Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 1998

Spis treści numeru 12/1998

Pożegnianie z XX wiekiem
Poprzedni Następny

Wojciech Chudy

Fot. Stefan CiechanHistorycznie rzecz biorąc XX wiek już się skończył. To znaczy chronologicznie skończy się dokładnie 31 grudnia 2000 roku (choć i tak wszystkie miejsca w hotelach Wysp Kanaryjskich, Cannes i Bermudów zostały wykupione na ostatni dzień roku 1999 i wtedy też pójdą z dymem wszystkie sztuczne ognie świata). Jednak epoka kulturowa, polityczna i gospodarcza, jaką wyznaczył ten wiek, jest już, jak się wydaje, poza nami i w wielu dziedzinach tkwimy już jedną nogą w wieku następnym.

Można powiedzieć, że zjawiskiem polityczno-społecznym, które przypieczętowało historyczny koniec naszego wieku, była sukcesywna erozja a potem zawaleniesię systemu komunistycznego, czego symbolem był spontaniczny demontaż muru berlińskiego jesienią 1989 roku. Prądy myślowe, polityczne, religijne i ekonomiczne, które osłabiały ten, zdawało się, nienaruszalny system przemocy i kłamstwa, tworzyły - choć najczęściej tylko od strony negatywnej - podwaliny ideowe nowej epoki i nowego wieku.

Widać w tym zresztą wyraźne analogie do przejścia wieku XIX w XX. Wielu historyków wiąże początek wieku XX z wybuchem pierwszej wojny światowej w 1914 r., kiedy to pięcioletnia wyniszczająca masakra doprowadziła do przewartościowania kultury oraz stałych przemian w międzynarodowych układach politycznych i gospodarczych (w 1917 powstało pierwsze państwo komunistyczne).

Jednak idee, które wytyczyły kształt duchowy - a co za tym idzie stosunek do cywilizacyjnych i technicznych produktów ludzkości w XX wieku, zostały przygotowane w wieku poprzednim. Twórcami większości z nich - a przynajmniej kreatorami tego, co nazywamy duchem wieku - byli w dużej mierze Karol Marks, Zygmunt Freud i Albert Einstein. Wszyscy oni urodzili się w XIX wieku i tam też tkwią korzenie ich dzieł. W ostatnim (1900) roku tego wieku zmarł Fryderyk Nietzsche, którego głośne "Bóg umarł" odcisnęło się złowrogim piętnem na kulturze niemal całego wieku następnego.

Wiek XX charakteryzowany jest przez historyków jako wiek dwu totalitaryzmów, które wyznaczyły podstawowe polaryzacje polityczne, społeczne, gospodarcze i techniczne tego okresu. Towarzyszył temu wiekowi gwałtowny rozwój techniki i technologii, który kojarzył się ludziom raczej z bronią jądrową i śmiercią niż z wygodą używania lodówki, kolorowego telewizora i komputera. Jedną z istotnych cech wieku była forma "globalnej wioski", jaką - za sprawą rewolucji elektronicznej, a ściślej: rozwoju mass mediów - stawała się powoli Ziemia. Dzięki siatce elektronicznej oplatającej coraz szczelniej nasz świat, "duch epoki", który swoje energie czerpał w większości z idei wymienionych wyżej Wielkich Kreatorów, rozprzestrzeniał się skutecznie i wciskał w najbardziej nawet niedostępne zakamarki globu.

Tym, co przenikało kulturę i nadawało rys specyficzny wiekowi, który właśnie przemija, była cecha ekspansji i postępującej dominacji relatywizmu w mentalności społecznej. Wymienieni wyżej "siewcy względności" są postaciami symbolicznymi, promotorami tego charakteru.

Człowiek naszego wieku odczuwał coraz większą bezradność i malejący sens jednostkowego istnienia. Był coraz bardziej zdominowany przez potęgi polityczne i gospodarcze, zagrożenie wojną i uwikłanie we wszechobecną manipulację. Podszepty o względności wszystkiego i podpowiadanie jednego punktu oparcia w postaci autonomii własnej wolności zyskiwały coraz powszechniejszy posłuch. Skutki powszechne, mające swoje korzenie w takiej postawie - zbrodnicze podporządkowanie ludzi ideologiom, terroryzm polityczny i podważanie ładu moralnego aż do zaprzeczenia prawa człowieka do życia - to owocewieku.

Ten wiek się kończy. Zmienia się konfiguracja świata. Zmienia się także konfiguracja i rola wartości w umysłach i życiu ludzi. Rozpoczyna się, jak można sądzić, epoka globalnego namysłu nad istotą demokracji, pluralizmu oraz ekonomicznego działania i współbycia. Od szeregu lat obserwuje się wielkie przemiany w Kościele. Gdybym miał wskazać, które spośród postaci końca naszego wieku stanowią swoisty duchowy pomost, łączący nas z następną epoką kultury i cywilizacji, wskazałbym na Jana Pawła II. Jego wielki projekt ewangelizacji zdeformowanego w XX wieku świata, jego nauczanie realizowane między innymi poprzez "sianie ziarna wartości" w trakcie licznych pielgrzymek po obszarze Kościoła powszechnego, wybiega swoją rangą i siłą w wiek przyszły.

Wiek XXI, w który powoli wchodzimy, będzie z pewnością wiekiem przemiany ludzkiej świadomości w skali globalnej. Przyczyni się do tego nowa struktura i dynamika dialogu międzyludzkiego i międzykulturowego dokonywana środkami elektronicznymi, których eksplozję już teraz obserwujemy i odczuwamy. Dziś Internet i procesy globalizacji wprowadzają nas w następne stulecie i nie wiadomo, czy wiek ten będzie erą integracji ludzkości oraz postępującej harmonii idei człowieczeństwa, czy początkiem epoki nowego totalitaryzmu. Chcę wierzyć, że w tej transformacji świadomości jednym z najważniejszych czynników duchowych będzie odchodzenie od postawy relatywizmu i że wysiłek poszukiwania prawdy stanie się znowu osobistą wartością dla każdego człowieka. Kilkadziesiąt lat temu Andr? Malraux napisał, że wiek XXI będzie wiekiem religijnym albo nie będzie go wcale. Ten czas nadchodzi.

Uwagi.