Forum Książki

Forum Akademickie

[Forum Książki] 1(18) 2000

Modny mężczyzna

19 marca 1985 roku w Fort Myers na Florydzie zmarł na atak serca Leopold Tyrmand. Mija właśnie 15 lat od tego dnia.

Do twórczości Tyrmanda trafiłem od „nieliterackiej” strony. W połowie lat siedemdziesiątych zacząłem słuchać jazzu i czytać miesięcznik „Jazz”. To na jego łamach spotkałem nazwisko Tyrmanda, wiązane nieodmiennie z początkami ruchu jazzowego w powojennej Polsce, kiedy to komuniści tępili tę muzykę jako przejaw amerykańskiego imperializmu i rozpasania moralnego. Tyrmand był pierwszym w Polsce organizatorem życia jazzowego. Znał się na tej muzyce i miał odwagę, by popierając ją przeciwstawiać się głupawej fobii władzy.

Z książkami Leopolda Tyrmanda zetknąłem się później. Najbardziej poruszył mnie Dziennik 1954, kronika zaczadzenia inteligenckich umysłów i świadectwo przytomności autora, a przy tym książka dobrze napisana, inteligentna i barwna. Myślałem: skąd taka siła duchowa w tym pajacu? Bo przecież wszyscy wspominali Tyrmanda jako człowieka w kolorowych skarpetkach i krawatach, wyfasowanych ze zrzutów koszulach i marynarkach, w butach na słoninie. Wyobrażałem sobie wtedy, jak on wyglądał w złachmaniałej rzeczywistości komunistycznej. Redukowano mnie do wymiarów faceta, który zajmuje się butami, faceta, którego specjalnością są ciuchy, faceta, który puszcza jazz. To była forma walki ze mną – powiedział w roku 1981.

Bikiniarz, dandys, pajac, a tylu przerósł! W 1964 znalazł się na czarnej liście cenzury. Dla pisarza to śmierć. W 1965, gdy wreszcie jakimś cudem dostał paszport, zapakował się do swego starego opla i uciekł na Zachód. Jakiś czas publikował w paryskiej „Kulturze”. Kiedy zaczęła flirtować z przefarbowanymi teraz dawnymi stalinowcami, zerwał z nią kontakty i pisał do londyńskich „Wiadomości”. Po przyjeździe do Ameryki współpracował z „New Yorkerem” do czasu, gdy zaczęto tam dowodzić, że agresywny rząd amerykański prowadzi „brudną wojnę” w Wietnamie, a łagodny komunizm sowiecki łaknie pokoju. Tyrmand odszedł, by założyć własny ośrodek badań kulturowych i własne pismo.

Wrócił więc jakby do punktu wyjścia. Był sam, gdy prowadził Dziennik, sam przeciw skomunizowanej Warszawce, i został sam w USA, gdzie w latach 70. panowała już na dobre moda na postępowość, antykapitalizm i popieranie komunizmu. Tyrmand, ten modny mężczyzna, mody na czerwone krawaty jakoś nie mógł zaakceptować.

Mam nadzieję, że w 15. rocznicę śmierci i przypadającą w maju tego roku 80. rocznicę urodzin pisarza mniej będzie wspomnień o skarpetkach, więcej o prawdziwym człowieku. Dobrze by się też stało, gdyby wydano po polsku bogatą publicystykę amerykańską Tyrmanda z lat 1967-85.

Grzegorz Filip

W NUMERZE:

Forum Targowe

Plan stoisk i program targów 
Lista wystawców 

Ankieta

Przeboje popularnonaukowe 
Ankieta na temat najlepszych książek popularnonaukowych ostatniego dziesięciolecia

Forum Wydawców

Jubilatka 
– Grzegorz Filip
80-lecie serii Biblioteka Narodowa

Książki o nauce 
rozmowa z Ewą i Piotrem Szwajcerami, właścicielami Wydawnictwa CiS

Varia

Książki, książki

Nowości wydawnictw uczelnianych

 

Uwagi

Powrót do strony głównej