Dwa skrzydła |
W stronę historiiKartki z dziejów nauki w Polsce (47) Piotr H?bner W nauce polskiej nie doszło do rozdzielenia „science” od „human and arts”, co więcej, utrzymuje się do dziś kategoria „umiejętności”. Przyczynił się do tego znaczący dorobek humanistyki, silnie powiązanej ze światem literackim, dominacja intelektualna i organizacyjna reprezentantów nauk humanistycznych, a także pozycja wydziałów humanistycznych w towarzystwach naukowych ogólnych i w uniwersytetach. Po wiekowych sporach powstał nawet w 1994 roku Wydział Twórczości Artystycznej Polskiej Akademii Umiejętności. Wielu pisarzy i artystów osiągnęło godność doktora honoris causa uniwersytetów, działają uczelnie artystyczne, a wielu uczonych podejmuje – najczęściej amatorskie – próby literackie. Miejscem spotkań ludzi nauki i kultury są nie tylko salony, ale i czasopisma społeczno-kulturalne oraz media. Jak zawsze w takich przypadkach, interesujące są nie tylko zbieżności, ale i rozgraniczenia. Stosunek nauki do sztuki był jednym z tematów obrad I Zjazdu Nauki Polskiej (1920). Władysław Witwicki dostrzegał znamiona wspólne między typem badacza a typem artysty: 1) Jedni i drudzy umieją z chaotycznego, surowego materiału, jaki im doświadczenie nastręcza, stwarzać całości porządne, zorganizowane. 2) W jednych i drugich mieszkają niepokoje wewnętrzne, które ich do pracy pędzą i tylko pracą każdemu właściwą dają się ugasić na chwilę. 3) Jedni i drudzy mają potrzebę utrwalania śladów swych dróg duchowych i wyników, do których na tych drogach doszli. 4) Jedni i drudzy nie znoszą samotności, nade wszystko potrzebują odbiorców, dla których by pracowali (...). 5) Jedni i drudzy odbiegają w trybie życia od przeciętnych zjadaczy chleba jako „degeneraci” wyższego trybu, dla jednych i drugich wznosi wdzięczna potomność pomniki, dzieła ich i nazwiska szanuje, uważając, że są w nich złożone pewne dobra nieuchwytne, a przecież cenniejsze nad pieniądz i nad ziemię. Były jednak według Witwickiego i zasadnicze różnice: badacz jest kochankiem wiedzy: szuka prawdy i odsłania to, co rzeczywiste, artysta stwarza rzeczy podobne tylko do rzeczywistości, szuka złudy, przez którą rzeczywistość w jakiś sposób przegląda. Podczas gdy badacz pracuje intelektem i dla intelektów tworzy, artysta żyje zmysłami i do zmysłów przede wszystkim przemawia. Artyzm w pracy uczonego miał się przejawiać, według Witwickiego, zwłaszcza „kiedy mu pomysł naukowy świta” i kiedy szykuje wyniki badań do ogłoszenia. Uczonych i artystów łączyła, trzeba dodać, silnie eksponowana potrzeba niezależności ujętej w ideę wolności tworzenia. Stanisław Estreicher przypominał (1933): praca umysłowa, jaką jest działalność profesora, uczonego i artysty, nie znosi kierownictwa z góry, narzucania jednolitego szablonu, kontroli i obawy szykan. W takich warunkach ona zamiera. We wspomnieniach pisanych w okresie okupacji Ludwik Hirszfeld ukazał wagę i wymogi twórczych uniesień: zrozumiałem, że nauki nie robi się na ponuro ani na rozkaz. Że pomysł wypływa z bujności ducha, chcącego tańczyć w przestworzach, że w idei naukowej żyje i radość życia, i podziw dla piękna, i protest przeciw śmierci, i chęć trwania, i pytanie rzucone naturze, i chęć doznania, i ciekawość głębi. Łączyła ich też wrażliwość i emocje. Jak wspomina w pamiętnikach Józef Nusbaum-Hilarowicz, czytał dzieła naukowe pracując nie tylko umysłem, lecz i uczuciem (...) Nieraz po przeczytaniu tego lub owego ustępu miałem uczucie, jak gdybym na poważnym koncercie najpiękniejszej wysłuchał symfonii. Wielu zwracało uwagę na talent, niezbędny także uczonemu. Czesław Białobrzeski akcentował wagę aktów twórczej intuicji, które zawsze posiadają charakter niespodziewany i przejawiają się po dłuższym lub krótszym wypoczynku umysłu. Według niego, proces twórczości, jeśli się opracowuje ideę dalej sięgającą, składa się często ze wzlotów i upadków myśli, cichych triumfów i bolesnych rozczarowań, wymaga wysiłków szarpiących nerwy. Według Marii Dąbrowskiej, istotą nauki była „żmudna praca”, a literatury i sztuki – „natchniona zabawa”, też bardzo wyczerpująca. Odbierając w 1957 roku doktorat honoris causa Uniwersytetu Warszawskiego odkrywała nie tyle podobieństwa czy różnice, co komplementarną równoległość: jak bez dwu skrzydeł ptaka, tak bez twórczości artystycznej i twórczości naukowej nie podobna wyobrazić sobie żadnego wzlotu żadnej kultury narodowej. |
|
|