Prawo bez prawa |
Życie akademickieW lutym 2004 r. odbędzie się w Łodzi III Ogólnopolskie Forum Doktorantów, Łukasz Starzak, Agnieszka Wiosetek-Reske W przeddzień przystąpienia do Unii Europejskiej dużo się mówi o konieczności zmian w funkcjonowaniu naszego państwa. Dla przeciętnego Polaka ustalenie kwoty mlecznej i wielkości dopłat do hektara jawią się jako priorytetowe zadania rządu i parlamentu. W cieniu tych problemów pozostają takie kwestie, jak edukacja, a w szczególności szkolnictwo wyższe. Małe zainteresowanie społeczeństwa nie powinno nas dziwić, zważywszy, że wykształcenie wyższe posiada zaledwie 10,5 proc. ludności kraju, co stanowi najmniejszy udział wśród wszystkich państw wstępujących do Unii w 2004 roku. Wprawdzie odsetek ten stopniowo wzrasta, jednak coraz większym problemem staje się jakość kształcenia w uczelniach wyższych. Zdaniem autorów Strategii rozwoju szkolnictwa wyższego w Polsce do roku 2010, wydanej przez Ministerstwo Edukacji Narodowej i Sportu, jednym z ważnych powodów do niepokoju jest starzenie się wykwalifikowanej kadry naukowo-dydaktycznej. Wydaje się, że jedynym sposobem na uzdrowienie sytuacji jest nabór młodej kadry, który najefektywniej realizuje się przez studia doktoranckie. Tymczasem przez kolejne lata transformacji ustrojowej sprawy doktorantów były spychane na margines, a pogarszające się warunki finansowe funkcjonowania uczelni wyższych szybko znalazły swoje odbicie w sytuacji uczestników studiów doktoranckich. Ponieważ rozporządzenie ministra edukacji narodowej w sprawie studiów doktoranckich i stypendiów naukowych z 1991 r. mówi jedynie, że uczestnicy tych studiów „mogą otrzymać” stypendium, wiele prowadzących je jednostek przestało przeznaczać środki na ten cel. Niestety, dotyczy to coraz większej liczby uczelni, przy czym często sytuacja ta zmienia się w zależności od wydziału. W krajach Europy Zachodniej uważa się za oczywiste, że stypendium doktoranckie umożliwia skoncentrowanie się na pracy naukowej, dzięki czemu doktorant nie musi szukać innych źródeł zarobku. Uczelnie zachodnie rozumieją, że w ten sposób pozyskują sobie ludzi w pełni zaangażowanych w badania naukowe, co wprost przekłada się na pomnożenie dorobku naukowego nie tylko samej uczelni, ale również kraju. W Polsce jednak stypendium doktoranckie jest wciąż postrzegane jako rodzaj zapomogi, której zmniejszenie bądź całkowita likwidacja jest jak najbardziej uzasadnione wobec przeciążenia budżetu wydatkami na świadczenia socjalne. Od takich poglądów do myślenia o stypendiach, jako inwestycji w przyszłość kraju, droga jest daleka. Musimy ją jednak w Polsce przejść, jeżeli nie chcemy, by nasze państwo stało się głównym hamulcem w budowaniu europejskiego społeczeństwa wiedzy. STUDENT CZY UCZESTNIKJednym z głównych źródeł złej sytuacji polskich doktorantów jest obowiązujące prawo, według którego doktorant jest... no właśnie – nie wiadomo kim. Przyjęte przez ustawodawcę określenie „uczestnik studiów doktoranckich” może być interpretowane dowolnie, w zależności od bieżącej potrzeby. Skoro bowiem „studiów” – to student, a jednak nie student, bo tylko „uczestnik”. Twierdzenie, że doktorant ma prawa studenta, a obowiązki pracownika, stało się już w środowisku akademickim ponurym banałem. Rzeczywistość jest jednak dużo gorsza. Jako niestudenci, doktoranci nie mają prawa do korzystania ze środków przeznaczonych na pomoc socjalną dla studentów. W niektórych uczelniach wynikają z tego niemałe problemy, choćby przy korzystaniu z domów akademickich. Z kolei zyskiem uczelni z traktowania doktorantów jako niepracowników jest brak konieczności opłacania składek emerytalnych. A przecież nikt nie zaprzeczy, że uczestnicy