Strona główna

Archiwum z roku 2001

Spis treści numeru 1/2001

Autostrada, nie scieżka
Poprzedni Następny

Notatki Ministra Nauki

Sprężmy się, by pokazać, że Polak potrafi 
nie tylko sięgać do kasy polskiego podatnika, 
ale też wygrywać konkurencję o brukselskie pieniądze.

Andrzej Wiszniewski

Świat wkroczył w nowe stulecie przy oszałamiających dźwiękach muzyki, rozbłyskach ogni sztucznych i strzelających korkach od szampana. Ale pod tą maską radości czai się niepokój: co też nas czeka w nadchodzącej dekadzie? Myślę o tym w odniesieniu do nauki – tej wielkiej, kształtującej przyszłość naszego globu, i tej codziennej, jaka powstaje w tysiącach pracowni polskich uczonych. Czy doczekamy się, jak planuje KBN, że na koniec nadchodzącego dziesięciolecia nakłady na badania osiągną 1 proc. PKB, czyli – w liczbach bezwzględnych – będą czterokrotnie większe niż obecnie? Czy może któryś z polskich uczonych wykaże tyle talentu i uporu oraz dopisze mu tak ogromna doza szczęścia, że pójdzie w ślady Marii Skłodowskiej-Curie i otrzyma Nagrodę Nobla? Czy też może wreszcie polska gospodarka stanie tak mocno na fundamencie nowoczesności, że będzie pompą ssącą dla innowacji powstających w pracowniach polskich uczonych? I czy ci uczeni, pracując tylko w jednej instytucji, zarobią tyle, że będą mogli żyć dostatnio? Myślę o tym, gdy zegar wybija dwunastą oddzielającą stary wiek od nowego i zawieram to wszystko w toaście noworocznym, jaki wznoszę za pomyślność polskiej nauki.

INTUICJA I OLŚNIENIE

Ale zanim rok się skończył, w grudniu uczestniczyłem w dwóch międzynarodowych imprezach, o których chciałbym opowiedzieć. Pierwszą była konferencja OECD pod nazwą Global Research Village, która miała miejsce nie tyle na wsi, ale w pięknym Amsterdamie. Poświęcona była głównie technikom informatyczno-telekomunikacyjnym i wpływowi, jaki wywierają na naukę. Uczestnikami byli uczeni oraz ludzie odpowiedzialni za politykę naukową zarówno w wymiarze państwowym, jak i globalnym. Wygłoszono wiele interesujących referatów (jeden z nich, bardzo dobrze przyjęty, autorstwa prof. Andrzeja Wierzbickiego), a dyskusja – o dziwo – nie była drętwa. Dla mnie najciekawszy był referat japoński Trans-Disciplinary Knowledge Exchange. Przedstawiał bardzo interesujący kierunek badawczy nazwany Knowledge Science. Autorzy podali następujące definicje: Wiedza jest to przekonanie uzyskane na podstawie wiarygodnych i właściwych metod. Natomiast Knowledge Science jest to nauka rozwijająca metody i metodologie, pozwalająca przekształcić subiektywne idee w idee zobiektywizowane i w miarę możności wiarygodne. Wyrażają też pogląd, że wiedza jest to informacja plus kontekst. W tym rozumieniu w procesie tworzenia nowej wiedzy uwzględniają znaczenie intuicji, wyobraźni i... olśnienia. A jeśli idzie o informacje, to postulują, aby kształcenie rozwijało umiejętność przyjmowania za prawdziwe tylko tych informacji, które docierają poprzez wiarygodne kanały. Jednocześnie wykształcenie powinno zapewniać, że te wiarygodne kanały będą wykorzystywane efektywnie i właściwie. 

Na bazie tej nowej nauki Japończycy założyli uczelnie koncentrujące się na interdyscyplinarności. Przyjmują na studia ludzi po pierwszym stopniu, by w 2 lata uzyskali dyplom magisterski. Jednocześnie przyjmują osoby z wykształceniem ścisłym, przyrodniczym i humanistycznym.

Po japońskim referacie rozpoczęła się ciekawa dyskusja także na temat relacji pomiędzy wiedzą i mądrością. W podsumowaniu dyskusji przyjęto opinię polskiego przedstawiciela, że mądrość to wiedza plus etyka. W sumie, bardzo ciekawa inicjatywa naszych dalekowschodnich kolegów.

POLSKIE DROGI

Natomiast kilka dni później, w połowie grudnia, Polska prezentowała w Brukseli nasze badania naukowe na seminarium Polish Road to the European Research Area. Odbywało się w naszej Ambasadzie przy Unii Europejskiej, gdzie miło nas gościł Ambasador Truszczyński. Przyszło kilkadziesiąt osób z Philippem Busquinem, Komisarzem Unii ds. Badań Naukowych. Nasz podstawowy referat składał się z trzech części, bowiem miał tytuł: Harmonious Development of Research, Education and Economy. Ponadto przedstawiliśmy rezultaty kończącego się programu PHARE SCI-TECH II oraz nasze wyniki w 5. Programie Ramowym Unii Europejskiej Badań, Rozwoju Technicznego i Prezentacji. Niestety, naszym udziałem w 5. Programie trudno było się zbytnio chwalić. Do końca III kwartału 2000 – a więc niemal w połowie trwania 5. PR – Polska, ze swoimi 1690 złożonymi propozycjami, z których tylko 229 zostało przyjętych, wygląda nader blado. Hiszpania, która ma tyleż ludności co Polska, złożyła 8763 propozycje, z których 1775 przyjęto. Grecja, która jest czterokrotnie mniejsza niż Polska i ma blisko 10 razy mniej naukowców, zgłosiła 5478 propozycji, z których 1086 przyjęto. A malutka, dwumilionowa Słowenia złożyła 539 propozycji, z których przyjęto 83. Gdyby przeliczać liczbę złożonych projektów na milion mieszkańców, to bylibyśmy tylko trochę lepsi od Rumunii oraz Bułgarii. A już sporo gorsi niż Czechy i Węgry. I grozi nam poważnie, że uzyskamy w brukselskich grantach mniej środków niż wyniesie nasza składka, i to nawet z uwzględnieniem stosowanej wobec nas 40-procentowej zniżki i zapłacenia połowy pozostałej części przez fundusz PHARE. Ja wiem, że w tym programie korzyści pośrednie są ważniejsze niż „odzyskanie” wpłaconych pieniędzy, ale doprawdy byłoby lepiej, aby to bogate kraje zachodnie finansowały nasze badania. Dlatego z początkiem nowego roku apeluję do wszystkich polskich zespołów badawczych: sprężmy się, by pokazać, że Polak potrafi nie tylko sięgać do kasy polskiego podatnika, ale też wygrywać konkurencję o brukselskie pieniądze. Niech ta nasza droga do europejskiej przestrzeni badawczej okaże się wielopasmową autostradą, a nie wąską ścieżką.

Komentarze