Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 2004

Spis treści numeru 2/2004

Czytelnia czasopism

Poprzedni Następny

Czytelnia czasopism

Zapewniamy najwyższą jakość

Ostatni numer półrocznika „Nauka i Szkolnictwo Wyższe” (nr 1/03) został zdominowany przez problematykę jakości szkolnictwa wyższego w Polsce. Znajdziemy aż dwa materiały poświęcone tej kwestii. Pierwszy z nich to rozmowa z prof. Andrzejem Jamiołkowskim, przewodniczącym Państwowej Komisji Akredytacyjnej. Problemy, które stoją dziś przed Komisją, to nie tylko ciągłe wizytacje uczelni (w roku 2003 Komisja przeprowadziła ich ok. 400), ocena jakości kształcenia na poszczególnych wydziałach, informowanie ministerstwa o ewentualnych nieprawidłowościach, opiniowanie nowych kierunków czy tworzenie standardów studiów wyższych w Polsce. To także problemy związane z uzurpacją niektórych profesorów do prowadzenia wybranych przez siebie kierunków, a nie tych kierunków, do których prowadzenia mają uprawnienia zgodnie z uzyskanymi dyplomami lub predestynują ich do tego badania i publikacje. Karkołomnym, ale koniecznym zadaniem PKA jest także uświadomienie obywatelowi, że poziom szkolnictwa wyższego w Polsce nie odbiega od standardów Unii Europejskiej. Zdaniem prof. Jamiołkowskiego, przeciętny człowiek ma wypaczony obraz, sądzi, że w Unii istnieje jakaś doskonale zorganizowana struktura szkolnictwa wyższego, porozumienia między krajami, wysoki poziom kształcenia, a biedna Polska, gdzieś z boku, ze Wschodu, usiłuje się tam dostać.

W drugim tekście Dawid Wosik ukazuje jak ważnym i istotnym minimum w zarządzaniu jakością jest akredytacja oraz norma ISO 9001. Przy czym akredytacja jest praktycznie kojarzona tylko ze szkolnictwem wyższym, a ISO 9001 to norma o charakterze uniwersalnym, odnosząca się do zarządzania jakością w organizacji sensu largo i ciągłego podnoszenia standardu danej usługi. Zdaniem autora, akredytacja to raczej stan wzorcowy, do którego powinno się dążyć, a norma ISO 9001, dzięki swojemu procesowemu ujęciu zarządzania jakością, powoduje, że podejście do usług edukacyjnych ma zdecydowanie dynamiczny charakter.

Poziom i jakość kształcenia ma znaczący wpływ na przyszłość absolwentów na rynku pracy. Czy są oni w stanie sprostać wymaganiom rynku? Dostosować się do stale zmieniających się wymagań pracodawców? Na te pytania odpowiada w artykule Aleksander Kobylarek, prezentując wyniki swoich badań na celowo wybranej grupie absolwentów Uniwersytetu Wrocławskiego. Wnioski napawają optymizmem. Okazuje się, że absolwenci są w stanie sprostać stawianym wymaganiom, a obraz nieporadnego i całkowicie nieprzygotowanego do wymagań rynkowych studenta jest wyolbrzymiony przez media. 

(ek) 

Znikomy odzew

Najnowszy numer (1/04) „Spraw Nauki”, biuletynu KBN, publikuje rozmowę z prof. Michałem Kleiberem, ministrem nauki i informatyzacji. Czekam na tę ustawę [o finansowaniu badań naukowych – red.] licząc, że pozwoli mi ona usprawnić wiele rzeczy – mówi prof. Kleiber. – Natomiast cały czas – już przeszło dwa lata – cierpliwie posuwam się z ustawą do przodu uważając, że ta sprawa – nawet jeżeli utrudnia ministrowi prowadzenie polityki – nie powinna być załatwiana pochopnie, w jakimś nadzwyczajnym trybie. (...) To, co mnie deprymuje, to znikomy odzew zainteresowanych, małe zaangażowanie. Jeden czy dwa głosy krytyczne, ileś głosów popierających od organizacji naukowych – tak naprawdę nie ma na ten temat debaty publicznej.

