Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 2003

Spis treści numeru 10/2003

O resztę zadba rynek

Poprzedni Następny

Życie akademickie

Wkrótce dokona się prawdziwy przełom w funkcjonowaniu instytucji edukacyjnych. 
Pojawią się bowiem i upowszechnią zintegrowane systemy zarządzania edukacją, 
oparte na technice informatyczno-komunikacyjnej.

Andrzej Czechowski

Rys. Piotr Kanarek 

Niniejsze uwagi i postulaty są próbą odpowiedzi na jedno z kluczowych pytań strategiczno-cywilizacyjnych, a mianowicie: jak w obliczu niezwykłej ekspansji techniki informatyczno-komunikacyjnej przemodelować krajowy system edukacyjny oraz poprawić jakość i efektywność kształcenia? Jest to więc nie tyle futurologia, co raczej utrzymana w konwencji wishful thinking pragmatyczna prognoza. Problemem nie jest przecież coraz doskonalsza technika, za której rozwojem ledwie możemy nadążyć, ale użytek, jaki z niej zrobimy budując społeczeństwo informacyjne. Niniejsza wypowiedź ma z natury rzeczy charakter selektywny i ogólny, dotyka przede wszystkim kwestii organizacyjnych i systemowych związanych ze szkolnictwem wyższym, gdyż w tej sferze – jak się wydaje – jest najwięcej do zrobienia. A zatem...

SKUTECZNY STYMULATOR PRZEMIAN

Nieuchronna wydaje się pełna komercjalizacja państwowego szkolnictwa wyższego; nie chaotyczna i wybiórcza, wymuszona kłopotami egzystencjalnymi (jak teraz), ale całościowa – oparta na klarownym i powszechnym systemie stypendiów i preferencyjnych kredytów edukacyjnych. Obecny stan szkolnictwa akademickiego jest efektem i zarazem przykładem niedobrego kompromisu między nazbyt idealistycznym zapisem konstytucyjnym a chronicznie kusą kołdrą budżetową. Funkcjonowanie „pod jednym dachem” szkolnictwa bezpłatnego i płatnego prowadzi do znanych wynaturzeń i nieuchronnie odbija się na jakości kształcenia. Dualizm ten jest na dłuższą metę drogą donikąd. Jeśli mamy sprostać współczesnym wyzwaniom cywilizacyjnym, związanym z budową społeczeństwa informacyjnego i międzynarodową kooperacją, to trzeba dość radykalnie zmienić i usprawnić system edukacyjny. Temu celowi ma służyć komercjalizacja, czyli objęcie sfery edukacji regułami rynku. Dopiero wtedy powstanie prawdziwy, otwarty rynek usług edukacyjnych na poziomie wyższym, a wraz z nim rynek proedukacyjnych usług i produktów informatyczno-komunikacyjnych. Pojawią się także wyspecjalizowane agencje i doradcy edukacyjni, zajmujący się w sposób profesjonalny prekwalifikacją kandydatów na studia (badaniem ich predyspozycji), poradnictwem przy wyborze kierunku studiów, a także pomocą w załatwianiu stypendiów i kredytów. Jednocześnie w wyniku zwiększonej konkurencji upowszechnią się elastyczne formy zatrudnienia (kontrakty) i wzrośnie mobilność kadry edukacyjnej.

SYSTEMY INTEGROWANE

Już wkrótce (są pierwsze symptomy) dokona się prawdziwy przełom, jeśli idzie o funkcjonowanie instytucji edukacyjnych. Pojawią się bowiem i upowszechnią zintegrowane systemy zarządzania edukacją oparte na technice informatyczno-komunikacyjnej. Skala tych przedsięwzięć będzie w sensie technologicznym przypominać rozwiązania sieciowe stosowane w e-bankowości. W aspekcie funkcjonalnym zaś będą to de facto systemy zarządzania jakością nawiązujące do norm serii ISO 9000. Choć może to zabrzmieć paradoksalnie, normy te i zasady, które im przyświecają (orientacja na klienta, podejście procesowe, ciągłe doskonalenie itd.), znakomicie nadają się do wykorzystania przez szczególne organizacje usługowe, jakimi niewątpliwie są instytucje edukacyjne. Certyfikowane systemy zarządzania powinny stać się jednym z głównych kryteriów akredytacji szkół wyższych.

To wszystko sprawi, że klient-student (ze stypendium lub kredytem w kieszeni) poczuje się prawdziwym inwestorem, kowalem własnego wykształcenia. Będzie miał konto edukacyjne, wirtualny indeks, a karta z mikroprocesorem (tzw. smart card) otworzy mu dostęp do różnych sieci i zasobów informacyjnych. Tak wyposażony będzie mógł studiować własnym rytmem, wedle indywidualnego programu, na jednym lub kilku kierunkach jednocześnie. Tylko się uczyć.