studiów doktoranckich przez kilka lat pracują naukowo i dydaktycznie na rzecz macierzystej szkoły – zobowiązuje ich bowiem do tego ustawa o stopniach naukowych i tytule naukowym. Na domiar złego, doktoranci, którzy nie wykazują dostatecznych postępów w badaniach naukowych (czasem nie z własnej winy), zobligowani są, w przypadku rezygnacji ze studiów doktoranckich, do oddania pobranego stypendium naukowego. A czy asystenci, którzy w ciągu ośmiu lat nie obronili doktoratu, bądź studenci, którzy pobierali stypendium naukowe i socjalne podczas studiów, nie ukończywszy ich, oddają pobrane pieniądze? Odpowiedź jest jasna i sprecyzowana – nie. WYJŚCIE Z CIENIAW ostatnich latach w Europie dostrzega się konieczność dostosowania systemu edukacji do nowych warunków, jakie zaistniały w wyniku upowszechnienia wyższego wykształcenia. Widzi się też potrzebę wzmocnienia nauki europejskiej tak, aby mogła ona podołać konkurencji północnoamerykańskiej i dalekowschodniej. Warto zwrócić uwagę, że Deklaracja Bolońska, która wytyczyła kierunek zmian europejskiego systemu edukacji, jako jedno z rozwiązań postuluje pełną integrację studiów doktoranckich z dotychczasowym modelem studiów. Z włączeniem się naszego kraju w proces boloński doktoranci wiążą nadzieje na poprawę swojego statusu. Z uwagą śledzimy więc przebieg prac nad projektem Prawa o szkolnictwie wyższym, opracowywanym przez zespół powołany z inicjatywy Prezydenta RP, któremu przewodniczy prof. Jerzy Woźnicki. (Czy trzeba dodawać, że doktoranci – w przeciwieństwie do studentów – nie mają przedstawiciela w tym zespole?) Istotną nowością jest wprowadzenie jednolitego, wielostopniowego systemu studiów, obejmującego studia doktoranckie jako studia trzeciego stopnia. Wciąż aktualny pozostaje jednak problem jasnego zdefiniowania miejsca doktoranta w systemie edukacji i wzajemnej relacji pojęć „doktorant” i „student”. Niestety, art. 3 projektu nie przynosi klarownej odpowiedzi na pytanie, czy doktorant jest studentem. Nadal odmawia się nam prawa posiadania przedstawiciela w Radzie Głównej Szkolnictwa Wyższego, tym samym pozbawiając nas realnego wpływu na funkcjonowanie systemu edukacji. W projekcie ustawy występuje wyraźna dysproporcja między uprawnieniami studentów I i II stopnia a uprawnieniami studentów III stopnia, co widać po przeanalizowaniu kompetencji Parlamentu Studentów. Pozytywną stroną projektu jest niewątpliwie powołanie uczelnianych samorządów doktorantów, ustawowy obowiązek włączenia przedstawicieli doktorantów do organów kolegialnych uczelni, a także nadanie uprawnień do ulgowych przejazdów środkami transportu publicznego. Widząc konieczność zmian, doktoranci poszczególnych uczelni od kilku lat podejmują konkretne działania zmierzające do zjednoczenia środowiska. W lutym 2004 r. odbędzie się w Łodzi III Ogólnopolskie Forum Doktorantów, którego tematem wiodącym będą prawa i obowiązki doktoranta w świetle nowego Prawa o szkolnictwie wyższym w przededniu przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Poza szerokim gremium doktorantów, reprezentującym większość ośrodków akademickich naszego kraju, zaproszeni zostali eksperci związani z procesem legislacyjnym. Środowisko doktorantów, choć jawnie dyskryminowane, stara się wyjść z cienia i walczyć o swoje prawa. Obecnie, uczestnicy studiów doktoranckich, a według nowego projektu ustawy o szkolnictwie wyższym – studenci III stopnia, to młodzi, zdolni i ambitni ludzie, którzy w przyszłości, jako doktorzy, będą stanowić podporę rozwoju naukowego i gospodarczego kraju nad Wisłą. Mgr inż. Łukasz Starzak, doktorant na Wydziale Elektrotechniki i Elektroniki, Katedra Mikroelektroniki i Technik Informatycznych PŁ.
|
|
|