jak twierdzi współczesny biolog amerykański Lewis Thomas, jedyną niezaprzeczalną prawdą naukową, co do której mamy całkowitą pewność, jest prawda o naszej głębokiej niewiedzy na temat przyrody.

Doskonałym zobrazowaniem stanu niektórych dziedzin nauki, a co za tym idzie wiedzy naukowców, jest przypowieść Johna Saxa o ślepcach i słoniu. Kilku ślepców otoczyło słonia i próbowało go opisać. Pierwszy, zderzywszy się ze słoniem stwierdził, że to mur. Drugi, złapawszy za kieł uznał, że trzyma w dłoni oszczep. Trzeci dotykając trąby był przekonany iż obcuje z wężem. Czwarty nogę słonia uznał za drzewo. Piąty był blisko uszu zwierzęcia, więc uznał, że jest on wachlarzem. Szósty chwyciwszy słonia za ogon był przekonany, że ciągnie linę...

(ami)

 

Komentarze