Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 1999

Spis treści numeru 4/1999

Człowiek w muszce
Poprzedni Następny

Gdy patolog bierze mikroskop, to szkiełko najczęściej
jest zakurzone. Chwyta więc to, co ma pod ręką
i wyciera okular. Dlatego krawaty patologów
są zawsze brudne. Z tego powodu
wielu patologów nosi muszki.

Piotr Kieraciński

Fot. Piotr KieracińskiNiewielu jest dzisiaj ludzi, którzy noszą muszki. Muszki uchodzą za staroświeckie i ekstrawaganckie. Czasami za nieco frywolne. Jeżeli już ktoś zakłada muchę do fraka czy smokingu dwa-trzy razy do roku, to używa muchy zawiązanej, przyczepionej do wstążeczki. – Prawdziwy mężczyzna nie nosi much na tasiemce – mówi prof. Mirosław Mossakowski. Prof. Mossakowski nie potrzebuje lustra, żeby dobrze zawiązać muchę. Ręce same pamiętają jakie ruchy trzeba wykonać, żeby mucha była dobrze zawiązana. Niezależnie od tego, czy wiąże muchę dużą, czy małą, wygląda ona ładnie i trzyma fason.
– Trochę mnie pan speszył – mówi, gdy prezentuje mi sztukę wiązania muchy bez lustra i zajmuje to więcej czasu niż się spodziewał. Znany jest z tego, że nosi muchy na co dzień.

ZAMIAST KRAWATA

– Zacząłem nosić muszkę w czasie stażu w Kanadzie – wspomina. – Było to nieprzyzwoicie dawno. Ale wtedy nosiłem także krawaty. Dlaczego zamienił krawat na muszkę? – Pochlebiam sobie, że lepiej mi w muszce niż w krawacie. Innego zdania jest żona profesora, która chętnie widziałaby go w krawacie. Człowiek wygląda w krawacie smuklej. – Biorąc pod uwagę moje parametry, noszenie krawata byłoby wskazane. Pozostanę jednak przy muszce.

Prof. Mossakowski ubiera się w dwóch tonacjach kolorystycznych: brązowo-beżowej lub szaro-granatowej. Stosownie do tego dobiera muszki. Do szarości – muszka wiśniowa lub granatowa z różnymi deseniami. Do beżu i brązu – zieleń lub brąz z deseniami. – Nie lubię zbyt dużych deseni. Raczej takie dyskretne. Jednak staram się nosić muszki z deseniami – mówi profesor. – Wiśniowa to mucha paradna. Nie lubię natomiast much czarnych. Mucha jest weselsza od krawata. – Myślę, że niewiele osób wyobraża mnie sobie bez muszki, w krawacie.

STYL

Prof. Mossakowski zgromadził już ok. 300 muszek. Wśród jego znajomych jest grupa ludzi również noszących muszki. Każdy ma sporą ich kolekcję. Wymieniają się muszkami, robią sobie prezenty w postaci muszek. – Gdy spotykamy się z prof. Janem Nielubowiczem, najpierw sprawdzamy, czy nie mam jednakowych muszek, co nam się kiedyś zdarzyło. Zapewne traktujemy to tak, jak panie, które podczas balu stwierdzają, że ubrane są w jednakowe suknie – żartuje prof. Mossakowski. Dobieranie muszek jest absolutną domeną profesora. Nikt nie ma prawa mu w tym pomagać. Muszki kupuje sobie sam lub dostaje je od ludzi, którzy noszą muszki, a więc wiedzą, gdzie i jakie należy kupować. Zakup muszki w Polsce nie jest sprawą łatwą. W Warszawie są dwa sklepy z muchami. Prof. Mossakowski od lat kupuje muchy u Pani Nowakowskiej na Brackiej. Można też muszki przywieźć z zagranicy, ale tam są strasznie drogie – droższe od krawatów. Dawniej, gdy muszek w ogóle w Polsce kupić nie było można, pewna krawcowa szyła je z krawatów.

Mucha musi być zrobiona z odpowiedniego materiału oraz mieć odpowiedni kształt. Raz zawiązana, powinna zachowywać fason. Nie może się odkształcać ani zwisać. Jeżeli muszka jest dłuższa, kokarda pod szyją będzie większa. Prof. Mossakowski często proszony jest o zawiązanie muchy kolegom, którzy sami nie potrafią tego zrobić. – Na sobie wiążę muchę bez lustra, natomiast nie potrafię jej zawiązać na szyi kogoś innego – mówi uczony. Dlatego nauczył się wiązać muchę na butelce. Ponieważ muszki są dwudzielne – mają z tyłu zapinkę – można je potem rozpiąć i założyć na szyję.

BEZ FILOZOFII

Czy noszenie muchy nie jest dziś wyrazem konserwatywnych poglądów? Rzeczywiście, czasami mucha pod szyją bywa uważana za przejaw konserwatyzmu w stroju. Może podkreślać konserwatywne upodobania, a nawet być wyrazem poglądów konserwatywnych. – Przeszedłem w życiu wiele etapów – mówi prof. Mossakowski. – Byłem nawet rewolucjonistą. Dojrzałem do tego, by cenić wartości tradycyjne, trwałe. Jednak w noszeniu muchy chyba nie ma aż tak wielkiej filozofii. To po prostu przyzwyczajenie i przeświadczenie, że jest mi z tym do twarzy.

Uwagi.