Czy spowolnienie dyskusji nad ustawą nie jest strategią na przeczekanie? Zdaniem ministra, środowisko naukowe zna nowe zasady, na których będzie się opierać ustawa. Jest oczywiście niezadowolona część środowiska; nie dlatego może, że boi się, że ja ich skrzywdzę, ale dlatego, że boją się, iż mogą przyjść złe czasy, w których jakiś minister zechce to zrobić. I jedną z przyczyn tak długiego procesu tworzenia ustawy jest właśnie budowa mechanizmów zabezpieczających środowisko naukowe przed taką ewentualnością.

Biuletyn zamieszcza także wywiad z prof. Maciejem W. Grabskim oraz dr. Tomaszem Perkowskim, prezesem i wiceprezesem Zarządu Fundacji na rzecz Nauki Polskiej. Podejmowane kwestie dotyczą m.in. młodych naukowców – ich charakterystyki, możliwości podejmowania pracy na uczelniach oraz pozanaukowych ścieżek kariery, jak również chęci kontynuowania dorobku swych nauczycieli. Poruszono też kwestie słabości naszego kształcenia, wynikające z oderwania od gospodarki, skutkujące trudnościami, jakie napotykają absolwenci w znalezieniu się poza uczelnią. Zdaniem prof. Grabskiego, jest to wynikiem tego, iż uczelnia to bardzo bezpieczne miejsce pracy, a podejmowanie ryzyka nie każdemu odpowiada. Widzimy, że w Polsce nauka zamyka się przed kontaktami z gospodarką, mając wobec niej stosunek głównie roszczeniowy, a nawet słychać głosy, że powinna nastawić się wyłącznie na rozwój edukacji. To jest ucieczka przed odpowiedzialnością. Podobne zdanie ma dr Perkowski, który uważa, że problemem polskiej nauki jest zasiedzenie, czyli ktoś robi najpierw magisterium, doktorat, habilitację – ciągle na tym samym wydziale, niekiedy przy tym samym biurku.

(ami) 

Współpraca nieopłacalna

Opis wzajemnych relacji pomiędzy sektorem uczelni publicznych i niepublicznych w systemie szkolnictwa wyższego w Polsce, to przedmiot badań, jakie podjął Instytut Społeczeństwa Wiedzy, powołny przez Fundację Rektorów Polskich. Ich celem było wskazanie ognisk najsilniejszych konfliktów, zebranie opinii na temat możliwych dróg poprawy współdziałania sektorów oraz wytyczenie najistotniejszych problemów dla przyszłych tego typu badań.

Jak czytamy w „Gazecie SGH” (nr 183-184/03), podstawą prze prowadzonych we wrześniu i październiku 2003 r. badań były ankiety oraz wywiady z rektorami uczelni, z pominięciem tych, które nie mają swych odpowiedników w sektorze niepublicznym.

Zdecydowana większość respondentów uznała, iż w polskim szkolnictwie wyższym nie ma systemu dwóch sektorów powiązanych jasno określonymi relacjami o strategicznym charakterze. To, co istnieje, to zespoły powiązań między uczelniami, dotyczące przede wszystkim przepływu dóbr – zwłaszcza kadry nauczającej i studentów.
Jak wykazała analiza wypowiedzi rektorów współdziałanie jest... nieopłacalne, ponieważ w obydwu rodzajach uczelni minusy zdecydowanie przeważają nad plusami. Wrażenie to, choć zaskakujące, jest usprawiedliwione – respondenci mówili przede wszystkim o tym „co ich boli”, o swoich problemach. Dopiero pytania dodatkowe pozwalały na odnotowanie korzyści.

(ami)

