Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 2004

Spis treści numeru 2/2004

Wizja

Następny

Felieton redakcyjny

Nauka jest poszukiwaniem prawdy. Prawdziwi uczeni najczęściej taką właśnie proponują wykładnię swojej pracy. Dążąc do zasadniczego celu, realizują jednak, niejako przy okazji, cele pośrednie, z ich punktu widzenia może drugorzędne. Tak rozwija się cywilizacja.

Poszukiwanie prawdy jest zadaniem szlachetnym i wzniosłym, ale dla przeciętnego człowieka – abstrakcyjnym i mglistym. Aby uczeni mogli więc spokojnie działać na rzecz wspólnego pożytku, potrzebny jest cel jasny i zrozumiały, a jednocześnie będący kołem zamachowym naukowych odkryć. Takie wyzwania często niesie ze sobą codzienne życie. Epidemie i pandemie nieznanych do niedawna chorób – np. SARS czy ptasia grypa (ta ostatnia okazuje się starą znajomą) – zmuszają do intensywnych prac nad szczepionkami i nowymi generacjami leków. To wszystko prawda. Niemniej jednak, aby cywilizacja mogła otrzymać silny impuls do dalszego rozwoju, potrzebna jest wizja.

Takim bodźcem dla cywilizacji zachodnioeuropejskiej były w XV wieku wielkie odkrycia geograficzne. Znany naszym przodkom świat powiększył się nagle. Aby go poznać i podporządkować, trzeba było ogromnego wysiłku. Jednym z jego następstw było unowocześnienie żeglugi oceanicznej. Eksploratorzy Nowego Świata wykonali wówczas pierwszy krok ku dzisiejszej globalnej wiosce.

Czy amerykański program wznowienia załogowych lotów kosmicznych, który za około dwadzieścia lat ma zostać uwieńczony pierwszym lądowaniem człowieka na Marsie, stanowi taką właśnie wizję? Puszczona w ruch machina prac nad realizacją tego celu mogłaby z pewnością przynieść co najmniej tak wiele rozmaitych wynalazków i odkryć, jak podczas badań w ramach programu Apollo, który wyniósł człowieka na orbitę i pozwolił mu postawić stopę na naturalnym satelicie Ziemi. Cywilizacja ziemska ma szansę uwolnienia się z więzów planetarnych, co z pewnością przedłużyłoby jej żywot. Czy dostanie taką możliwość?

Przeciwnicy programu kosmicznego prezydenta Busha próbują stawiać opór. Pewno czują zagrożenie dla realizacji swych interesów tu i teraz. Historia zna przypadki, kiedy taki lęk hamował rozwój wielkich imperiów (np. starożytny Rzym). Trzeba mieć nadzieję, że tym razem opcja kunktatorska poniesie klęskę.

Marek Remiszewski

Komentarze