Recenzje |
Trudne życie uczelni
Przedstawia m.in. wpływ sytuacji politycznej w Polsce na funkcjonowanie szkół wyższych, a także społeczności uczelnianej na wydarzenia w kraju. Omawia dwie związane z przemianami sprawy: demokratyzacji i dekomunizacji uczelni. Pokazuje skutki wprowadzania w życie tych haseł. Jego zdaniem, „szalejąca demokracja” utrudnia funkcjonowanie ośrodków nauki. W niektórych uczelniach, dzięki dobrze zorganizowanej większości – której nie stanowi profesura, tylko studenci i pracownicy pomocniczy – stanowiska decyzyjne zostają obsadzone wygodnymi dla niej osobami. Tymczasem dekomunizować trzeba przede wszystkim postkomunistyczne sposoby myślenia o nauce i uczonych, postkomunistyczne traktowanie uczelnianych obowiązków i zadań oraz postkomunistyczne postawy i nawyki. Wyłania się tu jedna z przedstawionych w książce kwestii: czy rozliczać środowiska naukowe z „kolaboracji” z komunizmem? Problemem jest także sposób oceny funkcjonowania wyższych uczelni. Pomóc w tym, a także podnieść jakość kształcenia miał system akredytacji prowadzony w wielu uczelniach. Korzystając z własnego doświadczenia, autor omawia, jak w praktyce przebiegają niektóre procesy przyznawania znaku jakości. Będąc w jednym z zespołów oceniających, zetknął się z sytuacją, kiedy znak jakości został nadany, mimo że instytut nie spełniał wymagań określonych w tzw. standardach akredytacji. Z obserwacji autora wynika też, że wymagania akredytacyjne nierzadko były traktowane przez zespoły oceniające bardzo liberalnie. Rozdział ten pokazuje, jak, zdaniem autora, nadal niestety jest stosunkowo łatwo z każdej procedury zrobić parodię. Justyna Jakubczyk Zbigniew Drozdowicz, Uczelnie, uczenie, uczeni, Wydawnictwo
Pochopne wnioski
Książka jest analizą wyników sondażu opinii społecznej, przeprowadzonego w Polsce w roku 2000. Był on replikacją badania Eurobarometr 38.1, przeprowadzonego w 13 krajach Unii w roku 1992, którego celem było rozpoznanie stanu upowszechnienia nauki i postaw wobec niej w krajach Unii. Tu pierwsza wątpliwość: czy wartościowe jest porównywanie ze sobą wyników obu sondaży (oddalonych w czasie o 8 lat, co w wypadku szybkości odkryć następujących w naszych czasach wydaje się dużą odległością). Druga wątpliwość: trudno zrozumieć celowość porównywania wyników dotyczących społeczeństwa polskiego ze średnią całej Unii (czymże ta średnia jest, zważywszy, że w Unii są kraje tak odmienne kulturowo, cywilizacyjnie czy nawet obszarowo, jak z jednej strony np. Wielka Brytania i Niemcy, a z drugiej Grecja i Portugalia?). I trzecia uwaga: komentarze do wyników badań rażą często ogólnikowością czy płytkością; czyż zadaniem socjologa nie powinno być interpretowanie i pogłębione filozoficznie wyjaśnianie wyników badań empirycznych? Jak wobec tego ocenić np. takie uwagi: najrzadziej uznaje się naukowy charakter ekonomii. Jest ona nauką w opinii 56,6 proc. Polaków. Być może ów brak zaufania do „naukowości” ekonomii związany jest ze społecznymi ocenami przemian gospodarczych zachodzących w naszym kraju. Jeśli od nauki oczekuje się jednoznacznych rozstrzygnięć, a w mediach słyszy się różne, sprzeczne koncepcje poprawy gospodarczej, to trudno oczekiwać innej oceny. Komentarz byłby, być może, słuszny, gdyby nie to, że średnia Unii w tej kwestii wynosi 36 proc., a najrzadziej za naukę jest uznawana ekonomia w Wielkiej Brytanii (17,6 proc.), której nie można przypisać niestabilności gospodarczej, tradycja myśli ekonomicznej sięga zaś Adama Smitha, podczas gdy najczęściej w Grecji (69,6 proc.), która z kolei również może narzekać na problemy społeczne związane z przemianami gospodarczymi. Przyczyna więc takich ocen leży chyba gdzieś indziej i jest znacznie głębiej osadzona kulturowo. Przykład ten (wzięty na chybił trafił) pokazuje też, że podawanie uogólnionych „europejskich” wskaźników chyba nie bardzo ma sens. Inny przykład: odsetek osób, które nie traktują poważnie astrologii i nie wierzą w szczęśliwe liczby, a więc rzeczywiście myślących racjonalnie (sic!) jest śladowy: wynosi zaledwie 2,1 proc. (...) W sumie więc 98 proc. naszego społeczeństwa jest przesądna lub przynajmniej wykazuje braki w racjonalnym myśleniu. Wydaje się, iż wniosek o braku racjonalności społeczeństwa na podstawie odpowiedzi na pytanie o wiarę w szczęśliwe liczby (podkreślam: wiarę, a nie wiedzę czy przekonanie) i wiarę w horoskopy, wydaje się, lekko mówiąc, zbyt pochopny. Marek Lechniak Co wiemy o nauce? Polska a kraje Unii Europejskiej, pod red. Ireneusza Białeckiego, Wydawnictwo IFiS PAN, Warszawa 2003.