Nauka i przemysł

Rocznie w Polsce powstaje ok. 3 tys. patentów – pisze Jerzy S. Kowalczyk (Współpraca uczelni technicznych z przemysłem) na łamach „Pisma PG” (nr 10/03). Dla porównania: w Japonii ponad 330 tys., w USA ponad 110 tys. a w Niemczech 44 tys. Przy uwzględnieniu liczby mieszkańców w Japonii jeden wynalazek przypada na 375 osób, w USA na 2519 osób, a w Polsce prawie na 20 tys. osób. Nasz kraj nie wypada też rewelacyjnie w kategorii stosowania nowoczesnych technologii. Przegrywamy m.in. z Węgrami, które zasadniczo nie różnią się pod względem nakładów finansowych od Polski. Różnice dotyczą relacji nakłady finansowe/efektywność badań i są dla nas niekorzystne. Blado wypadamy też w rankingu „Financial Times” pod względem zależności od nakładów finansowych, przypadających jako wartość średnia na pojedynczego badacza. Wynosi ona zaledwie 39 dolarów. Dane te nie w pełni racjonalnie charakteryzują efektywność prac badawczych, bowiem nie uwzględniają różnic w kosztach prowadzenia badań wynikających z rodzaju opracowywanej technologii. Upoważniają jednak do ogólnego wniosku, że efektywność badań to także rezultat aktywności poszczególnych pracowni badawczych. Należy też pamiętać, że efektywność działań w Polsce może być większa niż w wielu innych krajach z powodu wielkości rynku.

Co zatem może być przyczyną tak złożonych zależności efektów badań od nakładów finansowych na nie? Zdaniem autora, wpływa na to nie tylko wiedza i aktywność specjalistów, szczególnie technologów, ale i organizacja pracy w bardzo złożonym cyklu wdrożeniowym nauka - przemysł. Jeśli na początku omawianych prac badawczych, choćby wstępnie, nie ma zapewnionego udziału następnych koniecznych dla danych działań instytucji, należy bardzo ostrożnie podejmować decyzje o charakterze finansowym. Jeśli badania stosowane będą miały małe szanse na wdrożenie, powinno się je możliwie jak najwcześniej przerwać.

(ami)

Naukowy biznes

O chemii, nowych lekach i przygodach naukowca w krainie biznesu opowiada prof. Jerzy Gębicki z Politechniki Łódzkiej, specjalista w dziedzinie chemii radiacyjnej (przedruk z „Przekroju”) w numerze 84/03 „Życia Uczelni”, biuletynu Politechniki Łódzkiej.

Prof. Gębicki jako pierwszy zbadał właściwości MNA (sól 1-metylonikotynoamidowa), pochodnej witaminy PP. Na podstawie tej produkowanej w ludzkiej wątrobie cząsteczki wyprodukował tzw. kosmoceutyki (pół leki, pół kosmetyki). Jak wykazały badania, te innowacyjne preparaty skuteczne są w leczeniu ran, oparzeń, wypadania włosów, stanów zapalnych, trądziku, owrzodzeń skóry. Wstępne badania dają też podstawę do przypuszczenia, iż MNA może posłużyć do produkcji leków kardiologicznych (stymuluje powstawanie nowych naczyń krwionośnych) i gastrycznych, oraz preparatów przeciwzmarszczkowych.

Kilka lat temu uczony zaczął pukać do drzwi firm farmaceutycznych. Wówczas okazało się, że są one zainteresowane jedynie zakupem patentu „bez pewności komercjalizacji”, co oznaczało, iż zostaną odłożone na półkę. Pieniędzy nie chciały wyłożyć także ani Ministerstwo Gospodarki ani fundusze inwestycyjne. To spowodowało, iż profesor postanowił założyć własną firmę. Obecnie produkuje ona trzy oparte na MNA preparaty: szampon przeciw wypadaniu włosów, żel przeciw oparzeniom i żel przeciw trądzikowi.

Zapytany o rady dla innych, jak z nauki zrobić dobry biznes, prof. J. Gębicki odpowiada: Po pierwsze, rozmawiając z firmami, trzeba zawsze zawierać pisemne porozumienie, żeby ktoś bezprawnie nie wykorzystał pomysłu. Po drugie, nie należy prowadzić zaawansowanych rozmów z udziałem lokalnego przedstawiciela firmy. Trzeba od razu uderzać do centrali. Polski oddział to strata czasu. Często tu ludzie mają kompleks, chcą pokazać, że są ważni, i trwa to miesiącami. (...) No i nie wybierać przypadkowej kancelarii prawnej do zabezpieczenia patentu.
Profesor nie narzeka, że nic się w Polsce nie da zrobić, że nie ma pieniędzy: Wszystko się da. Tylko to kosztuje masę czasu i zdrowia. Ja nie odpoczywam. Mam jedną ważną dewizę: wszystko, za co się zabieram, staram się robić na bardzo wysokim poziomie.

(ami)

Komentarze