PARADYGMAT EDUKACYJNY

Zmiany w systemie edukacyjnym oraz w technologii kształcenia z pewnością doprowadzą do pewnych przewartościowań w ogólnym paradygmacie, wedle którego realizowane są procesy edukacyjne, gdzie scholarzy pod przewodnictwem edukatorów przyswajają sobie wiedzę, umiejętności i etos zawodowy. W miarę postępującego urynkowienia usług edukacyjnych relacje między nauczycielem akademickim a studentem będą coraz bardziej przypominać układ między usługodawcą a usługobiorcą. Taki układ będzie charakteryzował się silnym sprzężeniem komunikacyjnym oraz wzajemnym respektowaniem praw i obowiązków, nie wyłączając prawa do oceny jakości świadczonych usług. Usługodawca-edukator będzie w większym niż dotąd stopniu odpowiedzialny za jakość kształcenia, pełniąc funkcje organizatora (animatora) procesu edukacyjnego i przewodnika-doradcy. Jest także dość prawdopodobne, że w ramach szeroko rozumianego zawodu edukatora dotychczasowe funkcje dydaktyczne zostaną zredefiniowane i wyodrębnią się funkcje wymagające specjalnych predyspozycji i kwalifikacji – prezentera wiedzy oraz trenera umiejętności (instruktora). W każdej dyscyplinie szczególna rola edukacyjna przypadnie instruktorom informatyki użytkowej.

Co się tyczy samego procesu dydaktycznego, to dzięki nowoczesnym środkom prezentacji i komunikacji będzie on podlegał istotnym przeobrażeniom formalnym i organizacyjnym. Nic jednak nie wskazuje na to, aby miały zaniknąć tradycyjne rodzaje zajęć dydaktycznych (wykłady, ćwiczenia, seminaria) oraz różnego typu sprawdziany wiedzy i umiejętności.

Jeśli chodzi natomiast o profile kształcenia i programy nauczania, to – dzięki technice informatycznej i komercjalizacji studiów – będą one znacznie szybciej niż dotąd ewoluować, dostosowując się lepiej do międzynarodowych standardów edukacyjnych i preferencji rynków pracy. Generalnie wykształcenie akademickie, choć nadal wielostopniowe, stanie się bardziej uniwersalne, a potrzebne specjalizacje zawodowe będą domeną studiów podyplomowych i szkoleń w ramach kształcenia ustawicznego.

SÓL EDUKACJI

Zanim wiedza będzie przyswajana przez mózg bez udziału świadomości, a więc jeszcze przez jakiś czas, prezentacja wiedzy pozostanie istotą każdego procesu edukacyjnego. Sposób prezentacji jest sztuką umiejętnego połączenia treści, formy i techniki przekazu. Mimo bogactwa środków, jakie są do dyspozycji, forma przekazu jakże często jest mało wyszukana lub wręcz nieprofesjonalna. Odpowiednie przygotowanie materiału ilustracyjnego jest bowiem czasochłonne i wymaga specjalistycznych umiejętności, zwłaszcza gdy chodzi o specjalne efekty graficzne, nie mówiąc już o efektach kinematycznych związanych z wirtualnym modelowaniem rzeczywistości. Są dziedziny (nazwijmy je – fenomenologiczne), w których dzięki umiejętnej wizualizacji komputerowej można więcej zobaczyć i łatwiej zrozumieć przekazywane treści, niż to ma miejsce w wypadku przekazu czysto werbalnego.

Otwiera się zatem szerokie pole do działania dla małych informatycznych firm usługowych, które umiejętnie współpracując z psychologami mediów oraz autorami prezentacji, będą w stanie zaoferować swoim klientom interesujące i coraz bardziej wyrafinowane audiowizualne aplikacje komputerowe. Popyt na tego typu usługi będzie rósł w miarę rozwoju techniki multimedialnej i komercjalizacji szkolnictwa wyższego. Jest wielce prawdopodobne, że z czasem, przynajmniej w niektórych dziedzinach, dojdzie do analogicznego jak w sztuce filmowej trójpodziału funkcji twórczych, a nawet pojawią się wyspecjalizowani producenci elektronicznych produktów proedukacyjnych, służących prezentacji wiedzy (również on-line).
Problemem ściśle związanym ze sztuką prezentacji i nader ważnym z punktu widzenia edukacji są zagadnienia optymalizacji percepcji, w tym ocena skuteczności przekazu wedle dwóch zasadniczych kryteriów – zapamiętywania informacji oraz rozumienia pojęć. Psychologowie zajmujący się technologią kształcenia z pewnością znajdą interesujące pole do badań w tym zakresie.

PAŃSTWO A RYNEK

W świetle powyższej prognozy, przed państwem rysują się następujące cele i zadania strategiczne:
• stworzenie podstaw legislacyjnych pełnej komercjalizacji szkolnictwa wyższego,
• upowszechnienie elementarnej edukacji informatycznej w szkołach ponadpodstawowych,
• zapewnienie dogodnych warunków szybszego rozwoju infrastruktury telekomunikacyjnej,
• odpowiednie uregulowanie ochrony praw związanych z 
e-produktami proedukacyjnymi.
Tylko tyle i aż tyle. O resztę zadba rynek. 

Dr inż. Andrzej Czechowski pracuje w Instytucie Techniki Budowlanej w Warszawie.

 

Komentarze