Filozof języka
Autorką monografii jest Anna Jedynak, profesor w Zakładzie Logiki Instytutu Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego i w Wyższej Szkole Psychologii Społecznej. Uczona znana jest z licznych rozpraw dotyczących filozofii języka, systemu wartości, konwencji językowych kształtujących nasze poznanie. Podjęte przez Ajdukiewicza zagadnienia są jej dobrze znane, co pozwala na swobodną prezentację najistotniejszych wyznaczników jego myśli. Książka rozpoczyna się od krótkiego biogramu, jednak dla autorki ważniejsza od dat i chronologii wydarzeń jest próba opisania osobowości filozofa. Określenie zainteresowań naukowych, ich ewolucji i rozwoju, np. przejście od radykalnego konwencjonalizmu do radykalnego empiryzmu, jak i środowiska intelektualnego, w którym przebywał Ajdukiewicz, to sprawy priorytetowe. Bo przecież jego nazwisko przypisane zostało do szkoły lwowsko-warszawskiej, a zatem odtworzenie drogi naukowej filozofa nie może się odbyć bez przywołania takich nazwisk, jak: Kazimierz Twardowski, Tadeusz Kotarbiński czy Władysław Tatarkiewicz. Również duży nacisk autorka położyła na pracę dydaktyczną Ajdukiewicza, szczególnie na jego postulaty dotyczące kształcenia młodzieży w szkołach i uczelniach. Tam nauczyciele powinni uczyć, jak należy posługiwać się zasadami logiki, aby wypowiedź była poprawna, sensownie sformułowana, a znajomość kultury filozoficznej dawała młodym ludziom szansę na umiejętne operowanie definicjami i pojęciami naukowymi. Ajdukiewicz napisał siedem podręczników, m.in. Zarys logiki, Zagadnienia i kierunki filozofii. Jego zdaniem, praca naukowa nabierała sensu dopiero wtedy, gdy można było przekazać ją uczniom czy studentom. Opisanie osobowości Ajdukiewicza nie zamyka się wyłącznie w rozdziałach poświęconych tej problematyce. Jedynak, prezentując wybrane aspekty z filozofii Ajdukiewicza, cały czas wskazuje na jego cechy charakteru. Tak jest np. w chwili, gdy wspomina o ataku Adama Schaffa, zdaniem którego Ajdukiewicz, zajmując się głównie filozofią języka, pominął zagadnienia związane z określeniem, czym jest rzeczywistość. Ajdukiewicz szybko odparł postawione mu zarzuty, dokonując przy tym rewizji swojego sposobu opisu tych zagadnień. Wspominam o tym, ponieważ książkę Anny Jedynak można by właśnie nazwać rozprawą na rzecz dowodu, iż język jest narzędziem służącym ludziom do poznawania otaczającego ich świata. Akt mowy jest aktem określającym nasze możliwości poznawcze i, w zależności od przyjętych założeń, opisując świat odwołujemy się albo do pojęć ukształtowanych przez język, albo do doświadczenia. Autorkę interesowały zagadnienia związane ze strukturą wyrażeń, przedstawiła dokładnie, czym dla Ajdukiewicza jest określenie takich zagadnień, jak: definicja, pytanie, uzasadnienie zdań czy konwencje terminologiczne. Wskazała na koncepcje i metody filozofii, które propagował Ajdukiewicz. W części końcowej przywołała uczniów i kontynuatorów myśli filozofa, wskazując tym samym na ich aktualność w świecie nauki. Monika Szabłowska Anna Jedynak, Ajdukiewicz, Wydawnictwo Wiedza Powszechna, Warszawa 2003, seria: Myśli i Ludzie.
Ślad boskości
Książka Pietro Citatiego, która odniosła międzynarodowy sukces, zdaje się być najdoskonalszą próbą zrozumienia, a przynajmniej ogarnięcia, tajemnicy bytu, człowieka, życia i śmierci, dobra i zła. Bo tytułowe Światło nocy to ślad boskości, tropiony daremnie przez ludzkość w ciągu wieków. Citati jest wybitnym włoskim eseistą i krytykiem literackim, autorem książek o Aleksandrze Wielkim, Goethem, Tołstoju, Katherine Mansfield, Prouście i Kafce, kolejnym – po Magrisie, Ripellinie, Ceronettim, Calassie – którego twórczość pojawiła się na polskim rynku wydawniczym. Całe jego pisarstwo jest niewątpliwie nacechowane religijnością – wstydliwą, a zarazem głęboką. Podczas wywiadu przeprowadzonego w pięknym salonie jego domu, wśród klasycznych mebli i obrazów, mówił: Wierzę w prawdę każdej linijki Ewangelii [...]. Nawet gdyby, przez niedorzeczność, Ewangelie miały być tylko zmową ewangelistów, nawet gdyby Jezus miał nigdy nie istnieć (naturalnie tak nie jest), bogactwo symboliczne, teologiczne, literackie tych tekstów pozostałoby, przynajmniej dla mnie, niezmienione. Rzeczą niezwykłą jest dzisiaj to, że człowiek świecki, który w młodości nie znał seminariów ani klasztorów, porusza się z tak ogromną pewnością po całym niemalże świecie teologicznym. Bo trzeba podkreślić ze stanowczością, że Citati w swoich esejach nie ogranicza się do chrześcijaństwa. Światło nocy obejmuje ogromną przestrzeń kulturową: od Scytów i cywilizacji mykeńskiej, przez świat chrześcijański, taoizm, islam, po mistycyzm żydowski. Wydaje się, że autora szczególnie interesuje wzajemne przenikanie się cywilizacji i religii, ich tajemne związki, jak choćby wspólne korzenie chrześcijaństwa i islamu, klęska jezuitów w próbie nawrócenia na katolicyzm Chin oraz wędrówka nieznanego platońskiego literata z Rzymu czy Aleksandrii po świecie listów św. Pawła, jak w niezwykłej wartości eseju Poganin czyta św. Pawła. Obrazy przywołane przez Pawła wydają się platonikowi – z głową pełną bogów, zodiaków, Izydy i Hermesa – wstrząsające i nie do pojęcia. Nie rozumiał przede wszystkim pochwały miłości, jaką głosił Paweł. Dla niego, karmionego Ucztą, miłość nie była pełnią, lecz brakiem i dręczącym głodem, była dobrem, którego się nie posiada i prawdą, której się nie zna. Miłość to eran, czyli pożądanie i niejasne pragnienie, prowadzące do szału filozoficznego. W Pierwszym liście do Koryntian Paweł odwraca ten grecki ideał. Jego miłość – agape jest wartością doskonałą, absolutną, przewyższającą nadzieję i wiarę. Ale Citati nie poprzestaje na wielkich mitach religijnych, umieszcza obok nich, na tym samym poziomie, fundamentalne dzieła naszej kultury, m.in.: Wyznania św. Augustyna, Próby Montaigne”a, Czarodziejski flet Mozarta, Nieskończoność Leopardiego, Raj Dantego czy Metamorfozy Apulejusza, bez których nie może wyobrazić sobie ani Dekameronu, ani renesansowego malarstwa włoskiego, Don Kiszota, Sterne”a czy Pinokia. I na tym poprzestanę, bo nie sposób wyliczyć wszystkiego, tak jak nie sposób oprzeć się lekturze Światła nocy. Małgorzata Pawełczyk Pietro Citati, Światło nocy. Wielkie mity w historii ludzkości, tłum. Joanna Ugniewska, Wyd. Czytelnik, Warszawa 2003, seria: Pejzaże Kultury.
O rzeczniku prasowym
Postać rzecznika prasowego na trwałe wrosła w pejzaż naszej rzeczywistości. Coraz częściej rzecznicy prasowi pojawiają się w strukturze administracji szkół wyższych, gdzie obok kontaktów z mediami bywają autorami materiałów promocyjnych o uczelni, sprawozdań rocznych czy redaktorami gazet i biuletynów uczelnianych oraz witryn internetowych. Niektóre uczelnie tworzą osobne, wyspecjalizowane biura informacji i promocji, którymi kieruje rzecznik prasowy. I, niezależnie od etatowych oszczędności, profesjonalnie działające biuro prasowe wydaje się być instytucją niezastąpioną w budowaniu wizerunku i prestiżu uczelni oraz jej zewnętrznych i wewnętrznych kontaktów. Dariusz Rott Henryk Pietrzak, Joanna Barbara Hałaj, Rzecznik prasowy. Teoria i praktyka, Wydawnictwo Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie, Rzeszów 2003.
Książki nadesłane
|
|
|